Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu

3.12.2018
poniedziałek

Na dobry(?) dzień

3 grudnia 2018, poniedziałek,

W mojej kamienicy jest dobrze zaopatrzony sklep spożywczy. Przechodzą obok niego pracownicy kilku firm mieszczących się w pobliskim wieżowcu. Dlatego codziennie rano można spotkać młodych ludzi, którzy spiesząc się do pracy, wstępują tam na pyszne śniadanie. Jakie to jest śniadanie? Jest w nim wszystko, co znamy z telewizyjnych reklam. Przeważnie butelka bardzo kolorowego napoju energetyzującego i modny czekoladowy baton. Owszem, można kupić w tym samym sklepie kanapki, z mięsem lub bez, ale w sposób widoczny przegrywają one z efektownymi butelkami i budzącymi lwią siłę batonami.
To dobra ilustracja problemu złych nawyków jedzeniowych. Ale przecież nawyki to coś, co wynosi się najczęściej z domu. Czy młodzi ludzie, którzy tak właśnie celebrują śniadanie, nabyli ich w domu, czy nabyli je już w swoim samodzielnym życiu, tego nie wiem na pewno. Zaryzykuję podejrzenie, że w wielu domach nie jada się z pospiechu porządnych śniadań. Jadanie „szybkich” płatków śniadaniowych to wyjście połowicznie lepsze, bo duża ilość cukru i innych dodatków też nie jest wskazana.
Oczywiście nie sądzę, aby najsurowsze napomnienia zmieniły coś w obyczaju. Ale zawsze warto próbować.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 185

Dodaj komentarz »
  1. Oni nie mają czasu, to po pierwsze, a po drugie nie mają przykładów rodzinnych. Jeśli mają, to pszenna buła, margaryna i wędlina lub ser z tablicą Mendelejewa oraz słodka kawa. My propagujemy owsiankę (nie błyskawiczną) z nasionami, wieczorem zalane wodą. Rano dodajemy owoce i jagody, koniecznie banan i posypkę z pestek awokado lub kurkumy. Na to chlust jogurtu i… pyszne Ci to jest!

  2. Na dzień dobry, kiedy otworzyłem oko, było już trochę późno, ale i ozean, i słoneczna planeta znajdowali się na właściwych pozycjach
    https://photos.google.com/share/AF1QipOoGvcswqcQUY2YWLEMuxmMi_kLUSYS2m18GHQdH06PDFy4WyPLgB8u787_LyO–A/photo/AF1QipPUgdcyFNaDsBhS4WC4FADY4YSJFSvLZZjYGDyn?key=alNqV3hXVmtLLVBIc1lhNVlUUlhMMmsyMUw5ejJB

  3. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że Latorośl wraz z Ukochanym zabierają do pracy bułki własnego wypieku oraz sałatki osobistej roboty. Ostatnio poczęstowali nas bułeczkami pieczonymi na drożdżach z dodatkiem miodu i kurkumy. Delicje 🙂

    Krystyno-dzięki za wieści względem ciasta francuskiego. Ostatnio w Leclercu znalazłam to ciasto w wersji bezglutenowej, ale z olejem palmowym.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jakies pietnascie lat temu jak jezdzilam do Mamy to rano bieglam po swiezy chleb, bialy ser i gazete przed osma godz. Bylam przerazona jak widzialam co dzieci kupowaly do szkoly: batoniki + kolorowe napoje. Nie wiem czy rodzice wiedzieli co kupowaly dzieci . Przyznam sie, ze sama kupowalam slodkie bulki ( z makiem, serem i jagodami ), bo szukalam slodkich wspomnien z dziecinstwa a takich bulek u mnie nie ma.

  6. Elapa, kumam całkowicie twoje poszukiwania. Ale innych również. Ja natomiast, kiedy jestem w jakimś markecie i nagle przyjdzie mi ochota puścić bąka, to najchętniej robię go w pobliżu stoiska z serami. I cieszę się jak dziecko, kiedy znajdą się w tym momencie fascynaci zainspirowani zapachem franzuzkiego sera.

  7. Widzę, że Arek wraca do poprzedniej formy! Smacznego franzuzkiego sera.. 🙂

  8. Milo bylo zobaczyc dawno tu juz umieszczane przepisy. Szczegolnie sledzie Irka jak znalazl! Niedawno widzialem zwykle slone sledzie w malych, litrowych wiadereczkach. Zrobie sobie, ba, sobie i innym!
    Przepisy trzeba umiec pisac. Czasem sie denerwowalem, kiedy sp. Piotr-Gospodarz podal cos tak, ze dla mnie niegramotnego, cos bylo niejednoznaczne. Tak mam jak skorzystalem z przepisu na wiedenska zupe kartoflanna „na bogato”. Jolinek http://www.kuchniatomka.pl/wiedenska-zupa-ziemniaczana-na-bogato/ Zrobilem scisle wg przepisu i moge potwierdzic, ze „to” ma potencjal! Lecz nie wiecej, bo podane ilosci nijak maja sie do siebie i w ten sposob powstale jadlo pozostawilo po sobie doslowny niedosyt, niedosyt taki jaki pozostawia po sobie cienka lura. Jesten wlasciwie dosyc oblatany aby zauwazyc, ze 1,5 l rosolu ma sie nijak do zalecanych 150 g warzyw, „grzybkow z paru glowek” i 3 duzych kartofli, zwlaszcza kiedy sie potem nadmienia, ze stosunek obranych warzyw do kartofli ma wyniesc 2:1. No i – wyszlo jak wyszlo. Ale, zrobie jeszcze raz!
    Niczego natomiast nie zrobie z ponad 8 kg bialej kapusty ktora sobie onegdaj skrupulatnie poszatkowalem posolilem i ugniotlem w sloje i glinianny garnek. Skorzystalem z przepisu na stronie niemieckiej, gdzie zalecano – jak mi sie wydawalo – 100 g soli na kilo kapusty. I znowu – gdzie byl zdrowy rozum, bo gdzies przesunal sie przecinek, a ja tego nie ocenilem krytycznie. Zakladam, ze nieuwaznie czytalem. Nie sprawdze, bo nie udalo mi sie ponownie znalezc tej strony. Moja szkoda lecz, ma ktos moze pomysl na to co z tym zrobic?
    Nie bylo problemu natomiast z resztkami wczorajszego objadu, zjedlismy i dzis ze smakiem. Byl to gulasz z jelenia, dzika i wieprzowiny, do ugniecionych kartofli i kalafiora. Owszem, mialem inny pomysl niz gniecione kartofle lecz wzgledy na goscia zadecydowaly. Nasza juz teraz juz 7-latka zyczy sobie u nas zawsze gniecione kartofle.
    To tyle i – pozdrowienia dla wszystkich!

  9. Do tego gulaszu bardzo pasowałyby kluski śląskie albo jakaś kasza. Moje wnuki lubią te kluski.
    Na przesoloną kapustę kiszoną w tym wypadku nie ma chyba rady. Przepisy mówią o 2 dag soli na kilogram kapusty.

    Danuśka,
    za ciastem francuskim rozglądaj się w różnych sklepach, nie tylko w Leclerku.

  10. Jolinek podpowiedziała o nowym wpisie.
    Nie wymawiając, Śp. Gospodarz poprosił tych speców od internetowej „Polityki”, żeby nowy wpis zamieszczać punkt 8:00 (u mnie 2:00 w nocy i dlatego nawygrywałam się trochę książek w środowych quizach 🙂 )
    Nie nalegam, ale może warto byłoby poprosić tych speców od…
    Pepegor,
    ja tam się nie znam, ale z tymi gramami soli na kiszenie kapusty – moim zdaniem dokładnego przepisu nie ma. Jak czujesz organoleptycznie, że sok z kapusty jest w miarę słony, to wystarczy, więcej soli nie dodawać. Dlatego warto się nie trzymać ścisłych receptur – zasolić i co jakiś czas próbować. I ewentualnie dodawać soli w miarę potrzeby 😉

  11. Nie ma jak pożywne śniadanie w zimny, zimowy dzień. 🙂
    Z Kuryera Lwowskiego 1902 r.
    „Spis potraw w handlu Delikatesów, przy ul. Hetmańskiej 10.
    Poleca Jan Baczyński
    Na poniedziałek o 9 rano:
    Śniadanie:
    Barszcz klarowny
    Kiełbasa smażona
    Paszteciki
    Kurczęta po węgiersku
    Bigos myśliwski.”

    To Baczyński, natomiast Maksymowicz poleca:
    „Nowo otworzony
    przy handlu delikatesowym
    Pokój śniadaniowy
    we Lwowie, ul. Sokoła 1
    (…)
    na niedzielę śniadanie:
    flaczki po warszawsku
    wędzonka pragska z pirem grochowem
    i wiele innych gorących przekąsek.”

    A może tak jajecznicę? 😉
    z Kuryera Lwowskiego 1999
    „Gitla Kuh, handlarka szła niosąc cały fartuch jaj. S. Weisberg jechał na wozie, wioząc mnóstwo flaszek wina. Dwa te fakty w żadnym związku nie zostające wywołały przecież katastrofę i gaudium bezmyślnej gawiedzi na ul. Jagiellońskiej. Gitla szła, Salomon jechał i wjechał całym wozem na Gitlę, która niebawem dostrzegła, że w fartuchu zamiast jaj, znajduje się prawdziwa i płynna jajecznica.
    Ponieważ taki sposób robienia jajecznic nawet policyjnie jest nie dopuszczalny, przeto Weisberg będzie pociągnięty do odpowiedzialności, gdyż kapitał Gitli ulokowany w jajach przepadł bezpowrotnie.”

  12. A na prezent świąteczny może „Kapłony i szczeżuje”?
    Historia potraw w nowej książce „Czarnego”:
    https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/kaplony-i-szczezuje

  13. Asia,
    https://www.youtube.com/watch?v=vm6fMSb97Xg
    Szczeżuja – jak to słyszę (czytam) natychmiast Irena Kwiatkowska mi przychodzi na myśl. W tekście poniżej jest chyba błąd ortograficzny (albo ja jestem w mylnym błędzie 😉 )
    (Szczeżuja pospolita (Anodonta anatina) <–wiki powiada…)

    Szuja – naomamiał, natruł i nabujał
    Szuja – a wierzyłam przecież mu jak nikt
    Szuja – dziecku kazał mówić proszę wuja
    Alleluja wesołego zrobił mi i znikł
    Szuja – obrzydliwa larwa i szczerzuja
    Szuja – do najtępszych pierwotniaków rym
    Szuja – bezlitostny kamień i statuja
    Fałsz i ruja bezustannie powodują nim
    Gdy życie zdarło z faceta już maskę
    Gdy mu fasada rozpada się z trzaskiem
    Gdy zza niej wyjrzy jak małpa z pokrzywy
    Pysk zły i obrzydliwy i pryśnie cały blef
    O wtedy chociaż się pragniesz powściągać
    nie nasobaczyć i nie naurągać
    Choć inwektywą żywą nie chcesz chlustać
    To same twe usta wykrzykną tobie wbrew:
    Szuja – pióra by pożyczyć od Anouilh'a
    Szuja – by opisać co to jest za typ
    Szuja – kawał matrymonialnego zbója
    Z pieszczot dwója, nieudana galareta z ryb
    Szuja – najpiękniejszy kęs mi życia ujadł
    Szuja – toczył ze mnie hektolitry łez
    Szuja – cóż takiego uczyniłam mu ja
    Żem jak tuja poderżnieta przezeń dzisiaj jest
    Mówię wam poderżnietam jest!

