Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu

25.04.2018
środa

Najlepsza przyprawa to piękny talerz

25 kwietnia 2018, środa,

W moim dzieciństwie podwórko było miejscem, gdzie bawiły się dzieci. Nie, oczywiście nie przez cały dzień, ale spotykały się kilkakrotnie w ciągu dnia, choćby na chwilę. No i oczwiscie znały się wszystkie. Mieliśmy w kącie podwórka istny skarb: resztki gruzów, ale takie naprawdę drobne resztki, bo te bardziej kłujące w oczy dawno już sprzątnięto. Zbieraliśmy drobniutkie kawałki potłuczonych talerzy, filiżanek, półmisków. Ponieważ kamienica była przed wojną zamożna, owe kawałki pochodziły z dobrej, częstokroć historycznej porcelany. Jeszcze wtedy nikt z nas, dzieci nie żałował, że uległy zagładzie, że możemy widzieć jedynie fragmenty. Pozwalało to niewątpliwie rozwinąć wyobraźnię i traktować owe kawałki, jak prawdziwe, całe przedmioty. To właśnie wtedy pokochałam ładną porcelanę. I tak mnie to uczucie trzyma, że nadal jeżdżę na targi staroci, choćby po to, aby zobaczyć coś pięknego. Rozumiem konieczność użycia niekiedy plastikowego talerza i kubka, ale patrzę z żalem na grillowe przyjęcia w ogrodzie, gdzie na plastiku podaje się smakowite kiełbaski czy kawałek pieczonego mięsa.
Przypomina mi się historia z Wiednia. Postanowiliśmy, Piotr i ja, zjeść na ulicy sławny wiener wurst, czyli doskonałe kiełbaski. Była pora przerwy na lunch, koło budek z tym specjałem pojawiło się wielu młodych ludzi, stanęliśmy i my w kilkuosobowej kolejce. I kiedy przyszła nasza kolej, sprzedawca widząc klientów znacznie starszych od innych, cudzoziemców, podał nam kiełbaski na porcelanowych talerzach i metalowe, estetyczne sztućce. Poczuliśmy, że także dla tego młodego człowieka sprzedającego kiełbaski plastikowy talerzyk jest czymś, co nie przystoi, że dla pokazania smaku istotnie dobrego dania, potrzebne jest coś więcej. Wprawdzie nie chodziłam we wczesnym dzieciństwie do barów mlecznych, a sztućce na łańcuchu uważam za artystyczne przetworzenie przaśnej rzeczywistości przez Bareję, ale pamiętam wczasowe paskudne fajansowe talerze w domach wypoczynkowych, jedzenie na których wydawało mi się latem dodatkową udręką(oprócz tego że było zwykle kiepskiej jakości). Na szczęście nowe trendy są niewątpliwie korzystne, dlatego przypomniał mi się sprzedawca z Wiednia. Nawet najskromniejsze barki wyposaża się dziś w możliwie ładne a czasem oryginalne naczynia. Wprawdzie street-foodowe jedzenie ciągle ląduje na plastikowych lub papierowych tackach, ale taka jest specyfika i choćbym nie wiem ile zrzędziła, spieszący się będą zajadać z tacki, papierka, serwetki. A coraz częściej, jak obserwuję, kupno ładnych talerzy to pierwszy wydatek dla nowego domu.
Zachęcam do zajrzenia, choćby w majowy dłuuuuugi weekend do rozmaitych tzw. lokali gastronomicznych, zwłaszcza tych wyglądających na starannie zaprojektowane i przyjrzenie się, jak to wygląda. Nakrycia stołowe stają się powoli ważnym składnikiem ich wystroju. I warto to zauważać. A może na przykład podzielić się z nami wrażeniami?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 171

Dodaj komentarz »
  1. to prawda … często oglądam w tv programy kulinarne … i prawie zawsze w dobrej knajpie szef kuchni ma własnego artystę – projektanta – wytwórce naczyń stołowych i bardzo zwraca na to uwagę .. dzisiaj dania serwowane to czasami dzieła sztuki i talerz jest składnikiem końcowego sukcesu …

  2. Jolinku, wątróbka indycza bywa w Hali.

  3. Restauracje, w których zdarza mi się bywać, mają nowoczesny wystrój, więc i zastawa jest prosta, ale bardzo estetyczna. Niektóre potrawy podawane są na deseczkach, a sałatki w słoiczkach nie budzą zdziwienia. Mnie też podoba się ta odmienność od domowej zastawy. Ostatnią ciekawostką, przynajmniej dla mnie, były czarne talerze na przystawki. Tatar z łososia bardzo pasował do tej czerni.
    A ruiny, owszem, były także atrakcją mojego dzieciństwa. W pobliżu było ich kilka – to skutek bombardowania/ skutecznego/ pobliskiego dworca, ale mogłam bawić się na tej najbliższej. Niestety, wszystkie skarby były już wygrzebane przez starsze dzieci. Ja znalazłam tylko kilka koralików.
    A skoro mowa o ruinach – to piękne miasto, w którym pracował Pepegor, a które pokazał nam wczoraj Miś, czyli Hildesheim, zostało w znacznej części zniszczone przez bombardowania alianckie w 1954 r. Starówka, która dziś zachwyca, była zrujnowana.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wątróbka z kurczaka wydaje mi się smaczniejsza, ma mocniejszy smak, ale może ta z indyka jest zdrowsza.. W każdym razie do tego przepisu na wątróbki, który podała Jolinek można wykorzystać wątróbkę z kurczaka. Robiłam podobne danie, ale nie na grilu i bez cukinii. Ten przepis od Jolinka jest ciekawszy, a poza tym nie jadłam jeszcze wątróbki grillowanej, więc skorzystam z niego.

  6. W 1944-45 roku, Krystyno 😉
    Miasto było bombardzowane 3 razy, a największy atak, ostatni i druzgocący, przeprowadzili niestety, Kanadyjczycy i Brytyjczycy. No cóż. Była wojna. A miasteczko wygląda, jakby jej w ogóle nie było…
    Z tymi sztućcami u Barei to nie taki znowu wymysł, na dworcu we Wrocławiu w paskudnym barze, gdzie stoły były wysokie i jadało się na stojąco, widelce miały przynajmniej jeden ząb wyłamany, noże miały przycięty czubek, łyżki coś tam – po to, żeby nie opłacało się czegoś takiego kraść. I o ile pamiętam, inne bary też to stosowały.

  7. Mimo zakazow rodzicow tez bawilam sie w ruinach i znajdywalam koraliki. Mama opowiadala mi, ze sasiadka, ktora jako pierwsza zamieszkala w naszym malym budynku znalazla schowana na strychu zastawe porcelanowa.Jaka ona byla to nie wiem, bo mnie to wtedy nie interesowalo, chociaz wydaje mi sie, ze nie bylo to nic szczegolnego. Budynek byl raczej zamieszkalych przez zwyklych ludzi.
    Kiedys w resteuracji podano mi przystawke na tabliczce lupkowej. Dachy tutejszych domow sa pokryte tymi tabliczkami. Nie podobalo mi sie to i nie mam ochoty ponownie odwiedzic ta resteuracje. Jedzenie bylo dobrt, tylko te tabliczki ….

