Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu

24.10.2019
czwartek

Grzyby

24 października 2019, czwartek,

Pamiętam lata, kiedy w sierpniu pokazywały się już pierwsze grzyby. Zwłaszcza, kiedy lato było deszczowe, grzybobranie stanowiło nagrodę pocieszenia dla zmokniętych sierpniowych wczasowiczów. W tym roku lato nas rozpieszczało i łagodnie przeszło w cudną, ciepłą, słoneczną, kolorową jesień. Wydawałoby się, że grzybów się nie doczekamy, a tu nagle wysyp, obfitość, inwazja i… przesyt.
Grzyby porastają wszystkie grzyborodne miejsca, mizerny trawnik, chowają się w wydmowych trawach. Suszarki są spracowane, apetyty na wszelkiego rodzaju grzybowe potrawy zaspokojone, a one wciąż się pojawiają. Trudno już patrzeć na jajecznicę na maślakach smażonych, na podgrzybkach zrumienionych na klarowanym maśle. A jednak coś ciągnie w znane sobie miejsca i każdy spostrzeżony grzyb budzi radość.
W naszych stronach już chyba definitywnie kończą się prawdziwki. A były tego roku niezwykłe, wielkie, jędrne, rzadko robaczywe. Rosły na dróżkach, grządkach przyleśnych. I tylko nieliczne z ich trafiły do suszarek. Były pałaszowane jako samodzielne danie: podsmażone i posypane koperkiem albo z parmezanowymi płatkami na surowo.
Ku radości zbieraczy pojawiają się już i gąski, te zielone skarby ukryte tak głęboko w piasku, że nawet bystre oko ma trudności z ich wypatrzeniem a najstaranniejsza gosposia z dokładnym ich wymyciem. Zupa z gąsek jest bardzo starym przysmakiem. Nazywano ją nawet rosołem, bowiem smak takiej zupy jest niepowtarzalny, wyrazisty i wyjątkowy. Jednak kilka dni temu, ponieważ gąsek było jeszcze mało, ugotowałam zupę z dodatkiem (jędrnych) maślaków i pospolitych podgrzybków. Smak i zapach gąsek na szczęście dominował. Doprawiona słodką, 12 proc. śmietanką była pyszna. Przede mną doświadczenie tarty ze świeżymi podgrzybkami. Ale dopiero po weekendowych zbiorach. Kiedy znów nabierzemy apetytu na te przysmaki.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 42

Dodaj komentarz »
  1. dzień dobry … ☕

    grzybowo w tym roku aż miło … mam małe plany z córką na niedzielę .. ma być ładnie to jak grzybów nie będzie to i tak miło będzie pochodzić po lesie …

    dla amatorów grzybów …

    https://babiedolygdynia.blogspot.com/2019/10/domowy-smalec-z-prawdziwkami.html

  2. Danuśka a w Warszawie z racji ferii we Francji można spotkać sporo francuskich rodzin na wakacjach … liczymy na relację zdjęciową … i dobrej pogody życzę … 🙂

    może do kawy? …

    http://www.cukrowawrozka.pl/ciasteczka-jablkowe/

  3. Zycze udanego grzybobrania!
    Asiu, bardzo piekne są Twoje wczorajsze zdjecia. Wszystkiego najlepszego w nowej pracy.
    Od dwóch tygodni mój syn jest tata wiec dołączyłam do szczęśliwej grupy babć!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Alinko wielkie gratulacje dla całej rodzinki … 🙂 … zdrówka dla Nowego Człowieka … 🙂

  6. Alino, witaj w klubie! Jeszcze raz serdeczne gratulacje 🙂
    Asiu, mnie też urzekly Twoje zdjęcia. Mam nadzieję, że po chwilowym zamieszaniu bedziesz częściej tu zaglądała.
    Ferie francuskie i mnie cieszą, za chwilę zjadą moje dzieci, małe
    I duże. A w temacie grzybowym, podzielam zachwyty nad tym urodzajem 🙂

  7. Alino, jeszcze raz gratuluję i życzę wszelkiej pomyślności całej Rodzinie.
    „Babciowanie” bywa fajne, ostatnie dwa dni spędziłam z wnukiem bo go znowu coś dopadło. Tak na ogół jest dzieckiem dobrze jedzącym i chętnie wszystkich objada , ale zupa dyniowa zupełnie mu nie pasowała i było głośne „zupy nie”, natomiast krupnik zyskał jego uznanie i zjadł grzecznie dwie miseczki. Jest wielkim miłośnikiem bananów i „banan duży” oznacza że ma być cały a nie jakiś kawałek, a sok ma być kolorowy, czyli nie woda.
    Co ciekawe jak dorośli go nie rozumieją to jego siostra służy za tłumacza.

