Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu

17.12.2018
poniedziałek

Książka ze smakiem

17 grudnia 2018, poniedziałek,

Rola książki kucharskiej jako źródła wiedzy o tym, jak gotować, znacznie zmalała ostatnimi czasy. Szybko szukamy w internecie i po odsianiu bzdur, którymi jest on wypełniony, mamy szybko poradę. Książki o kulinariach musiały się zmienić, aby utrzymać się na półkach. A więc piszące gwiazdy i gwiazdki ekranu opowiadają o gotowaniu podczas romansowania, porzucania partnera lub nabywania tegoż, dietetycy rysują katastroficzny obraz przyszłości, o ile nie będziemy jedli mniej lub bardziej modnych paskudztw (choć nieraz zdarzą się wśród nich smakołyki). Słowem musi być coś więcej niż porada kulinarna, aby nas skusić do przeczytania lub choćby nabycia kolejnego wydawnictwa z tej grupy.
Ja całym sercem popieram książki takie, jak ta, leżąca przede mną: piękna, wysmakowana w każdym względzie „Italia do jedzenia” Bartka Kieżuna. Każdy z nas wie, że smaki łączą się nierozerwalnie z widokami, wrażeniami, z podróżowaniem. Takie połączenie dań z cudownymi wrażeniami włoskimi powoduje tęsknotę: za tymi wrażeniami i krajobrazami, a zaraz potem za spędzeniem czasu we włoskiej knajpce i zjedzeniem czegoś, co tylko tu smakuje bosko. Czy zgodzicie się, że koło Duomo we Florencji sałatka z fenkułu, gruszki i gorgonzoli smakuje jak ambrozja a w Taorminie krewetki najlepiej w świecie?
Książka Bartka Kieżuna, wydana przez wydawnictwo Buchmann dla wszystkich, którzy podróżowali przez Włochy, to przypomnienie najmilszych chwil, a dla tych, którzy mają to jeszcze przed sobą, może stanowić niezwykłą zachętę. A nie mówiłam, że gotowanie to ważna sztuka, że doznania smakowe są nieodłączną częścią kultury i warte tyleż, co doznania z dziedziny innych sztuk? Ta książka tego właśnie dowodzi. Obok zdjęć pięknych potraw podziwiamy fotografie cudów architektury, krajobrazu czy malarstwa. Ach, jak się rozmarzyłam Dziękuję Panu, Szanowny Autorze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 249

Dodaj komentarz »
  1. Nie zgadzam się 🙂 moje
    https://photos.app.goo.gl/ETVJsCTLyotGAsKEA
    smakują tutaj najlepiej w całym uniwersum 🙂

  2. Wracam jeszcze do rozważań o kawie i herbacie. W podróżach staram się pijać to, co mają w zwyczaju pijać miejscowi, tak jest bezpieczniej 🙂 W krajach, gdzie pija się kawę podają herbatę, która na ogół nie nadaje się do picia, napisała zresztą o tym wcześniej Alicja.

    „Italia do jedzenia” wpisana na listę książek, którymi warto się zainteresować.

    Nasza sąsiadka od wczoraj gotuje bigos, zapachy rozsiewaja się po klatce schodowej i docierają do naszej kuchni. Pachnie całkiem zachęcająco, co roku podobnie 🙂

  3. Danuśka,
    ja mam wrażenie, że, biorąc pod uwagę serwis w hotelach na po pierwsze, restauracje na po drugie, wszędzie pije się kawę, a herbata jest traktowana z torby, z przeproszeniem 🙁
    Z torbiszcza wręcz!
    Oh jej…czasy Herbaciarni Herbowej na Rynku Wrocławskim przeminęły z wiatrami historii 🙁
    Ale w Polsce można poprosić w restauracji o herbatę parzoną z liści herbacianych 🙂 Nie w każdej, ale można.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. to prawda, że człowiek ma tyle książek kucharskich a ułatwia sobie życie i szuka w internecie .. no bo jak się przegląda książkę to wciąga w czytanie a tu człowiek się spieszy .. obiecałam sobie, że już kucharskich książek nie kupuję … no chyba, że dostanę w prezencie .. 😉

    pisałam już tu kiedyś, że kulinarnie Włoch nie wspominam mile .. ale byłam tylko tam na jednej wycieczce i celem było zwiedzanie co się da a jedzenie było na trzecim planie … ale bardzo lubię tzw. włoszczyznę .. proste, pachnące i smaczne ..

  6. a ja takie śledzie planuję zrobić jako wkład w wieczerzę Wigilijną … papryka własnej roboty …

    http://posmakuj-to.blogspot.com/2018/12/saatka-sledziowa-z-papryka-konserwowa-i.html

  7. Najlepsza herbate, jaka pilam, serwowala moja studentka Ukrainka z Krymu. Od tego czasu zadna herbata juz mi nie smakuje. Brakuje mi tego tych jej rytualow herbacianych.

    W domu pije czasem owocowe albo czerwona z rumem.

  8. Errata: tego, tych

  9. Jolinku,
    „włoszczyzna” ze starszych przepisów kulinarnych kojarzy mi się z wiązką warzyw, wrzucanych do rosołu 😉
    Na targu kupowało się „wiązkę włoszczyzny”, no proszę dobrze pamiętam 🙂 Bona dobrze nam zrobiła, ale jak by to nie była ona, to pewnie jakaś inna Ona.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82oszczyzna

  10. Alicjo słowa mają wiele znaczeń … dobrze kojarzysz … gratuluję ..

  11. Jolinku,
    bo też jedzenie hotelowe na wycieczce organizowanej często miewa się nijak do lokalnej kuchni. Dotyczy to każdego kraju, nie tylko Włoch. Sami się o tym przekonaliśmy w Gruzji… Na szczęście to były tylko dwa dni w hotelu w Kutaisi.

    Magdaleno,
    Ta herbata musiała być pyszna!

  12. ewo to prawda .. ale na tej konkretnej wycieczce był tak napięty grafik zwiedzania, że na nic nie mieliśmy czasu .. był wybór – zwiedzać, robić zdjęcia, wc albo jedzenie .. chodziliśmy zwyczajnie głodni bo chcieliśmy wszystko zobaczyć .. miło za to wspominam zorganizowaną wycieczkę do Wietnamu (chociaż chora byłam) bo jedzenie całkiem dobre w ramach programu i był czas by każdego dnia pójść w jakieś fajne miejsce i spróbować miejscowych potraw ..

    wczoraj byłam na śniadaniu wigilijnym i dostałam już kilka prezentów .. między innymi talon na masaż Tajski ..

  13. Alicjo-czasy nie przeminęły. W Warszawie i sądzę, że we Wrocławiu też, jest sporo herbaciarni. Kiedy następnym razem odwiedzisz stolicę możemy się umówić na przykład tutaj https://herbatyczas.pl/pl/11-herbata-czarna#
    To zarówno sklep, jak i miejsce, gdzie można napić się dobrej herbaty. Jednocześnie postuluję, aby do naszego blogowego kalendarza wpisać Międzynarodowy Dzień Herbaty-15 grudnia:
    https://herbatyczas.pl/pl/blog-herbaciany/detail/miedzynarodowy-dzien-herbaty.html

    Jolinku-po masażu będziesz musiała koniecznie opowiedzieć nam o swoich wrażeniach!

  14. 42 rodzaje herbat czekają też na nas w herbaciarni na ul. Słupeckiej, tuż obok redakcji „Polityki” 🙂
    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,22125502,bede-pozniej-nowe-miejsce-na-ochocie-juz-otwarte.html

  15. „Herbowej” nie ma, to se ne wrati, kto tam bywał, wie, o co chodzi 🙁
    Przede wszystkim atmosfera starej kamienicy, dwa piętra, pięknie malowane ściany i tak dalej. Na parterze była sala dla niepalących, na piętrze dla palących (łatwo zgadnąć, gdzie wysiadywałam). Tutaj piętro, czujecie to? Żadna inna herbaciarnia tego nie jest w stanie zastąpić, nie słyszałam zresztą o wrocławskich współczesnych herbaciarniach. Herbaty serwowano tam przeróżne, do tego zawsze migdałów kilka lub rodzynek czy czegoś tam jeszcze na spodku do pogryzania, wszystko pięknie podane…można było tam przesiedzieć pół dnia. Od czasu do czasu trafiał się tam deficytowy towar, „Wrocławski full”, znakomite piwo 😉
    https://gazetawroclawska.pl/wroclawskie-restauracje-i-bary-sprzed-lat-pamietacie-je-zdjecia/ga/13199910/zd/29169632

  16. Wygooglałam – są 3 herbaciarnie we Wrocławiu, wszystkie w obrębie śródmieścia, ale żadna z nich nie zachęca, oglądając zdjęcia. To ja już wolę wypić herbatę u przyjaciół wrocławskich 😉

  17. Nie każdy jest zachwycony włoską kuchnią. 😉 Pisownia oryginalna.
    Ostrzegam, że długie.
    Z Kurjera Stanisławowskiego 1912 r.
    „Kuchnia włoska.
    Jedni nawoływali, aby iść do trattorii na śniadanie, drudzy mieli apetyt na polską kiełbasę, jaką z kraju przywieźliśmy sobie w walizkach; ja wstrzymałem w zapędach i jednych i drugich:
    – Municipio na przyjęcie dziennikarzy wydaje bankiet, jeśli zaś o godzinie pierwszej w sali rady miasta jest obiad nie bądźcież panowie gorączkowi i nie psujcie sobie apetytu.
    – Ach… obiad! Wczorajszy w trattorii był tak lichy…
    – Nie jadłem nic dwa dni.
    – Niepodobna przecież jeść tej minestry.
    – Niechże ją…
    – Ja umieram z głodu.
    – Za dwie godziny przecież bankiet! – zawołałem
    Siła mej wymowy powstrzymała ludzi od jedzenia. Wyszliśmy na miasto. Oglądaliśmy Piazza dei Signori, Muzeo di Storia naturale, spacerowaliśmy po Giardini publici.
    Przyjęcie było wspaniałe. Stoły tonęły w kwiatach. Zastawa przepyszna. Menu drukowane na ozdobnych kartonach. Uczestników międzynarodowego kongresu dziennikarskiego powitała orkiestra umyślnie na ten cel napisaną symfonią. Burmistrz sam wskazywał gościom miejsca. Gdyśmy usiedli, lokaje w pończochach zaczęli rozdawać consomme. Co prawda wolałbym barszcz z rurą, żur z ziemniakami. Bo ten bulion tak cienki…. No, ale przecie na bankiecie włoskim nie dadzą mi galicyjskiego barszczu.
    Po consomme minęła godzina. Głód. Kiszki skręcają się z głodu. Gdy Polak głodny, to zły; ja nie byłem już zły, ale… Gdy mój przyjaciel ze Lwowa zapytał mnie jak mi się podoba widziany w galerii miejskiej obraz Tiepola – rzekłem:
    – Mój kochany nie doprowadzaj mnie do wściekłości, bo walę w łeb talerzem.
    OOO! Niosą coś. Półmiski. Na dnie półmisków widać… Co to jest? Spojrzałem na menu:
    Anti-pasti principii…
    Będzie długi obiad, skoro dają wstawki. Co to będzie za antypasta, dowiedziałem się wnet. Położono mi na talerz jedną sardynkę i ośmnaście oliwek. Te oliwki mógłby sobie zabrać. I u nas przecie są tarniny w lesie, których pies nawet jeść nie chce. Sardynka wyborna. Ale właśnie dlatego, że wyborna, pasja brała człowieka. Bo w tej chwili powinni dać mi tych sardynek beczkę. Nie, to mało. Gdybym teraz był na brzegach Bretonii, poleciłbym, aby dziesięć statków rybackich zagnało wszystkie sardynki do mojego gardła. Pożarłbym je żywcem.
    Podesta przemawiał. Oracya jego trwała zaledwie pół godziny. Wniósł nasze zdrowie. Spełniliśmy duszkiem. Wino Bianco podnieca apetyt, och, to wino! Mój żołądek jako płonąca strzecha, którą polewają tem winem jak naftą. Skurczyłem się we dwoje. Głód objawia się już bólem, siedzę zwinięty w kabłąk na krześle.
    No nareszcie! Wpadło siedmiu lokai w pończochach. Jedzenie jakieś niosą. Gdym spojrzał na drukowane menu, co to będzie, mało nie wyskoczyłem z radości. Pieczyste! Zbliżył się lokaj z półmiskiem. Patrzę…
    Zemdlałem. Na widok zawartości półmiska straciłem zmysły. Gdym przyszedł do siebie, przekonałem się, że mnie nie pominięto. Owszem, całe danie leżało na talerzu. Był to jeden komar z rożna i 25 funtów zielonej sałaty. Fura sałaty! A przecież ja nie jestem krową.
    Angielski dziennikarz przemawiał godzinę.
    Dowodził, że Italia jest matką kultury.
    Po jego mowie wino, po winie podano Arancio insalata guarnizione. Była to oczywiście znowu sałata. Po sałacie mówił dziennikarz francuski, że Italia jest rajem. Wychyliłem duszkiem toast. Potem mówił dziennikarz chiński. Miał obcięte uszy.
    W Chinach, jeśli artykuł nie podoba się rządowi, prokurator państwa nie konfiskuje go, lecz obcina autorowi uszy. Co za wyborna prasowa procedura.
    Nie rozmyślałem nad tem, bo podano Carciofi caroli fiori. Jest to sałata. Widziałem, że mój sąsiad kładzie pod stołem w rewolwer naboje. Mówię do niego ze łzami w oczach:
    – nabiłeś?
    – Tak
    – Pożycz mi
    – Chcesz strzelić w łeb kucharzowi?
    – Nie, sobie.
    Na szczęście siedmiu lokai w pończochach wniosło półmiski. Co na nich było? Lenticchie, Asparagi, Spinaci, Gobbi e Fagiolini.
    – Powiedz mi, co to jest? Pytam się sąsiada.
    – To wszystko znowu sałata
    – A żeby ich też…
    – Praktyczny naród
    – Dlaczego praktyczny?
    – Bo taki Włoch jak złapie pająka, to uwędziwszy go i zebrawszy dziesięć wagonów sałaty ma pieczyste na całą zimę.
    Widziałem, że o głos prosi Amerykanin. Pewnie będzie mówić ze dwie godziny. Wyniosłem się chyłkiem do westybulu miejskiego. Tam spotkał mnie jakiś Słoweniec.
    – Czemu pan taki blady?
    – zmęczony jestem – odrzekłem, nie chcąc powiedzieć prawdy.
    – Opuszcza pan bankiet?
    – Tak jest.
    – Wielka szkoda, że nie zostaje pan na ostatniem daniu.
    Oczy mi się zaiskrzyły
    – na ostatniem daniu? A cóż to będzie?
    Słoweniec uchylił boczne drzwi, prowadzące do ogrodu.
    – Patrz pan!
    – prześliczna, zielona trawa. Tak pięknej trawy jeszcze nie widziałem.
    – A widzisz pan?
    – Mówiliśmy przecież o ostatniem daniu, a nie o trawie
    – Właśnie o tej trawie. Każdy z uczestników będzie mógł przyjść tu i na ostatek tej trawy poskubać
    – Czy to także sałata?
    – Oczywiście.
    Byłbym mojego interlokutora zastrzelił, gdyby nie to, że na sali gwałt i zamieszanie wielkie. Po jakiegoś Szweda przyjechał wóz ratunkowy. Zemdlał biedak z głodu.
    Wszyscy moi towarzysze zerwali się lecąc do hotelu, aby jeść. Niestety po drodze dwóch padło z głodu, trzeci zaś skonał na schodach hotelu. Ja dopadłem numeru i zjadłem kiełbasę razem walizką.”