  14. U mnie jeszcze wieczorny poniedziałek, ale w Polsce już Barbary mogą świętować, nawet śpiąc, a co!
    Wszystkiego dobrego życzymy z Jerzorem naszej Gospodyni oraz wszystkim naszym Basiom, także tym podczytującym. Życzymy też górnikom i geologom, najlepszego!

  15. Dolacze sie do tak ladnie tu zlozonych zyczen!
    Nie moge spac i juz.

  16. Solenizantkom najlepszego.
    Danuśka
    3 grudnia o godz. 15:31 580673
    Konkretnie w jakich przypadkach?

  17. dzień dobry … ☕

    Barbarom i Basiom najserdeczniejsze życzenia imieninowe – zdrowia, pomyślności, radości i spełnienia marzeń … 🙂 … Geologom pomachanko … 🙂

    Asiu … 🙂 … ciekawe czy Francuzi robią jajecznicę z winem …

  18. mój syn i zięć zawsze dbali o zdrowe jedzenie a córka zaczęła dopiero jak przytrafiły jej się kłopoty zdrowotne … syn i córka z jednej kuchni wyszli a mieli bardzo różne podejście do jedzenia … zięć długo pracował nad córką by zmienić jej upodobania jedzeniowe i udało się … nie umiem znaleźć definicji jak dobrze wychować dzieci by jadły zdrowo bo u mnie się sprawdziło tylko w połowie …

  19. Gospodyni, serdeczne zyczenia.

    Jolinku, nigdy nie slyszalam o jajecznicy z winem.

  20. Dzień dobry 🙂
    kawa

  21. Serdeczności imieninowe dla Barbar 🙂

  22. Wszystkiego najlepszego dla naszej Gospodyni i blogowych Barbar:
    https://www.youtube.com/watch?v=38dPUTTyyD4

    yurku-problem polega na tym, że link, owszem, bez problemu daje się skrócić, ale nie chce się otworzyć:
    http://ak5.pl/wj6.html
    Link w całości:
    https://scontent-atl3-1.cdninstagram.com/vp/489d8a29fc4b50c63244cb56e7cef9ff/5C5A21F2/t51.2885-15/e35/40185681_708893739444189_6831870169824886784_n.jpg

  23. No coz, pieknie i idealistycznie jest jadac zdrowo i poswiecac na przygotowanie zdrowego jedzenia duzo czasu. Ale na to pewnie bede miec czas na emeryturze. Teraz niestety, bardzo czesto wyscig z czasem powoduje, ze rano jem cos, co mi zapewni energie na wiele godzin, podczas ktorych musze biegac z jednego kursu na drugi i nie mam czasu pomyslec o spokojnym, zbilansowanym posilku.

  24. moja córka rozwiązałam problem w ten sposób …

    1. zamawiała przez 3 miesiące zdrową dietę pudełkowa by się przyzwyczaić ..
    2. ma szczęście, że pracuje w budynku nad” Koszykami” i teraz tam chodzi lub zamawia zdrowe jedzenie (mają jako firma bonifikatę bo dbają o pracowników) …

    można podpisać …

    https://www.petycjeonline.com/likwidacja_pomnika_i_odebranie_skwerowi_imienia_ks_henryka_jankowskiego?uv=12134500&utm_source=twitter

  25. Lubię dzielić się tym co posiadam. A zatem , dla Barbar dużo, dużo, dużo i jeszcze trochę tutejszego ciepła przesyłam, i uśmiechu 🙂
    🙂
    🙂
    To dopiero początek dnia a monitory w mobilku wskazują 26°C. Mimowszystko jestem już po śniadaniu. A przygotowuje je dokładnie tak jakby życzył sobie Magdalena.
    Najpierw zostały obrane dwie tutejsze mandarynki i ułożone na talerzu, obok nich obrane ze skórki kaki i pokrojone na takie kawałki by nie przemęczać się otwieraniem ust zbyt szeroko. To wszystko przy szumie ozeana, promieniach słońca i w otoczeniu czystego powietrza na tutejszych przybrzeżnych skałach. Teraz, kiedy już ostatni kawałek zniknął z talerza można iść do bara na espreso i dowiedzieć się co w ozeanie piszczy

  26. Ale ja mieszkam na wsi (calkiem dobrowolnie, nie lubie miasta) i tutaj niestety nie dostarczaja pudelkowego jedzenia. Niedostatki w diecie rekompensuje sobie za to w weekendy (ciekawe, czy Alicja sie na ten aglicyzm oburzy 😉 ) i tym, ze moge do woli spacerowac albo jezdzic na rowerze, kiedy mam czas.

  27. A ja mieszkałem na drugim piętrze, teraz żyje (ciekawe czy Magdalena skuma ten niuans, aczkolwiek jest to ogromna różnica) nad ozeanem 🙂
    Podają espreso

  28. Kum, kum, kum 😀

  29. Magdaleno,
    ten anglicyzm już tak dawno się zasiedział w języku polskim, że nawet ja nie pamiętam, kiedy. Zauważ, że nie na wszystkie anglicyzmy czy inne -izmy się zżymam, tylko na te, które wrzuca się na siłę, podczas gdy istnieją całkiem dobre słowa polskie 😉

  30. „Poleca Jan Baczyński
    Na poniedziałek o 9 rano:
    Śniadanie:
    Barszcz klarowny
    Kiełbasa smażona
    Paszteciki
    Kurczęta po węgiersku
    Bigos myśliwski.”
    Mam nadzieję, że to do wyboru, mnie osobiście wystarczyłby bigos, od święta z towarzyszeniem lornety, czemu nie 😉
    Yurek swoje życzenia względem Barbar pięknie zilustrował.
    We Wrocławiu odkąd pamiętam jest „kultowy” bar „Barbara” na ul Świdnickiej, blisko Rynku. O równie kultowym barze Miś na Kuźniczej już tu było.
    Śniadania do szkoły – wstać trzeba było o szóstej, koszmar, zwłaszcza w zimie, żeby zdążyć na pociąg (to czasy ogólniaka!), a do stacji PKP było prawie 2 km. Zawsze biegiem! Robiłam 2 spore kromuchy podwójne i one były zjadane natychmiast po zajęciu miejsca w pociągu, jeśli takowe było. Po drodze do szkoły, już po wyjściu z pociągu, wstępowałam do przyjaciółki, żeby ją obudzić, w tym czasie jej Babcia przygotowywała dla niej i dla mnie następne kromuchy, które się zjadało na tzw.Długiej przerwie po trzech pierwszych lekcjach. Nie wiem jak wy, ale ja miałam szalony apetyt i mogłabym zjeść konia z kopytami, ale wziąwszy pod uwagę kilometraż dzienny, nie dziwota, było to w sumie ok.8km. Do pociągu, z pociągu (też spory kawał ok.2km), trzeba też pamiętać, że mieliśmy zajęcia z wychowania fizycznego, 4 godziny w tygodniu.
    Człowiek był fizyczny – a wczoraj wyczytałam w jakimś artykule, że polskie dzieci prawie wcale się nie ruszają. Na pocieszenie – tutejsze też, i to widać!

  31. Jerzor z Maćkiem razem rano wychodzili do pracy/szkoły i sami sobie przygotowywali kanapki, sprawnie im to szło. Jerzoru zostało to do tej pory 😉
    Co to znaczy „jeść zdrowo” to też sprawa do dyskusji, dla mnie podstawą jest to, że przygotowuje się coś do jedzenia w domu i wedle własnego gustu. Z zakamarków pamięci – u mnie w domu podstawą były jajka, ser biały własnego wyrobu, ser zółty, czasem jakaś wędlina, bardzo lubiłam makrelę wędzoną, ze o dorszu nie wspomnę…no i pomidory, ogórki, listek sałaty. Znienawidzony dżem – zostało mi do tej pory! Ale jak nie było nic innego to i dżem robił za smarowidło. Za to smalec ze skwarkami – mniam-mniam! Też mi zostało do tej pory 🙂
    Maciek z Jennifer oboje lubią kuchcić i mają sporo kuchennych zmyślnych urządzeń i garów do przyrządzania różnych potraw. Maciek jako student dorabiał przez rok w knajpie jako podkuchenny i to mu zostało umie sobie sprawnie zorganizować pracę w kuchni.
    Oni oboje jakoś tak szybko to robią, że prawie jak hokus-pokus i jedzenie jest na stole.

  32. Gospodyni i Barbarom – wszystkiego najlepszego!
    Szarość za oknem i raczej zgniła pogoda nie nastraja optymistycznie. Kapuśniak będzie na pocieszenie.

  33. Basiu! Pani bloga naszego! Najlepszości!!!
    Barbarom Takoż!!!

    Bezdomny. Ozean piszczy. Aż tutaj go słychać… 🙂

  34. To dobrze, że chociaż gdzieś piszczy. U mnie mógłby się dziś spokojnie nazywać 🙂 spokojnym. I nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło 🙂 Nie myślę tutaj o sobie, bowiem skorzystają na tym spokoju, ci którzy słuchają Radio Swis_s Jazz. Niemalże od samego początku tego radia jestem, proszę bez żadnych podtekstów, członkiem rady programowej, i dziś był odpowiedni czas by przysiąść fałdy, oderwać się od delikatnego szumu ozeana, umieścić słuchawkę w uchu i wybrać na kolejny miesiąc tylko te tytuły, które również tutejsi odbiorcy sobie cenią. Nawet jeżeli są to tylko, i Magdalena 🙄 i Cichal 🙂 to warto było dla tych dwoje poświęcić trochę czasu.

  35. Dziękuję! Słucham regularnie.
    Dobrego ozeana! 🙂

  36. Parę dni temu przypadkowo przedawkowałem kurkumę do chleba i wyszedł… złoty!
    Dzisiaj już świadomie zadałem do przypraw. Bardzo to ładnie wygląda. Zażółciło też mieszadło (nie szumidło) z robota. Niestety chleb wychodzi dość kruchy. Dlaczego, nie mam pojęcia.

  37. Serdeczne zyczenia imieninowe dla naszej Gospodyni oraz Bas blogowych!
    Dziecinstwo spedzilam na Slasku i Barborka to dla mnie wspomnienia orkiestry gorniczej wygrywajacej rano jakies marsze dla sztygara mieszkajacego w moim bloku i budzacej cala okolice bladym switem. Ciekawa jestem czy dalej jest ten zwyczaj?

    A jadanie zdrowego sniadania to dla mnie troche abstrakcja – wstaje rano wczesnie i ja jestem obudzona, ale moj zoladek nie. Nie ma sily zebym mogla cos zjesc w domu, bo to za wczesna pora. Po godzinie spedzonej w samochodzie (dojazd do pracy) zaczynam prace i dopiero ok. godziny 10 jest przerwa kiedy moge cos zjesc. Dlatego moje sniadanie to jogurt, banan, woda z cytryna i kubek kawy, wszystko na szybko. Normalne sniadania jadam w domu tylko w weekend, albo jak pracuje z domu.