  8. Alicjo
    Niestety miasto zostało okaleczone na zawsze. Większość starego miasta została zabudowana na nowo współczesnymi budynkami, a te które wyglądają na stare to tylko elewacje. Tylko niewielka część miasta cudem ocalała. Nawet kościołów nie odbudowano w pierwotnym kształcie. Bogatych Niemiec po prostu nie było stać na pieczołowitą rekonstrukcję. Katedra w Dreźnie jest wyjątkiem. Zwiedzając miasto z człowiekiem, ktory wie o mieście więcej niż wszyscy przewodnicy razem wzięci, zdajesz sobie sprawę czym jest szaleństwo i barbarzyństwo wojny i jak niedwracalne są straty. Ńiestety według naszych durniów wojna uszlachetnia i tworzy bohaaterów…

  9. Marek, najlepszego!!!

  10. Niestety, tak bywa, gdy chłopcy zabawiają się w wojnę, Bardzo wiele miast zostało okaleczonych na zawsze, mimo, że zostały w wielkim stopniu odbudowane, jak Warszawa na przykład.
    Ja mam stary album fotograficzny „Dni Powstania”, warszawskiego oczywiście – wstrząsające. Jedno wielkie gruzowisko.
    Wracając do tego, co można było po wojnie w gruzach znaleźć, niestety, w moich okolicach nie było żadnych gruzowisk, a więc i żadnych znalezisk. Jedynie na strychu domu, który był domem właścicieli sporego rolniczego „majątku”, były księgi buchalteryjne, na bardzo pięknym papierze bliskim kredowego albo i nawet kredowym. Wykorzystywałyśmy to z siostrą jako bloki do rysowania.

  11. Na moim podwórku ruin nie było, mieszkaliśmy na osiedlu zbudowanym zaledwie kilka lat przed moim urodzeniem(obecnie pl.Hallera, w czasach mojego dzieciństwa pl.Leńskiego). Ulubioną zabawą wszystkich dziewczynek z podwórka było poszukiwanie kolorowych szkiełek, umieszczanie pod nimi różnych „skarbów” i zakopywanie całości w ziemi. Dzisiaj opowieść o takiej zabawie brzmi co najmniej dziwnie. A poza tym wisiało się na trzepaku i robiło się na nim różne akrobatyczne figury 🙂

    Lubię, kiedy w restauracji mogę zjeść inaczej niż w domu-podobają mi oryginalne talerze, małe patelenki, deski, naczynia z gliny i łupkowe płytki też 🙂

    Ciekawa opcja dla pierogowców:
    http://frosch.blogspot.com/2018/04/pierogi-ruskie-rolowane.html#more

  12. Misiu! Nie jestem pewien czy jesteś dzisiejszy, ale na pewno dobre firmy i dobre marki, mogą to robić często! Evoe Bacchus! Twoje zdrowie! Teraz wirtualnie, ale w czerwcu nadrobimy w realu! 🙂

  13. Marek ma imieniny w czerwcu …

  14. Cicalu dzięki za przedwczesne życzenia 🙂
    Bardzo chciałbym się spotkać ale 7 czerwca wyruszam w podróż na atlantycką wyspę. Nie będzie mnie dwa tygodnie.

  15. Alicjo,
    pokręciła mi się ta tragiczna data.

    Amatorów sztućców w restauracjach nadal nie brakuje. Dowiedziałam się o tym u samego źródła. Niektórzy w ten właśnie sposób kompletują sobie domowy zestaw sztućców, a może to kleptomania. Tak czy owak smutna prawda.

  16. Eh, Misiu, tez zobaczylem sobie chetnie to, co uwazales wtedy za godne sfotografowania. Oko to ty masz! A ta zabawa z lustrem, w sw. Michale, ten autoportret, to dobra fraszka.
    Zagadka jest, skad mysmy wydarli temu, w mojej pamieci tak paskudnemu latu, tak ladny dzien?
    Zobacze, czy wejde do systemu i bede mogl skomentowac.

  17. dzień dobry … ☕

    szparagi rano i wieczorem …

    http://www.wyzwaniakuchenne.pl/2018/04/szparagi-w-ciescie-francuskim.html

    Danuśka jak byś chciała zobaczyć program o Wietnamie z Michel Moran „Mapa smaków” to są na …

    https://www.youtube.com/watch?v=uN7_8GJP9rk

  18. Pepegor
    Też zauważyłem, że na moich zdjęciach jest ciągle niebieskie niebo 🙂

  19. Z niebieskim niebem obiekty wyglądają ładniej.

  20. Jolinku-dzięki za sznureczek o Wietnamie, na pewno obejrzę.

    Wiosna, jak co roku, cieszy mnie swoją urodą oraz… szparagami. Tradycyjnie będę przyrządzać na różne sposoby.

    Nigdy nie słyszałam o morindze. Ło Matko, iluż to rzeczy człowiek jeszcze nie wie!

    Gdyby ktoś chciał powędrować po czeskich górach oraz miasteczkach to zapraszam:
    https://photos.app.goo.gl/FGkffEIvkvL7KjGP2
    Namordowałam się przy tych zdjęciach okrutnie, bo nie wiedzieć czemu ich przesyłanie z mojego podręcznego katalogu do biblioteki googli trwało całymi godzinami.
    Licho wie, może czegoś nie zainstalowałam, jak należy? Poprzednio udostępniałam zdjęcia przez Picasę, teraz już się nie da. Picasa działała u mnie jakoś dłużej niż u innych.

  21. Mam nadzieję, ze zdjęcie się otworzyło, dlaczego taki długi sznurek? Google to wie…

  22. Danuśko
    Miejsca piękne i wspaniała wycieczka. Niestety przesyłanie zdjęć w googlu to katastrofa. Ja przesyłam z komputera stacjonarnego i trwa to wieczność. Jak ma się sporo zdjęć to duży problem. Pomaga zmniejszenie zdjęć do rozdzielczości internetowej ale jak ma sie kilkadziesiąt zdjęć do edycji to się odechciewa grzebania.

  23. Misiu-zdjęcie się otworzyło. Kwiaty zamiast kawy, dlaczego nie 🙂
    Na wszelki wypadek podam herbatę:
    https://thumbs.dreamstime.com/b/wiosna-kwiaty-i-fili-anka-herbata-40632894.jpg

    A z tymi zdjęciami i googlami to mnie zmartwiłeś.

  24. Po długiej przerwie uruchomiłem aparacik z prawie poprzedniego tysiąclecia . Taki sam jakim zdjęcia przez wiele lat robiła Nemo. Szkoda, że nie zabrałem go do Hiszpanii. Postanawiam poprawę i obiecuję, że będzie towarzyszyl mi na co dzień. Nawet nauczyłem się nim robić zdjęcia 🙂
    Kolorki boskie i pixeli w sam raz.

  25. Ladnie nakryty stół to juz zapowiedź przyjemności jedzenia. A w niektórych restauracjach podobają mi sie oryginalne talerze, prostokątne czy owalne, czesto są dość ciężkie wiec trudno je sobie wyobrazić w domu.
    Z przyjemnością pospacerowalam po Hildesheim i oczywiście powróciły wspomnienia z Alzacji 🙂
    Danusko, ładna pamiątka z Waszej czeskiej eskapady.

  26. Danuśka pięknie tam było .. i u gospodarzy miło … 🙂

    krystyno zbliża się dłuuugi weekend … może śniadanie z wnukami w tym miejscu …

    http://asieja.blogspot.com/2018/04/sopocki-myn.html

  27. Jolinku, czasem robię takie szaszłyki 🙂 ale częściej klasycznie w plasterkach.

  28. Spóźnione serdeczności dla wszystkich świętujących 🙂

    Danuśka,
    Dziękuję za znajome miejsca. Ja tam jeszcze wrócę i dooglądam 🙂

  29. Danuśko, świetna wyprawa, z przyjemnością oglądam zdjęcia. Skalne miasto zadziwiające, piękne i trochę straszne 🙂

    Lubię ładne nakrycia stołu, ale nie przepadam za udziwnionymi formami talerzy. Jeśli jednak pasują do całej aranżacji, to dlaczego nie, zwłaszcza w restauracji. Lubię też oglądac ładne wnętrza, sporo jest takich programów w tv, ale też czasem rujnuję się na magazyny o tej tematyce. Często uciekam w ten świat żeby oderwać się od trudnej rzeczywistości.