  18. Asia 🙂 🙂 🙂
    Świetna opowieść, uśmiałam się do łez 🙂
    Salomonowym wyrokiem pomieszałam tę tajlandzką zieloną z polską Owoce Leśne (znakomita mieszanka!) no i wyszło coś naprawdę dobrego i „dopitnego”.
    Wpisałam do kalendarza M.D.Herbaty, przy okazji zauważyłam, że 15 grudnia to między innymi rocznica ślubu Alaina i Danuśki – gratulacje 🙂
    Wpisałam trochę koślawo, bo zapomniałam, że moje ustrojstwo tamtejsze nie toleruje diakrytyków – poprawię to przy okazji, no i warto ten kalendarz uaktualnić. Dawno tam nie zaglądałam.
    Ucieszyłam się, że nie tylko Joanna Kulig święci triumfy, ale i Tomasz Kot, który podpisał kontrakt ze znaną amerykańską agencją aktorską UTA. Aktorów mamy znakomitych, potrzebują tylko otwartych drzwi na świat. Właśnie stanęły szerokim otworem 🙂

  19. A tu ciekawy artykuł o niestety, byłych już pałacach dolnośląskich, oczywiście „poniemieckich”, są stare ilustracje. Sporo z nich „bratnia armia” zdewastowała i puściła z dymem, a reszty dopełniły PGR-y, które często miały tam siedziby. Wielka szkoda, chociaż rozumiem, że zaraz po wojnie nie było funduszy na odbudowę, ale można było chociaż zabezpieczyć przed dewastacją i przede wszystkim samemu nie dewastować! Okoliczna ludność też rozkradała, co się dało.
    Część rozbierano i materiał wysyłano na odbudowę Warszawy, co było powszechnie wiadomo i było zrozumiałe w sensie – po cholerę nam stare pałace, z drugiej strony „a nuż Niemcy wrócą”? Warszawskie koleżeństwo wiedzcie, skąd między innymi wziął się materiał na odbudowę Starówki 🙂
    https://podroze.onet.pl/ciekawe/nieistniejace-palace-i-dwory-dolnego-slaska/3tb055m#slajd-10
    Moim ukochanym miejscem był (i jest!) pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim, rzut beretem ode mnie, mogłam go podziwiać z domu, zaledwie 5 km. Prawie podzielił losy innych pałaców – dwa razy podpalony przez bratnią armię, zdewastowany do cna przez nich i okoliczną ludność, rozbierany na odbudowę Warszawy – to wszystko wiem od starszych ludzi, którzy zasiedlili te tereny po wojnie i byli świadkami tych wydarzeń, teraz pewnie mało kto z nich żyje, o ile w ogóle…Ale pałac ostał się mimo wszystko, w latach 80-tych ktoś go zakupił i zaczął remontować, ale to nie na zasoby finansowe jednej osoby, choćby nie wiem, jak bogaty był. Ten pan zmarł po kilku latach, a pałac przejęła Gmina Kamieniec i od jakiegoś czasu trwają prace remontowe. Jak jestem w pobliżu, to obowiązkowo robię inspekcję, co już zrobiono. Pałac w części wyremontowanej jest udostępniony do zwiedzania za biletami, a i można coś do sakwy wrzucić na ten zbożny cel. W części ma być podobno luksusowy hotel, bo pałac powinien też na siebie zarobić. Kilka lat temu porobiłam trochę zdjęć, w przyszłym roku jak nie zapomnę, to znowu porobię, bo na pewno przez 4 lata prace się posunęły. Park wokół pałacu jest bardzo rozległy, a ponadto przedwojenni właściciele dbali i egzotyczne rośliny, na przykład sprowadzili rzadkie wtedy azalie pontyjskie. Za moich czasów jeszcze w parku rosły, ale teraz nikt o nich nie wspomina 🙁
    https://photos.app.goo.gl/vLQEEUQNuNNMkPZ02

  20. „Projekt „Rewitalizacja zespołu pałacowo-parkowego Marianny Orańskiej – nowe oferty kulturalne i edukacyjne”, realizowany jest przez Gminę Kamieniec Ząbkowicki w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Dolnośląskiego 2014-2020, współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej, Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
    Całkowita wartość projektu to ponad 6,8 mln złotych, zaś dofinansowanie ze środków unijnych ma wartość 4 724 658,46 zł.”
    No proszę, Unia E. też wrzuca niemały grosz!

  21. dzień dobry … ☕

    Asiu jak Ty to znalazłaś … 🙂

    zimno – 7 …

    a na zimno kawa zimowo-świąteczna …

    https://www.kuchniadoroty.pl/przepis/kawa-piernikowa

  22. Och Asiu, jak wesolo zaczyna sie dzień! Skopiuje ten tekst i bedzie lekarstwem na chandrę.
    Wspaniały, dziekuje 🙂

    Zaczynam gotować kapustę z grzybami, miałam jeszcze resztkę suszonych grzybów. Pachnie ładnie, prawie świątecznie.

  23. do kawy …

    http://passionfruit.blox.pl/2018/12/Ciasto-z-jablkami-po-turecku.html

    ja jestem kawiara a w gościach piję herbatę bo lubię kawę po swojemu …

  24. Dzien dobry!

    Kawe tez najbardziej lubie po swojemu i zawsze sie boje, co dostane, bo teraz kroluje kawa z kapsulek, ktora jest dla mnie paskudna.

    Ewentualnie w ulubionych kawiarniach, z gazeta, na dluzsze posiedzenie 🙂

  25. u mnie dziś na obiad karp czyli już świętuje .. 🙂 .. karp będzie jeszcze klika razy bo bardzo lubię ..

    do kawy zafundowałam sobie dużą eklerkę z bitą śmietaną … chodziła za mną od jakiegoś czasu i dziś wreszcie były takie jak lubię …

    na dworze nie jest tak zimno jak zapowiadali i spacer byłby przyjemny gdyby nie smog ..

  26. Historie podobne do tych, które opowiedziała Alicja o pałacach na Dolnym Śląsku znajdziemy też na Pomorzu, czy na Mazurach. Tutaj opowieść o pałacu w Nakomiadach:
    http://mojemazury.pl/67132,Nakomiady-palac-z-przeszloscia-i-przyszloscia.html
    Myślę, że kolejne, podobne mogłyby opowiedzieć Ewa, czy Asia oraz zapewne inni Blogowicze. Zatem, kiedy jestem we Francji albo we Włoszech i czytam, albo słyszę o zamkach należących do tej samej rodziny od sześciu, czy ośmiu pokoleń to zazdroszczę i tym bardziej zdaję sobie sprawę z naszej powikłanej i jakże dramatyczno-tragicznej historii…..
    To zresztą nie muszą być zamki, bo też są sklepy albo restauracje, które są w rękach tej samej rodziny od wielu pokoleń. Mamy taki przykład w rodzinnej miejscowości Osobistego Wędkarza.

    Salso, Krystyno-w kwestii pierniczków postępuję zgodnie z przepisem, ciasto zostawiłam wczoraj w lodówce. Za chwilę będę wałkować i wycinać 🙂

  27. Danuśko, tylko już w trakcie walkowania nie wyjmij z lodowki calego ciasta, ale odkrawaj male kawałki do walkowania, a resztę cały czas trzymaj w lodówce 🙂 (tego dotyczyła ta moja ostatnia uwaga)

  28. Asiu, cudny ten Twój wpis, ten komar z rożna…

  29. Jolinku, upieklam w niedziele makowiec japonski ze sznureczka ktory mi podalas. Rodzina twierdzi, ze dobry a mnie w tym samym dniu zlozyla choroba i nie bardzo czuje smak ciasta. Zostal malenki kawalek wiec musi byc dobre.

  30. elapa to jak wyzdrowiejesz upiecz ciasto jeszcze raz .. przepis masz już wypróbowany … 🙂

    a ja zrobiłam wczoraj trochę śledzi z podanego wyżej przepisu (z papryką konserwową), zamiast białej cebuli dałam czerwoną .. to próba smaku przed podaniem ich na stół Wigilijny .. ładnie wyglądają i dobrze smakują ale muszę je zrobić 3 dni przed Wigilia by smaki się lepiej przegryzły .. zastanawiam się jeszcze czy dodać groszku zielonego ..

  31. Ufff! To były, jeśli dobrze pamiętam, moje drugie pierniczki w życiu i na pewno nie jestem gotowa robić ich co tydzień! Po ósmej blasze pełnej tych miodowych ciastek postanowiłam pozostałą ilość ciasta zamrozić i przeznaczyć na jakiś spód, na przykład do sernika. Pierniki są smaczne, jeszcze nie wszystkie ozdobione, jutro podejmę kolejne wyzwania artystyczne 🙂
    Salso-moim zdaniem przepis jest bardzo dobry. Jeśli za rok powtórzę tę chwalebną działalność to prawdopodobnie z połowy składników.
    https://photos.app.goo.gl/BjZonrN7oMn37shj7

  32. Danusiu, śliczne i te zdobienia 🙂

  33. Ja robię duży piernik, taki do krojenia.

  34. Małgosiu,
    pieczesz wg jakiegoś przepisu, czy wspomagasz się piernikiem w proszku ?
    Bardzo dawno nie piekłam piernika, a rodzina znacząco mi o tym przypomina. Często korzystałam z ” Piernika kętrzyńskiego”, dodając bakalie, polewę i przekładając powidłami.
    Danuśka,
    bardzo ładne pierniczki. Napracowałaś się też przy zdobieniu. Moje z wyglądu są bardzo skromne, a dla ułatwienia sobie pracy wykrawałam większość szklanką.

  35. Jolinku,
    w przepisie na śledzie z papryką nie ma oliwy albo oleju. Wydaje mi się, że trochę oliwy przydałoby się i złagodziłoby smak śledzi, ale może się mylę.
    Przygotowałam dziś śledzie wg przepisu Irka i po kaszubsku, czyli z duszoną cebulą z rodzynkami i przecierem pomidorowym. Niedużo, bo w sumie kupiłam tylko 4 duże filety śledziowe. Kiedyś bardziej lubiłam śledzie.

  36. Krystyna, robię piernik na ciemnym piwie. Wydaje mi się, że jest to przepis pani Gumowskiej, wypatrzony dawno temu przez moją Mamę. Chyba go już podawałam, ale jeżeli chcesz to jeszcze raz przypomnę .

  37. Małgosiu-i to jest bardzo słuszne rozwiązanie 🙂

    Krystyno-cały czas kombinowałam, jak ułatwić sobie pracę.