  8. W spawie grzybów mogę tylko westchnąć 🙁

    Asiu, powodzenia w nowej pracy, a zdjęcia obejrzałam z przyjemnością.

  9. Alino – wiele radości ! 🙂

    Wczorajsze i przedwczorajsze popołudnie też spędziłam z wnukami. Rodzice mieli pilne zajęcia zawodowe, a pani, która doraźnie opiekuje się chłopcami, była zajęta. W przyszłym tygodniu w przedszkolu u młodszego odbędzie się pasowanie na przedszkolaka. Oczywiście wybieram się tam.
    Dzieci grzybów nie mogą jeść, ale spacery leśne bardzo lubią, zwłaszcza że zamiast grzybów mogą zbierać patyki.
    Myślę, że sezon grzybowy już się kończy, a lasu z gąskami nie znam. W razie potrzeby zawsze można kupić je na hali targowej. Ale pamiętam, że z rodzicami jeździłam na gąski do Wrzesiny niedaleko Olsztyna. Mama miała potem sporo pracy z płukaniem zapiaszczonych grzybów. Od tamtej pory nie jadłam gąsek.

  10. Asiu,
    obejrzałam dokładnie nadmorskie zdjęcia i wydaje mi się, że to południowa część Zatoki Gdańskiej, może gdzieś koło Sobieszewa. Ale całkowitej pewności nie mam.
    A rzeka to może Brda.
    Nawet jeśli się mylę, to widoki i tak są piękne.
    Czy Twój tata kisi całe główki kapusty? Bo piszesz o gołąbkach.

    Dawno nie piekłam ” chleba zmieniającego życie”, choć to prosta sprawa. Dziś zmobilizowałam się i zaraz wstawiam go do piekarnika.

  11. pewnie smaczne ale boje się, że się rozpadną w czasie gotowania ..

    https://blog1235aba.blogspot.com/2019/10/knedliczki-jabeczne-z-cynamonem-i.html

  12. Dziękuję 🙂
    Krystyno – masz rację – to jest Wyspa Sobieszewska 😀 To był firmowy wyjazd. Integracyjny 😉 Ale naprawdę ta integracja była. W firmie są działy, które znajdują się w różnych miejscach, pracownicy nie zawsze mają ze sobą kontakt, jest też dużo nowych osób. Oczywiście wieczorem były tańce, a ponieważ panowie mieli znaczną przewagę liczebną to żadna z dziewczyn nie podpierała ściany 😀
    Rzeka to Noteć.
    Nie kisimy całych główek, tylko tym razem na dnie garnka znajdowała się kapusta kiszona, a na niej ułożone były gołąbki. Kapusta z gołąbków mała delikatny kwaśny smak, farsz nie zmienił smaku na kwaśny. Były pyszne i zniknęły w ciągu jednego dnia.

    Alino – cudowna wiadomość. Gratulacje 🙂 A jak ma na imię maleństwo?
    https://www.youtube.com/watch?v=KS6eCq8mEMs

    https://www.youtube.com/watch?v=V-hXzQE7-LY

    https://www.youtube.com/watch?v=sSfaigXONMw

  13. Asiu,
    ten sposób gotowania gołąbków warto wypróbować.
    Odgadnięcie miejsca, z którego robiłaś zdjęcia nie było trudne, bo na horyzoncie widoczne są zarysy lądu, a dźwigi portowe po lewej stronie widać właśnie z Wyspy Sobieszewskiej. Ładne miejsce na wyjazdy integracyjne i nie tylko.

  14. dzień dobry … ☕

    w nocy przesuwamy zegarki i śpimy dłużej … ale ja nie mam zamiaru spać dłużej … 😉

    jutro handlowa niedziela …

    Salso czeka Cię miły czas z wnuczkami .. 🙂 … ciekawe co tam gotujesz dla nich? …

  15. Nie Jolinku, na obiad bedzie makrela z jarzynami.
    Udalo mi sie dzisiaj kupic po bardzo przystepnej cenie przegrzebki z naszego regionu. Bernard za chwile bedzie je otwieral i zamroze je juz na swieta.

    Gratulacje dla Aliny i Asi.

  16. Jolinku, żadnych specjałów, bo choć wnuczek lubi wszystko, to jego siostra nadal wybiórczo. Ale leniwe i naleśniki o kazdej porze i w każdej ilości. Cukier zakazany, to nie wiem co z deserami, w owocach ratunek 🙂

  17. Zapiekanka cebulowa od Jolinka 7.41 wydaje sie warta zapamiętania.

  18. Kiedys pieklam tarte cebulowa. Dobra byla.

  19. Dziekuje za miłe słowa!
    Asiu, mój wnuk ma na imię Hugo. I znow dzieki Tobie odkrywam francuskie nagrania, dziekuje.