  38. Też Barbara:
    „Barbara Nowacka „budowniczą mostów” i jedyną Polką w rankingu „Politico”
    Trzymiesięczna zbiórka podpisów pod ustawą „Ratujmy Kobiety”, na której czele stanęła Barbara Nowacka, walnie się przyczyniła do wybuchu protestów kobiet przeciwko PiS. Powtórzenie akcji w 2017 r. utrwaliło jej rolę jako polityczki i kobiecej liderki. (…) Barbara Nowacka znalazła się jako jedyna Polka w zestawieniu 28 europejskich osobowości, które trzeba obserwować.”
    Brawo Barbara!

  39. Bezdomny – tez wybieram utwory do radia swiss jazz 🙂

    Wiec jesli sie komus zestaw nie podoba, to juz wiadomo, do kogo miec pretensje 😉

  40. Dziękuję bardzo za życzenia, a moim Imienniczkom serdeczności przesyłam 🙂
    Kulinarne prezenty dostałam – Kuchnię Iwaszkiewiczów i Historię życia Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Po dniu gwarnym i dość pracowitym czas na lekturę.

  41. Najserdeczniejsze życzenia dla Basi Gospodyni oraz wszystkich blogowych 2(Bar) 🙂
    Problemu jadania śniadania (i nie tylko) w pośpiechu nie posiadam. Jem powoli i z przyjemnością. I niech się dzieje wola Nieba!
    Za to potem – niestety – gnam na złamanie karku i – niekoniecznie skutecznie – nadrabiam czas zainwestowany w spokojne śniadanie.
    Ten typ już tak ma i to się nie zmieni 😉

  42. http://ak5.pl/aj6.html
    Taki wyszedł złoty. Ale dlaczego pękł? Zna ktoś powody?

  43. Bo to jest chleb do wypęku 🙂
    Jak dobry – to ani kolor, ani pęk nie przeszkadza. My od jakiegoś czasu kupujemy chleb pod tytułem calabrese (jak widać, jeszcze nie zajrzałam do ściągi o skracaniu sznureczków 😉 ). Tak ten chleb wygląda, a smakuje znakomicie, chleb na zakwasie oczywiście:
    https://www.google.com/search?q=calabrese+bread&client=firefox-b&tbm=isch&source=iu&ictx=1&fir=8Yh4lVvUfnGtuM%252Ce0fznwSTlu8bpM%252C_&usg=AI4_-kRxXJBneVFCofr82MqQ79gPH73DmA&sa=X&ved=2ahUKEwiMlIKqsYffAhUvhuAKHQptBSgQ_h0wE3oECAUQCg&biw=1146&bih=520#imgrc=8Yh4lVvUfnGtuM:
    Nie należy do najtańszych, 3.50$ półkilogramowy bochenek, ale wart pieniędzy. Ustaliliśmy, że wycinamy 4 równe, spore piętki, każdy ma swoje dwie, żebyśmy się nie pobili. Ten chleb smakuje tylko w dniu, w którym jest upieczony. Wczorajszy to już zupełnie nie to, ale nie mamy problemu ze zjedzeniem go w tym samym dniu.

  44. Zaznaczam, że „Chleb od Jędrka” ze sklepu polskiego też mi smakuje, zdecydowanie żytni chleb na zakwasie, kalabryjski jest też na zakwasie, ale w konsystencji jakby lżejszy, coś pośredniego między żytnim a pszennym, jaki pamiętam z dawnych czasów z piekarni pana Białasa w Kamieńcu Ząbkowickim.
    A co – robię im reklamę, bo piekarnia nadal działa i jest od pokoleń w rękach jednej rodziny, ja pamiętam ich „od zawsze”, nie zmogły ich piekarnie giganty, które też potrzebne były.
    Chleb Cichala jedliśmy wielokrotnie – nie pamiętam, czy kiedykolwiek był pęknięty, był DOBRY! Foto dowód:
    https://photos.app.goo.gl/z9ubrZYQYjDJJZJ7A

  45. https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/politykaekstra/1773854,1,znikajace-ciala.read
    Ten artykuł przypomniał mi o Karen Carpenter (The Carpenters), pewnie niektórzy z was pamiętają tę piosenkę:
    https://www.youtube.com/watch?v=DNPAM5ABhvs

  46. Danuśka 4 grudnia o godz. 8:46
    Literówka, w koło e. Lepiej kopiować linki.

  47. Ten artykuł mną wstrząsnął – bo mnie „się w głowie nie mieści” jak można nie chcieć jeść, a poza tym pamiętam film o Karen Carpenter i jak poruszyła mnie wtedy, koniec lat 80-tych, jej historia. Lubiłam jej piosenki.
    Artykuł o jej przypadku wspomina, ja podrzuciłam wyżej ten sznureczek, zanim doczytałam do miejsca, gdzie o niej wspomniano.
    My tu „na blogu jedzonym”, jak to Jerzor mówi, lubimy jeść!

  48. Dzień dobry 🙂
    kawa

  49. dzień dobry … ☕

    Barbaro lubię takie prezenty …

    a gdyby ktoś czuł się podziębiony to do kawy też daje radę …

    https://polskatimes.pl/whisky-nowym-sposobem-na-przeziebienie-najnowsze-badania-moga-zdziwic/ar/13710771 ..

  50. Jeszcze raz pięknie dziękuję za życzenia i muzyczne upominki 🙂
    Jolinku, pomysł na śliwki z marcepanem bardzo fajny, wygląda na łatwy. Ostatnio kupiłam pyszne sliwki wędzone, co za zapach, a i smak przedni.

  51. Tylko raz w tygodniu jest u nas na plazu rynek warzywo owocowy. Są tam również stragany z wypiekami domowymi. Kuszą niesamowicie nie tylko przepiękne sprzedawczynie, wypieki są też warte grzechu. Niestety to moja bajka, lecz nie zarzekam się, kto wie, kto wie?
    To co znajduje się na obrazku to nie stragan na rynku, lecz tylko część produktów, wszystkie nie mieszczą się na mobilnym stoliku, w które się zaopatrzylem. Po prawej stronie na dole znajdują się kartofle, które mają wszystkie inne kartofle i ziemniaki pod sobą. To papas arrugadas są niemalże w cenie złota. Za woreczek osiem tutejszych 🙄
    https://photos.app.goo.gl/FDW4KmhLLU88Dqm49

  52. Salso, zapomnialam, ze Ty tez Basia. Wszystkiego najlepszego.

    Od rana jestem zajeta w kuchni. Wieczorem przychodza goscie na kolacje. Bedziemy wspominac nasza podroz do Madrytu i zdecydowac gdzie pojedziemy w przyszlym roku.
    Na celowniku jest Litwa, Lotwa i Estonia.

    Alicjo, w Ziebicach tez byla Piekarnia Bialasa. Kupowalismy u niego chleb az do jego wyjazdu. Nie wiem czy wyjechal do Kamienca. Jego wyroby byly sprzedane do godz. 10 00. To byla prywatna piekarnia i Bialas mial maly przydzial na make.

  53. Elapa, dziękuję

  54. …oj, piszę z telefonu i urwało mi uśmiechniętą buzkę 🙂 , elapa, udanego wieczoru, wspomnień i planów.

  55. Jolinku,
    to wedle tych ostatnich badań, co dobre na przeziębienia…DOBRE!
    https://www.youtube.com/watch?v=-M2jSzLBzK4

  56. Rozgryzłem „skracacza linków”. W okienku w który mamy wkleić nasz długi link jest wcześniejszy napis „http://” należy go skasować i dopiero potem wkleić nasz. Działa!

  57. Elapa,
    o ziębickim Białasie nie wiem, chociaż Ziębice to moje miejsce urodzenia i zamieszkania przez jakiś czas (prawie rok ponoć, nie pamiętam).
    No właśnie…ten kamieniecki też tak miał – co się upiekło, natychmiast znikało z lady. Z Kamieńca miałam ok. 5 km do domu. Odkąd pamiętam, sława piekarni Białasa była dobrze ustalona, a pamiętam mniej więcej (więcej!)ponad 60 lat wstecz.
    https://fotopolska.eu/Piekarnia-Cukiernia_Bialas_Kamieniec_Zabkowicki

  58. Wczorajszym solenizantkom składam spóźnione ale serdeczne życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności. 🙂
    Salso,
    świetne książki dostałaś na imieniny.
    A co do chleba – nieliczne prywatne piekarnie w minionych, ale jeszcze pamiętanych czasach istniały w wielu miastach i cieszyły się wielkim powodzeniem głównie dlatego, że można było tam kupić świeże, a nawet ciepłe pieczywo, którego nigdy nie uświadczyłoby się w państwowych czy spółdzielczych sklepach. Świeży chleb to było kulinarne marzenie i zazdroszczono tym, którzy mieszkali w pobliżu. Bo jeśli chodzi i smak i wybór pieczywa, to dziś jest o wiele lepiej.
    Dzisiejsza kawa od Irka to widok wcale nie taki abstrakcyjny. W niektórych ogródkach kawiarnianych np. przy Domku Żeromskiego w Orłowie wróble biesiadują wśród klientów. Kawy wprawdzie jeszcze nie piją, ale pracowicie zbierają wszelkie okruszki po ciastkach i waflach od lodów.

  59. Wróbelek jest mała ptaszyna,
    wróbelek istota niewielka,
    on brzydką stonogę pochłania,
    Lecz nikt nie popiera wróbelka

    Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
    że wróbelek jest druh nasz szczery?!
    kochajcie wróbelka, dziewczęta,
    kochajcie do jasnej cholery!
    (K.I.G)
    Krystyno,
    nie znam ogródka kawiarnianego, gdzie nie byłoby wróbelków polujących na okruszki, wieść niesie, że jest ich coraz mniej 🙁
    A tu pół wielkiego 4kg chleba od Białasa, zakup zrobiony w Kamieńcu Ząbkowickim we wrześniu 2010, jechaliśmy naonczas w gości do rodziny. Ten jeszcze był lekko ciepły!
    https://photos.app.goo.gl/GKSc65whtjiVe2fU8

  60. Cichalu 🙄 może pęka, bo jest jakiegoś komponentu zbyt dużo. I ów ten komponent wchłania zbyt dużą ilość wilgoci. Nie wiem co tam dodajesz i w jakich proporcjach. Ja bym eksperymentował z proporcjami.
    A może wystarczy dać jedynie znak krzyża jak się wkłada do piekarnika?