    A poza tym…podgryzam je co chwila…Dobre są 🙂

  38. Będą jeszcze lepsze, jak poleżą zamknięte w puszkach.

  39. a ja robię tylko piernikowe naleśniki … 😉 … Danuśka pracuś z Ciebie … 🙂

  40. Danusiu, ale ma jednak inną konsystencję. Roboty przy nim znacznie mniej 🙂

  41. krystyno śledzie, które ja zrobiłam były w oleju i po odsączeniu dodawana była do nich reszta składników … faktycznie teraz doczytałam, że w przepisie brak oleju .. ale ja, nie wiem dlaczego, zrozumiałam, że jak z paczki to mają być w oleju … może takie bez oleju też są dobre ale na razie nie będę sprawdzać …

  42. Małgosiu,
    na razie za przepis dziękuję, może w przyszłości skorzystam. Tymczasem czeka mnie pieczenia makowców i na życzenie syna keksu.
    Jolinku,
    ta Twoja wersja śledzi bardzo mi się podoba.

  43. Jolinku! Ewa zapytowywuje kiedy zrobisz ten gotowany sernik, bo też ma ochotę, ale (cwaniara) czeka na sprawozdanie. Kto dawał przepis na norweskie ciasteczka. Kiedyś robiłem, ale…. Upraszam o bis.
    Zrobiłem dzisiaj chleb pszenno-żytni i wyszedł jakiś taki futurystyczny. Smaczny, ale fikuśny.
    Dekoracje wiejskie.
    http://ak5.pl/6k6.html

  44. Danusiu – jakie ładne są te pierniczki, za to dekoracje sąsiadów Cichala są… 😉
    Od paru lat tylko nadzoruję pieczenie pierników i wkładam je do piekarnika. Wycinam też kilkanaście ciasteczek. Dekorować będę dopiero w sobotę. Tę jedną trzecią, która została u nas. Młodsza siostrzenica zabrała do domu większą część, trochę rozdała w szkole koleżankom, resztę zjadła ze starszą siostrą. To znaczy – Nina twierdzi, że Lena zjadła wszystkie pierniczki, a Lena twierdzi, że to nieprawda, bo Nina też jadła. 🙂
    Tekst o włoskim przyjęciu dla dziennikarzy znalazłam już jakiś czas temu i czekał na odpowiedni wpis Gospodyń. 🙂
    Jolinku – te piernikowe naleśniki to klasyczne plus przyprawa piernikowa?

    Jestem ciekawa jakie kenijskie potrawy będą jedli w święta Nowy i Tabitha?

  45. Cichalu, chleb urodziwy, zapewne bardzo smaczny 🙂
    Ja właśnie skończyłam dekorowanie moich pierniczków, straszna robota, długo końca nie było widać. Malowałam wzorki lukrem królewskim, czyli białko z cukrem pudrem wyciskając tę masę cieniutkim strumyczkiem. Pod koniec już z braku cierpliwości wychodziły jakieś dziwne rysunki, więc co bardziej nieudane zjadałam. Mam dość pierniczków chyba na dłużej…
    Cichalu, być może ja podawałam jakiś przepis na norweskie ciasteczka, ale nie pamiętam, znalazłam jednak coś łatwego i ciekawego, może to te?
    https://cookit.pl/przepis/351371/%2c%2cMigdalowe+gwiazdeczki”

  46. Danuśko, zapomniałam napisac, podziwiam Twoje pierniczki, brawo!

  47. Ja pierniczę, ale zapierniczacie!
    Ja natomiast bigosuję, żeby za słodko na blogu nie było. Sto lat temu piekłam przekładany piernik w formie okrągłej, zazwyczaj przekładałam kwaśnawym dżemem oraz słodką masą, już nie pamiętam szczegółów, jakaś polewa też była, bodaj czy nie czekoladowa. Ale nie pierniczyłam się z ciasteczkami, w dodatku dekorowanymi 🙂 (ukłony w stronę Danuśki, której się chciało!).
    Idę kontynuować bigosowanie, chwilowo wypierniczam z blogu 😉
    Zapierniczanie przy bigosie to też nielekka robota, jeśli się chce zrobić bigos porządnie.

  48. Cichal,
    fachowo to się nazywa „artisan bread” 😉

  49. Salsa, Cichal I Krystyna

    Dawno dawno temu Krystyna podala przepis na norweskie ciasteczka. Wydrukowalam kiedys i zobaczylam teraz w mojej ksiazce szukajac przepisu na makowiec.
    Moze to jest ten przepis na ciasteczka z pieprzem. Jeszcze nie probowalam upiec, ale jesli wydrukowalam przepis dwa lata temu to chyba pora upiec.
    Tu jest link do przepisu ktory opublikowala Krystyna. To bylo 9 grudnia 2016.

    https://adamczewski.blog.polityka.pl/2016/12/09/%ef%bb%bf-sniadanie-na-targu/

  50. Orco! Dziękuję!

  51. 🙂

  52. Nadal bigosuję – niech jeszcze popyrka z półtorej godziny, jak na pierwsze gotowanie. Czasami w sklepie bywała dziczyzna, ale dzisiaj nie było. Rzadko bywa 🙁
    A miałabym prawie staropolski bigos, jak u Jacka Nieżychowskiego!
    Może się jeszcze pojawi przed świętami, zawsze można dodać.
    Cichal,
    czyżbyś miał zamiar dla wnucząt napiec ciasteczek? 🙂

  53. dzień dobry … ☕

    Asiu kupiłam gotowca i dodaję 4 łyżki do ciasta … mój przepis to 1 jajo, 1 szklanka mleka, 1 szklanka wody, 4 łyżki gotowca piernikowego, 1 łyżka oleju + mąki tyle by ciasto było odpowiednio gęste/rzadkie … przy smażeniu pachnie w cały domu piernikami …

    cichalu planuję sernik zrobić po świętach .. kombinuję by gotować ten sernik w garnku do gotowania mleka .. tylko to ogranicza ilość masy … dla mnie wystarczy połowa masy z przepisu …

  54. Orca, dziękuję za przypomnienie, miło wrócić do tamtych pogawędek 🙂 coś mi „dzwoniło” ale niezbyt dokładnie…

  55. Orko, Cichalu,
    tak, to ten przepis na ciasteczka norweskie. Przyznam szczerze, że też jeszcze nie piekłam ich, ale mam wydrukowany przepis, czyli uznałam go za perspektywiczny 🙂 .
    Myślę, że można dać trochę mniej cukru, w zależności od upodobania, za to więcej przypraw.

  56. Dzień dobry 🙂

    Jeśli poranne musli zaakcentuje się adwokatem to dzień od razu staje się przyjemniejszym 🙂
    Polecam i ciepło i slonecznie i wietrznie 🙂

  57. zobaczyłam w ofercie Biedronki, że ma być mango w syropie .. jednak w odwiedzonych w okolicy 4 sklepach albo nie będzie albo już nie ma …. poszłam potem do sklepu, w którym kupowałam dobre kiszone ogórki i ku mojej radości mango było i to jeszcze o 1 zł tańsze niż w Biedronce … kupiłam sobie na zapas … 😉 … a teraz kombinuję czyby do tych śledzi wyżej opisanych dodać trochę mango dla smaku … (ogórków nie było bo zmienili dostawcę)

  58. Też kombinuję i w ramach kombinowania właśnie chlusnęłam, acz oszczędnie, troszkę malinowego octu do bigosu. Jak szaleć, to szaleć!
    Zakwas barszczowy – pycha! Niech postoi ze dwa dni i dojdzie z czosnkiem.
    Bezdomny sobie nieźle daję…podsunę Jerzoru pomysł, tylko gdzie on znajdzie Advocata? U nas jest jakiś Bolls chyba, ale pewności nie mam.
    Jerzor też takie jakieś kaszki, to znaczy płatki jada, z owocami i ziarnami jakimiś. Bryja wygląda tak zniechęcająco, że nawet advocat by mnie nie zachęcił. Cichal niby jada podobnie, ale podaje lepiej – na zimno, a Jerzor to zaparza i wtedy cała uroda idzie w kąt.
    Ja tradycyjnie kromuchę, ale przecież nie świtem bladym o 8:00 🙄

  59. Krystyno-bardzo podoba mi się ten przepis PERSPEKTYWICZNY 🙂
    Wprowadziłaś już do blogowego słownika kobietę nizinną, może z przepisem perspektywicznym będzie podobnie 🙂 Też mam odnotowanych wiele takich przepisów przewidzianych w dalszej lub bliższej przyszłości.

    Odwiedziliśmy nadbużańskie włości, gdzie śniegu nieco więcej niż w Warszawie. Na śniegu ślady zajęcy, lisów oraz dzików(zakładając, że Osobisty Wędkarz zna się dobrze na tropach zwierząt). Natomiast w wiejskich delikatesach w ramach specjalnej oferty świątecznej ciepłe, czerwone skarpety z reniferami. Klientela kupuje jednak przede wszystkim mąkę oraz dodatki do ciast, a także mięsiwa i kiełbasy na pieczeń i do bigosów.

    Wprawdzie robota nie zając, ale drugi etap dekorowania pierników czeka!

  60. Wiem ze Salsa mile wspomina pobyt w CA. Moze podczas podziwiania choinek zainteresuje was roslina o nazwie lace lichen. Google mowi ze lichen to po polsku “porost”. Czyli to bedzie koronkowy porost.
    Lace lichen czasami nazywana California Spanish moss rosnie na lisciastych drzewach wzdluz Pacyfiku. W WA osiaga dlugosc do kilku metrow.
    Stan CA umiescil lace lichen na liscie CA state plants.
    Jest to niezwykle ozdobna roslina I nadaje drzewom uroczysty widok.

    Tu jest kilka zdjec lace lichen.

    https://www.google.com/search?q=lace+lichen+california&prmd=ismvn&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=2ahUKEwi3pu7rnqzfAhWtJjQIHeWXBSkQ_AUoAXoECAwQAQ&biw=375&bih=548#imgrc=75jnNwLlr3OkOM

  61. Orca,
    ja pierwszy raz widziałam ten mech w Savannah, lata-lata temu.
    Jechaliśmy wcześnie rano, puste ulice, a tu takie niezwykłe coś z drzew zwisa i powiewa. To była jakaś aleja wysadzana po obu stronach dębami. Ponieważ na ulicach nikogo nie było, mieliśmy wrażenie, że to jakaś kraina z bajki, opuszczona i zasnuta pajęczynami. Niesamowite wrażenie.

  62. Alicja,

    Wydaje mi sie, ze to co rosnie na drzewach w Savannah I na poludniu to jest Spanish moss. Suchy Spanish moss mozna kupic w sklepach do ozdoby doniczek z kwiatami domowymi. Lace lichen jest potocznie nazywany California Spanish moss bo z daleka wyglada podobne. No I te zwisajace I powiewajace na wietrze rosliny. Kiedy pada deszcz na “koronce” wisza krople deszczu. Piekny widok.

  63. Ponieważ nie widziałam tego z zachodniego wybrzeża, nie mogę porównać, ale to jest bardzo podobne, sądząc ze zdjęć. Piękne.

  64. Na mojej wysokości, to znaczy coś około 2 do trzech metrów powyżej przypływu ozeana nie rośnie jak sięgam wzrokiem żadna palma. I to są ogromne zalety tego klimata 🙂
    Zrasztą zdaje się że porost na palmach nie osiada. W przyszłym tygodniu jak aura pozwoli, to wybierzemy się w tutejsze góry. Trochę trzeba się napracować by tam wjechać mobilkiem, na 2500 metrów. Ale widoki są tak ciekawe że będę dzielny i dam radę. Znam tą trasę, drzewostan zmienia się co 500 metrów w wysokości. Rosną eukaliptusy wysokie aż po księżyc, karłowate sosny i inne dziwolagi, które przyciągają wzrok. Będę wytrzeszczał może zobaczę porost

  65. Zdjęcia zrób, co tam porost 😉

  66. Jak widzę (czytam) aktywności kulinarne związane ze świętami idą wśród blogowiczów pełną parą. Ja podchodzę do tematu ze spokojem- jeszcze kilka dni do wigilii więc zdążę 🙂
    Podjęłam decyzję, że jednak znowu nie zrobię w tym roku pierniczków tylko korzystając z inspiracji Małgosi- dzięki! upiekę piernik 🙂 Dużo mniej pracy a też lubię.
    Zakwas na barszcz dziś zlałam do słoików, wyszedł pyszny. Zalałam buraki ponownie ale wiem z doświadczenia, że ten następny zakwas nie będzie już taki dobry.
    Tez jestem z frakcji płatkowej na śniadanie ale na sposób Jerzora jem je w ciepłej postaci. Zalewam wieczorem wodą, dodaję daktyle, rano gotuję i dodaję trochę mleka. Na Advocata nie ma w płatkach miejsca ani przy innych okazjach bo nie lubię słodkich alkoholi.
    Orco, cudne te porosty- robią taki baśniowy klimat.

