17.08.2017
czwartek

Jak bardzo szkoda lasów

17 sierpnia 2017, czwartek,

Oglądanie powalonych hektarów drzew, to nawet dla osób nie mających związków z lasem jest bardzo trudne. Jeśli ktoś podróżował samochodem przez dotknięte tą nawałą tereny w poprzednich latach, widział stojących wzdłuż szos sprzedawców tego wszystkiego, co w lesie wyrosło i znajdowało szybko chętnych nabywców. Pamiętam słoiki pełne dorodnych, pachnących poziomek.

Nawet jeśli znów posadzi się lasy, musi minąć wiele lat, zanim staną się tymi wspaniałymi, pełnymi jagód, poziomek a także dorodnych grzybów miejscami.

W mojej okolicy robi się planową wycinkę całych połaci lasów, szybko zarastają krzewami, nowymi posadzonymi drzewami, ale bardzo niechętnie chodzę na te poręby. To nie moje lasy, zupełnie inny krajobraz, czasami trudno mi się w nich zorientować i w moich od wielu lat, miejscach czuję się obco. Tam gdzie zbierałam kosze grzybów zbieram najwyżej jakieś zabłąkane ich resztki. Trudno nawet wyobrazić sobie, jak będą się czuć ludzie, którym zabraknie widoku lasu za oknem, w odległej lub bliskiej perspektywie. I gdzie pójdą w tym roku zbierać grzyby na wigilię.

Ta katastrofa ma wielorakie skutki makro i mikro .Jak twierdzą znawcy przedmiotu jesteśmy świadkami kolejnej zmiany klimatu i właściwie trudno wyobrazić sobie, co nas jeszcze czeka. Mnie żal zarówno pięknych lasów jak i grzybów, które wzdłuż dróg tamtego regionu były dla mnie pokusą, aby kupić jeszcze trochę dorodnych prawdziwków, jakbym nie miała zimowego zapasu z „moich” lasów.

11.08.2017
piątek

Kurki i uroki języka

11 sierpnia 2017, piątek,

Każdy wie, że kurek się nie mrozi tak wprost. Należy je najpierw zblanszować, ostudzić i dopiero wrzucić do zamrażalnika. Ale co zrobić, skoro postawiliśmy je na górnej półce w lodówce i one zamroziły się same?

Zabrałam się za poszukiwanie w internecie i podobno jest dla nich szansa – podczas odmrażania należy je zblanszować albo poddać obróbce termicznej innego rodzaju. Trochę temu nie ufam, bo mąż te zamrożone kurki poddusił, a one dalej gorzkie. A jako żywo podduszenie jest rodzajem obróbki termicznej.

Swoją drogą, jak to cudownie brzmi. „Obrób ka termiczna” znajdujewysoko na mojej osobistej liście wyrażeń mało apetycznych. Cenię też w przepisach określenie „masa mięsna”. Niby nic złego, ale jednak jeść się lekko odechciewa.

Moim osobistym numerem jeden jest jednak pytanie, które zadała mi kilka lat temu pani nakładająca jedzenie na talerze w stołówce w eleganckim biurowcu w stolicy. Zapytała mnie, czy mianowicie o to, jaki wybieram dodatek skrobiowy. Moja głupia mina musiała jej zasugerować, że nie wiem co to skrobia. Pytanie przyjęło się w naszej rodzinie i tak uczenie się dziś indagujemy, zamiast pytać czy zrobić ryż, czy kluski, czy może kaszę.

Podobnie jak już wiele lat temu przyjęło się eleganckie zwrócenie się do sąsiada przy stole, kiedy zamierzamy przed nim sięgnąć po coś, a mianowicie „Przepraszam, że przez porcję”. Zasłyszane na wiejskim weselu. Od wielu lat już tak się przepraszamy, a jeśli przy stole jest ktoś, kto sformułowania nie zna, jego mina dostarcza nam sporo radości.

8.08.2017
wtorek

Jeszcze o towarzystwie przy stole

8 sierpnia 2017, wtorek,

W piątek Agata napisała o skrzykiwaniu się na posiłki przez internet, gromadzeniu się wokół stołu ludzi na dobrą sprawę nieznających się, czyli biesiadowanie z osobami, o których ma się mniej niż minimalną wiedzę. Czytający podzielili się na tych, którzy przyjęli tę inicjatywę nieprzychylnie, i takich, którzy patrzą na nią z zaciekawieniem. Ja spojrzałam na to jak na wyraz naszych czasów (przepraszam za to sformułowanie), ale tylko częściowo.
Czytaj całość »

4.08.2017
piątek

Razem przy stole

4 sierpnia 2017, piątek,

Właśnie się dowiedziałam, że istnieje strona internetowa, która pomaga ludziom umawiać się na obiad. Zwyczajny obiad. Nie chodzi o żadne wyszukane dania, tylko podzielenie się takimi potrawami, jakie gotujemy na co dzień.