  30. Jolinku / 6:55 / nie byłem tam , ale szefa kuchni Mateusza Białkowskiego znam osobiście. Nieraz byłem jego gościem , więc mogę polecić w ciemno 🙂

  31. Dopiero znalazłam chwilkę by powędrować śladami Danuśki, tak ładnie to wygląda, że żałuję, że jeszcze tam nie byłam. Danuśko dzięki!

  32. Szkoda Jolinku, że takiej knajpki śniadaniowej nie ma gdzieś koło nas 😉

  33. No, niestety, nie udalo mi sie wejsc aby skomenzowac zdjecia Misia.
    Nie bede sie logowal i zakladal konta.
    Chociaz, taki markzakerberk mnie moze gdzies.
    Zdjecia Danuski cudne!

  34. Misiu! Piękne!

  35. dzień dobry … ☕

    ładnie wygląda .. może nie takie składniki bym użyła ale pomysł na podanie fajny …

    http://czarnawisienka.blogspot.com/2018/04/cytrynowy-sernik-na-zimno-z-galaretka.html#

    Marek zdjęcia magiczne ale jak byliśmy w Paryżu to minie trochę wkurzała ta Twoja nowa pasja … jakby świat był tylko czarno-biały ..

    Małgosiu ale teraz możemy iść do parku na gofry albo piwo z kiełbaska z grilla .. 😉

    Irek polecenie godne … 🙂

  36. może te placki będą lepsze niż poprzednie …

    http://www.22kilo.pl/kuchnia/brokulowe-kotlety-feta/

  37. takie naleśniki … dlaczego nie … goście też by byli zadowoleni ..

    http://odczarujgary.pl/pieczony-nalesnik-z-jagodami-i-cukrem-pudrem/

  38. Dzień dobry 🙂
    kawa

  39. jak jest kawa to powinno pojawić sie i śniadanie 🙂

  40. Marku 🙁 Tarifa (moje zdanie)–> Tarifa nie zaslug na czarno bialy przekaz, nie jest to moze cudowna osada. największa ilosc samobójstw w europie jest właśnie na Tarifia, ale to nie powód by przedstawiać ja w żałobnych tonacjach .

  41. Miś jest artysta, zdjecia są piekne.

  42. Arku
    Nie wszyscy widzą świat jak na pocztówkach dla turystów. Tam gdzie widać niebieskie niebo bywa też dramatycznie. Poszarpane skały to nie efekt delikatnego wiatru i wiosennego słoneczka. Życie nie składa się z radosnych chwil spędzonych na słonecznej plaży w miłym towarzystwie wolnych ludzi. Może ty moźesz mieć wakacje do końca życia. Ja nie.
    Mam jeszcze sporo do zrobienia.

  43. Yurek,
    Bruce Springsteen jest zawsze mile słuchany i widziany. Bardzo go lubię.

    Jolinku,
    ciekawy adres ten Sopocki Młyn; nie znałam tego miejsca. W Sopocie bywam rzadko i raczej w centrum. Ważne jest, aby w pobliżu można było zaparkować. Śniadanie niekoniecznie, ale kawa i coś słodkiego jak najbardziej. Młodszy wnuk z rodzicami wyjechał na daleką wycieczkę, a starszy od dziś do końca przyszłego tygodnia będzie u nas. Z dwojgiem nie dałabym rady, a i ten jeden jest absorbujący, ale bardzo lubię jego towarzystwo.

  44. bez pieczenia .. a sernik jak marzenie …

    http://smakolykibereniki.blogspot.com/2018/04/sernik-krowkowy-bez-pieczenia.html

    Marek pracuś … 😉

  45. krystyno ciesz się każdą chwilą z wnukiem .. tak szybko rosną … moje dzieci sobie jada w świat a ja może poprawie sobie nastrój u fryzjera i kosmetyczki ..

  46. szkoda, że Marka nie będzie na Zjedzie Blogowym bo może by nam upiekł takiego drożdżowca … a rabarbar tuż .. tuż ..

    https://pocztowkizirlandii.wordpress.com/2018/04/23/placek-drozdzowy-z-rabarbarem-i-kruszonka-jak-u-babci/

  47. dzisiaj zrobiłam swój pierwszy omlet z własnym szczypiorkiem … mała rzecz a cieszy …. 🙂

  48. Kochani-dziękuję bardzo za miłe słowa względem czeskiego fotoreportażu.

    Bardzo się cieszę, że Miś nadrabia fotograficzne zaległości i że przed nami kolejne zdjęciowe zadziwienia i przyjemności. Misiu-felicitaions!

    Na straganie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy….
    W Wyszkowie był dzisiaj dzień targowy zatem kupiliśmy młodą marchewkę, kalarepę, botwinkę, rzodkiewki oraz wielki pęczek koperku. O tej porze roku w licznych szykach bojowych są przede wszystkim kwiaty-bratki w stu kolorach, stokrotki, pelargonie, werbeny itd… Są sadzonki pomidorów, zioła, a poza tym…. poduszki na krzesla w kształcie wielkich krążków arbuza. Ech, wyobraźnia ludzka nie zna granic 🙂
    My też kupiliśmy trochę kwiatów do ogrodu usiłując hamować apetyty, tak by nie wydać na te zakupy zawartości całego portfela.
    Arbuzowe poduszki czekają na chętnych lub/i zainteresowanych, my się do nich nie zaliczamy.

  49. Danuśka sprawdź czy grzyby są .. podobno można znaleźć smardze … a zakupy na targu to bonus na weekend … 🙂

  50. Zapisałam sobie przepis na ciasto drożdżowe z rabarbarem, ale nie mam tak precyzyjnej wagi kuchennej, aby odważyć 42 g drożdży. Nie wydaje mi się to aż tak ważne dla ostatecznego efektu, żeby z tego powodu kupować nową wagę.
    Smardzów możemy poszukać na własnej działce czy w ogródku na korze, którą podsypujemy rośliny.

  51. krystyno wydaje mi się, że to są standardowe wagi w opakowaniach … takie porcje na raz ..

  52. Widywałam chyba w Auchan drożdże w takich małych kostkach, wydaje mi się, że było to właśnie 42g. Czy są jeszcze nie wiem, dawno nie sprawdzałam.

  53. O, właśnie widzę, że są w Tesco.

  54. Jolinku-tak, jak napisała Krystyna, smardze oglądaliśmy w ubiegłym roku w ogrodach naszych sąsiadów, niestety nie w naszym. W tym roku nie obrodziły.

  55. Dzisiaj chlapiato. Dzień domowy. Chleb do pieca, a po chlebie, jak będzie piec (ekonomia) już nagrzany, fruuu blachę ciasteczek owsiano-bananowych z czarną czekoladą. Na brzeżku zmieszczą się jeszcze dwa mrożone puffy, tyż z gorzką. Wiadomość z komputera. Dzisiaj policja rozgoniła protestującą młodzież. Mieli łatwo, bo było ich siedem razy więcej niż manifestujących!