  61. Może ktoś mi wytłumaczy. Wróbelki wtrajają okruszki chleba czy ciast. To samo robią gołębie, gdzie indziej mewy i inne ptactwo. Generalnie ostrzega się przed karmieniem ptaków wyrobami mącznymi, bo kwasica itd itp. Co jest grane, bo nie kumam (copyright bezdomny)

  62. Jest wiele story, które powstają ostatnio w moim otoczeniu.
    Dziś również siedzieliśmy z sąsiadem w naszym ogrodzie. Podeszła do mnie osoba. Kobieta, z 10 lat starsza. W zeszłym roku na wiosnę kupili takiego samego, jak mój mobilek, nowego z fabryki. Mąż też uprawiał ten sam ekstremalny sport co i ja. Więc jeździli mobilkiem w poszukiwaniu wiatrów. Jesienią trafili naturalnie do Andaluzji, później, co jest zrozumiałe na Tarifa. W pierwszy tydzień adwentu, jak powiadała, wzięli stadka w Cadiz i przyplyneli tu gdzie teraz ja koczuję. Dziś jest rocznica kiedy K. wyszedł na wodę i nie wrócił. Nie tak daleko od brzegu serduszko dało ciała. E. nie mogła powstrzymać się kiedy zobaczyła nazwę takiego samego mobilka i na dodatek z tej samej światowej aglomeracji.
    Od jutra wchodzi tutaj kolejna porcja pas s atu. Będzie mnie tutaj mniej 🙂

  63. Cichalu,
    no a jak zabronisz wróbelkowi czy gołębiowy wtryniania okruszków? On chce i je! Najlepiej im nie opowiadać o szkodliwości jedzenia czegokolwiek, bo się zestresują! 😉
    Na Rynku Wrocławskim pełno wróbelków przy restauracyjno-kawiarnianych ogródkach – a wyobrażasz sobie Rynek Krakowski bez gołębi? Bo ja nie 🙂
    Niech żyją wróbelki i każde inne ptactwo! 🙂

  64. A propos tego, o czym piszesz, bezdomny.
    Bardzo mi to przypomina historię naszego dobrego znajomego (sznureczek poniżej), który tuż przed wyjazdem na Bermudy ze studentami (studenckie praktyki) był z żoną na obiedzie u nas i umawialiśmy się na spotkanie po jego powrocie z tej wyprawy. Nie wrócił – zanurkował w sprzęcie specjalistycznym – i już nie wypłynął, sekcja wykazała, że dopadł go atak serca pod wodą. Znakomity naukowiec, znany w świecie geologii.
    Ja go nazywałam „mister Jack Nicholson” – na zdjęciu ze sznureczka nie tak bardzo wygląda jak Jack, ale… ale on był naprawdę bardzo podobny do Nicholsona, zwłaszcza, że taki sam sposób mówienia, gesty i tak dalej. Nie uprawiał ekstremalnego sportu, ale raz zanurkował w nieodpowiednim czasie, bo gdyby był na powierzchni, może by go uratowali. Jak to Stara Żaba powiada – no i co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz…
    http://www.queensu.ca/geol/remembering-dr-kurt-kyser-0

  65. dobra informacja .. w tym roku warszawski ratusz odchodzi od sylwestrowych fajerwerków i stawia na lasery .. wszystko dla dobra zwierząt … ale pewnie domowi pirotechnicy będą strzelać jak zawsze ..

    w sobotę 8 grudnia zaświeci choinka oraz Świąteczna iluminacja – Warszawa 2018 …

    http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/zapalenie-choinki-warszawa-swiateczna-iluminacja-2018,4858284,artgal,t,id,tm.html

  66. dzień dobry … ☕

    a Wy co ugotujecie na Świętego Mikołaja? …

    http://niedzielnykucharz.pl/menu-na-tydzien-dania-dla-sw-mikolaja/

    miłego świętowania … 🙂

  67. można upiec na prezent …

    http://knedelka.blogspot.com/2018/12/serce-z-ciasta-francuskiego-z.html

    albo zrobić takie inne pierogi …

    https://www.kukbuk.pl/wiadomosci/meatlessmonday-i-finskie-pierogi-karelskie/

    po dobrych uczynkach będzie dobry dzień … 🙂

  68. zaproszenie dla chętnych …

    „Świąteczny śledzik ze znakiem MSC”odbędzie się 8 grudnia w warszawskiej Hali Koszyki. Potrwa od godziny 11.00 do późnych godzin wieczornych. Wstęp wolny …

    https://www.kukbuk.pl/wiadomosci/edukacja-przy-sledziku-juz-niedlugo-w-hali-koszyki/

  69. Trochę przewrotny ten tytuł, Jolinku…mamy jeść tego śledzika czy płakać nad jego znikaniem z wód Bałtyku?
    Co to znaczy „niezrównoważony połów”, „nieodpowiedzialne rybołóstwo”? Ten „śledzik” stanąłby mi kością-ością w gardle…

  70. Alicjo przyleć i sama zobacz … ja tylko informuje … 😉

  71. Jolinku,
    to nie do Ciebie, tylko poczytałam i zastanawiam się, co to znaczy „niezrównoważony połów” i tak dalej. Do sieci rybackich wpada wszystko, niestety. Czyli – zlikwidować rybołóstwo, zwłaszcza, że coraz bardziej lubimy ryby! Przylatam i bywam…
    https://photos.app.goo.gl/v4mBVAxLU5vdrQbM9

  72. p.s.To powyżej to Hel i Zatoka Pucka, tegoroczne zdjęcie z czerwca, gdzie wpadliśmy na siebie z Pawłem Wiedeńskim u jego znajomej, a potem jeszcze dosiadła się do nas Mira Urbaniak, moja i przede wszystkim kumpela Nisi, a ja ją znam z rejsów Darem.
    Świat jest mały…

  73. Tutaj czuć już też przedswiąteczną atmosfere. 🙄 wczoraj widziałem na ulicy, jak jeden mężczyzna sprezentowal zegarek, portmonetke i telefon komórkowy drugiemu, który nie miał nic, nuż w dłoni.

  74. .. tylko nuż w dłoni

  75. A nuż to był napad? skoro nóż w dloni 🙂
    Alicjo, dla Ciebie: https://www.msc.org/pl/co-robimy/nasze-podejscie/czym-sa-zrownowazone-polowy

  76. A tu pogodna piosenka na ponury dzień:
    https://www.youtube.com/watch?v=2MNC8DUiaYg

  77. Nóż w wodzie!
    Salsa – no tak, ale skąd ja wiem, kupując rybę w sklepie, z jakich ona połowów? U nas nie przylepiają pieczątek, z jakich ryba pochodzi połowów. Ja zakładam, że z tych co trzeba 😉
    U nas słonecznie i plusowo na chwilę (jutro podobno będzie minusowo).

  78. Alicjo u nas przylepiają …

    widziałam chyba raz taką kapustę …

    https://amplusfoods.com/2017/02/16/kapusta-coolwrap-2/

    ludzie kupują i jedzą … 😉

    https://kochamlubiegotuje.blogspot.com/2018/12/roladki-z-kapusty-coolwrap-z-ososiem.html

  79. Jolinku,
    U mnie dzis na obiad lazanki z tej kapusty – zrobila wczoraj gar na dwa dni, i dzis tylko odgrzewam.
    Ta kapusta jest bardzo dobra – delikatna w smaku (troche slodsza od tej zwyklej), a liscie, kiedy splaszczone, sa prawie kwadratowe. Ponoc swietna na golabki, ja zwykle ja uzywam na surowke albo lazanki. Praktycznie nie kupuje zwyklej kapusty, tylko ta. Nie wiedzialam, ze tak sie nazywa – u nas znana jest po prostu jako plaska kapusta (flat cabbage).

  80. Muszę się rozejrzeć za tą niezwykłą kapustą, chyba nie widziałam, albo nie zwróciłam uwagi. U mnie dzisiaj kapusta włoska pokrojona, rzucona na kurzy rosołek, przyprawy, w tym dużo koperku i dwa pokrojone ziemniaki, taka to była zupa 🙂

  81. Barbaro po prostu włoska zupa była … 🙂 … lubię takie lekkie zupy ..

    GosiuB no to mamy relacje z pierwszej ręki o tej kapuście .. trzeba się rozejrzeć … ale łazanek nie zrobię bo nie bardzo lubię ..

    ja właśnie wstawiłam wywar na kościach z wędzonego kurczaka … będzie trochę barszczu czerwonego i trochę żurku ..

  82. Na gołąbki u mnie tylko kapusta włoska, też jest bardzo delikatna w smaku. O tę coldwrap jeszcze się nie potknęłam, też muszę zwrócić uwagę, w wielkich sieciówkach powinna być.
    Kapustę na gołąbki najpierw w całości obgotowuję przez chwilę, od momentu zagotowania jakieś 5-8 minut. Zostawiam do ostudzenia i potem delikatnie zdejmuję liście.
    Nie pamiętam już kto i gdzie opowiadał, że w beczkę z kiszoną kapustą wkłada całą główkę kapusty i gołąbki zawinięte w takie liście to poezja. Wyobrażam sobie!
    Ale sama już od dawna nie kiszę kapusty. Łatwiej kupić w sklepie 😉

  83. GosiaB,
    dla mnie łazanki z kapustą kiszoną (plus grzybek, jeśli jest pod ręką) !
    Polecam, zamiast łazanek może być jakaś forma makaronu kupnego (ja idę na skróty!), na przykład śrubki albo coś podobnego.
    Proste chłopskie jedzenie – pycha!

  84. Pada śnieg…

  85. U mnie też …

  86. Im bardziej pada śnieg,
    Bim – bom
    Im bardziej prószy śnieg,
    Bim – bom
    Tym bardziej sypie śnieg
    Bim – bom
    Jak biały puch z poduszki.

    I nie wie zwierz ni człek,
    Bim – bom
    Choć żyłby cały wiek,
    Bim – bom
    kiedy tak pada śnieg,
    Bim – bom
    Jak marzną mi paluszki.
    Alan Alexander Milne (z książki Chatka Puchatka)

  87. Bezdomny
    Powiedz mi jak to jest możliwe by facet mógł nic ni robić przez tydzień , dwa, przez miesiąc, przez dziesięć lat ? Nie nudzi ci się w tym nic nie robieniu? Ja bym dostał zwykłego najzwyklejszego pospolitego świra. Nawet pływać ci się już nie chce. I tak do koñca jak prawdziwy Niemiec siedząc na promenadzie? Mnie po tygodniu wakacji chce się do domu, do świata w którym jestem potrzebny . Czasem cię podziwiam za trwanie w takim stanie a czasem współczuję…

  88. Robię ja to, na co mam ochotę. 65 lat życia z budzikiem wystarczy. Kto ma zaległości, niech nadrabia w międzyczasie oceniania innych. Na swoje nieróbstwo ciężko zapracowałem i nic komu do tego. Arek tak 3-maj.

  89. Nie kłóćcie się chłopaki. Każdy ma tylko jedno życie i, jak yurek powiada, niech je przeżywa jak chce. Jak nie za moje pieniądze – to nic mi do tego 🙂
    Prawdę mówiąc też nic nie robię, ogarnę trochę dom, by nie zarósł brudem, no i coś tam ugotuję, bynajmniej nie codziennie. Najczęściej wyleguję się na kanapie, czytając książki, zazwyczaj po raz drugi, a nawet trzeci (krótka pamięć dobrze robi!) .
    Niemniej jednak zazdraszczam bezdomnemu pogody, bo u nas już grudniowo 🙁

  90. p.s.Podróżowanie to nie jest nic nierobienie.

  91. dzień dobry … ☕

    śnieg był ale się zmył …

    ja też nic nie robię i lubię to … 🙂

    naleśniki wyśmienite …

    https://kuchniawczekoladzie.blogspot.com/2018/12/nalesniki-z-makiem-zapiekane-w-sosie.html

  92. Buenos Dias 🙂
    Za moje błędy w pisowni proszę winić moje kompjutry. Mają ogromną pojemność i połkną wszystko.
    Nie mam ani ochoty, ani czasu, ani potrzeby kompjutrów dalej programować.
    A stany psychiczne osób trzecich, tymbardziej kiedy są w bezpiecznej dla mnie odległości, coś około 5 tysięcy kilometrów, nie interesują mnie. Zbyt mocno zajęty jestem wspólnym życiem z Przyjacielem.
    Yurek dobrze pisze, i to jest dobre, tak dalej będę 3-mał,i nikt nie musi mi w tym dziele dopomagac 🙂
    Zadowolenia z życia i pięknego weekendu–> bezdomny zajęty podziwianiem kolejnego cudownego wschodu słońca z koi mobilka 🙂

  93. U mnie leje i wieje a ja musze wyjsc. Cos mi jeszcze zostalo z proszonej kolacji to nie musze gotowac obiadu.
    Mam puszke maku i szukam latwego przepisu aby upiec makowiec.