Wiele osób jada dziś samotnie w domu. Samotne posiłki nie są przyjemne, a gotować tylko dla siebie często zwyczajnie nam się nie chce. Ta strona pomaga odnaleźć się ludziom mieszkającym w pobliżu, tym którzy mieliby ochotę coś dla kogoś ugotować z tymi którzy chętnie by coś zjedli.

Fakt istnienia takiego serwisu każe się zastanowić nad problemem samotności. Mnie, żyjącej w rodzinie, zjedzenie od czasu do czasu posiłku bez towarzystwa wydaje się szczytem luksusu. Można sobie wtedy spokojnie poczytać albo popatrzeć na zieleń za oknem, nie trzeba myśleć o potrzebach innych. Ale na dłuższą metę byłoby to rzeczywiście trudne do zniesienia.

Wydawałoby się, że samotność to problem ludzi starszych, których małżonkowie i przyjaciele już odeszli. Ale dziś coraz więcej młodych osób żyje w pojedynkę.

Ponieważ żeby się na tej stronie zalogować, trzeba mieć konto na Facebooku, więc mogą z niej korzystać tylko osoby mające tam konto. To eliminuje część osób: starszych albo kontestujących Facebooka. Jeśli ktoś kontestuje Facebooka, to często ma podobną motywację jak ja, czyli dość kontaktów w realu, żeby jeszcze marnować czas na jakieś internetowe namiastki.

Ale myślę, że samotność osób starszych mogłoby złagodzić takie wspólne posiłki. Tylko jak ich ze sobą poznawać?

1.08.2017
wtorek

Jak gorąco!

1 sierpnia 2017, wtorek,

Jak mówi znane powiedzonko: są dwie szkoły – falenicka i otwocka. Jedna nakazuje w upały jadać i pijać wszystko co schłodzone, druga nakazuje picie gorącej herbaty. Która metoda jest słuszniejsza trudno powiedzieć, ale jedno wiadomo, że w upały apetyt jakby mniejszy i w ogóle mamy ochotę na lekkie, warzywne lub owocowe dania. Czy wyobrażacie sobie przy 30 stopniach zjedzenie zrazów z grzybami i kaszą gryczana? Raczej obracamy się gdzieś w okolicach risotta lub spaghetti.

Ostatnio triumfy święci spaghetti z cukinii, przygotowane, o czym już kiedyś pisałam, specjalnym przyrządem do wykrawania długich paseczków kształtu spaghetti. Do tego sos z surowych pomidorów z odpowiednią ilością bazylii lub innej zieleniny i obiad na upał gotowy. Co jednak zrobić, kiedy domownicy oczekują lekkiego, ale jednak obiadu?

Ja rzucam się z rozkoszą na tarty. Raz na kilka dni przygotowuję kruche ciasto, które przechowywane w lodówce podpieka się najpierw 15 minut, potem układa się na nim nieliczne kawałki gotowanego kurczaka lub szynki, połówki koktajlowych pomidorków, cienko krojonej cukinii (lepsza jest podsmażona na oliwie) czy pieczarek (takoż podsmażonych), zalewa mieszanką jajka, startego sera i odrobiny śmietany 12% z dodatkiem soli i pieprzu. Można jeszcze dodać wymyśloną naprędce mieszankę ulubionych świeżych ziół i zapiekać wszystko około 2030 minut.

To, czego nie da się rady zjeść na ciepło, doskonale smakuje także na zimno. I jeszcze jedno. Nie zawsze trzeba przygotowywać domowe kruche ciasto: gotowe francuskie, zwłaszcza w upalny dzień, który usprawiedliwia lenistwo jest w sam raz. A wybór „nadzień” do tart jest wiele. Kto wymyśli najlepsze? Zapraszam do zabawy.

28.07.2017
piątek

Bez fanatyzmu

28 lipca 2017, piątek,

Prawie każdy czegoś dziś nie je. Nie dlatego, że nie lubi. tak jak dawniej wiele osób nie jadało szpinaku czy wątróbki. Dziś wiele osób jest na diecie. Szaleństwo bezglutenowe, bezlaktozowe czy bezcukrowe. Mąż wrócił z pracy z informacją, że z pysznego domowego tortu zjedzono tylko połowę. Większość zespołu była na jakichś dietach, które wykluczały jedzenie któregoś ze składników.