  56. Normalna kostka drożdży ma 100 gram. Kostkę należy podzielić na pół. Połowę podzielić na pięć części. Cztery części odłożyć, pozostałą część podzielić na pięć części i z tych pięciu części jedną część dolożyć do czterech odłożonych wcześniej części. Otrzymujemy wtedy nie używajac wagi 42 gramy drożdży. Jeśli ktoś kto dzieli ma problemy z dzieleniem na pięć części można dzielić na połowę a następnie uzyskaną połowę na połowę… Itd. I oczywiście należy przestrzegać by miligramy się też zgadzały i nakryć wyrobione ciasto suchą szmatką bo mokra szmatka służy do ucierania jajek, jak chłop się przeziębi i siły nie ma i nie chce mu się.
    Tylko zaraz, zaraz, dlaczego moje ciasto z dwóch kilogramów mąki i dwóch deko mąki, wstawione na noc do lodówki rośnie a te z 41 gramów rosnąć nie chce bo o gram za mało? Może trzeba zmienić szmatkę? Może pomoże ktoś kto wszystko widział i wszystko wie?

  57. Rany Boskie Marek! Do czego ucierania? Żeby tego tylko Ewa nie przeczytała! 🙂 Bo czasem nie mam siły i mi się nie chce…

  58. Marku, do czego Ci ta mokra szmatka służy przy ucieraniu, do ocierania umęczonego czoła? Przecież masz wyręczającą Cię machinę? Podział drożdży zadziwiający, najlepiej „na oko”, każdy ma sposoby 🙂 a ciasto i tak swoje, albo rośnie, albo kaprysi…

  59. Tak jak mój chlebek dzisiaj, za nic nie chce urosnąć. Włożyłam go ze złości do lodówki na noc.

  60. Mnie się podobają kolorowe fotografie. Nie wszystkie pejzaże (zwłaszcza!) nadają się na czarno-biały obraz, na niektórych Markowych nie od razu widać, co to jest. Grafika jakaś czy coś?
    Takie moje wrażenie.
    Podchodziłam do zaprenumerowania Polityki cyfrowej jak kot do jeża, nigdy mi się to nie udawało, a ja raz zniechęcona, ponawiałam próbę po roku albo i nie. O dziwo, udało się, chciałam Tyma doczytać do końca 😉
    U nas szarawo i ciepławo, wychodzi cebulica syberyjska, aą fiołki, spieszy się reszta zieleni. Ogród czeka na uprzatnięcie gałęzi itp.
    Nie ogródkowałam, bo było zimno, a ja w cichej grypie 10 dni.
    Aby do przodu 🙂

  61. Alicjo! Zdrowiej! Jak tam Twoje przepisy na zdrowie? Te imbiry, czosnki itd? Mój chlebus wyróśł jak trza. Ciasteczka się krzynkę przypaliły, ale ja lubię, i Ewa mi nie podjada. Dobrej nocy.

  62. Owszem, były imbiry i cytryny, ale trzeba było radykalniejsze środki zatrudnić. „Hot lemon” z acetaminofenem (tylenol). Grypa to była, bo mnie mięśniowo-kościowo zwaliła z nóg, ale żywam i wydobrzałam.
    Tylko jeszcze leń mnie gnębi 🙄
    Ale zdaje mi się, że to już choroba nieuleczalna i postępująca…

  63. dzień dobry … ☕

    Marek sobie z nas żartuje ciastowo … 😉

    ostatnio sporo ciast ze szpinakiem na słodko … to może wariacje z truskawkami …

    https://domowysmakjedzenia.pl/2018/04/22/muffiny-szpinakowe-z-truskawkami/

  64. Danuśka jeśli grzybów brak to w lesie masz paprocie … ale tylko młode pędy a na nie właśnie czas …

    http://eksperymentsobotni.blox.pl/2018/04/salatka-z-paprocia-rzodkiewkami-i-sosem.html

  65. Cichalu
    Szmatka pochodzi ze starego dowcipu:
    W Czarnej Górze za Bukowiną chodzi ksiądz po kolędzie i zachodzi do chałupy w której sama gaździnka z gromadką dzieci. Pyta co się stało, że chłopa nie ma? A prosę księdza chłop lezy w izbie obok. Siły nimo, krzypi okropnie, na pole nijak wyjśc nie moze. Co robić, pyto zrozpacono gaździnka? Ksiądz jej na to: Gaździnko trza mu jajka utrzeć.
    A prosę ksiendza, suchą smatką cy mokrom?

  66. Środek nocy, Twiter. Wpis rozentuzjazmowanej możliwością bezpośredniego kontaktu wielbicielki Pana Prezydenta: Jest Pan najlepszym Prezydentem w historii, jest Pan najmądrzejszy, najpiękniejszy najwspanialszy i kocham Pana ja i cała moja rodzina…
    Pan Prezydent twituje: Wielkie dzięki za miłe słowa i powiem Pani, że też bardzo się kocham.

  67. To on jeszcze z tym leśnym??? Bo ja myślałam, że to takie przelotne…

  68. „Pan Prezydent twituje: Wielkie dzięki za miłe słowa i powiem Pani, że też bardzo się kocham.”
    A mówiłam, że nic dobrego nie wyjdzie z propowania hasła „pokochaj siebie”….Ja w ogóle nie wiem, co to znaczy, bo generalnie rzecz biorąc niekoniecznie siebie znoszę, raz na jakiś czas podziwiam, jak jest za co, ale ciagle mam ze sobą problem. Napewno siebie nie kocham, czasami aprobuję mniej lub bardziej, tyle.

  69. Alicjo chyba przesada z tym powrotem .. mają więcej lat niż ja .. głosy nie te … wygląd nie ten .. po co się rozdrabniać na drobne …

    chcesz pomóc … masz książki … weź udział w Wielkiej Zbiórce Książek dla małych i dużych pacjentów ….

    http://zaczytani.org/wielka-zbiorka-2018/

    u mnie za oknem dzisiaj przegląd samolotów lądujących w Warszawie .. w słońcu i z bliska widok niesamowity …

    na obiad kasza perłowa, gulasz z kurczaka z maślakami i ogórki kiszone …

  70. Misiu! Dubeltowo!Q 🙂 🙂

  71. Jolinku,
    ja za powrotem. Co nie to, to nie to, ale głosy te same, byle repertuar niezy był. Oni przestali był jako ABBA, ale nigdy nie przestali spiewać (osobno) i „parać się muzyką”
    ABBA, przypominam, to lata 70-te, a dokładnie lata 76, w życiu bym nie powiedziała, ze mają więcej lat niż ja, bo ja wtedy byłam młodą, roztańczoną dwudziestolatką, rekonwalescentką po chorobie żółtaczkowej, leczoną w zakłasdzie zamkniętym w zwiazku z tym, toteż jak mi zabrzmiała Dancing Queen w sali tanecznej naszego domu kultury, to już stamtąd prawie nie wychodziłam. Zatem nie przekonasz mnie, że są starsi od Ciebie, Jolinku 🙂
    A wyglądają świetnie! Jestem pełna entuzjazmu!

  72. Alicjo napisałam o wieku członków Zespołu a nie o wieku Zespołu .. ale jak są amatorzy na ich granie to niech graja …

    https://pl.wikipedia.org/wiki/ABBA

  73. Ja też piszę o wieku członków zespołu! Przecież to nie starowinki jeszcze! Oczywiście, że jestem amatorką zespołu, był to swietny przerywnik w okresie różnego muzycznego wydziwiania, a tu młodzież chciała tańczyć, tańczyć, tańczyć – i im to granie do tańca świetnie wychodziło! Nie wspomnę już o legendarnej harmonii głosów i tak dalej…co rusz, to przebój, to też się liczy. Można sobie robić podśmiechujki, nie lubić ich (ale jak tu?), ale tego co ABBA nikt wcześniej ani później nie osiągnął. I za to ich lubię 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=0dcbw4IEY5w

  74. Alicjo się upieram … są starsi … 😉 … ale nic mi z tego bo i tak się czuję starsza niż świat …

  75. a teraz mam cuda z drugiej strony mieszkania …… siedzę na balkonie, patrzę na wielki księżyc – prawie w pełni – i startują co pół minuty samoloty … widok bajeczny … a bez w ogródkach dopełnia bajeczność … 😉

  76. Jolinku, tez widze przez okno prawie pelnie ksiezyca a w wazoniku pachna konwalie.
    Mlodzi przyjechali na pare dni to chca jesc ryby i owoce morza. Na obiad byla makrela a na kolacje krab i langustynki.