    Danuska pewnie w podrozy.

  94. elapa a może takie pierogi …

    https://kuchniawczekoladzie.blogspot.com/2018/11/swiateczne-pierogi-z-makiem-i-bakaliami.html

    lub taki tort …

    https://kuchniawczekoladzie.blogspot.com/2018/11/tort-makowy-z-kremem-pomaranczowym.html

    u nas nie jest lepsza pogoda .. dziś siedzę w domu a na pociechę będą racuchy z makiem i cukinią ….

  95. A może makowiec na kruchym spodzie?

  96. elapa – a może makowiec japoński. Robiłam w ubiegłym roku. Bardzo smaczny i wymaga mało pracy. Przepis możesz wygooglać.

  97. a takiej wątróbki to chyba nikt z nas nie jadł …

    https://babiedolygdynia.blogspot.com/2018/12/smaczna-watrobka-z-kozy.html

  98. Dziekuje za mily odzew w sprawie moich poszukiwan przepisu na makowiec. Podoba mi sie ten japonski z jablkami i kasza manna. Przeczytam jeszcze raz przepis i dokupie brakujace skladniki; kasze i jablka.

    U mnie glowne rondo jest czesciowo zablokowane przez ” zolte kamizelki „. Nie wiem co beda robic jutro.. Na szczescie to nie Paryz wiec wiekszej rozroby nie bedzie. Mam nadzieje.

  99. Słońce piękne, ale -10c.
    Ja tu nigdy nie widziałam maku w sprzedaży – akurat idę dzisiaj do sklepu z wszelkimi przyprawami, kaszami, mąkami i różnymi cukierniczymi dodatkami, sprawdzę, czy mają. Ciasta „upiekę” w polskim sklepie, poza własnym z owocami.
    Wątróbkę to ja tylko kurczaczą, zawsze wychodzi bezbłędnie.

  100. Alicja,
    mak jest w tych drozszych supermarketach na dziale z rzeczami do pieczenia, ale zwykle w niewielkich opakowaniach, bo uzywa sie go zwykle do posypania. W moim sklepie tez nie ma.
    My mamy makowiec i rozne inne pysznosci z makiem z glowy, bo w domu jest alergik.

    Elapa, relacje z Paryza przerazajace … zniszczenia ogromne.

  101. Panowie powyzej, w tym przypadku jestem z Wami – Leben und leben lassen, czyli zyj i dac zyc innym. Jak sie swojego zycia ma dostatecznie duzo, to sie nie musi przejmowac innymi. Ludowa madrosc austriacka.

  102. Kiedy umrę i łopaty stukną,
    potem trawa porośnie na grobie,

    jako księżyc wrócę pod twe okno,
    będę bajki opowiadał tobie,

    lecz wprzód dom twój rozsrebrzę na biało
    farbą taką srebrną, doskonałą.

    Noc wrześniowa także się rozsrebrzy,
    noc, ulica i ten cień na ścianie,

    i przechodzeń powie: – Ależ księżyc
    świeci dzisiaj jakoś niesłychanie,

    i położy swą rękę na serce
    nic nie wiedząc, że to ja tak świecę.”

    K.I. Gałczyński

  103. Wróciłam – w sklepie najróżniejsze różności do ciast i pieczenia, ale maku nie ma ani ziarenka. Poszłam po listki laurowe, a przyszłam z całą torbą różności, tam się kupuje towar na wagę. No to jakieś siemię lniane i różne miksy curry, i jeszcze jakieś suche tymianki etc.
    Na obiad będzie botwinka, może trochę nietypowa, bo doprawię ja nieco kiszonym sokiem z buraków.
    Trochę za mało mam śmietany, ale mniejsza z tym.
    Cichał,
    Ty umrzesz jak będziesz stary, więc przypuszczalnie długo będzie trzeba czekać na te iluminacje 🙂

  104. Alicjo, Tutaj w polskich sklepach jest masa makowa w puszkach. Ewa kiedy używała do japońskiego makowca. Wyszedł pysznie! Dzisiaj dostałem sygnał w krzyżu, że to może nie tak daleko. 🙂

  105. Jerzor powiada, że w naszym Baltic Deli też są puszki z makiem. No przecież nie ma świąt bez makowca! Ja leniwie kupuję – nigdy makowca nie piekłam, tylko sto lat temu tort makowy z Baśką, i całkiem był udany!
    Botwinka, a raczej barszcz czerwony, nie mylić z ukraińskim, wyszedł pierwszorzędnie.
    Cichalu, sygnał w krzyżu nic nie znaczy, ja już od tygodni chodzę krzyżowo połamana 🙁
    Myślisz, że zejdę wkrótce? Ja też jeszcze się nie wybieram 👿

  106. GosiaB,
    czy u was jest taki sklep „Bulk Barn”? Mam wrażenie, że to sieć, bo u nas są dwa.

  107. Tak, jest. To jest dosc duza siec, ale ja rzadko tam zagladam bo mi nie po drodze. Czasem robie zakupy typu bakalie, platki sniadaniowe, przyprawy itp. Ale zwykle pobliski supermarket albo sklep „mojego” Wlocha mi wystarcza, bo nie kupuje jakichs wyszukanych produktow.

    Na lamanie w krzyzu dobra jest yoga, tylko trzeba uwazac i ostroznie dobierac pozy/cwiczenia.

  108. Podrzuć coś Gosiu, proszę. Dobierz ostrożnie.

  109. GosiaB,
    ja tam zaglądam mniej więcej po wszelkiego rodzaju przyprawy „na kilogramy”, a potem je ładuję do starych przyprawowych pojemników – bo tam się kupuje na wagę, w woreczek foliowy.
    Swego czasu mieli Jaśka fasolę, coś wspaniałego, lepsze niż to, co możesz kupić w gotowych torebkach w No Frills czy gdzie tam. Jakiś czas temu jasiek zniknął, nie ma go tam, a ja jestem niepocieszona.
    Pytałam, co się stało – sprzedawczynie nie wiedzą, po prostu nie sprowadzają. Wielka szkoda, te jaśki (po tutejszemu lima beans) pakowane w torebki nie dorastają jaśkowi „na wagę” z Bulk Barn.
    Cichalu,
    żem zrobiła tę nalewkę na bursztynie na stawowe domagania przeciwne – rozczarowałam się. Mimo, że świństwo jest zrobione na najprawdziwszym spirytusie, guzik działa. Oczekiwałam, że będzie rozgrzewać albo coś w tym stylu, ale wcale nie. Zaznaczam, że to do nacierania, nie do chlania czy popijania.
    Ale używam, bo to, ze nie rozgrzewa nic nie znaczy. Może ma działanie długofalowe 😉

  110. Co myślicie o pozywaniu państwa do sądu za to, że jest smog?
    Ja uważam, że to jakaś paranoja – smog tworzymy my, bo co tam komunikacja miejska czy międzymiastowa, mamy samochody (nieczęsto w rodzinie ze dwa) i będziemy nimi jeździć. Możemy, co tam tramwaj czy autobus…
    Śmieci? W piecu spalić, plastik czy co tam, kogo to obchodzi, byle spalić, byle z głowy. O paleniu śmieci w piecach domowych już wam pisałam wielokrotnie, podróżując po Polsce, jak Polska długa i szeroka, to się czuje! I tak jest od lat.
    Nie ma co zwalać na wielkie fabryki dymiące, to nie one robią ten zasadniczy smog, bo one muszą się dostosować do wymogów Unii.
    Ja pamiętam przejazdy przez Górny Śląsk z Wrocławia do Krakowa…
    Teraz jest to zupełnie inna bajka, nawet ten temat poruszyliśmy z Jerzorem, jadąc z Krakowa do Wrocławia.
    My przyczyniamy się do smogu – ale nawet nie myśląc o tym, staramy się nie przesadzać, zwłaszcza bez potrzeby. Przepraszamy za podróże małe i duże 😉

  111. dzień dobry … ☕

    Alicjo ma też narzędzia i kasę by walczyć ze smogiem i chyba o to chodzi pozywającym bo nic nie robią w tym kierunku …

    pogoda siaka ..

    na deser …

    https://zapachapetytu.wordpress.com/2018/12/04/docinho-de-coco/

  112. Zgadzam się z Magdaleną, że jak sie swojego zycia ma dostatecznie duzo, to sie nie musi przejmowac innymi.
    Z Cichal księżycem
    Z Alicji smogiem 😛
    Z Gosią że tylko niektóre pozy Yogi działają znacznie lepiej niż przeciwbólowe tabletki
    Jolinku, sama popatrz, czy ja się z Tobą zgodzić mogę 🙄 https://cabezo.bergfex.at/webcam/include/fullsize.php?wc=cabezo3&img=2018/12/08/1010

  113. Jolinku,
    Twoja argumentacja w sprawie smogu, że państwo ma kasę i narzędzia, ale nic z tym nie robi, wcale do mnie nie trafia – przecież to jest kasa podatników i podatnicy powinni rozliczać państwo z wydawanych pieniędzy. To, że jakaś pani pozywa rząd i domaga się odszkodowania, znaczy, że podatnicy zapłacą za przewód sądowy, a pani pozywająca i dołączający do niej celebryci będą chodzili w blasku glorii tych od ochrony przyrody i tak dalej. Ale każdy z nich ma po dwa samochody albo i więcej (status obowiązuje!).
    Trzeba zacząć od siebie.
    Jak wyżej wspomniałam, wielkie fabryki to najmniejsze zło, bo są spętane postanowieniami i zakazami unijnymi. Tam są żelazne zakazy i nie ma zmiłuj. Nad „obatelem” spalającym śmieci we własnym piecu nie ma strażnika, wolnoć tomku w swoim domku. To jest problem! Jak wspomniałam, co roku podróżuję naokoło Polski niemalże i widzę, co się dzieje i co w powietrzu czuć. Śląsk jest czysty w porównaniu z tym, co się działo i jak wyglądała przestrzeń jeszcze ze 20 lat temu.
    Nie wierzę, że państwo, mając kasę i narzędzia chce zadusić swoich obywateli. To raczej obatel się zadusza dobrowolnie, nie wiedząc nawet o tym.
    A cerlebrytom powiedziałabym – dziękuję.

  114. Alicjo, to nie jest tak, że wolnoć Tomku w swoim domku. Dopóki to nie szkodzi innym, tak, ale w przypadku palenia nieodpowiednich materiałów to państwo ma służby , które mogą zmierzyć zanieczyszczenia jakie wydobywają się z danego komina i delikwenta tak ukarać , by więcej nie przyszło mu do głowy palenie czymkolwiek. Tylko służby walczą nie z tym z czym powinny. Był plan wymiany pieców na takie, w których nie można by palić byle czym, lepszy węgiel lub gaz, „nowy” rząd to zlikwidował, walczy o rozbudowę elektrowni węglowych, a te płacą kary i dalej zatruwają. Odbywa się u nas szczyt klimatyczny, niestety nasze pomysły to kompromitacja. Różne są metody zwracania uwagi. Trzy tygodnie temu ekolodzy zablokowali 5 mostów w Londynie, bo uważają, że ich rząd za mało robi w obronie klimatu.