  67. Naturalnie że zaobrazkuję wyprawę 🙂 tylko nie gwarantuję dobrego odbioru, bo siadlem parę razy moimi szanownymi czterema literami na telefona i teraz podobny jest telefon bardziej do łuka niż do siebie 🙂
    Rzep 🙂 naturalnie że Advokad to nie avokado, i ja też nie podlewam nim mojego platkowego śniadania. 🙄
    Ale przyznasz, że dzień może inaczej, nawet ciekawiej się zacząć 🙂

  68. Idę wypożyczyć małego samochoda na jeden dzień, potrzebuję dotrzeć w parę miejsc bardzo szybko i sprawnie, a mobilek stoi tak cudownie, że szkoda go ruszać, trzymajcie kciuki, by mi się pożyczenie udało pomyślnie 🙄

  69. Krystyno, czy mogłabyś podac jeszcze raz przepis na Twój keks? Z góry dziekuje 🙂

  70. Alino,
    chętnie podam Ci ten przepis, ale już jutro. Jest on wprawdzie w przepisach u Alicji, ale ta strona jest niedostępna.

    Wieczorem pojechaliśmy do Parku Oliwskiego obejrzeć świąteczne iluminacje. Nie umywają się wprawdzie do tych w stolicy, ale i tak jest co oglądać.

    Moje płatki owsiane zalewam wrzątkiem i już nie gotuję, tylko dodaję jakieś owoce i trochę ciepłego mleka, a jeśli owoce są mało słodkie – trochę miodu. Advocat nie dla mnie, za słodki.

  71. Rzepie,
    święta racja, im spokojniej człowiek podchodzi do sprawy przedświątecznego wzmożenia, tym więcej zrobi i bez stresu. Od lat już tak mam. Bigos jest, zakwas jest, uszka się zrobi jutro lub pojutrze, może pierogi z kapustą i grzybami też, ale musu nie ma, przechodząc tu się zgarnie kurz, tam się wymyje okno (albo i nie) i tak powoli okaże się, że wszystko jest w nadmiarze.

  72. Znalazłam przepis na keks Krystyny – u Alicji w przepisach 🙂
    krystyna pisze:
    2010-01-03 o godz. 16:43

    Witam,
    Podaję przepis na ” keks znakomity “/ pochodzi z czasów, kiedy ” Kobieta i Życie ” była jeszcze bardzo popularnym tygodnikiem /.
    -20 dag masła / 1 kostka /
    -20 dag mąki pszennej
    -5 jajek
    -15 dag cukru
    -opakowanie cukru waniliowego
    -1 płaska łyżka proszku do pieczenia
    -ok. 50 km mocnego alkoholu
    -25 dag / w sumie/ różnych bakalii – rodzynki,skórka pomarańczowa,posiekane orzechy,figi , co tam jest w szafce
    Rodzynki moczymy w alkoholu,pozostałe bakalie posiakane obtaczamy w mące.Masło ucieramy w cukrem,dodając po jednym żółtku. Do puszystej masy dodajemy stopniowo mąkę z proszkiem do pieczenia i alkohol, w którym moczyły się rodzynki. Z białek i cukru waniliowego ubijamy sztywną pianę i delikatnie mieszamy z ciastem. Układamy ciasto w wąskiej blaszce wyłożonej papierem. Wstawiamy do ciepłego piekarnika / ok.140 st.C/, a po 10 – 15 minutach ustawiamy temp. na 180 st. C i pieczemy ok. 50 minut. Oczywiście obserwujemy,jak ciasto się piecze, bo piekarniki sa różne.
    Rodzynki często opadają, ale to obsypanie mąką ma temu zapobiec.
    Niekiedy zamiast części cukru dodaję resztki jakiejś konfitury,a część akoholu do rodzynek stanowi jakać ciemna nalewka. Wtedy i upieczony keks ma ładną ciemną barwę.
    Przepis i wykonanie jest proste, a efekt bardzo dobry
    Dodam tylko, że upieczony keks zawijam w ściereczkę , aby nabrał smaku. Najlepszy jest dopiero nazajutrz po upieczeniu.

  73. Asiu,
    bardzo dziękuję za pomoc. 🙂

  74. Słuchajcie
    z moją stroną jest tak, że powinna być ZAWSZE dostępna (jak drzewiej bywało), ale Jerzor włącza czasami (dziennie) system bezprzewodowy i wtedy strona nie działa 🙁
    Stara się, żeby to robić w czasie, kiedy w Polsce wszyscy śpią (albo mu się tak wydaje!).
    Nie wiem, „osochozi” z tym bezprzewodziem, ale denerrrrrwuje mnie to okropnie. Za dużo komputerów w domu! Niech ta… w końcu on dba o ten całokształt.
    Jak nie „w tej chwili”, to za jakiś czas zadziała. Najgorzej jest w święta i weekendy 😯 bo Jerzor robi co chce i nie pyta 🙁

  75. dzień dobry … ☕

    a może torcik piernikowy …

    http://www.waniliowachmurka.pl/2018/12/piernikowy-torcik-z-biaym-kremem-i.html

    wczoraj zrobiłam kompot z suszu i dodałam garść śliwek z nalewki … eksperyment bardzo udany ..

  76. Asiu, Krystyno, Alicjo, serdecznie dziekuje za odzew i przepis, ktory wypróbuje jutro lub pojutrze. Ten keks „chodzi” za mną juz od jakiegoś czasu. Przecież keks Krystyny to żelazny punkt zjazdowych smakołyków.
    Miłego dnia!

  77. Alino,
    dodam, że keks piekę w podłużnej blaszce / 35 cm/ wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasto po upieczeniu pozostawiam w tym papierze i owijam ściereczką. Mój keks zawsze ma pęknięcie na wierzchu, ale to w niczym nie przeszkadza.

    Kilka dni temu, gdy spadł śnieg, otworzyłam ponownie ptasią stołówkę. A dziś rano karmnik wypełnił sobą kot sąsiadów. Chyba sobie spał, więc był zdziwiony moją interwencją. Nie widziałam, żeby polował na ptaki, chyba potrzebował ciasnego i suchego miejsca, a że karmnik był pusty, skorzystał z okazji.

  78. Krystyno 🙂

  79. może jeden podarek zrobicie tutaj .. archeolodzy dostali, po trzech latach starań, zgodę na wykopki w Egipcie … a kasy mają mało …

    https://polakpotrafi.pl/projekt/misja-skalna-egipt

  80. Wolałbym sponsorować kogoś znacznie młodszego, niż egipską mumię.
    Mogą iść do ministra Glińskiego, potrafi wydawać grube miliony na kontrowersyjnych nieboszczyków. W Ostrołęce już wydano 35 milionów na tzw żołnierzy wyklętych. A to nie koniec wydatków.

  81. Dzień dobry moim przedświtem, nawet jeszcze nie bladym. Poniższy tekst jest po angielsku, ale wklejam, bo sporo blogowiczów kapuje po ichniemu.
    Przewodnia myśl – kupuj więcej książek, niż będziesz miał czas na to, by je przeczytać! Od tego przybytku nigdy głowa nie boli, w dzisiejszych czasach chyba nawet nieważne, czy one są czytane w formie starodawnej książkowej, czy na różnych elektronicznych nośnikach. Mnie osobiście starodawna forma odpowiada także o tyle, że „bije w oczy” z półki, jest, otacza mnie, nie muszę klikać 🙂
    https://www.fastcompany.com/90275343/why-you-should-surround-yourself-with-more-books-than-youll-ever-have-time-to-read

  82. Marku jak sam piszesz Państwo ma pilniejsze wydatki … moje wpisy o pomocy nie obowiązują nikogo… ani do czytania ani darowania ani sponsorowania ..

  83. Jolinku,
    gdybym ci ja miała, tobym sponsorowała wszystkie zbożne cele, nawet w Egipcie, bo przecież Egipt Egiptem ze swoimi problemami politycznymi, ale dziedzictwo niby nasze, światowe. Piszę „niby”, bo jaka jest gwarancja, że my (cały świat) staramy się odbudować, odkryć, wykopać… a tu nagle przyjdzie jakaś polityczna zawierucha w kraju, gdzie ratujemy to „światowe dziedzictwo”, i świadomie obróci w kurz to, cośmy właśnie odkopali, odrestaurowali i tak dalej. Są przykłady, i to nawet z niedawnych lat.

  84. Jolinku,
    przeze mnie przemawia frustracja, że „świata nie zbawisz, ale próbować trzeba” (parafrazując pewne rosyjskie powiedzonko 😉 )

  85. Synek dzwoni do tatusia:
    Tato, tato kotek w kuchni zrobił kupkę co robić?
    Synku nie zawracaj mi głowy, weź piasek zasyp, mamusia przyjdzie i posprząta.
    Synek dzoni do tatusia za jakiś czas i znowu zaraca głowę ciężko pracującemu ojcu:
    Tato, tato piesek w kuchni zrobił kupkę, co robić?
    Synu weź piasek , zasyp kupkę, mamusia przyjdzie…
    Synek kolejny raz dzwoni do tatusia, tatuś coraz bardziej zirytowany mówi do synka: nie zawracaj mi głowy, wiesz, że pracuję!
    Tato, tato przyszła mamusia siedzi prawie rozebrana na stole w kuchni, a pan co z nią przyszedł ściąga spodnie…
    Synu zrób coś, woła przerażony ojciec przez telefon…
    Tato, tato piasek mi się skończył!

  86. dziś nie miałam pomysłu na obiad to z części bigosu zrobiłam kapuśniak … dodałam wody, ziemniaki i kminek i zupa gotowa …

  87. Lubię ten program, bo jeżdżę sobie po znajomych mi warszawskich okolicznościach, które na własnych nogach…
    Poza tym bywają ciekawi goście, dzisiaj pan od „Maszynki do świerkania”, po raz pierwszy dowiedziałam się czegoś o nim od niego, a nie z prasowych doniesień. Bardzo pozytywnie zakręcony pasjonat 🙂
    https://vod.pl/programy-onetu/onet-rano-czeslaw-mozil-2012/e7kd2dg

  88. Zakupiliśmy dzisiaj choinkę. Musze przyznać, że zakup jest bardzo udany 🙂
    Pan na placu choinkowym stwierdził, że nas doskonale pamięta, bo przecież kupujemy u niego choinki co roku. Oczywiście niezmiernie ucieszył nas fakt, iż nas pamięta, ale, między Bogiem, a prawdą, wcale nie kupujemy u niego choinek co roku. Zawsze ilekroć spędzamy Święta we Francji ubieramy nasze nieśmiertelne, szuczne drzewko. Natomiast, kiedy zostajemy w Polsce i decydujemy się na zakup tej prawdziwej, to mamy jeszcze drugie ulubione miejsce, gdzie też marudzimy i wybieramy jedyną słuszną oraz najpiękniejszą choinkę na świecie!
    Teraz musimy wypracować rodzinny kompromis pomiędzy moją koncepcją choinki do zjedzenia (to znaczy ozdób jedynie jadalnych) oraz koncepcją pt. bombki i aniołki, jak zwykle. Uzbrajam się w cierpliwość i wyrozumiałość 🙂

  89. Mam nadzieję, że choinka dotrwa w dobrym zdrowiu do Sylwestra i ucieszy oko wszystkich balangujących u nas Blogowiczów.

  90. U nas w domu rodzinnym choinka stała do święta Trzech Króli, nie, żebyśmy jakąś religijną rodziną byli, tylko taki zwyczaj był, no i sobie stała całkiem dobrze.
    Tutaj choinki, jeśli są te żywe, już bardzo często na drugi dzień po pierwszym święcie (bo drugiego nie ma) lądują na śmietniku.
    Co do dobrego zdrowia choinki, jestem pewna Danuśko, że masz odpowiedni stojak na nią z naczyniem z wodą i choinka dotrwa 🙂
    Chyba dzisiaj zabiorę się za pewne strategiczne okna… bo jest plusowo i wymówki nie mam 🙁
    Obiadowo będzie absolutnie konieczne próbowanie bigosu, doprawić czymś może…przegryza się dopiero jedną dobę, ekspertyza potrzebna!

  91. fajny ten Donald Tusk … 🙂

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,24299290,donald-tusk-spiewa-kolede-i-sklada-swiateczne-zyczenia-nagranie.html

    a gdzie echidna się pytam … i gdzie Jolly takie małe pytanko ..

  92. Alicjo-owszem, stojak mamy jak należy. Zawsze jest mi bardzo ciężko rozstać się z choinką, bo po prostu jest z nią weselej w długie, zimowe wieczory.
    A pamiętacie te choinki płonące, jak pochodnie od zapalonych na nich świec? W moim domu rodzinnym raz zdarzył się taki przypadek. Nic poważnego się nie stało, bo drzewko było niewielkie i pożar został szybko ugaszony.

    A tu choinka dla tych, którzy spędzają Święta w ciepłych krajach 🙂
    https://i.pinimg.com/736x/0c/6d/3f/0c6d3fac3a41f96491b250a4092913d6.jpg

    Aha, Orco-ten koronkowy porost jest niezwykły!

  93. No właśnie, Jolinku, a poniżej wypowiedź Dudy o tym, że Donald Tusk nie ma szacunku dla Polski. Ech, szkoda gadać… 🙁

  94. I nas duje sakramencki wiatr wiec w oczekiwaniu na przerwe zanim stracimy prad i zanim padnie telefon napisze historie zwiazana z koronkowym porostem.