  77. Jolinku,
    i co z tego, że są starsi??? Nie lubisz ich – zgoda, nie wszyscy muszą ich lubić, ale nie musisz przy okazji zabijać radości innym, jak mnie na przykład…a tak własnie czuję, jakbyś mi chciała ich obrzydzić i że to już nie to. Dla mnie TO JEST TO! Drugi (po The Beatles) najpopularniejszy zespół w historii (dla mnie pierwszy!).
    A komu „sztarszość” odebrała umiejętność śpiewania? Zapytaj Ireny Santor, Młynarski nigdy się nie zestarzał, to samo wielu innych (Zielińscy ze Skaldów!) a Starsi panowie Dwaj od zawsze byli starsi – i co? 😉
    Tak, że to żaden argument 🙂

  78. Alicjo ja bardzo ich lubię i mam miłe wspomnienia … ja tylko wyrażam opinię, że aktywacja Zespołu po latach super sukcesów to nie zawsze sukces .. nic Ci nie chcę zepsuć … ciesz się ile chcesz ..

    elu to patrzymy na ten sam księżyc … 🙂 .. a dzieci w domu to radość dla rodziców … 🙂 .. smacznego wszystkiego … 🙂

  79. Twoja opinia, Jolinku, zaprawiona gorzko, tak ją odczytałam. Jasne, że się cieszę, chociaż humor mi sklęsł nieco, jak wyczytałam:
    http://www.fakt.pl/kobieta/plotki/chciwi-panowie-z-abby/4edt4bn
    I tak myślę – ile jest dość??? Czy w ogóle istnieje granica?
    Ani Buffet, ani Geitzowie nie wyglądają na nienażartych i dają więcej, niż ktokolwiek od nich oczekuje, bo przecież z czasem fortuna sama rodzi fortunę, a oni znani są z datków charytatywnych, i to bynajmniej nie jednorazowych.
    Wracając do staruszków na scenach, z mikrofonem w ręku, przypomniał mi się osiemdziesięcioletni wtedy Leonard Cohen…i niezwykle energiczne duo ZZ Top (powstali w 69 roku), którzy nadal brzmią tak, a i to na scenie trzeba byłoby ich zobaczyć! Byłam niedawno na koncercie, usiedzieć nie można 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=eUDcTLaWJuo

  80. Wracając do Skalnego Miasta, nie zapominajcie o niezwykłym, wspaniałym Szczelińcu i przepięknych Błędnych Skałach. Bardzo polecam, sama nieźle złaziłam swego czasu. Bezzdjęciowo 🙁

  81. Popatrz Ala, jakie mamy inne wspomnienia. W tamtych czasach uważaliśmy ABBA (ę) za obciach. Coś jak disckopolo. Interesowała nas zupełnie inna muzyka.

  82. cichalu byleś starszy i artysta … a my młode, chętne na wiejskie zabawy … 😉

    starczość starczości nie równa … a ja gorzkawa jestem ostatnio to mi wybaczcie …

  83. Cichalu,
    na pewno nie moja generacja – przecie to były tłumy 🙂
    W ogóle na tzw. big bit patrzono bardzo krzywo (generacja mojego Taty), a Cześka Niemena od czci i wiary…a przecież to nie był obciach w żadnym stopniu. Ja uznaję, że muzyka młodzieżowa narodziła się pod koniec lat 60-tych i odeszła w niebyt dekadę później.
    Nie wiem, co to jest disco-polo, ale z pewnością big-bit to nie było disco-polo. To był światowy trynd, a nie polski!
    Wszystkie inne tryndy, jakieś grunge i podobne – to już nie to i nie zawojowały świata.
    A wasza generacja, Cichalu, snobowała się na jazz, który jakoś masowo (powtarzam) nie porwał świata. Mnie szczerze mówiąc nigdy – owszem, posłucham, nawet na koncert pójdę, ale nie umiem udawać, że mnie to po prostu kręci. Dla mnie muzyka rozrywkowa musi mieć rytm i coś, co porywa. Jak każda piosenka ABBY – do tańca 🙂
    Od umartwiania się są inne rodzaje muzyki, podobnie jak od momentów wzniosłych i wielu innych. A bez muzyki rozrywkowej, takiej do słuchania w ciagu dnia, robiąc byle co – nie wyobrażam sobie życia. Sprzątanie i mycie okien bez ABBY – nawet sie nie zabieram do roboty 🙂

  84. Alicja. Wrzucasz do jednego wiadra big bit, Niemena i ABBA. To są absolutnie różne gatunki. Nie wszystko, wszystkim musi się podobać. I może ktoś snobował się na jazz, ale to po pewnym czasie wychodziło na jaw. Dla nas ABBA, to był bardzo zręczny, świetny formalnie, jarmark.

  85. Cichalu,
    wszystko w jednym worku pod nazwą „muzyka rozrywkowa”.
    ABBA na dobrą sprawę jest kategorią samą w sobie.
    Wracając do jazzowych snobów prawdziwych, opowiem taką historię – mieliśmy przyjaciół, młodszych od nas circa 7-8 lat. Ja i Andrzej wiedzielismy dokładnie, co w pop-ie siedzi, jeżdźiliśmy na koncerty, przerzucalismy sie utworami i wiadomościami, a mówię o pop-ie z górnej półki, Pink Floyd, Dire Straits, Sting, i wiele, wiele innych, ale z pewnością górna półka. Nagle nasi znajomi, ci od pop-u, poznali naszych znajomych (jeszcze z Polski), którzy od zawsze byli jazzy (to rozumiem!). Nowa znajomość zaimponowała tak bardzo, ze niemal z tygodnia na tydzień smak muzyczny się zmienił. No i już nie jeździmy na koncerty (dodam, ja jeździłam…) i nie mamy nawet o czym gadać, bo „to już nie ten level”.
    Zostaję na swojej półce, bo mi tu dobrze. Hipokrytów nie cierpię.
    Lubię podkasaną Melomenę 😉
    Gusta muzyczne (jak i inne) są nie do podważenia, ale to nie znaczy, żeby w czambuł potępiać, bo nie zgadzają się z naszymi.
    Nie ma czegoś takiego jak jazz jest lepszy od bluesa, a blues lepszy od disco polo.

  86. p.s.No i po wielu, wielu latach straciliśmy przyjaciół, bo nie ma z nami czego posłuchać, ani tym bardziej podyskutować o jazzie 🙁
    Jak wspomniałam, bardzo lubię czytać książki. Czasami wielokrotnie, teraz mam na przykład „Dzienniki” Kisiela, za które mu jestem stokroć wdzięczna i tak mi jednocześnie żal, że pogadać się juz nie da 🙁
    Sprawy, o których pisze nie są wcale radosne, bo to polityczne zwierzę cały czas komentuje politykę, a cóż by, no ale jak tu sie nie śmiać 😉
    Wiedziałam, kupując ze 20 lat temu Dzienniki, ze to będzie świetne, przy okazji zgarnęłam książki, ale do czytania książek nie zachęcam, to chłam. Że też wcześniej nie przeczytałam Tyrmanda, który przed tym przestrzegał….