  115. Małgosiu tak właśnie jest a rząd nic nie robi bo mówi tak:

    Rzecznik prezydenta Dudy: „Bez CO2 nie ma życia” ,,

    Henryk Kowalczyk Minister Środowiska: „Za zanieczyszczenia odpowiadają gnijące drzewa w Białowieży”

    itd. dużo tych bzdur można usłyszeć ..

  116. Jolinku, Małgosiu,
    już lepiej nie cytujmy dudy (z małej litery zamierzone!) ani jego rzeczników, bo oni dali świetny popis na szczycie klimatycznym!
    Małgosiu,
    wątpię, żeby się „służby” wzięły za to palenie w piecach byle czym, bo tę służbę zwykle pełni Jasio, sąsiad Zdzicha – to są małe miejscowości i nikt tam się nie będzie przejmował takimi rzeczami, nikt nie myśli w skali całościowej, że tak powiem. A moim zdaniem jest to w Polsce ogromny problem. No i węgiel kamienny, którego jest na te 200 lat czy więcej.
    Tutaj gdzie mieszkam w ogóle chyba mało kto o węglu kamiennym słyszał i wie, jak to wygląda. Ropa, gaz, gaz gaz…
    Węgiel jest – niech leży i czeka, a najlepiej zmienia się w diamenty 😉
    Są inne sposoby ogrzewania, a Polska od wielu-wielu lat zapatrzona w górniczy stan, huczne obchody Barbó(u?)rki i tak dalej.
    Poczytajcie sobie życiorysy ministrów środowiska, teraźniejszy z wykształcenia matematyk. Czy to jest fachowiec, który się zna na środowisku i przyrodzie jako takiej, który czai, o co chodzi? Myślę, że wątpię.
    Ten od nauk leśnych (poprzedni) sprawdził się doskonale jako wojujący z jakimś kornikiem czy czymś tam…ręce opadają, szyszka też wiecznie na drzewie nie wisi, tylko spada. Ale na miękki materac, który za wczasu sobie przyszyszkował (nie poprawiać!).
    A propos rządu – no właśnie, wybrani zostali durnie, bo Polacy poczuli się jakby „zwolnieni” od spraw polityki od czasu 1989 roku i uważają, że już teraz na wybory nie musi się chodzić, jak to było za komuny.
    Otóż jak najbardziej MUSI chodzić i rozliczać wybranych za ich pracę, którą zobowiązali się dla wyborców wykonywać.
    „Ja się do polityki nie wtrącam” – a przecież to politycy urządzają ci kraj, w którym mieszkasz…

  117. interesujące miejsce i fajne propozycje na jadalne prezenty …

    https://www.kukbuk.pl/kukbukpoleca/edycja2/pijane-sliwki-i-czekolada-jak-zrobic-jadalne-prezenty-pod-choinke/

    u mnie dziś był łosoś ze szpinakiem na obiad .. a kolacja to tatar domowy ze świeżym chlebem z ziarnami (prezenty od koleżanki) …

  118. Alicjo, ja akurat od 1989 roku zawsze głosuję …

  119. ja tam się do polityki wtrącam jak tylko mogę .. a sprawa palenia w piecach jest bardziej skomplikowana u nas niż w Kanadzie .. to złożony problem a podanie do sądu Państwa to sposób walki poprzez nagłośnienie problemu ..

    zimą też można zrobić nalewkę …

    http://michawika.blogspot.com/2016/05/ananasowka.html

  120. MałgosiaW
    8 grudnia o godz. 14:58
    Za instalację co. na gaz dostałem 12 tys. 17 tyś cała inwestycja. Program KAWKA +

  121. Yurek, kiedy?

  122. To jest sposób na celebryckie wystawienie się, Jolinku, takie mam wrażenie – bo to była jedna pani, do której się inni podczepili, a dlaczego nie wzięli się do kupy razem i jako grupa nie złożyli takiego protestu? No i po pierwsze primo, niech się rozliczą z tego, co robią osobiście – samochody czy piechotka, tramwaj, rower? Rezygnują z toreb plastikowych w sklepie, zwracają uwagę na nadmiar opakowań?
    Nie będę się chwalić (a właściwię będę!), ale kiedyś do znanej (i przeze mnie cenionej) polskiej firmy kosmetycznej napisałam protest w sprawie opakowania kremu. Rozumiem, że pojemnik kremu musi być taki lub siaki, ale po jaką cholerę ten pojemnik jest umieszczany w jakichś innych plastikach podtrzymujących ten pojemnik w pudełku, żeby się nie telepał na prawo i lewo… Firma promowała się jako ekologiczna, więc zaczepiłam. Dostałam odpowiedź, że „klientki
    wymagają pewnego stylu”. Ręce mi opadły, bo przecież po pierwsze producent narzuca ten styl, żadna klientka nie potrzebuje, żeby po pierwsze odzierać pudełko kremu z folii, a potem z iluś tam jakichś…
    Nie myślę, że na ten mój firma zareagowała, ale dzisiaj jej kosmetyki są sensownie pakowane. Bez plastikowych wydziwiań nikomu niepotrzebnych.
    Co do głosowania – Małgosiu, ja wiem, że blogowe towarzystwo jest obywatelsko odpowiedzialne i głosuje. Moja frustracja przeze mnie przemawia, bo przecież mogło być lepiej i ciągle może…

  123. yurek ale to są działania samorządów nie rządu …

  124. Alicjo celebryta nie celebryta mnie wsio rawno … byle ktoś krzyczał albo tłumaczył o co gramy w tej grze ..

  125. Alicjo,
    tak jest dobrze, zaskarzyc gmine, bo to od niej, jako zameldowany obywatel, domagam sie gwarancji podstawowych warunkow zyciowych (jakie one maja byc reguluja odpowiednie normy) w tym na czele: warunkow zdrowego srodowiska. Niech ona, gminia sie tlumaczy, bo ona ma srodki dzialania wieksze niz ja. Ona moze zwrocic sie „do gory, do tych tam”.
    Stosujac nacisk na gmine mozna, doprowadzic ew. do wyroku, ktory ta zmusi do dzialania w takim kierunku, ze sprawa stanie sie kontrowersyjna, a poprzez to szerzej znana publicznie.
    U nas tu, jest organizacja spoleczna (Umwelthilfe) ktora zaskarza wielkie miasta, jedno po drugim, o zachowanie dopuszczalnego stezenia tlenkow azotu, (NOX, norma EU, chodzi o spaliny silnikow na rope, ostatnio glosny temat, ze wzgledu na skandaliczne manipulacje w silnikach wysokopreznych, nie tylko u WV). Sady wydaja coraz bardziej klarowne wyroki, sprawa staje polityczna do tego stopnia, ze Angela M. dywagowala, czy nie nalezalo by zrewidowac wytyczne. Byla zaraz wrzawa! Polityka nie ma ochoty przygryzc samochodowcom.
    Alicjo, moze wiec jakies wyroki wywolaja potrzebne dyskusje. Nie wiem.
    A suweren nadal pali tym, co pod reka.

  126. MałgosiaW
    8 grudnia o godz. 19:27
    2014, program jest do 2022

  127. Wyrok uderzy w każdego podatnika – o to mi chodzi, to podatnik płaci, a dlaczego zdysyplinowany podatnik, który robi wszystko jak należy, ma płacić? Bo przecież „kasa” rządu to jest kasa z podatków obywateli, a nie z jakiejś innej kieszeni.
    Dlatego mówię – rozliczać wybranych z tego, na co wydają pieniądze podatników.
    Pepegor,
    gmina zazwyczaj nie waży się pozywać tych wyżej, bo ci wyżej mają więcej do powiedzenia i mogą szybko uciszyć tych krzykaczy z gminy.
    Jeszcze jedno @Pepegor
    – kto jest odpowiedzialny za te stężenia emisji i tak dalej?
    My, ludzie, którzy chcemy mieć ciastko i zjeść ciastko.

  128. W piątkowej GW przeczytałam artykuł ” Smog dusi, miliardy przepadają” o tym jak wydaje pieniądze jedna z najbogatszych instytucji w Polsce – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Raport NIK badający NFOŚ podaje, że tylko w pierwszej połowie 2017 r. NFOŚ zgromadził na swoim rachunku prawie 6,5 mld zł, z czego tylko 210 ml trafiło na zadania związane z ochroną powietrza. Na co więc wydawane są pieniądze ? Np. na szkolenia dla opiekunów terenów sakralnych i obiektów zabytkowych, na remonty, budowę i wyposażenie terenów zielonych wokół budynków o charakterze ” kulturowym, zabytkowym, w tym sakralnym”. Także na geotermię. Od przyszłego roku NFOŚ rozszerzy swą na działalność i w ciągu 10 lat 14 mld trafi do Funduszu Dróg Samorządowych. Jaki jest związek dróg z ochroną środowiska ? Nie wiadomo. Prawie 2 mld zł trafią też do państwowej spółki Polskie Domy Drewniane. Celów jak widać, jest wiele, a tylko niewiele na walkę ze smogiem. W tej sytuacji już się nie dziwię, że odebrano pieniądze KAWCE.
    A że akurat głos w sprawach smogu zabierają aktorzy i pisarze to naprawdę nie powinno się sugerować, że chodzi im o własną reklamę, bo kto jak kto, ale Mariusz Szczygieł sławą cieszy się wielką, a aktorki też są bardzo popularne. Dobrze, że chce im się nagłaśniać problem.

  129. errata : Celów jak widać, jest wiele, a tylko niewiele związanych z walką ze smogiem.

  130. Nie wszędzie można wymienić piec na gazowy, bo na wsiach nadal jest z tym problem. Każda gmina może dofinansować wymianę pieca na ekologiczny, ale dopłaty są w różnej wysokości. Znajoma opowiadała, że w domu jej taty wymiana pieca i instalacji kosztowałaby ok. 21000 zł. Gmina zwróciłaby do 30 procent kosztu wymiany ponieważ ten pan ma dochód w wysokości 1650 zł. Osoba ta mieszka sama i z tej emerytury po opłaceniu rachunków, kupieniu leków i żywności nie zostaje dużo do odłożenia. Dlatego trudno jest wyłożyć samemu kwotę ok. 15000 zł. I takich osób jest sporo.
    A Krystyna właśnie napisała, jakimi kwotami dysponuje NFOŚ i jak znikają one na jakieś dziwne cele. Wiadomo, że są gminy bogate i biedniejsze i właśnie pieniądze z tego funduszu powinny wspomóc te biedniejsze gminy w zwiększeniu dopłat do wymiany pieców.
    Taka akcja społeczna może pomóc w nagłośnieniu sprawy.
    Kontrole powinny też objąć sprzedawców opału, także tego ekologicznego. Często gminy dotują wymianę pieca pod warunkiem późniejszego palenia pelletem, którego cena ostatnio podobno znacząco wzrosła, a nieuczciwi sprzedawcy potrafią sprzedać wilgotny.