Ponieważ jestem osobą, która jada wszystko, zaczynam czuć się jak relikt minionej epoki. Od jakiegoś czasu wykorzystuję wegetariańskie czy wegańskie przepisy, ale dlatego że są smaczne, a nie dlatego, żebym chciała radykalnie zmienić sposób odżywiania. Chodzi mi raczej o urozmaicenie, a poza tym w domu pojawiają się naciski, żebyśmy jadali więcej potraw jarskich. No i klęska urodzaju w ogródku sprawia, że mamy sporo warzyw, które trzeba wykorzystywać.

Na tej fali kupiłam książkę „Jadłonomia” Marty Dymek. Znajdowałam już wcześniej jej przepisy w internecie, a także wiele dobrego słyszałam. No i rzeczywiście. Chociaż wiem, że książki kucharskie nie służą do czytania, to przyznam, że przejrzałam ją i fragmenty przeczytałam z przyjemnością. Jest ładnie wydana przez wydawnictwo Dwie Siostry, na grubym papierze, który zachęca do przewracania kartek.

Autorka udzieliła też, jak rozumiem w ramach promocji kolejnej książki, wywiadu Wysokim Obcasom i nie brzmi w nim fanatycznie. Dlatego wydaje mi się przekonująca. Od razu kupiłam kilka wegańskich dodatków. W ten weekend zamierzam przyrządzić kilka nowych dań. Nie jestem oczywiście pewna, czy nie dodam jakiegoś składnika z arsenału mięsożerców, na przykład krowiego mleka, zamiast migdałowego. Ale w końcu we wszystkim trzeba zachować umiar.

25.07.2017
wtorek

Pokarm dla wyobraźni

25 lipca 2017, wtorek,

Czy pozwolicie napisać słów kilka o pokarmie dla mojej wyobraźni? Nie jest to wprawdzie danie nowe, odkrywcze, ale wydało mi się wielce smakowite. Dostałam w prezencie od rodziny urodzinowy prezent: kilka dni w Paryżu.

Bywałam w Paryżu kilkakrotnie, za każdym razem odwiedzałam muzea, czasowe wystawy, tym razem jednak nie dostałam biletów do Luwru, który chciałam odwiedzić, wszędzie już było potwornie wielu zwiedzających. Odwiedziłam za to chętnie Bibliotekę Polską zaproszona przez pracującą tam młoda znajomą. Choć jestem osobą niepoddającą się sentymentom, nie mogłam oprzeć się wzruszeniu, widząc bogactwo zgromadzonych tam książek (200 000 egzemplarzy), rękopisów (jest ich 3000), dedykacji, dokumentów, pierwszych wydań literatury, która tam właśnie, w Paryżu, od początków XIX wieku miała znacznie lepsze warunki przetrwania niż w kraju, dzieł sztuki, fotografii (15 000 zdjęć). I takie poruszające pamiątki, jak biurko Marii Skłodowskiej-Curie, przy którym (ostrożnie) pracuje obecnie moja młoda znajoma, Anna Lipińska, biurko Mickiewicza, przy którym najpewniej napisał „Pana Tadeusza”, wreszcie sala „salonik Chopina”.

Oczywiście śladu nie ma po jego mieszkaniu na placu Vendome, podziwiać można za to plakat ogłaszający wyprzedaż sprzętów po śmierci kompozytora. Jakieś dobre duszki zakupiły tylko fotel, na którym siadywał, a firma Pleyel wstawiła fortepian z tamtego okresu, którego próbę najprawdopodobniej wykonał osobiście Chopin, ponieważ taką miał umowę z firmą. Są tu też liczne rękopisy, drobiazgi codzienne i wreszcie maska pośmiertna, ukazująca zmienione chorobą rysy oraz odlew dłoni kompozytora, która to dłoń wydała mi się niewielka, dziecięca, właściwie budząca zdumienie, że tak właśnie wyglądała dłoń wybitnego wirtuoza. Zwiedzaniu towarzyszy muzyka, mnie przypadło wysłuchanie preludium deszczowego, co wydało mi się doskonałym dopełnieniem wrażeń.

Aż prosiło się o pójście później do restauracji, gdzie gotowałby Careme, ale to już przecież tylko duch francuskiej kuchni, który jak sądzę martwi się w zaświatach, że na każdej uczęszczanej ulicy znajdziemy McDonalda lub hamburgerownię.

21.07.2017
piątek

Klęska urodzaju

21 lipca 2017, piątek,

Mój mąż z moją niewielką pomocą założył przy naszym domu na wsi ogród warzywny. Mąż jest maksymalistą, wobec czego ogród jest duży. Ziemia kiepska, więc wszystkim się wydawała, że ten wysiłek nie ma sensu. Ale pracowitość oraz nawóz naturalny daje rezultaty. Obrodziło potwornie. To znaczy niezwykle obficie. Ogórków jest huk. Groszku nie sposób przejeść. Są też inne dobra. A ponieważ prawdopodobnie mąż pomylił nasiona i zamiast cukinii wysiał wszędzie dynie hokaido, całe pole jest pokryte tymi dekoracyjnymi owocami (dusza biologa nie pozwala mi napisać o dyniach inaczej, botanicznie to przecież owoce).