  20. Byłam dziś na spacerze z kijkami. Pogoda wspaniała, podobno to już ostatni taki ciepły weekend w tym roku. Dużo ludzi w Lasku Bemowskim, parkingi pełne, o 12 miał się odbyć bieg na 10 km, trasy zaznaczono taśmami. Dodatkowo chyba przysięga na WAT-cie , bo z samochodów wysiadały wystrojone panie na szpilkach, więc raczej nie na ten bieg.

    W planach na obiad gulasz wołowy i kopytka. Może dorzucę kilka suszonych grzybków.

  21. Gratulacje dla Asi i Aliny! Piekne imie – Hugo.
    U mnie tez dzis ladna pogoda, choc chlodna. W planach spacer i sprzatanie ogrodu – wory lisci do pozbierania.
    Grzybow nie zbieramy, bo te ktore sa wygladaja podobnie, ale nie sa to te same grzyby co w Polsce i balabym sie.
    Na obiad gulasz z kasza gryczana, pomysl z grzybami suszonymi inspirujacy.

  22. Zakupiliśmy trochę jabłek „na zimę”, które pewnie pójdą w 2 tygodnie, piękny dzień (ale zimno!), więc przyjemnie było przejechać się na farmę. Ja osobno kupiłam złote renety, które bardzo lubię.
    I nadal propaguję:
    https://kobieta.onet.pl/zdrowie/profilaktyka/dieta/sok-z-burakow-i-zakwas-buraczany-na-barszcz-przepis-i-wlasciwosci/1bq5zxc?utm_source=detal&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_detal_popularne

  23. U mnie dziś cebula w postaci syropu. Zamiast cukru dałam miód. Przeziębiłam się , więc kuruję się intensywnie, ale sama natura nie jest zbyt skuteczna, więc nie obyło się bez tabletek/ bez recepty/.

    Gosia pisze o obawach związanych z grzybami, które rosną w jej okolicy. Nie namawiam do eksperymentów, ale przypomniało mi się, że kiedyś Orca pisała o tamtejszych grzybach. Rosną m.in. w ogrodzie jej sąsiada. Tekst ilustrowany jest pięknymi zdjęciami. Od razu zaznaczę, że znalazłam ten wpis bez żadnego trudu. https://adamczewski.blog.polityka.pl/2015/08/19/trudno-bedzie-obyc-sie-bez-grzybow/ / 19.08. godz. 18.45/.

  24. Złote renety kupione ponad 2 tygodnie temu czekają na przerobienie. Postęp już jest, bo u myłam je. Ale najpierw muszę się wykurować. Z łupin może zrobię ocet jabłkowy.
    Dobrze, że Alicja przypomniała o soku buraczanym.

  25. Ryba 1968 to Pyra pisząca z komputera Ryby. U Pyry zdaje się trwał wtedy remont generalny kuchni.

  26. Te grzyby u sąsiada na zdjęciu Orcy wyglądają jak fotomontaż 😉
    Ale piękne…aż wzdycham!
    To na moje oko kozaki, a dalej (z sarenką) to prawdziwasy, i jakie grubaśne! Po tutejszemu – boletus.
    Zapomniałam zakupić kapustę – no w końcu mam po coś ten kamienny gar! Wykombinowałam, że zakiszę kapustę, z tym, że włożę też do gara całą główkę – moja Mama tak robiła, to było na gołąbki z kiszonymi liśćmi. Dobrze też dodać do naczynia z kiszonką jabłko albo i trzy (też domowy przepis z zakamarków pamięci…).
    Ocet jabłkowy ciągle kupuję gotowy, chociaż mam w planach od stu lat, żeby zrobić swój. Póki co, kiedyś została mi spora szklanka czerwonego wina i zostawiłam to na ocet – po tygodniu trzymania naczynia bez przykrycia sam się zrobił 😉