  87. Dobranoc.

  88. dzień dobry … ☕

    Nowy próba udana … piękny stół zaprasza …

    śniadanie podana …

    http://www.kulinarnyja.pl/2018/04/szparagi-cytrynowe-z-jajkiem-w-koszulce.html

  89. W oczekiwaniu na kawe Irka pobieglam po rogaliki.
    Na obiad beda policzki wieprzowe z ziemniakami podlane cydrem. Na deser Pavlova.

  90. Ależ się Nisia cieszy 🙂
    No bo u niej, panie i panowie, w ogródku już nijak niczego nie wściubisz…Jeszcze tylko Siurawa by się przydała gdzieś w tym nowym projekcie, ale chyba projektanci wiedzą. Piękny przykład upamiętnienia Nisi, bardzo-bardzo w Jej stylu!

  91. Ciesząc się, lecę do kuchni, zaprosiłam Lisę na ciasto z mrożonymi owocami, dzisiaj lecą ostatnie mrożone porzeczki. Dodam garść jagód dla kontrastu.
    I przypominam sobie ogród Nisi, zaścibolony tak, że niczego tam się nie da…chociaż zawsze się dawało, kosztem trawnika…Trzeba tam zajrzeć, chociaż pewna jestem, że Wawrzyniec o wszystko dba, a i Pan Wojtek dogląda. Pan Wojtek, właściciel przedsiębiorstwa ogrodniczego nieopodal, na Podjuchach, zawsze dwoił się i troił, co by tu nowego…bo przecież Nisia musiała mieć w ogrodzie wszystko! Wszystko – i zawsze coś nowego.
    Ach…. idę ciastować 🙂

  92. W projekcie ogrodu poświęconego Nisi bardzo ważny jest fakt, że na ten cel przeznaczone są konkretne pieniądze z budżetu obywatelskiego. Można więc być spokojnym o realizację tego planu.

    Ela pisze o policzkach wieprzowych. Nie spotkałam w sprzedaży mięsa o tej nazwie. Owszem, jadłam w restauracji policzki wołowe, ale i tych nie widziałam na stoiskach mięsnych.

    Jolinek podpowiada nam często ciekawe przepisy na placki i naleśniki, ale nie na pancaces, czyli popularne wśród dzieci pankejki. Nigdy ich nie smażyłam, ale będę musiała, bo okazuje się, że wnuk je lubi. Ale na szczęście sprawa jest prosta.

  93. Jejku…
    ja już po polsku nie rozumiem chyba. Pankejki???
    Pora umierać.
    Dobranoc.

  94. dzień dobry … ☕

    krystyno moje wnuczki też bardzo lubią amerykańskie naleśniki czyli pancaces i zawsze sobie zamawiają na śniadanie w kawiarni ..

    https://www.mojegotowanie.pl/przepis/amerykanskie-nalesniki-czyli-puszyste-pancakes

    ale w domu nasze naleśniki i racuchy dają radę ..

    Małgosiu wątróbka z indyka dostępna jest ale zawsze mam opory bo np. smak zupy na indyku mi mało odpowiada .. z drugiej strony smażony indyk mi smakuje to może i wątróbka będzie ok. …

  95. gdybyście byli na Saskiej Kępie w Warszawie np. odwiedzić uliczki po których chodziła Agnieszka Osiecka to można tu zajrzeć ..

    https://www.kulinarneprzygodygatity.pl/2018/04/viet-street-food-prawdziwy-wietnam-w.html

    zatęskniłam ostatnio za Wietnam …

  96. Dzień dobry 🙂
    kawa

  97. 30 kwietnia .. Dzień Jazzu … Dzień Ciachala i Yurka …

    Alicjo nie ma dostępu do Ciebie i czarno Cię widać …

    w nocy burze i padało a teraz pachnie jak w raju …

  98. Pod swietowanie Dnia Jazzu chetnie sie podlaczam 🙂 w domu slucham tylko Radia Swiss Jazz, ktorym zarazilam juz kilka osob.

    Pod pankejki tez bym sie podlaczyla – moja kolezanka robi przepyszne i nie sa to (niestety) typowe polski nalesniki, wiec nie moge ich nazwac po prostu nalesnikami.

  99. Ja bym nie umierała, ale smażyła skoro dzieci lubią 🙂
    Pancake-amerykański odpowiednik naszych naleśników, bardziej przypominają placki lub racuchy. Skoro to danie nie jest ani naleśnikiem, ani racuchem , ani plackiem to niech będzie pankejkiem.
    Przy okazji przypomnę,że dzisiaj nikt nie umiera słysząc słowo majonez. Kiedyś ta nazwa też została zapożyczona, wprawdzie nie z angielskiego, który dzisiaj rzadzi światem, ale z francuskiego, który królował w kuchni, w garderobie, w salonie i jeszcze w paru innych miejscach i dziedzinach. Francuski „mayonnaise” nie był ani oliwą, ani musztardą, ani ukręconym zółtkiem, był tym wszystkim po trochu i dlatego został majonezem:-)

    Wczoraj szparagowy debiut odbył się w towarzystwie sosu na bazie majonezu 😉 jogurtu naturalnego, czonsku i drobno posiekanych jajek na twardo. Rzodkiewki i kalarepa też z tym sosem smakują znakomicie. Młodzi, którzy odwiedzili nas na wlościach przywieźli muffiny bananowe własnej roboty oraz całkiem przyjemne greckie, różowe wino. Pogoda zupełnie, jak w lipcu zatem chłodne różowe, jak znalazł i pasuje do wszystkiego.
    Jutro z kolei mamy w programie zestaw gości najchętniej mięsożernych. Przewidziałam zatem, Jolinku( i niech chwała Ci będzie za ten przepis) owe roladki z boczkiem i watróbką kurczaczą, bo o indyczą w Wyszkowie ciężko i nie sposób. Oprócz roladek będą szaszłyki z pieczarkami i polędwiczką wieprzową.
    W długi weekend majowy cała Polska grilluje, opala się, wędkuje (od jutra, bo 1 maja rozpoczyna się sezon na szczupaka) zwiedza i podróżuje. Są jednak też tacy, którzy muszą też być w pracy, na przykład dzisiaj albo 2 maja.
    W sklepach oblężenie, półki z piwem prawie puste, w stoisku mięsnym co drugi klient kupuje karkówkę, kiełbasę albo kaszankę na grilla właśnie.

    Jolinku-paprocie nawet obejrzałam, kwitną i są zakręcone, jak w podrzuconym przez Ciebie przepisie. Jakoś jednak nie mam odwagi ich przyrządzać sałatkowo 🙁 Piszą, iż wystarczy zebrać nie do końca we właściwym momencie, a będą trujące.

    Co do ABBY, to sprawdziłam, czy czasem w czerwcu, kiedy Alicja będzie w Polsce nie będą grali w Teatrze „Roma” spektaklu „Mamma Mia”. Niestety nie będą, ale Alicjo, gdybyś miała okazję, czas i ochotę to polecam „Pilotów” https://bilety.teatrroma.pl/?year=2018&month=06

  100. Jolinku-musimy się zatem wybrać razem do tej wietnamskiej knajpki na Saskiej Kępie 🙂

  101. Jolinku,
    jak mnie czarno widać, to znaczy, że Jerzor coś łączył i wyłączał 🙁
    Dzisiaj grochówka wojskowa, całkiem uprawniona, bo nadal mamy ćwierć-wiosnę i czymś trzeba się rozgrzać.
    Zerknęłam w gazetę….+29C w Warszawie dzisiaj? Nie za dużo???