  131. Krystyno,
    nie o Mariusza Szczygła mi szło (akurat pani się promowała, aktorka wtedy), bo go znam, mam książki i cenię. Chodziło mi w tym wpisie o „gwiazdach” o to, że dlaczego się przy okazji nie wypromować.
    Z trzeciej strony – kto jak nie ulubieńcy publiczności ma to nagłaśniać?
    Napisałam, co w pierwszej chwili mi się pomyślało, bo jednak jest w tym pomysł na przy okazji…
    Dlatego ciekawa jestem, co ci wszyscy celebryci i „bardzo popularne aktorki” popierający ruch ochrony przyrody i tak dalej, co robią sami we własnym zakresie.
    Powtarzam – iloma samochodami jeżdżą, czym palą w swoich willach i tak dalej. Powtarzam, trzeba zacząć od siebie.
    My od zawsze segregujemy śmieci, tu papiery, plastiki, tam puszki i szkło. To nie jest wielka praca, to wchodzi w rytuał codzienny.
    Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić wielkich aktorek i celebrytów zajmujących się swoimi śmieciami osobiście.
    Polska wieś to jest zupełnie inna sprawa, znam to z autopsji. Wielka wieś gminna, jest gminny „śmietnik” elegancko podzielony na papiery, metale, szkło. Mieszkańcy jak najbardziej za, segregują, zanoszą… Raz na tydzień przyjeżdża samochód, który to zabiera, ale tego jest i tak za dużo na ten samochód. Raz na tydzień to jest za mało! Poza tym samochód wrzuca wszystko do jednego worka, mimo że mieszkańcy zadają sobie trud segregowania.
    Miejskie historie mnie nie obchodzą, bo to są inne historie i inaczej to się odbywa, ale interesuje mnie wieś, którą od lat obserwuję, bywając co roku, i to w wielu wsiach od Bałtyku po Tatry.
    Wy mało tak podróżujecie po Polsce jak ja co roku, i powtarzam – zwracam uwagę na wszystko, co się da. Moje zdanie to tylko przyczynek malutki do tego, co i o czym piszecie.

  132. Zresztą nie tylko piece i opał są winne. Przecież znacząco wzrosła liczba samochodów. Jeszcze 15 – 20 lat temu graliśmy na naszej ulicy w badmintona i wchodziliśmy na chodnik gdy na końcu ulicy pojawiało się auto (co 20, 30 minut). Teraz pod naszymi oknami ciągnie się sznur samochodów. Non-stop. Niektóre osoby korzystają z samochodów niepotrzebnie, dla innych to konieczność. Polikwidowano połączenia autobusowe i kolejowe i aby dojechać do szkoły średniej czy do pracy trzeba korzystać z własnego transportu, a często jest to stary samochód emitujący zanieczyszczenia.

  133. Asiu,
    o tym pisałam – samochody, samochody, samochody…
    Linie kolejowe, autobusowe zlikwidowano, bo nastała era samochodów i każdy je chce, a najlepiej każdy z rodziny, żeby sobie wyjeżdżał z domu kiedy chce. Celebryci wypowiadają się na temat – a ciekawa jestem, co w tej sprawie za nic nie kosztującym się gadaniem robią.
    Serio. Niech powiedzą, co robią, czym jeżdżą, czym palą i tak dalej.
    Jak dbają o środowisko.

  134. Celebryci to też ludzie i jedni segregują śmieci, jeżdżą komunikacją publiczną i nie palą plastikiem, a drudzy nie dbają o środowisko. Takim, jak piszesz, nic nie kosztującym gadaniem też mogą pomóc. W czym? Chociażby w dotarciu do ludzi, dla których są wzorem. Bo są tacy ludzie. Nie czytają naukowych artykułów, nie oglądają takich programów a aktor czy celebryta jest w stanie do nich dotrzeć.
    Poza tym łatwiej jest nagłośnić sprawę gdy zaangażują się w nią „znane nazwiska”.
    Napisałaś wcześniej, że zdyscyplinowany podatnik nie powinien ponosić kosztów za kogoś kto nie dba o środowisko. Tylko, że w tym przypadku chodzi również o to, że z naszych wspólnych podatków rząd mógłby inwestować w ekologiczne wytwarzanie energii, a tego nie robi. Likwiduje farmy wiatrowe itd. I właśnie to chcą nagłośnić aktywiści. Państwo powinno inwestować więcej środków w pozyskiwanie tańszych źródeł energii. U nas ogrzewanie czy to gazem, prądem, pelletem czy nawet wysokiej jakości węglem nie należy do najtańszych. A opłaty znowu mają wzrosnąć. Wiesz przecież, że my nie mamy dużych złóż gazu i ropy i jesteśmy uzależnieni od sprzedających, dyktujących nam ceny.

  135. Świata nie zbawimy, ale próbować trzeba!
    Asiu,
    przecież ja piszę to samo, o czym Ty…
    I jeszcze raz:
    https://www.youtube.com/watch?v=bVR5nTDCj0o

  136. Dzień dobry 🙂
    kawa

  137. dzień dobry … ☕

    kawa Irkowa nastraja optymistycznie … 🙂

    a we Warszawie metro Świąteczne już jest … 🙂

    https://noizz.pl/lifestyle/swiateczny-pociag-metra-ruszyl-w-warszawie/6jk1ysp

  138. „U nas bylo by to nie do pomyslenia”.
    To slowa wloskiego dziennikarza w popularnej rundzie dyskusyjnej w naszej telewizji.
    Przytaczam, bo chce nawiazac do wczorajszych wkladow o segregacji smieci, srodowiska w ogole etc. Bylo to wiele lat temu, kiedy owczesnie rzadzaca czerwono/zielona koalicja (G. Schröder/Joschka F.) wcielila w zycie ustawe nakladajaca przymusowy zastaw na prawie wszystkie tzw. „jednorazowe” butelki i puszki na napoje. Wysokosc byla drakonska, bo 0,25 euro od sztuki, obojetnie jak pojemnej. Tzw. zgrzewka, szesciopak wody mineralnej warty np. 1,20, kosztuje przy kasie 2.70 euro, bo w nim jest 1,50 euro zastawu.
    Tak pozostalo praktycznie do dzis, mimo tylu lat rzadow Angeli M., a, czerwono-zieloni pozostali mi w pamieci glownie jeszcze tylko dla tego. Przypominaja mi sie zwlaszcza wtedy, kiedy sobie spaceruje w ladnych miejscach i nie widze praktycznie zadnej puszki po piwie, zadnej paletajacej sie flachy po lemonadzie.
    Nie pamietam szczegolow jak argumentowal wtedy ten Wloch, ale wychodzilo na to, ze nie, bo nie.
    Zakladam, ze cos takiego w Polsce tez nie jest do pomyslenia.

  139. tak pepegorze .. u nas kombinatorów jest wielu …

    moja córka od roku jeździ tramwajem do pracy … syn i synowa jak tylko można jeżdżą rowerem do pracy a wnuczki na hulajnogach do szkoły .. (jedynie zięć jeździ autem bo musi w pracy) … ja chodzę na piechotę gdzie się da .. i nie marnuję jedzenia .. taki nasz mały wkład .. a korzyść dodatkowa – nie mamy nadwagi … 😉

    takie śledzie mnie kuszą …

    http://blogzapetytem.pl/2018/12/05/sledzie-po-wlosku/

  140. Nie o to mi chodzilo, Jolinku. Chodzilo o to, ze Wloch wykluczyl takie rozwiazania dla swego kraju. Wydawalo mi sie wtedy, ze cos takiego jak ten drakonski fant na butelki, takie radykalne rozwiazania mozliwe sa wlasciwie tylko na polnoc od Alp – i chyba tylko – na zachod od Odry.

  141. Pepe i jeszcze w Ameryce Północnej. Od lat wielu!

  142. Nic tak nie przemawia do człowieka, jak pieniądz. Dawno temu, jak nie było kaucji za butelki, wszystko lądowało w śmieciach. Nie ma kaucji za puszki po sardynkach czy takich tam (są po piwie!), nie ma też na plastik, ale ludzie nauczyli się, że należy segregować śmieci.
    Z czasem to działa, automatycznie.

  143. Kiedyś w NJ nie było zwrotów, ale do segregacji było 7 rodzajów opakowań i gazet. Szkło białe, zielone i brązowe. Gazety codzienne, magazyny, kartony i puszki. Nie było, jak u Alicji, plastiku a on przecie najgorszy! To było 25 lat temu. nie wiem jak teraz.

  144. Zbieracie śmieci nad morzem? W Hiszpanii zbierałem śmieci wokół parkingu i zabierałem dziesiątki plastikowych butelek wyrzucanych na brzeg plastikowych butelek. Nazbierało się tego spora górka. Proekologiczni kamperowcy siedząc na swoich zasłużonych leżakach uśmiechali się pod nosem i patrzyli na mnie jak na człowieka który posiada „stan psychiczny osób trzecich” . Woleli ćwiczyć przysiady i skłony na sucho zamiast schylać się w ramach klinowania morskich plaż. Przez dwa tygodnie nie zauważyłem by ktoś z właścicieli domków na kółkach robił to co ja. Zamiast nich plaże sprzątały ekipy w żółtych kombinezonach z pobliskiego miasta. Ci patrzyli na mnie z sympatią i uznaniem 🙂

  145. Jeszcze nie jest ze mną całkiem dobrze , a może nigdy już nie będzie . Nie dość , że butelki widzę podwójnie, to piszę o nich w taki sam sposób 🙁

  146. Misiu,
    my nie zbieramy śmieci nad morzem, ale zdarza się, że puszki czy butelki leżą w przydrożnym rowie – Jerzor skrupulatnie to zbiera, jak idziemy te 2.5km do sklepu „za rogiem”.
    Misiu,
    przetłumacz mi na język polski, bo nie rozumiem:
    „Woleli ćwiczyć przysiady i skłony na sucho zamiast schylać się w ramach klinowania morskich plaż.”
    Co to jest „klinowanie”?

  147. Zajrzałam do słownika języka polskiego, ale z definicji wynika mi, ze to nie to, o co Ci chodzi.
    http://sjp.pwn.pl/slowniki/klinowanie.html

  148. Misiu! Daj mi proszę, jeśli zechcesz, swój priv (Alicja, no…) email adres.

  149. Alicjo!
    Tyle lat w ameryce i nie wieszco znaczy klinowanie klozetów? Przeca som w każdej chałupie Cikago Njujorku.

  150. Alicjo to chyba spolszczenie angielskiego czyszczenia/sprzątać -clean .. kombinuję … 😉

  151. Kiedyś usłyszałem to określenie w jednym z wywiadów, które oznacza sprzątanie, czyszczenie garderoby. używały go Polki w Nowym Jorku chodzące do pracy na domki . Bardzo mi się spodobało 🙂

  152. Nie rozumiem tej prowokacji z „klinowaniem”. O ile nie mam nic przeciwko wprowadzaniu nowych slow do jezyka, jako okreslen na czynnosci lub rzeczy, ktore pojawiaja sie jako nowe i w polskim nie ma na nie okreslenia, to w tym przypadku nie jest to potrzebne.

    A kulinarnie: jadlam dzis zdecydowanie najlepsza ze wszystkich dotychczasowych salatke ziemniaczana. Obserwowalam jej przygotowanie i moze uda mi sie powtorzyc.
    Moja tutejsza mama robila ja tak: ugotowala ziemniaki w skorkach, w wodzie bez soli, dala im troche ostygnac (sredni rondelek ziemniakow), posiekala drobno pol niewielkiej czerwonej cebuli. Ziemniaki obrala, pokrajala w plasterki, posypala je cebula, posolila, pocukrzyla, chlupnela octu jablkowego, oleju rzepakowego i troche cieplej wody. Wymieszala i voila!