    Zanim jednak opisze te historie musze podac kontekst. U nas w gorach Olympic Mountains jest miejsce gdzie natura stworzyla 7 malych stawow wypelnionych goraca woda gruntowa. Woda jest ogrzewana przez lawe I ma silny zapach siarki. Jest niezwykle przyjemnie siedziec w tych goracych stawach nazywanych Olympic Wilderness Hot Springs. Stawy sa wielkosci od 1 metra do 2 metrow I okolo pol metra glebokosci. Woda jest podobno zdrowa do picia, ale zdecydowanie jest uzdrawiajaca dla kości i mięśni po przejście dwóch mil po zalesionych gorach pokrytych sniegiem.
    Tak wiec siedzimy w goracym źródle otoczeni drzewami i śniegiem.

    Przez setki lat smok z doliny rzeki Elwha I smok z doliny rzeki Sol Duc walczyly o wladze na terenie Olympic Mountains. Oba smoki byly bardzo silne i zaden nie mogl pokonac rywala. Podczas walki smoki przewrocily hektary drzewach I do dzisiaj widac polany pokryte tylko kwiatami, a na drzewach pozostaly duze kawalki odartej skóry smokow w postaci porostow (lace lichen).
    Zaden smok nie mogl pokonac rywala. Kazdy smok w poczuciu porazki I wstydu zaczolgal sie do swojej jamy I wylewa łzy wstydu. Te łzy tworza nasze Olympic Wilderness Hot Springs.

  95. U nas było drzewo wielkie (pokoje na 3.5m wysokości!) , choinka po sufit, świeczki przymocowane do gałęzi takimi „żabkami”, co to chyba większość pamięta. Zapalane były tylko wtedy, jak zasiadaliśmy przy wieczerzy i pozostawione na czas jakiś dla nastroju i tak dalej, nigdy bez dozoru.
    No ale jak raz zasiedliśmy i oczy wszystkich zwrócone były na stół, to jakieś anielskie włosy czy kolorowe łańcuchy papierowe (pamiętacie? były takie!) się zajęły… Ale akcja ratunkowa była szybka i nic się nie stało.
    Połowa zamierzonych okien zrobiona wewnętrznie, jeszcze trochę, i trzeba się będzie brać za zewnętrzność.
    Danuśka,
    mówi Ci coś nazwisko i tytuł maleńkiego „notesika” Muzeum Karykatury, z kreskówkami w stylu Mleczki…Marek Polański.
    Nie mam czasu googlać, więc pytam, to było wydawane w latach 80-tych, w formie takich właśnie niewielkich notesików, numerowane od 1 do 12, z napisem Biblioteka Muzeum Karykatury, każdy notesik innego autora (m. innymi Flisak, Kobyliński, Jujka, Lipiński, Szecówka, których znam), ale zwróciłam uwagę na tego autora 😉
    Przy okazji mycia okien sięgnęłam na półkę pod parapetem, żeby tę półkę ogarnąć i znalazłam ten malutki notesiozbiórek. Na tej półce stoją miniaturowe wydawnictwa różności i rzadko tam zaglądam.

  96. Pamiętam świeczki w lichtarzykach z klipsami. Ojciec zawsze je zapalał , pilnował i gasił. Nie pamiętam by zdarzył się jakiś pożar, ale dość szybko pojawiły się światełka elektryczne.

  97. Kurczę…strony Polityki internetowej chodzą dzisiaj jak, z przeproszeniem, cielna krowa!
    Woda z zapachem chanel nr.siarka (vel zepsute jajo) kojarzy mi się z Lądkiem Zdrojem 😉
    Piękna legenda, Orca – ale do tej pory by się te skóry ostały? 😉
    No dobra – do okien marsz!

  98. Już chyba wszystko wróciło do normy.
    Z ciekawości wyszukałam sobie te siarkowe stawy, tyle że sceneria jest letnia https://www.google.com/search?q=olympic+vilderness+hot+springs&tbm=isch&source=iu&ictx=1&fir=_nyKcUyVm1yixM%253A%252CoM-pNYDzcA74BM%252C_&usg=AI4_-kSLMOOJ7LkSWr7P7qQEz_0Ru9LqAg&sa=X&ved=2ahUKEwjS8-Oq9K7fAhXpo4sKHdSkCYUQ9QEwAHoECAUQBA#imgrc=_nyKcUyVm1yixM:

    A co do ozdób choinkowych – szkoda, że w zapomnienie odeszły łańcuchy z kolorowego papieru, które, jeśli były starannie wykonane, były całkiem ładną ozdobą.

  99. Krystyna,

    To jest to miejsce. 🙂 Zdjecia chyba byly robione latem, albo kiedy nie bylo sniegu.

  100. Krystyno-wygląda na to, że tradycja papierowych łańcuchów na choinkę ma się dobrze 🙂
    To wprawdzie relacja sprzed trzech lat, ale myślę, że nadal są przedszkola i szkoły, w których dzieci robią różne ozdoby z papieru:
    http://www.gohel.pl/strona-2590-zabawa_w_oczekiwaniu_na_mikolaja.html

  101. A propos tego, co pisze Orca, Oregon, Washington i kanadyjska British Columbia mają zbliżony klimat na wybrzeżu i bardzo wysokie, piękne góry, w okolicach wybrzeża rzadko kiedy pada śnieg, natomiast jest bardzo deszczowo w skali całego roku. Szczyty górskie, te wszystkie wulkany wysokie są ośnieżone cały rok – i to jest ten urok 🙂
    Bardzo mi się podoba zachodnie wybrzeże, bardzo! A nawet bardziej niż bardzo.
    Okna zakończone, bigos podgrzewany, po południu chyba przygotuję ciasto na uszka i ewentualne pierogi z kapustą i grzybami. Zamiast pierogów mogę zrobić, i ku temu się skłaniam, kapustę z grochem, moja babcia powiadała, że to po to, aby ubranie dobrze pasowało.

  102. Alicjo-poczytałam o Marku Polańskim, ale przyznam szczerze, że nie znałam jego rysunków.

  103. Ja też nie znałam, ale przeglądając teraz, zwróciłam uwagę na nazwisko 😉
    Tę miniaturową biblioteczkę Muzeum Biblioteki Karykatury dostałam od mojego Wujka z Ziębic (elapa 😉 ), chyba w 1988 roku, kiedy odwiedzałam kraj po raz pierwszy od wyjazdu po 7 latach.

  104. To zdjecie pani I jej plecow jest zrobione w moim ulubionym zrodle.

    Jesli bedziecie ogladali wiecej zdjęć to ostrzegam wrazliwych ze tam sa golasy.

  105. Alicjo! Masz rację. Wsiech niet, no prigłaszat’ nada! 🙂 Artykuł ciekawy. Zaimponowała mi biblioteka Umberto, 30K książek!
    Jednak ciekawszy był następny, o tych harwardowskich badaniach 75 latków. Absolutna prawda! Dlatego wynalazłem Ewę!

  106. Cichal,
    jeśli jutro się wybieracie w drogę, bądźcie ostrożni, pogoda w naszym i waszym rejonie zapowiada się bardzo nieciekawie. Tak czy inaczej – szerokiej drogi i bezpiecznej jazdy!
    Idę zagnieść ciasto na uszka/pierogi, uszkować zamierzam jutro. Właśnie się zorientowałam, że mam zatrważająco malutko grzybów suszonych – zawsze podpieram się portobello lub pieczarkami, bo same prawdziwki w farszu są dla mnie zbyt wyraziste, no ale…w moim słoju grzybowym po raz pierwszy od lat przeziera dno!
    O licho…

  107. A propos pierogów…może kogoś to zainspiruje? Ja raz zrobiłam z kaszą gryczaną, przepis znalazłam w sieci, bardzo dobre były!
    https://gotowanie.onet.pl/porady/pierogi-bez-nich-nie-ma-swiat/s5vfcpn

  108. Zaeksperymentowałam lekuchno z ciastem pierogowym, które zawsze robię z roztrzepanym jajkiem oraz prawie wrzątkiem, dzisiaj do tego wrzątku dodałam łyżkę kopiatą masła. Z blogowiska swego czasu dowiedziałam się, że dobrze jest dodać trochę oliwy, wtedy ciasto jest elastyczne, ale mimo wszystko „mocne”. No więc zamiast oliwy masło, jak szaleć, to szaleć! Sprawozdam, jak wyszło, myślę, że różnicy nikt nie wyczuje, a ciasto po prostu jest lepsze, jak się tego tłuszczu kapkę doda.
    No i z okazji wzmożenia świątecznego przytoczę tu wiersz Mirka Kovala Kowalewskiego, który to wiersz przytaczałam miesiąc temu, a który oddaje mój obecny nastrój:

    „Już prezenty całe w stosach
    Aż po sufit! Pod niebiosa!
    Czysty obrus i firanki,
    Mak, rodzynki i łazanki.
    Już choinka z kąta zerka!
    Wielkie żarcie i pasterka!
    Wszyscy wszystkim ślą życzenia:
    Wszego szczęścia i spełnienia!
    I tu łza skądś nagle w oku:
    Przecież trzeba jak co roku
    Przyjaciołom, te najszczersze
    Ot! życzenia skrobnąć wierszem…
    Coś dziś słone me wierszyki!
    – K…..!!!!! Tak mi brak Moniki!!!! ”
    (Mirek Koval Kowalewski, grudzień 2015)
    p.s.
    Monika – Nisia co roku wymieniała sobie z grupą znajomych życzenia świąteczne w wierszowanym stylu, jest tego trochę w „Dupersznytach”, przezabawne.

  109. dzień dobry … ☕

    zapadało mi w nocy całą okolicę … ale od 5 rano warczą i odśnieżają … 😉

  110. Rzepie-dzięki, ta wiadomość na pewno ucieszy Krystynę 🙂

    Alicjo-Ukrainki, których sporo mieszka w Warszawie, również potwierdzają, że do ciasta pierogowego dobrze jest dodać jakiś tłuszcz. Zgodnie z tamtejszymi tradycjami jest to gęsta śmietana. Z tego co jednak pamiętam nasz Miś, pierogowy specjalista, zagniata ciasto beztłuszczowe.
    Misiu-jak tam Twoje przygotowania do Świąt?

    Jolinku-zrobiłam kiedyś wołowinę w piernikowym sosie. Mnie to danie bardzo smakowało, rodzina owszem zjadła, ale bez zbytniego entuzjazmu. Dodawanie pierników do mięsnych sosów to chyba po trosze tradycja lotaryńsko-alzacka? Może Alina wie coś na ten temat?

  111. Jolinku-szkoda, że ten śnieg za chwilę stopnieje 🙁 Na jutro zapowiadają +7 stopni.
    Dzisiaj w planach mielenie mięsa do pasztetu.

  112. Dzień dobry 🙂
    kawa

  113. Irku 🙂

  114. 21 grudnia obchodzimy Dzień Pozdrawiania Brunetek

  115. Domagam się pozdrowień, jezdem podsiwiała nieco brunetka!
    +8c, chyba wiosna?
    Tekst można sobie darować, ale obejrzyjcie wideo 🙂
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24300843,ambasada-usa-sklada-polakom-zyczenia-po-polsku-i-z-poczuciem.html#a=66&c=154&s=BoxNewsImg2

  116. A dzisiaj pierwszy Dzień Zimy .. przyszła znienacka i mimo śniegu mało kto się zorientował … 😉 ..

    Danuśka mnie plusy nie szkodzą … 🙂

    dobrze, że prawie nic już nie muszę dokupić bo kolejki (zwłaszcza za rybami) ogromne …

    pozdrowienia dla Brunetek … 🙂 .. ja to chyba szatynka chociaż wydaje mi się, że brunetka ..

  117. ale będzie bez pieczenia … tylko herbatniki i masa makowa …

  118. Jolinku to chyba zrobisz bez jajek 🙂
    Ja też byłam szatynką, pozdrawiam brunetki.

  119. Małgosiu tak … przepis jest tylko inspiracją do przekładańca makowo-herbatnikowego …

  120. Bezdiaktrykowe dobry wieczor!

    Jolinku, dziekuje za wywolanie do tablicy Pyry stylem.
    Czytam Was naboznie, czas nie pozwala na czynny udzial w blogowaniu.
    W niedziele do Polski- pierwsze Swieta w domu od wyjazdu – jak sie ciesze!