  102. Danuska może jak będzie święto Saskiej Kępy …

    http://promkultury.pl/o-nas/swieto-saskiej-kepy/

    ale ja myślę o wyprawie do Wietnamu by zdrowa zobaczyć to jeszcze raz …

    a na majówkę super danie …

    https://smacznapyza.blogspot.com/2018/04/wytrawny-tort-chlebowo-serowy.html

  103. Danuśka,
    nie ma straty – nie znoszę organicznie wręcz musicali. Wszystko, tylko nie to. U nas od lat tłuką to w Toronto, ale dla mnie Mamma mia ma tylko jeden wymiar – piosenkowy 😉
    Co do Polski, nigdy nie nastawiam się na jakieś wydarzenia kulturalne, chyba, że w nie przypadkiem wlezę. Raz włazłam na orkiestrę Jerzego Maksymiuka w jakimś wrocławskim kościele i to było wszystko. Ja jeżdżę zwykle w wakacyjnym, a więc koncertowo martwym sezonie. Hey Joe we Wrocławiu będzie już jutro, więc nie zdążę 🙁 No i nie mam gitary, niestety.

  104. *wlazłam, nie „włazłam”….

  105. a o pogodzie czytam, że w Polsce można się opalać, na zachodzie Europy pada śnieg … … jak tam na Atlantykiem jest …

  106. Wysunęłam nos, bo mam za 3 godziny wizytę u lekarza, ważne, jak się ubrać…wychodzi na to, ze lżejsza kurtałka będzie w sam raz, nawet przyjemnie jest, chociaż o wielkim cieple nie ma mowy.
    Znośnie i nie zimowo 🙂
    Sekunduję Staszkowi Berbece:
    https://sport.onet.pl/alpinizm/staszek-berbeka-w-swoim-filmie-oddal-hold-ojcu-jego-marzeniem-jest-pojsc-ostatnia/p09vxqy
    Przesympatyczna rodzina wyziera z tego obrazka…

  107. Jolinku, zimno, wietrznie i troche deszczowo. Wlaczylismy troche ogrzewania. Od czwartku ma byc lepiej. Przed godz. odwiezlismy Mlodych do pociagu. Tutejsza kolej strajkuje i dostali wiadomosc, ze ich pociag jest odwolany i musieli pojechac wczesniejszym.

  108. Elapa,
    u nas ciągle ogrzewanie „chodzi”. Na szczęście samo się włącza. Nastawiona temperatura na 20c i jak tylko spada, kominek dostaje cynk, że ma grzać. Prawdę mówiąc, mój komfort termiczny to 21c,
    kotek też wykłada się na parapet, kiedy słońce świeci, ona uwielbia ciepełko.
    Od czasu pożaru w domu obok wreszcie remonty zakończono i wprowadzili się jacyć ludzie. Dużo ich, trochę nastolatków oraz osesek. Jest także pies, gromko dający głos. Ja bym także dawała głos, bo co rusz przed nosem (tego psa) jakieś wiewióry czy chipmunki hasają 😉 I rzecz jasna czują się bezkarne!
    Jak na takiego dużego psa wybieg żaden…

  109. Hajże na Szweda!!!
    https://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/664603,Nikt-tak-nie-ograbil-Polski-jak-Szwedzi
    Rzecz ciekawa, ze tak po grudzie idzie im zwracanie niektórych zagrabionych dóbr…a o ilu nie wiemy, bo znajduja się w prywatnych rękach i nigdy o nich się nie dowiemy? Tu by trzeba mości Zagłobę (wywiad via kufel) i zmontować jakąś wycieczkę przez Małego Rycerza, i odebrać, co nasze!!!

  110. Alicjo! Jak byłbym złośliwy, to bym powiedział, że przyjaciele zmądrzeli przerzucając się na jazz. Nie jestem złośliwy więc nie powiem! Nie ma zgody na to, że każda muzyka jest dobra! Podobnie jak ludzie, pogoda, polityka…itd.
    Jolinku! Liczę, że w zmianie mojej ksywki, maczał palce niejaki Freud 🙂

  111. cichalu niechybnie .. 😉 .. ale pasuje jak ulał .. 🙂 …

  112. Jolinku 🙂

  113. Cichalu,
    jedni lubią zespoły ludowe, inni operę. Co komu pasuje – i wcale nie musi pasować ani mnie, ani Tobie i odwrotnie. Moje życie to rock&roll i co mi zrobisz? 😉
    Dodam, że nie każdy rock&roll. A o byłych przyjaciołach nawet mi nie wspominaj – cholerne snoby i tyle, zapomnieli, na jakich koncertach bywali…Wiem, o czym mówię…amnezja nagła i wstyd, że oni byli kiedyś ze mną na koncercie Stinga, a propos już wtedy jazzującego z lekka z gościem specjalnym koncertu, nazwisko mi wyleciało z głowy…Brandon Marsalis, o!
    Jak można w ogóle napisać (nie napisałeś, to prawda, ale tak mi z tego wynika), że jak ktoś „nie czuje jazzu”, to jest prostakiem.
    Otóż nie czuję, natomiast czuję bluesa. To mniej więcej tak, jak bym powiedziała – jak to, nie kochasz poezji?! A musisz? Masz prawo nie, i to wcale nie znaczy, że ci („ci” – ogólnie) zbywa na człowieczeństwie. To, że moi znajomi już teraz niczego nie czują poza jazzem nie czyni z nich lepszych ludzi.
    Dodam, że lubię wojskowy chór Aleksandrowa!
    Nie cierpię hip-hopu i pokrewnych, ale nic mi nie przeszkadza, że sobie są i takie muzyki. Ja ich nie muszę ani wielbić, ani słuchać.
    Kot mnie zaraz żywcem pożre, bo zostało tylko suche jedzenie, „mokrego” pan zapomniał kupić.
    Wróciłam od lekarza – no, pogoda się wzięła za siebie, trzeba przyznać! Jest wiosennie.

  114. Trzy pierwsze hity nie otwierają się!
    Ala, masz rację, ale nic brzydkiego nie sugerowałem. Prawda?

  115. Cichalu, otwierają się. Może to kwestia kraju.

  116. Cichalu,
    prawda 🙂

  117. Mnie się Asi sznureczki też nie otwierają (nie wszystkie!) i jak MałgosiaW zauważyła, jest to kwestia kraju („w twoim kraju….”i tak dalej). Jak się nie otwierają, to trudno, ale zaznaczam – nie wszystkie!
    Spanie raczej mam z głowy, cholerny Łysy w pełni 🙁

  118. „Spielberg opowiedział także o kręceniu filmu w Polsce. Wspomniał, że pewnego dnia w przerwie między zdjęciami jakaś Polka powiedziała Ralphowi Fiennesowi, ubranemu w mundur SS (aktor grał Amona Götha, komendanta obozu koncentracyjnego w Płaszowie), że „bardzo podoba jej się mundur” i że „życzyłaby sobie, żeby [Niemcy – przyp. red.] wrócili i znów nas chronili”.
    Ręce opadają ponownie…

  119. dzień dobry … ☕

    14 lat temu Polska została członkiem Unii Europejskiej …. i niech tak zostanie do końca świata … 🙂

    dziś mnie naszło na „młode ziemniaki” ze śledziem w śmietanie … koperek …

  120. kto ma pokrzywy ten może się wzmocnić lub oczyścić …

    http://krzyskuchnia.blogspot.com/2018/04/sok-z-pokrzywy-wzmacnia-i-oczyszcza.html

  121. kto weekenduje ten grilluje i marynuje ……

    http://niedzielnykucharz.pl/marynaty-na-grilla-5-niecodziennych-przepisow/

  122. Dzień dobry 🙂
    kawa

  123. mało pije piwa i nie wiedziałam, że są piwa na miodzie .. a tu się okazuje, że są w Biedronce … koleżanka bardzo lubi piwo na miodzie gryczanym ..

    tu opinia …

    http://www.smaki-piwa.pl/piwo/piwo-na-miodzie-gryczanym/

    do marynaty też się nada w razie co … 😉

  124. Irku pomachanko … 🙂

  125. Pociesz się Jolinku, że nie wszystkie piwa są robione na miodzie 😉
    Rozumiem, że w Polsce się świętuje dzisiaj i mniej więcej przez najbliższy tydzień? U nas nic podobnego 🙁
    Ale mnie i tak wszystko jedno 🙂
    Młode ziemniaki z kwaśnym mlekiem – mniammmmm!