    Grzecznie poprosilam wszystkich przy stole, zeby wybrail sobie inne dodatki i przysiadlam sie do miski z salatka. Najchetnie zjadlabym ja z miska 🙂

  153. Ja bardzo proszę nie zaśmiecać języka polskiego niepotrzebnie!!!
    Podkreślam „niepotrzebnie”, bo parę dni temu była dyskusja króciutka z Magdaleną na ten temat – ja nie jestem przeciwko anglicyzmom, bo to nieuniknione. Ja jestem przeciw takim wydziwianiom, jak Miś tu zaserwował. Protestuję! Moje dziecko, które się tutaj wychowało, mówi czystą polszczyzną i takąż angielszcyzną, nie miesza tych dwóch języków z szacunku dla języka tak jednego, jak i drugiego. Szacunek dla języka, o to mi chodzi.
    Tyle lat jestem w Ameryce, ale nie zaśmiecam!
    Serio – po raz pierwszy słyszę takie słowo. Widocznie zadaję się tutaj z Polonusami, którzy też dbają o język polski.
    Jolinku,
    dobrze kombinujesz 🙂
    Swoją drogą – karierę po tej stronie Wielkiej Wody zaczęłam od sprzatania, żadna praca nie hańbi („jestem kobietą pracującą i żadnej pracy się nie boję”) a pieniądze były potrzebne.
    Była to krótka kariera, zaledwie kilkumiesięczna, ale byle gdzie nie sprzątałam – w bankach 😎
    Nie wykorzystałam tego należycie, bo co to za sprzątanie bez sprzątnięcia kasy 🙁

  154. Łajza minęli z Magdaleną 😉

  155. Alicjo
    Przecież napisałem to by było zabawnie. Kabaretów nie oglądasz? Nawet Starsi Panowie bawili sie słowem i wymyślali zabawne skojarzenia czasem zmieniajac ich znaczenie w zależności od sytuacji i kontekstu.
    Kiedyś bawiliśmy się w ten sposób z moją bardzo inteligentną koleżanką wymyślając nowe słowka i ich zastosowania.

  156. Magda
    Jeśli nie rozumiesz prowokacji będę się od dziś zwracał do ciebie Szanowna Pani Magdaleno. W związku z zaistniałą sytuacją na blogu i moimi, niczym nie uzasadnionymi uwagami w stosunku do naszego Wielce Szanownego Kolegi żamieszkajuącego od czasu do czasu w Berlinie stolicy Zjednoczonych Niemiec a w chwili obecnej przebywającego na zasłużonych wczasach w Królestwie Hiszpanii na wyspie na Atlantyku, pragnę przeprosić Szanowną Panią, że moje słowa mogły u Pani oraz innych czytających spowodować nerwowe wzburzenie i absmak. Z poważaniem i wyrazami szacunku, Miś Kurpiowski czasem Zgryzli

  157. U nas południe – upiekłam ciasto z owocami, pięknie wygląda, bo jagody, mango , porzeczki czerwone z własnego ogródka – kolorystyka wspaniała, do tego kruszonka, która tę kolorystykę nieco przykrywa, ale tylko nieco.
    Po południu około 5 będziemy mieli gości, student geologii na półrocznym pobycie u nas na uniwersytecie. Wczoraj zdawał ostatni egzamin, za parę dni wraca do Polski. Bardzo sympatyczny młodzieniec. Zaprosiliśmy też znanego profesora od petrologii, Dana Schulze, niech sobie młody pogada, a nuż (z widelcem) mu się na coś taka znajomość przyda.
    Od Dana dostałam kiedyś maleńki diament (on jest specjalistą w tym temacie) i diabeł ogonem nakrył, zniknął 🙁
    Na obiad szykuję schab w sosie grzybowym z polskimi prawdziwkami oczywiście! Ziemniaki, sałatka z kiszonej kapusty, no i prawdziwy barszcz z kiszonych buraków.

  158. Misiu,
    nie, nie rozumiem takich prowokacji. Co innego, gdybyś to słowo ujął w cudzysłów.

  159. A może to kot ? Ja bym wypatroszył, a z tego co zostało zrobił futerko na korzonki. Naprawdę pomaga! Mam na podwórku dwa koty czarne i codziennie im powtarzam, żeby uważali. Kiełbasę zjeść zjedzą ale pogłaskać się nie dają. I co to za pożytek z kota jak pogłaskać nie można?

  160. I kawa na ławę a nożyce na stół. Cudzysłów.

  161. Misiu, znowu Cie cos ugryzlo i sie musisz powyzywac? – Innego uzasadnienia nie widze.

    I zamiast ironii czytam jakas niezrozumiala frustracje.

    Ponadto kompletnie nie rozumiem dowcipow o patroszeniu kotow. Uwazam, ze sa prymitywne. Dowcipy, nie koty.

  162. ale słodkie muszą być … może i dobre ale chyba nie dla mnie …

    http://www.czteryfajery.pl/2018/12/arabskie-pierozki-z-daktylami.html

    Magdaleno łakomczuch z Ciebie .. 🙂

  163. Daktyle świeże bardzo lubię, ostatnio są dostępne i chętnie podjadam. Dziś byłam na rodzinnym obiedzie w greckiej restauracji i jadłam jagnięcinę z figami. Danie było wytrawne, ale z nutą słodyczy.

  164. Szanowna Pani Magdaleno! Więcej luzu! My tu często się śmiejemy w sposób przewrotny. Taki: lewą ręką za prawe ucho… 🙂

  165. Magdalena
    9 grudnia o godz. 18:33
    Każdy wiek ma swoje prawa.

  166. …a wracając do śledzi, może zajrzec do Pistachio, takie przypomnienie przed świętami…
    http://pistachio-lo.blogspot.com/2018/12/dunskie-sledzie-w-sosie-curry.html?m=1

  167. Magda
    Jak bezdomny pisze najadłszy się chleba w nadmiarze to jest fajnie i cacy. a jak ja napiszę coś co ma zwrócić uwagę na jego niestosowne wpisy to zaraz jest raban i krzyk, jaki jestem wredny i nie na miejscu, a poza tym w” stanie psychicznym osób trzecich” .
    Poznałem Arka w sposób jaki tylko można poznać kogoś z kim sie mieszka przez trzy tygodnie na ośmiu metrach. Zawdzięczamu mu podróż, dla mnie na koniec świata, która z jednej strony była to podróż cudowna a z drugiej strony niezbyt przyjemna z pewnych względów o których nie mam prawa pisać na blogu. To samo dotyczy Arka który jest cudownym facetem o niezwykłej inteligencji, sposobie patrzenia na świat o talentach takich , że ja mogę o nich pomarzyć. Z drugiej strony czasem bywa nieznośny, samolubny i na tyle leniwy , że wielki dar który posiada zakopał w piasku na plaży dawno temu. Napisałem to nie jako jego wróg ale przyjaciel , który czasem ma prawo kopnąć go w tyłek. A czy nabierze rozpędu i przestanie zgrywać wobec innych pozór bogatego niemieckiego emeryta którym nie jest i tak jak inni niemieccy emeryci w hiszpańskich nadmorskich kurortach, czekać na nieuchronne to jego wybór i jego wola. Chce tak żyć proszę bardzo. Tylko mnie jest go po prostu szkoda bo zobaczyłem w nim fajnego człowieka który ma potencjał talent i inteligencję a robi wszystko by przestać nim być. Ludzie którzy go poznali twierdzą tak samo jak ja.
    Na tym zakończę bo zaraz znowu dostanę szpadlem po tym łysym łbie. Dobranoc bardzo.
    Yurek
    Chyba się brzydko zestarzałem skoro piszę takie rzeczy. Ale niekze ta, jak mawiają starzy górale.

  168. Mnie żarty Misia nie bawią (zwłaszcza o kotach!!!), językowe by śmieszyły, gdyby Misio zaznaczył, że sobie dworuje.
    No, nie lubię 🙁
    A koty mają to do siebie, że nie każdemu pogłaskać się dadzą – tylko tym, których polubią. I nigdy nie wiadomo, kogo polubią.
    Moje Mrusisko do niektórych gości się od razu tuli, a niektórych omija z daleka. Z reguły lubi facetów, ale nie wszystkich. Misia by chyba nie polubiła, żeby nie wiem jakie jej kiełbaski podsuwał pod nos.
    Koty mają bardzo złożoną psychikę, to moje własne obserwacje, żadne tam naukowe. Ciekawe zwierzątka, stanowcze, uparte i wychodzi na to, że „swoje wiedzą”, cokolwiek to „swoje” znaczy.
    Charakterne są.
    W ramach przerwy z zajęciach kuchennych popijam piwo Leżajsk, łaskawie zakupione przez Jerzora. Zakupił dla gości, bo wszystko poza winem (Argentyna – Mendoza) będzie polskie, łącznie z Wyborową.
    https://www.youtube.com/watch?v=s8HsqhedSd0

  169. O, kurna.
    Alescie wpadli na poziomy, na polemiki.
    Co to, jaj nie znacie?

  170. Alicjo kot jest jak każde inne zwierzę. Różni się w czymś od ineligentniejszej o niebo świni ? A może ma milsze w dotyku futerko od leśnego rysia czy wiewiórki. Jest naszą zabawką, cieplutkim przyjacielem, owszem dość niezależnym ale kochanym. Ja ze swoim dzikim kotem próbuję się zaprzyjaźnić ale dzika bestia traktuje mnie jako dostarczyciela karmy i mleka. Nic więcej . Jest tak samo dziki jak tysiąc zastrzelonych gęsi przez włoskich psychopatów , którzy wrócą do swoich włoskich ukochanych piesków i kotków, którym ślubowali miłość, wierność oraz to, że nie opuszczą ich do śmierci wydając na koszyczki, szamponiki i fryzjera niezłą fortunę, nie mówiąc już o wydatkach na opiekę medyczną. Człowiek jest potworem, bo jedne zwierzęta kocha jak drugiego człowieka a innym zadaje śmierć w torturach i niewyobrażalnym cierpieniu. Zawsze jest łatwiej pogłaskać kotka niż pomóc sąsiadowi w podeszłym wieku, który pragnie ludzkiej bliskości wcale nie mniej niż nasz kotek. Warto o tym pamiętać przypisując domowym zwierzętom ludzkie cechy. Uważam, że dowcip o diamencie był zabawny 😉

  171. Kobitki! Pepe ma racje. Spuście nieco powietrza… 🙂 🙂 🙂

  172. Powiem wam jaka zywina jest super inteligentna. Bardziej inteligenta niz pies, kot, a moze nawet i swinia, ale tego nie jestem pewna.

    Ta zywina to giant Pacific octopus. Dowodem na niezwykly talent i przesiebiorczosc jest Marina. Marina przez kilka lat mieszkala w Poulsbo Marine Life Center. Kiedy urosla, pracownicy wypuscili ja na wolnosc, skad przyszla jako baby octopus i gdzie teraz jest – na wolnosci.

    Kiedy Marina mieszkala w Poulsbo Marine Life Center noc po nocy otwierala sloiki z miesem krabow, ustawione na polkach, zjadala zawartosc i sloiki rzucala na podloge. Pracownicy centrum nie wiedzieli kto oproznial sloiki z miesem i zainstalowali kamere. Ku wielkiemu zaskoczeniu zobaczyli jak Marina wyciaga swoje dlugie konczyny i w niezwykle utalentowany sposob odkrecala sloki i wybierala zawartosc. Marina miala wiele wiecej zdolnosci. Brawo Marina.