  121. Jolly Rogers – wspaniałego świętowania na łonie Ojczyzny, pozdrowienia dla Mamy i całej Twojej Rodziny 🙂
    Za oknem deszczuje, ja uszkuję. +11c 😯

  122. Jolly ale się cieszę, że Cię widzę .. pięknych Świąt w rodzinnym gronie … 🙂 …

  123. Danusko, plonace drzewko wigilijne pamietam, a jakze!
    Byla u nas rodzina, u ktorych choinke wyzucano przez okno, jeszcze w wieczor wigilijny, na jakies 8:10 razy. Byla wtedy moda na galazki obficie „zasiniezone” wata. O elektrycznych alternatywach oswietlenia takiej choinki nie bylo wtedy mowy. Nie wiem, jak to u nich wtedy funkcjonowalo, ale plonacej choinki wyzbywali sie jakby rutynowo, bez pomocy strazy pozarnej.
    Sprobuje doczytac

  124. Jollly – pozdrowienia 🙂
    Szkoda, że śnieg szybko znika i święta nie będą białe.

    Odwiedziłam dziś rodzinę w Gdyni i starszy wnuk, który ma 8 lat od razu mnie poinformował, że on już wie, że Mikołaj nie istnieje. I że już wcześniej miał co do tego wątpliwości. A co w takim razie z prezentami ? – zapytałam. A są u taty w samochodzie. Tak więc Mikołaj powędrował bezboleśnie między bajki.
    Jak do tej pory wszystkie zakupy zrobiłam bez kolejek. Jutro odbieram zamówione w pobliskim sklepie pstrągi.

  125. Danusko, niestety niewiele wiem na temat tradycji piernika w kuchni, poza kromkami piernika z foie gras. Ja wole z białym chlebem.
    Dołączam do szatynek 🙂
    Jolly, miłego świętowania w rodzinnym gronie!
    Po raz pierwszy będziemy w wigilijny wieczór poza domem. Jesteśmy zaproszeni do rodziców sympatii naszego syna. W pierwszy dzień świat młodzi przychodzą do nas na obiad.
    Od kilku dni pada deszcz, aura zupełnie nieswiateczna.

  126. dzień dobry … ☕

    Alinko u nas podobna pogoda … +7 i pada i wieje ..

    mam za dużo bananów i może zrobię takie placki ..

    http://kuchniaagaty.pl/przepisy/sniadania/bananowe-placuszki-najlepsze-na-sniadanie

    albo sernik bananowy ..

  127. Dzień dobry,
    Pierniczki i kruche ciasteczka upieczone, piernik się studzi, makowiec się piecze. Za godzinę zabieramy się do Wrocławia do Mamy Witka.
    Korzystam więc z okazji, by złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji Świat, dużo spokoju, radości, smakołyków na stole i samych przyjemnych niespodzianek!

  128. U mnie +12 i ma byc dzisiaj slonce.
    Jolinku, jak robie placki z jablkami – wg przepisu Piotra – to na koniec do ciasta dodaje pokrojone w plasterki banany. Bardzo lubie te placki. Cynamonu nie daje, bo nikt w domu nie lubi tej przyprawy. Czasami dodam lyzke rumu do ciasta.

  129. ewo Wesołych Świąt … 🙂

    elapa połączenie jabłek i banana mi pasuje ..

    włoski piernik …

    https://zenwkuchni.com/panforte/

  130. Alicjo-dzięki za bardzo ciekawy artykuł o ojcu Wojciech Manna, na pewno kupię tę książkę! A Wojciecha Manna kocham od zawsze 🙂

    Jolinku-cieszę się, że udało Ci się wywołać do tablicy Jolly Rogers. Szkoda, że tylko na chwilę.
    Ewie i Jolly życzę udanych podróży i pięknych Świąt!

    Ja udaję się jedynie w krótką podróż na drugą stronę ulicy po jabłka, któych potrzebuję do makowego placka.
    Gdyby kogoś interesowało to przepis jest bardzo prosty:
    -1 puszka masy makowej
    -5 jajek
    -125 g masła
    -garść bakalii
    -3 utarte, kwaskowe jabłka
    Masło ucieramy z cukrem, dodajemy żółtka. Całość mieszamy w masą makową.
    Dodajemy utarte jabłka, bakalie, a na końcu utarte jabłka. Pieczemy w temp.180oC, około 30-40 minut do momentu, kiedy ciasto odchodzi od brzegów formy.
    Można polać lukrem lub rozpuszczoną czekoladą.
    Dodanie jabłek sprawia, że ciasto jest wilgotne i nie za słodkie.

  131. Danuska, zrobilam ten makowiec w ubieglym tygodniu. Dobry. Nie dawalam polewy czekoladowej ani lukru – licze kalorie.

  132. Elapa-to niepokojące…Wszystko wskazuje na to, że mam daleko posuniętą sklerozę, bo nie pamiętałam, że przepis już podawałam. Czy wśród licznych przepisów, które zna nasze Szanowne Grono, może znajdzie się jakiś znakomity i niezawodny sposób na luki w pamięci???

  133. Kalorii wprawdzie nie liczę, ale co chwila myślę o moich lekko za ciasnych spodniach…
    Też nie będę niczym traktować tego makowca.

  134. Danuśka to nie brak pamięci .. ja podałam kilka dni temu (byliście wtedy we Francji) link do przepisu na takie ciasto jak elapa szukała ..

    udało mi się wrócić przed deszczem .. niby plusy ale wiatr robi zimnicę …

  135. U mnie bajkowa, ale raczej chwilowa sceneria, śnieg oblepia drzewa.
    Danuś
    (tak się zwracał, bardzo ładnie zresztą, mój Tata do mojej młodszej siostry) właśnie robię sobie książkową listę prezentową i ta książka na pewno się na owej liście znajdzie. Miałam już nie kupować, na wypadek gdybyśmy się ze wszystkiem do Polski, ale przyzwyczajenie drugą naturą, jaką zresztą różnicę te kilka książek w tę czy w tamtę…
    Wszystko mogę zostawić (kwiatków szkoda 🙁 ), ale książki zabiorę, kota oraz pewien stolik z teak tree, który dostałam od dziecka i niewielki dywan, także od Maćka i Janki, bardzo ciekawy i „geologiczny”.
    Nie liczcie kalorii, bo to jest niepotrzebna presja na samego siebie.
    Ciszmy się życiem i tym, co lubimy 🙂

  136. Joilinku-obyś miała rację!

    Alicjo-zatem klamka zapadła w sprawie przeprowadzki na ojczyzny łono?
    Co do liczenia kalorii to rzeczywiście nie liczę, ale należę do tych, którzy ciesząc się życiem stale przybierają w talii. I w biodrach też!

  137. No, ja nie przesadzam z walka z kaloriami. Ostatnio nie przepadam za deserami zbyt slodkimi, ale jak w restauracji widze crème brulèe czy tiramisu to zamawiam. Mam jeszcze slabosc do profiterole .
    Teraz zabieram sie za pierogi. Nie byly w planie, ale Mlodzi zazyczyli sobie i maja pomagac przy lepieniu.

  138. Danuśka,
    w tym właśnie jest ambaras, że klamka nie zapadła, ja mam wewnętrzne przekonanie, że żadnych takich radykalnych, bo ja nie potrafię żyć bez tego tu, a i tam mi się chce trochę. Rozsądne wyjście byłoby takie, żeby sprzedać chałupę, kupić mieszkanie w bloku, jak to kiedyś było – i wtedy wyjeżdżam sobie bez obarczania kogoś o zerknięcie na chałupę, wyjeżdżam na miesiąc albo trzy…
    A w Polsce to samo, kupuję mieszkanie w bloku (we Wrocławiu oczywiście) i tak się bujać, to tu, to tam, dopóki mi się będzie chciało bujać i będę mogła. Radykalna decyzja zapadnie, kiedy los wymusi, że tak powiem.
    Jerzor w kwietniu przechodzi na emeryturę, co podkreśla od jakiegoś czasu, i wtedy na dłużej moglibyśmy pozostawać w Polsce, ale nie chodzi o wysiadywanie przy kominku, tylko o jakąś stałą bazę, ż której moglibyśmy sobie robić wypady po Europie, bo apetyty mamy duże na tę część świata.
    Stałą bazę – mam na myśli nasz własny kąt, a nie pobywanie po rodzinie czy znajomych jak dotychczas, kiedy jedziemy do Polski z wizytą na parę tygodni. Takie mamy pomysły na dzień dzisiejszy, a co wyjdzie – zobaczymy.
    Zlałam do butelek zakwas buraczany (ponad półtora litra), zalałam po raz drugi.

  139. Jabłka do masy makowej ucieracie na grubej czy drobnej tarce ? Niby w przepisach mowa jest o grubej tarce, ale wolę zapytać, jak jest a praktyce.
    Zamawianie ryb w sklepie ma dobre strony, ale i minusy. W ubiegłym roku były to dwa nieduże pstrągi, więc teraz zamówiłam trzy. Bardzo wyrośnięte. Wystarczyłby mi jeden takiej wielkości, ale zamówione, więc musiałam odebrać, bo to nie jest sklep rybny. Trudno; będą zapasy pstrągów, tylko że zajmą mi sporo miejsca w zamrażarce.
    Zabieram się za keks, a potem za ryby.

  140. Napisalam dla was zyczenia, ale nie moglam ich opublikowac na blogu Gotuj sie. Bez problemu “przeszly” na blogu Owczarka. The same zyczenia sa dla czytelnikow Owczarka I Gotuj sie.

    🙂

  141. Orca,
    pewnie jest tam jakieś trefne słowo, które word blokuje, Owczarek zadbał o to, żeby te głupie blokady usunąć. Jedno słowo już widzę „gla-s-s”, ale musi być coś jeszcze, nie wyczaiłam, co. Zaraz nad tym podumam, bo sama jestem ciekawa…

  142. Pojęcia nie mam, niczego zbereźnego nie mogę się doszukać, wordpress po prostu nie wpuszcza i już. A opowieść bardzo piękna.

  143. Ho, ho, ho
    🙂

  144. Danuśka,
    o ile wiem, nie ma przepisu na luki w pamięci. Podobno stąd już tylko będzie gorzej, ale kto by się tym przejmował 😉
    Zresztą, to dobra wymówka.

  145. Dla Gospodyń i wszystkich Łasuchów tradycyjnie radosnych i spokojnych Świąt

  146. Irku dla Was miłych i smacznych Świąt … 🙂

    mural dla Kory i od Kory …

    http://www.wysokieobcasy.pl/akcje-specjalne/7,166293,24290357,mural-dla-kory.html

  147. A za mną chodzi ta piosenka, Kingę Preis ceniłam zawsze jako aktorkę, a tu masz.. 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=6rAJWFICkQc

  148. Krystyno-jabłka ucieram na grubej tarce.
    A jak przyrządzisz te pstrągi?

    Alicjo-zatem powodzenia w realizacji Waszych planów!

    Zrobiłam dwa rodzaje pierogów-ruskie oraz z kurkami. Ufff! Do ciasta pierogowego dodałam gęstą śmietanę, wyszło bardzo elastyczne.

  149. Danuśka,
    dzięki za informację.
    Zrobię pstrągi w galarecie. Bardzo je lubię i jem nie tylko w Wigilię, ale przez całe święta. Trochę też usmażę z myślą o wnukach, bo wiele potraw wigilijnych np. te z grzybami nie bardzo się dla nich nadaje, śledzi jeszcze nie jedzą, więc pozostaje sałatka i ryba.
    Ja też uważam, że śmietana lub olej sprawiają, że ciasto pierogowe jest bardziej elastyczne.

  150. Orca,
    dziękuję za życzenia i sympatyczny załącznik. Wesołych Świąt ! 🙂

  151. Krystyna,

    Dziekuje. Dla Ciebie I Rodziny rowniez. Bardzo podoba mi sie opowiesc Twojego wnuka 🙂 🙂 🙂

  152. Czołem Blogu!
    Za kilka godzin odpalam brumbruma i rozpoczynam moje okołoświąteczne wojaże, które potrwają do przyszłego roku. Ale podejrzewam, że nie wpłynie to negatywnie na intensywność mojego blogowania 😉
    Korzystam zatem z ostatniej przedświątecznej chwili, by wszystkim Wam życzyć zdrowych, pogodnych i nastrojowych, czyli udanych Świąt.
    Pozdrawiam
    Monarha /proszę nie poprawiać 😀

  153. paOlOre,
    nawzajemnie życzenia udanych świąt i udanych wojaży, a nuż z widelcem wpadniemy na siebie na Helu 🙂
    Wspominamy to spotkanie bardzo bardzo, bo było w niezwykłym miejscu, dzięki Tobie. Serdeczności!