Odwiedzający nas są obdarowywani płodami ziemi, ale wszyscy pytają z troską „CO WY Z TYM WSZYSTKIM ZROBICIE???”. Na szczęście koleżanka ma barek o wdzięcznej nazwie Dwa dania, w którym w zeszłym roku serwowała przez pewien czas dania przyrządzone z naszych cukinii, a w tym roku będzie zapewne wykorzystywać nasze dynie.

Ale i tak jesień rysuje się niezwykle pracowicie i w kolorze pomarańczowym.

A oto niesłusznie zerwane przez moje koleżanki niedojrzałe dynie. Już ładne.

18.07.2017
wtorek

Dziwne desery

18 lipca 2017, wtorek,

Wpadła mi w rękę książka, w której autorka, Lene Knudsen, przedstawia przepisy na warzywne ciasta deserowe. Rozumiem ciasta marchewkowe, dyniowe czy cukiniowe, bo smak tych warzyw jest neutralny, ale już przy słodkiej tarcie pomidorowej cokolwiek się zastanowiłam. A tu mistrz podaje jeszcze przepis na słodziutki flan z kopru włoskiego, ciasto z kasztanów (dotąd brzmi w porządku!) z dużym udziałem topinamburów, delikatne tiramisu z warstwą buraczkową, crumble z selerów i jabłek, placek z zatopionymi paskami karmelizowanego selera, tartę z kardów i jabłek, a na dodatek coś co nie bardzo mieści się granicach mojej wyobraźni smakowej: kruche ciastka z siekanym kalafiorem. No bo jestem gotowa uznać, że sernik z dojrzałym awokado ma nie tylko piękny kolor, ale i nabiera pewnie konsystencji delikatnej i leciutkiej, że ciasto z patatami nie wymaga już dodatku dużej ilości cukru, a i konsystencję ma dobrą, ale ten kalafior to już było dla mnie zbyt wiele.

Cieszyłam się, że to tylko moja popołudniowa, jakże ciekawa lektura w czasie wizyty u znajomych. I że nie muszę zjadać wszystkich tych dziwów. Bo mimo, że jadałam wiele pyszności, nadal najlepszym smakiem słodyczy jest dla mnie dobre ciasto drożdżowe.

 

14.07.2017
piątek

Czym chata bogata

14 lipca 2017, piątek,

Kiedy się idzie w gości, niepodobieństwem jest niczego nie zjeść. Ostatnio wraz z przyjaciółką udałyśmy się do koleżanki ze studiów. Zapowiadałyśmy, że niczego nie jemy, bo obie jesteśmy na diecie. Trochę dlatego, że pora była poobiednia, a trochę żeby nie robić kłopotu. Koleżanka jednak nie zważając na nasze deklaracje przygotowała ciepłe danie, szarlotkę i jeszcze zaserwowała nam po kawałku tortu z rodzinnych obchodów jej imienin.

Ale czemu ja się dziwię, przecież kiedy ktoś przychodzi w gości, ja go nerwowo wypytuję, co by zjadł. Dziś wybieram się na wieś na wyjazd z licznymi koleżankami i też nerwowo obliczam w myślach, co która przywiezie i czy starczy jedzenia. Zupełnie jakby groziła nam śmierć głodowa.

W zeszłym roku też byłyśmy na wsi o tej porze. Wtedy dojrzały już cukinie i przyrządzałyśmy je na różne sposoby. W tym roku cukinie są opóźnione. Na razie będziemy miały do dyspozycji głównie kwiaty, ale już się cieszymy. Kwiaty dyni i cukinii są wyśmienite. Pyszne na przykład smażone w cieście naleśnikowym, albo faszerowane. W tym roku znalazłam przepis na takie oto nadzienie do kwiatów cukinii.

150 g świeżego sera ricotta, 2 łyżki tartego parmezanu, 2 drobno posiekane anchois1 wyciśnięty ząbek czosnku, 1 łyżeczka posiekanego świeżego tymianku, 24 kwiaty cukinii, 1 szklanka mąki wymieszana z łyżeczką proszku do pieczenia, 1 szklanka wody gazowanej, olej do smażenia, pieprz i sól

Wymieszać ricottę, parmezan, czosnek, anchois i tymianek na jednolitą masę. Doprawić pieprzem Napełnić nią kwiaty. Wymieszać mąkę z wodą gazowaną na puszyste ciasto. Rozgrzać olej na głębokiej patelni i smażyć kwiaty napełnione nadzieniem i zanurzone na chwilę w cieście, aż lekko się przyrumienią. Posolić i podawać