  126. Jeden Neville Brother przeniósł się nieco wyżej…ale nie ten (mój ulubiony)
    https://www.youtube.com/watch?v=TKDMiyRmbik

  127. Tak przy okazji, bo za chwilę lecim do Polski – i przypomniało mi się, jak to lata temu hasałam po wrzosiskach Pomorza Zachodniego i przytulił się do mnie tamtejszy kleszcz. A nigdy w życiu nie wiedziałam, co to jest kleszcz! Uczulam was na to, bo jak czytam co roku – coraz więcej kleszczy jest zarażone boreliozą, a to nic przyjemnego i należy natychmiast pobrać antybiotyk wskazany przez lekarza.
    Ja nie pobrałam natychmiast (bo nie wiedziałam, ale miałam pod obserwacją), ale za to przywiozłam „szkolny przykład”
    boreliozy. Pamiętajcie o tym i podejrzliwie patrzcie na każdy rumień, przyniesiony z lasu czy łąk.
    Borelioza charakteryzuje się tym, że wygląda jak tarcza strzelnicza, z dokładnym „bulls eye”, czyli tam, gdzie się powinno trafić strzałą. Jest to wredna choroba, każdy inaczej reaguje, ale ostrzegam – wredota!
    https://portal.abczdrowie.pl/objawy-boreliozy

  128. Nie grillowalam i nie pilam piwa. Na obiad mielismy reszte zabnicy z ryzem. Przeszlismy dzisiaj wzdluz wybrzeza 10 km. Na szlaku bylo bardzo duzo turystow. W polowie drogi zatrzymalismy sie w bardzo dobrej lodziarni i lody nam umilily powrot.
    Alicjo, kiedy lecicie do Polski ? Bedziesz w Ziebicach ? Od czasu do czasu dzieki Googl maps chodze sobie ulicami mego rodzinnego miasteczka i z przykroscia musze stwierdzic, ze zmiany na lepsze sa niewielkie.

  129. Elapa,
    zawsze jestem w
    Ziębicach, bo to i po drodze, i kuzynki tam mam, gdzie pomieszkiwałam chwilę, jak się urodziłam (ul.Przemysłowa, Lecznica Zwierząt), a teraz mam serdeczną przyjaciółkę dentystkę i nie daj Boziu ją ominąć, bo by mnie bardzo nie bardzo potraktowała. Uwielbiam Dorotę, jej córkę zabrałam raz na rejs Darem…
    Elu,
    Ziębice padły przemysłowo, jaka szkoda! A jak pamiętasz, cukrownia tam była i zakłady przemysłu owocowego, przerabiało się tam owoce na dżemy i nawet wino marki wino też bywało…Teraz tam nic nie ma i Ziębice, takie piękne, historyczne przecież miasto, dogorywają 🙁
    Przez jakiś czas, nie tak dawno, były tam słynne stolarskie zakłady wyrobu okien (Urzędowski?), ale nie jestem pewna, czy to jeszcze jest. Wydaje mi się, że to już padło. Ale to nie tylko Ziębice padają…na przykład Złoty Stok, gdyby nie inicjatywa jednej kobiety, której się chciało…
    Małe miasteczka umierają, niestety – i to historyczne, piękne miasteczka. Na Dolnym Śląsku jest ich sporo… Póki Jerzor mi tu nie miesza przy maszynie, pokazuję moje bardzo bliskie okoliczności 🙂
    https://photos.app.goo.gl/vLQEEUQNuNNMkPZ02
    https://www.info-net.com.pl/katalog/ziebice

  130. W Krakowie 18 czerwca odbędzie się koncert ku pamięci Zbigniewa Wodeckiego…nasi Szwedzi kombinują, żeby być.
    Jejku, jaki ten czerwiec krótki 🙁

  131. Jolinku,
    Jest już zbiórka na Tatarską Jurtę:
    https://pomagam.pl/lkpmj3hl

  132. ewo rano właściciele rozstawili stoły na podwórku i zaprosili gości mimo wszystko .. przyjechały tłumy ludzi … ludzie są dobrzy co daje nadzieję ..

    http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,23343133,w-nocy-splonela-tatarska-jurta-w-kruszynianach.html

    dziś w tv (program o soczewicy we Francji i przepis lokalny) usłyszałam, że do soczewicy powinno się dodawać 1-2 łyżki ryżu bo to zatrzymuje w niej żelazo .. ciekawe czy Kuzynka Magda to potwierdzi …

  133. pierogi wiosenne ..

    https://wesolakuchnia.blogspot.com/2018/04/pokrzywowe-pierogi-z-tunczykiem.html

    elu zawsze jak piszesz o spacerach po wybrzeżu to czuję bryzę … 🙂

  134. Ala, „czep sie tramwaja” (copyright Alicja) przecież to nie bgbit ani diskopolo! 🙂

  135. Pokrzywa właśnie teraz nadaje się do jedzenia, bo jest bardzo młoda i delikatna, ale ja wykorzystuję ją tylko do suszenia. Bardzo lubię herbatkę pokrzywową. Nie mam tez chwilowo głowy do kulinarnych eksperymentów, bo wnuk zawłaszcza mnie dla siebie bez żadnych skrupułów. Ale dzięki temu zobaczyłam też kilka ciekawych miejsc. W niedzielę byliśmy w Leśnym Ogrodzie Botanicznym w Marszewie, to niedaleko od nas. W każdą niedzielę dorośli i dzieci mogą uczestniczyć w prelekcjach i warsztatach przyrodniczych. My trafiliśmy na budowę domków dla owadów. Chętnych było wielu więc zapoznaliśmy się tylko z techniką wykonania , zabraliśmy odpowiednie materiały i domek zostanie wykonany wspólnie w domu.
    Dziś byliśmy w Gdańsku w Galerii Starych Zabawek. Nie są zbyt stare, bo większość z lat 70 i 80-tych. Galeria zajmuje niewielką powierzchnię i eksponaty umieszczone są także na sufitach. W Gdańsku mnóstwo turystów i właściwie nie słychać języka polskiego. Pogoda na szczęście dopisuje, a wczorajsza burza była dość łagodna.

  136. jest nowy wpis …

  137. Podobnie było dzisiaj na Starym Mieście w Warszawie, języki obce górą, najczęściej słyszany hiszpański tuż przed angielskim. Pogoda piękna, zieleń i kwiaty w obfitości. Na moim balkonie zioła też szaleją, w związku z tym przerzedziłam bazylię i zrobiłam pyszne pesto. Miętą dosmaczam wodę z cytryną, a rukiew wodna świetnie się komponuje z rzodkiewką i innymi sałatami. Czytam, że świetnie podnosi smak wody świeży ogórek, jeszcze nie próbowałam. Żałuję, że tak mało miejsca na tę zieleninę, chętnie bym jeszcze pomidorki koktajlowe i np. poziomki…

  138. Salso to chyba się mijałyśmy, ja tam też buszowałam i również mam wrażenie, że więcej było turystów niż tubylców, słyszałam sporo rosyjskiego i ukraińskiego.