  154. Monarhy, podobnie jak Krula nie należy poprawiać 😉

  155. Czy Monarha lubi lina czy woli szczupaka? A może karpia „krulewskiego”? 🙂

    Z Kurjera Stanisławowskiego 1903 r.
    „Maluczko jeszcze, a zgromadzeni przy wigilijnym stole, łamiąc z rodziną i domownikami opłatek – rozpoczynamy wieczerzę.
    Wieczerza niezwykła, nie codzienna. (…)
    I już zmierzchać zaczyna, nareszcie błysła na szarem tle nieboskłonu – ta pierwsza gwiazdka. Łamią opłatek.
    Siadają! Albowiem barszczyk mruga już z talerzy. I chociaż postny, chociaż z uszkami tylko grzybkowemi, bez tradycyjnej kiełbasy i tej przysłowiowej rury – a jednak smakuje, bo całodzienny post jest najlepszym kucharzem.
    Pierwszy ogień przeszedł, na stół wjeżdża lin w galarecie. Już to prawdę powiedziawszy, najlepsza ryba, jeśli dobrze i starannie przyrządzona. Niczem łososie, pstrągi i tym podobne łakocie.
    Nasz linek po gospodarsku zrobiony smakuje lepiej. Jednem słowem w ustach… niebo, mówiąc językiem dekadentów.
    A teraz kolej na króla rzek i stawów naszych. Szczupak! Rabuś ten, przynajmniej smacznem mięsem odpłaca wyrządzone szkody. Ale trzeba go umieć zażyć. Najlepszy z sosem holenderskim, który swym delikatnym, maślanym smakiem, o podkładzie kwaskowatym, podnosi wartość ryby.
    A teraz co?… Jakieś entree odpowie paragraf kulinarny. Lecz nie żaden smakołyk zagranicznej metody. To byłoby profanacya. przynajmniej raz na rok powinniśmy ustrzec się od tego.
    A więc „nasze” gołąbki, z ryżu, kaszy, knelu rybnego, kaszki drobnej z grzybkami. Lecz bądź co bądź – gołąbki jako przygrywkę i zaostrzenie apetytu na druga rybę.
    Jakieś ciemne, olbrzymie cielsko tłoczy się w brzegach głębokiego półmiska, oblane ciemnym sosem, zapach miodu rozchodzi się dokoła, ustrojony wieńcem gotowanych fig, oraz misterną mozaiką rodzynków i szatkowanych migdałów – to karp zwany królewskim, więc jak król zjawia się dla podtrzymania odwagi w szeregach walczących. I nie na darmo. Każdy podstawia talerz, aby uszczknąć tego specyału rodzimego, bo dobrą podlewę tylko u nas zrobić potrafią.
    Kolej na pieczyste! A więc okoń. Tak, ten nasz mały, pogardzany okoń. Ale jaki to subtelny smak w tym demokracie, wie o tem szereg wytrawnych smakoszów, poszukujących za okoniem.
    Wieczerza dobiega końca. Znużeni i nasyceni biesiadnicy nie entuzjazmują się już daniami. Na pierwszy ogień poszły pożywne potrawy, więc tylko czemś delikatnem można jeszcze zachęcić bodaj do spróbowania. A więc jarzyna, a potem lekki budyń jak obecnie sezon pozwala z kasztanów, do tego jakieś chadeau lub ponczowy syrop.
    Teraz już dosyć. Nikt nie jest w stanie przełknąć więcej. A przecież musi być podaną jeszcze jedna potrawa, bez której wieczerza wigilijna nie byłaby correct. Domyślają się czytelnicy, że chcę mówić o „kutji”, tej naszej tradycyjnej „kutji”, która wieńczy tę ucztę i którą płeć piękna, a przeważnie dzieci nie opuszczą, żeby aż odchorować.
    Tradycyjny wieczór rozpoczęty „pierwszą gwiazdą” kończy się zapaleniem „bożego drzewka” ku uciesze starszych i młodzieży i wzajemnem rozdawaniu podarków. W tej ogólnej radości i „Kurjer” prosi o skromny upominek w formie prenumeraty.
    K.”

  156. „Jednem słowem w ustach… niebo, mówiąc językiem dekadentów.”
    Dekadenckam do cna 😉

  157. Na wszelki wypadek i ratunek:
    https://gotowanie.onet.pl/porady/szybkie-przepisy-na-wigilijne-dania/xrq9eg8
    Mnie przypadł do gustu przepis na śledzie 😉

  158. Acha, jeszcze coś – dotyczące ciasta pierogowego/uszkowego. Otóż od jakiegoś czasu robiłam z dodatkiem niewielkim oleju, ale zmieniam zdanie i kto odważny, niech sam spróbuje – do gorącej wody (tej, którą traktujemy mąkę) dodać łyżkę MASŁA! Poezja, jak to się w rękach klei! Bardzo możliwe, że Danuścyna śmietana robi to samo, Krystyna, koniecznie wypróbuj to, bo jednak olej nie „robi” tego samego, chociaż to też niezły patent. Polecam masło!

  159. dzień dobry … ☕

    Pawełku miłych i smacznych Świąt … 🙂

    Asiu aż się wystraszyłam jak sobie poradzę w Wigilię … 😉

    dziś robię śledzie na jutrzejszą wieczerzę …

  160. Śledzie już gotowe, pasztet upieczony, dziś robię makowiec i piernik.

  161. Skoro na wielu wigilijnych stołach będą śledzie, to chyba warto przypomnieć ów wierszyk Nisi :

    Balladka śledziowa

    Śledź śledziennik i maruda
    własną żonę- Boże drogi!
    podejrzewać zaczął o to,
    że mu przyprawiła rogi.

    Śledź z rogami toż to jaja,
    Bałtyk wnet ze śmiechu skona!
    Śledztwo śledzik więc zarządził,
    czy śledziowa wierna żona?

    I wyśledził śledzik w końcu
    śledzienniczo rozbuchany,
    że puszczała się z burakiem
    pod kołderką zze śmietany!

    Monika Szwaja

  162. „Ze wszystkich pasji jedyną naprawdę godną szacunku jest, jak wydaje mi się, ta związana z miłością do jedzenia.”
    Guy de Maupassant

    W sam raz przed Świętami, choć na Blogu Łasuchów obowiązuje przez cały rok 🙂

  163. gdzieś tam śnieżek biały prószy
    marzną ręce, marzną uszy
    a gdzie indziej słonko praży
    brać na plaży skórę smaży
    tam gdzie upał, tam gdzie zima
    każdy się tradycji trzyma

    już choinka przystojona
    wyciągając swe ramiona
    moc podarków w głebi skywa
    jakich ciągle tam przybywa

    kolędnicy przyśpiewują
    Święta, Święta nam zwiastują

    a my z dala, z życzeniami
    wirtualnie przybywamy
    Świąt spokojnych, Świąt radosnych
    mnóstwo potraw smacznych postnych
    w Nowy Rok niech Wam się darzy
    spełnia to, co Wam się marzy

    echidna i wombat

  164. My też z dala, z życzeniami przybywamy i wirtualnym świątecznym obrazkiem się podpieramy
    https://photos.app.goo.gl/azAXMY93bcjRMjGN9
    bezdomny & bezdomna

  165. …. z ogrodowego tarasu

  166. Bezdomni,
    kusicie krajobrazami, kusicie…A u nas na parapecie -7c, podejrzewam, że nie kojarzycie minusów. Niestety, są to minusy ujemne 😉
    Pozdrawiamy Was, bezdomni, ale zakółkowani, z mroźnej krainy, acz słonecznej póki co!

  167. Bardzo chętnie napiję się takiej herbaty.
    Dla Gospodyń i Was wszystkich serdeczne życzenia Świąt pełnych ciepła, spokoju i radości.

  168. Zwierzątko nasze z krainy „down under” i Wombacie,
    dziękujemy za wiązkę słońca jak zwykle o tym czasie,
    rym niezamierzony, ale wyszedł 😉
    Wiersz cudny!

  169. Panie prezesie, melduję wykonanie zadania! O la, la….co ja gadam!
    Miało być-melduję wykonanie rybnej teryny oraz buche de Noel. Buche-czyli czekoladową roladę robiliśmy wspólnie z Osobistym Wędkarzem, za dekorację jestem odpowiedzialna osobiście 🙂 Zatem nasz wkład we wspólną(wraz z przyjaciółmi)kolację wigilijną czeka w lodówce na jutrzejszy wieczór.
    https://photos.app.goo.gl/KvciqMb1NqqdfAkN7
    Teryny nie uwieczniam na zdjęciu, bo wszyscy Zjazdowicze znają jej niepozorny wygląd oraz, jak by nie bylo, rybny smak.

  170. Danuśka bardzo udana produkcja … 🙂

    echidna i wombat Wesołych Świat … 🙂

    moje śledzie się przegryzają .. prezenty spakowane …

  171. Wszystkiego Świątecznego Wszystkim!

  172. Danuśka 😯
    Jakie meldunki, jakie i komu…olalala… 😉
    U mnie ziemniaki z warzywami nastawione na wiadomą sałatkę.
    Śledzie, te majtasy, nie wymagają doprawiania, połowę zeżarliśmy wczoraj, stety…

  173. Haneczko!!!
    Naż wzajemnie!!!

  174. haneczko uściski Świąteczne … 🙂

  175. Rolada piękna. Makowce w piekarniku, pierniki zaraz zyskają polewę, grzyby namoczone, sałatkę jeszcze muszę pokroić.

  176. Zrobilam wiaderko salatki warzywnej, teraz sie przegryza. Jutro idziemy na proszone, a potem wyjezdzamy.
    Wesolych, spokojnych i blogoslawionych Swiat oraz dobrego wskoku w Nowy Rok!

  177. Ludzie,
    wszystkim nam zycze, abysmy te najblizsze godziny spedzili w zgodzie. Zycze milej Wigilii, zycze ja taka, jak mamy ja w najglebszej naszej pamieci.
    Wszystkim z gromady, a i tym, co tu z boku doskakuja, zycze zdrowia i pogody ducha na te Swieta!
    Co do wkraczajacego roku 2019 mam nadzieje, ze przyniesie nam najwiecej tego czego pragniemy: zdrowia!
    Inne zyczenia niech pozostana natomiast fakultatywne

  178. Bardzo pracowitą dziś miałam niedzielę a przed chwilą skończyłam lepić pierogi ruskie- dzieci się nauczyły u dziadków (którzy mieszkają w Ustrzykach Dolnych), że ruskie pierogi na wigilię muszą być. Wcześniej zrobiłam uszka i pierogi z kapustą. Ciasto drożdżowe upiekę jutro bo lubię jak w domu pachnie pieczonym ciastem. Inne potrawy mniej więcej ogarnięte 🙂
    Pogoda raczej listopadowa niż grudniowa ale jak zaświeci się lampki na choince to nastrój sam się robi.
    Życzę Gospodyniom oraz wszystkim Blogowiczom urokliwych, rodzinnych i udanych świąt i szczodrego Mikołaja 🙂

  179. A u mnie przepiękna zima, napadało sporo śniegu. Oby utrzymał się jak najdłużej. I mimo różnych zimowych uciążliwości zawsze czekam właśnie na takie widoki.
    Makowce upieczone; trochę popękały, bo ciasto było dość cienkie. Pstrągi w galarecie bardzo smaczne. Galarety nie klaruję. Kiedyś próbowałam to robić, nawet Pyra udzielała w tej sprawie rad /mam je zapisane na karteczce/, ale to robota nie na moje nerwy, w dodatku zupełnie nieskuteczna. Zresztą przy pstrągach galareta jest dość przejrzysta. Jutro ulepię jeszcze trochę uszek i pierogów – dziś zagniotłam ciasto z dodatkiem rozpuszczonego masła, farsze też są gotowe, więc robota pójdzie szybko. Zrobiłabym wcześniej, ale w zamrażarce jest za ciasno.
    I jeszcze nieśmiertelna sałatka jarzynowa; zawsze robię ja na końcu. osobiście obyłabym się i bez niej, bo jutro i pojutrze odwiedzamy rodzinę, ale nie ma świąt bez sałatki 🙂

  180. A moje fakultatywne życzenie/ że zacytuję Pepegora/ to spotkać się w przyszłym roku z blogowym Koleżeństwem.

  181. Życzę Gospodyniom i wszystkim Blogowiczom wspaniałych Świąt, radosnych i spokojnych, spędzonych w miłym gronie. 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=8Pcu6uPlBG4

  182. Sernik upieczony, rolada z wiśniami według przepisu Nemo jutro będzie dokończona. Zapas książek przygotowany. Trzy partie gry pod tytułem „Polly” rozegrane. Dwa remisy i jedna przegrana. Moja oczywiście. 🙂 Śniegu nie ma, cały dzień padał deszcz i wiał silny wiatr.

    Do tych wszystkich ciast i ciasteczek przyda się malinowa herbatka 😉 :
    https://www.youtube.com/watch?v=ZwU2rkP6WLU

    Wigilijna refleksja: https://www.youtube.com/watch?v=OJc0wjLLuTM

    I bossanova w przedwojennym klimacie „Gdzie jesteś dziewczyno?” https://www.youtube.com/watch?v=2zBwNxSa7Ec

  183. Krystyna,
    żebyś wiedziała – nie ma świąt bez sałatki jarzynowej!!!
    Ugotowane warzywka się chłodzą, jutro pokroję i podosmaczam. Wyszło na jaw kilka lat temu, że ja robię tę sałatkę zupełnie nie tak, jak robiła ją Babcia Janina. Ale poobijałam się nieco po świecie i zapożyczyłam to i owo, stąd w mojej sałatce jarzynowej są wszystkie warzywa świata 😉
    No dobra…jeszcze nie dodaję mango ani żadnych takich, bo to już byłaby dekadencja i nie wiem, jak by to wytrzymało w lodówce, ale nic nie szkodzi, mogę dodać do dziennej porcji. Mango może być ciekawym dodatkiem.

  184. A skoro święta Bożego Narodzenia, to moja wspominka z wiadomej Wyspy Kiritimati…
    https://photos.app.goo.gl/m3Kh3DTTELXvCRD97

  185. …i niech mi nikt na jakość zdjęcia nie narzeka!!!