  27. Nam sie zdarzyly kiedys trefne grzyby, bylo to lata temu. Poszlismy na dlugi spacer do lasu, dosc daleko na polnoc. Moj maz jest zapalonym grzybiarzem i wie co robi. Te grzyby „rzucily sie” na nas i uzbieralismy spore ilosci. Wygladaly ja maslaki. W domu juz po przyrzadzeniu sprobowalismy i lekko sie przestraszylismy – byly potwornie kwasno-cierpkie. Dlugo potem szukalismy w roznych zrodlach (jeszcze nie bylo ggogla) co to za grzyby. Okazalo sie ze byl to jakis „krewniak” naszego swojskiego maslaka, nie trujacy, ale bez walorow smakowych. Ale odechcialo nam sie zbierania grzybow.
    Poza tym, ja nie jestem entuzjastka grzybobrania – nie widze grzybow, nudze sie, trace zmysl orientacji i nie wiem gdzie jestem, no katastrofa po prostu. Suszone na wigilie i inne okazje kupuje w polskim sklepie, i to mi wystarcza. Swieze grzyby kupuje te mniej lub bardziej egzotyczne, w supermarkecie. Ostatnio nawet trafily sie sie swieze kurki, w cenie $40 za kilo, he, he. No, ale kurki sa lekkie.
    Kwas z burakow wg. przepisu Alicji robilam w zeszlym roku i wyszedl bardzo dobry. Mysle, ze nastawie znowu w tym tygodniu.

  28. Pamiętam ten remont kuchni u Pyry i jak cieszyła się ze zmian i różnych ułatwień (listwa z gniazdkami chowana w blacie).

    Wyobrażam sobie te panie w szpilkach, o których pisze Małgosia, jak biegną te 10 km 😀
    Zgadzam się z Gosią, że Hugo to piękne imię. Oczywiście w podstawówce wymawialiśmy „hugo” „Victor Hugo” 😉

  29. Krystyno,
    pamiętaj też o herbatce ze świeżego imbiru z cytryną, miodu dodać po lekkim przestudzeniu 🙂
    Popieram – nie zbieramy grzybów, co do których nie mamy pewności, nigdy! Ja akurat lubię zbierać grzyby, jeszcze mam w miarę dobre oko, ale znam się tylko na kilku odmianach i tego się trzymam.
    Przycinałam dzisiaj to i owo wokół obejścia i odkryłam całą masę takich grzybów na naszym trawniku, które ja nazywam psiakami. Trawnik nie pryskany od przeszło ćwierćwiecza, toteż rośnie tam wszystko, co chce, teraz grzyby. Niestety, nie do gara 🙁
    Hugo – tak jest, piękne imię 🙂

  30. dzień dobry … ☕

    Hugo to imię takie dorosłe .. ciekawe jak będzie zdrobniale .. rośnij zdrowo Hugo … 🙂

    a my z córką jedziemy do lasu za godzinę .. 🙂

    elapa to główne danie świąteczne już w domu …

    propozycja na obiad …

    http://xn--ogrodnikwpodry-xob60t.pl/placki-ziemniaczano-selerowe-z-piersia-kurczaka/

  31. Zdrobniale to będzie igiełka.

  32. Ach, Jolinku,
    kimchi to zupełnie inna sprawa 😉 W takich ilościach (12 litrowy gar!) tego bym nie robiła, bo oprócz mnie nie ma w domostwie na to amatorów. Zrobię kapkę w okolicach grudnia. Muszę się udać na drugi koniec miasta do azjatyckiego sklepu po wszystkie autentyczne przyprawy. A jeszcze lepiej – bezpośrednio u nich nabyć kimchi 🙂
    Yurek,
    też mi to przyszło do głowy 😉 Ewentualnie Iguś.
    Oj. Zmiana pogody, pada…

  33. p.s.Powyższy przepis na kimchi jest raczej polską adaptacją, ja mam koreański gdzieś w zakładkach – i tam przyprawy są nieco „rozbudowane”, trzeba do azjatyckiego sklepu.
    Dobranoc 🙂

  34. Jolinku, we Francji w zasadzie nie uzywa sie zdrobnien. Hugo to bedzie zawsze Hugo. Pamietam wygibusy mojej rodziny z imieniem Claire. Powiedzialam aby dali sobie spokoj ze zdrobnieniem i wolali Claire.

    Na obiad bedzie danie wloskie saltimbocca i tarta z jablkami.

  35. pyszny obiad elapa … 🙂

    krystyno zdrówka …

    to był cudowny dzień … pogoda jak marzenie … miejsce polecane przez kolegę się sprawdziło .. po dwa wiadra grzybów mamy .. kilka kani .. jeden prawdziwek … i mnóstwo małych podgrzybków do marynowania … nagadałyśmy się córcią … obok bo jakiś kilometr są stawy rybne… następnym razem zrobimy wyprawę rodzinną na grzyby i na ryby bo można tam zjeść świeżą rybkę .. dojazd też w porządku bo cały czas dobre drogi .. 55 minut do szczęścia … teraz się duszą grzyby na sos i na farsz z kapustą kiszoną do krokietów … będzie też smalec z grzybami .. z kani był omlet …

  36. Jest nowy wpis. Dziwne. Wydaje mi się, że to nie Gospodynie decydują o terminie wpisu, ale ktoś inny