  186. A propos, no właśnie, nawiązując do tematu podrzuconego przez Gospodynię…
    „smaki łączą się nierozerwalnie z widokami, wrażeniami, z podróżowaniem.”
    Starałam się wam te smaki podsyłać we wpisach, ale to trudno przekazać, a zdjęciowo to już w ogóle kiepsko, bo wszystko jest po drodze i na szybko. National Geographic fotograf to ja nie jestem – oni poświęcają 2 lata na wyprawę i robienie zdjęć, ja 2-3 tygodnie.

  187. „Chłopak powinien mieć teraz 29 lat” – to z artykułu gazety, nie wrzucam sznureczka, bo depresyjny ten artykuł i temat też, ale autora bym wyśmiała za powyższe w cudzysłowie. Wyśmiać to mało…
    Przepraszam że przepraszam „chłopak” ma 29 lat??? To jest bardzo dorosły mężczyzna, a nie żaden chłopak!

  188. Gospodyniom i Blogowisku przyjemnych Swiat.

  189. Pyra by zakrzyknęła – blog potęgą jest i basta!
    U nas nadrannie, przechodząc mimo jak zawsze czynnego komputra daję głos – pada śnieg. Wigilia…chciałam wkleić moją ulubioną wigilijną pieśń, ale łoter mnie pouczył, że już to było. NO TO CO Z TEGO?! Będzie nam tu rządził…wrrrrrrrr….
    https://www.youtube.com/watch?v=SoHD13vKmNw

  190. Udało się, łoter albo zaspał, albo zmiękł 🙂

  191. dzień dobry … ☕

    Niech Nam Gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie … Wesołych Świąt … 🙂

  192. Dzień dobry 🙂
    kawa

  193. Dzień dobry,
    pada śnieg, ale biało się nie robi 🙁

  194. pamiętajcie by ususzyć łuski karpia i schować do portfela … pieniądze będą się mnożyć … 🙂

    u nas Wigilia zaczyna się o godzinie 16 …

  195. „Tak jak wiele innych świąt chrześcijaństwo wchłonęło dawne święta pogańskie, zwyczaje się zmieszały i zatarły, daty przesunęły w tę lub inną stronę. Obecnie nie zdajemy sobie sprawy, że kładzenie siana pod obrus…stawianie w kącie izby snopków…jest pozostałością pogańskiego święta agrarnego, święta urodzajów.
    Katolicy tłumaczyli te zwyczaje jako chęć upodobnienia wnętrza domu do stajenki, w której przyszedł na świat Chrystus. Natomiast surowi protestanci gromili te obyczaje, nazywając je wręcz pogańskimi.”
    Fragment z książki „Kuchnia Iwaszkiewczów” autorstwa Marii Iwaszkiewicz.

    Zatem Kochani, z siankiem pod obrusem, czy też bez, życzę Wam po prostu pięknych
    i radosnych Świąt!
    https://image.freepik.com/vector-gratis/tarjeta-festiva-arbol-navidad-chimenea-caracter_4392-42.jpg

  196. 200 lat od pierwszego publicznego zaśpiewania najbardziej znanej kolędy świata „Cicha noc” …

    https://ekai.pl/cicha-noc-200-lat-jednej-najpopularniejszej-koledy/

  197. Smacznych Świąt!
    http://ak5.pl/dl6.html

  198. Kochani,
    Pogodnych, radosnych, spokojnych Swiat!

  199. Radosnych i smacznych Swiat i wszystkiego najlepszego z tej okazji.

  200. wszystkim dziękuję za życzenia i oby się spełniły … Kochani ciepłej atmosfery przy świątecznych stołach, miłości i dużo życzliwości dla Was i Waszych rodzin … i dużo dobrych prezentów … 🙂

    ja za chwilę ruszam na drugi koniec Warszawy na wieczerzą Wigilijną .. 🙂

  201. Wszystkiego dobrego na te Święta!
    Dla Ew uściski imieninowe i życzenia wszystkiego najlepszego!

  202. Blogowym Ewom, tej z południa i tym z północy życzę wszelkiej pomyślności. 🙂
    Dobrze, że Małgosia pamiętała, bo w przedświątecznym zamieszaniu zapomniałabym o solenizantkach.
    Wszystkim – Wesołych Świąt !
    Nadal zimowo.

  203. A co zrobić jak karpia nima? Skąd łuski Jolinku? Będzie bida w portfelu 🙂
    Ewa wyrządziła wiaderko (jak Magdalena) sałatki. Moje śledzie a la Irek się przegryzają. Zamiast ryby będą krewetki a la Provencale. Reszta klasyczna. Barszcz, uszka, pierogi. Drzewek, czyli choinek jest w bród. Koło domu ubrane chojary. Przed głównym wejściem dwie jak wartownicy. W jadalnym centralna i jeszcze w salonie obok kominka, żeby pachniało. Embarras de richesse – jak by powiedział Alain. Jesteśmy oczywiście u dzieci i wnuków. W naszej „posiadłości” już by nie było miejsca na stół!.
    Kochani w Blogu! Najszczęśliwszych Świąt. Zdrowego Nowego Roku. Ewom niech będzie cześć!

  204. Cichalu,
    Wam i Waszym – najlepszego, a Ewie dodatkowe imieninowe obściski !
    Z tymi łuskami to wielka ściema
    nosisz w portfelu – piniędzy nie ma 🙁

  205. Dla naszych Gospodyn oraz wszystkich Blogowiczow i podczytujacych serdeczne zyczenia radosnych, spokojnych Swiat spedzonych przy pieknie i smacznie zastawionym stole, dobrych prezentow oraz wielu milych chwil spedzonych w gronie najblizszych.

    U nas sniegu ani sladu ale cos tam niesmialo pada z nieba … moze cos napada!
    Po maratonie w pracy (koniec semestru) urzadzilam sobie maraton w kuchni – wszystko prawie gotowe, z wyjatkiem pierogow i zupy grzybowej, ktora tylko musze dokonczyc, no i udekorowac ciasteczka, ktorych napieklysmy z dzieckiem w ilosciach … Mam nadzieje, ze je rozdamy idac na rozne spotkania okolo swiateczne – zjedzenie takich ilosci byloby zgubne …

    Wesolych Swiat! I wszystkiego najlepszego Ewom!

  206. wszystkim Ewom najlepszego wszystkiego … 🙂

    u nas też naprószyło trochę i byłoby miło gdyby nie wiatr ..

  207. Jolinku, no właśnie od kiedy odkryłam zamrażanie pieczywa nie wiem o co chodzi z kolejkami za pieczywem przed wolnymi dniami. Świeżo zamrożony chleb po rozmrożeniu jest takoi samo dobry.
    Niedawno zakończyliśmy kolację wigilijną i jej przedłużenie w dużym stopniu zawdzięczamy mojemu (omc.) zięciowi- Irlandczykowi, który jak się okazuje lubi też wino!? Miałam zapas na całe święta ale „wyszedł był” dzisiaj bo taka była potrzeba 🙂 Za to miałam satysfakcję bo nagle wśród różnych około świątecznych utworów, których można było posłuchać w radio Paddy usłyszał „Cichą noc” po irlandzku w RMF Classic i stwierdził, że nie słyszał tak śpiewanej kolędy od 10 lat..

  208. Wesołych i smakowitych Świąt wszystkim, a Ewom serdecznosci imieninowe 🙂

  209. Jolinku, jedni żyją w świecie realnym drudzy internetowym. Kolejka jest właśnie tą rzeczywistością, w której można poznać środowisko, w którym się żyje. Tego ludziom potrzeba i niech tak będzie.

  210. Yurek,
    internetowe „jedzone”, jak to Jerzor mówi, środowiasko to my dobrze i osobiście znamy, za kolejkami nie tęsknimy, a ostatnią kolejkę (samolotową) w Honolulu do samolotu przypłaciłam zdrowiem.
    Czego potrzeba ludziom? Ciekawości świata, jeśli tego im się chce. Niekoniecznie jest to kolejka za chlebem czy czymkolwiek.
    Ponad ćwierć wieku mieszkamy, gdzie mieszkamy i z sąsiadami (z lewa) z szacunkiem się pozdrawiamy. Odszedł dawno już nasz sąsiad z naprzeciwka, Frank…Teraz o nim myślę, jak fajnie było się spotykać, tak bez potrzeby, bez musu, machnięcie ręką z naprzeciwka – wpadnijcie na lampkę wina, pogadamy…
    Lisa, ta od Franka, pojechała do dzieci na Florydę. Pogodę mają nieciekawą niedaleko Orlando…
    Ech, życie….

    Trzeba mi wielkiej wody,
    Tej dobrej i tej złej,
    Na wszystkie moje pogody
    Niepogody duszy mej
    Trzeba mi wielkiej drogi
    Wśród wiecznie młodych bzów,
    Na wszystkie moje złe bogi
    Niebogi z moich snów…
    Oceanów mrukliwych
    I strumieni życzliwych,
    Czarnych głębin niepewnych
    I opowieści rzewnych…
    Drogi białosrebrzystej,
    Dróżki nieuroczystej,
    Piachów siebie niepewnych
    I ptasich rozmów śpiewnych…
    I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
    Gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
    I gdzie muzyka gra, muzyka gra…
    Nie daj mi Boże, broń Boże skosztować
    Tak zwanej życiowej mądrości,
    Dopóki życie trwa, póki życie trwa…
    Trzeba mi wielkiej wody,
    Tej dobrej i tej złej,
    Na wszystkie moje pogody
    Niepogody duszy mej
    Trzeba mi wielkiej psoty,
    Trzeba mi psoty, hej…
    Na wszystkie moje tęsknoty,
    Ochoty duszy mej
    Wielkich wypraw pod Kraków,
    Nocnych rozmów rodaków,
    Wysokonogich lasów
    I bardzo dużo czasu…
    I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
    Gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
    I gdzie muzyka gra, muzyka gra…
    Nie daj mi Boże, broń Boże skosztować
    Tak zwanej życiowej mądrości,
    Dopóki życie trwa, póki życie trwa…
    I tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
    Gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
    I gdzie muzyka gra, muzyka gra…
    Nie daj mi Boże, broń Boże skosztować
    Tak zwanej życiowej mądrości,
    Dopóki życie trwa, póki życie trwa…

  211. A my po Pasterce. Wspaniały chór z sekcją blach. Duży, jasny kościół, kulturalne twarze. Bądź co bądź, Nowa Anglia. Brakowało mi jednak polskich kolęd, a nawet specyficznego zaduchu góralski kościołków z przynapitym tłumem… 🙂 Ech!

  212. dzień dobry … ☕

    rzepie integracja w rodzinie to podstawa … 🙂

    wczoraj na wieczerzy był autor tej książki … bardzo ciekawy człowiek i pasjonat …

    https://odczasudoczasu.pl/p/przemijajacy-swiat-rzemiosla/

    yurek jak lubisz stać w kolejce to nie mój problem … 😉

  213. Dla herbaciarzy zestaw świąteczny:
    https://www.czasnaherbate.net/images/prezentyEC/prezent-BN-7.jpg
    W zestawie jest nawet czekolada, gdyby ktoś miał niedosyt po wczorajszej kolacji 😉

    Wczorajsza Wigilia przeciągnęła nam się do 23.30, na pasterkę jednak nikt się nie wybierał. Z ogólnym aplauzem spotkały się, jak zawsze zresztą, mielone kotlety z samych grzybów(obgotowane suszone wraz pieczarkami) oraz pulpety rybne w galarecie(w pulpetach nie ma ości!). Wśród ciast na najwyższym podium znalazł się piernik autorstwa naszej koleżanki. Z wrodzoną sobie skromnością 🙂 przyjęłam też gratulacje dotyczące czekoladowej rolady. Do środka dodaliśmy tym razem brzoskwinie z syropu, pokrojone w cienkie plasterki, a ciasto biszkoptowe zostało dosyć szczodrze skropione rumem.

    Dzisiaj na obiad barszcz oraz skromna, gęsia pierś z jabłkami. Na deser wiadomy makowiec z jabłkami oraz powtórna degustacja wczorajszego sernika, którego kawałek otrzymaliśmy na drogę.

  214. jest nowy wpis …

    Danuśka same pyszności .. 🙂 … mnie smakował najbardziej karp w galarecie i pierniczki pięknie ozdobione przez małą Urszulkę ..

  215. Nasz wczorajsza Wigilia też skończyła się późno, bo 23:30. Byliśmy u Teściów syna. Był oczywiście karp smażony i w galarecie, pierogi z kapustą i grzybami, serem i kapustą (pierwszy raz jadłam takie), zupa makowa, zupa grzybowa z makaronem, moja czysta grzybowa z uszkami, śledzie na różne sposoby, makiełki i łazanki z makiem. Ciasta świąteczne i mniej świąteczne, ale lubiane , makowiec, piernik i pierniczki, sernik, babka, murzynek. Dziś u nas dzieci na obiedzie, na przystawkę kończyliśmy uszka, potem do wyboru pieczona szynka wieprzowa albo pierś indyka.