Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu

4.04.2018
środa

I po świętach…

4 kwietnia 2018, środa,

W pracy trwają poświąteczne rozmowy. Ludzie dzielą się na tych, którzy mają mnóstwo resztek i zapchane lodówki oraz tych z lodówkami całkowicie opróżnionymi. Ci z drugiej grupy wydają się jakby bardziej zadowoleni. Wprawdzie resztki można dojadać, nie trzeba się martwić gotowaniem, ale po pewnym czasie nawet najpyszniejsze danie przestaje już tak smakować. A tymczasem lodówka dalej pełna, wyrzucić głupio, bo w końcu wydaliśmy na to pieniądze i włożyliśmy (my albo ktoś) sporo pracy. Niektórym przypominają się też babcie, które zabraniały marnowania darów bożych (symptomatyczne jest powiedzenie, że lepiej żołądek popsuć, niż dar boży zmarnować, ja wierzę raczej w to, że mój żołądek to nie śmietnik).
Mam to szczęście, że zarówno po Wigilii, jak i po Śniadaniu Wielkanocnym jedziemy świętować dalej do rodziny. Zbieramy więc całość świątecznego jedzenia i wywozimy. Wiem, że jest to spychanie problemu na innych. Ale na szczęście rodzina jest duża i obfituje w nastolatków płci męskiej, którzy z pewnością poradzą sobie z resztkami na długo przedtem, zanim się one zepsują albo obrzydną.
Wiele osób twierdzi, że nie może patrzeć na jedzenie. Jak po każdych świętach ludzie składają sobie obietnice, że następnym razem nie przygotują już tak dużo. To wszystko elementy świątecznej tradycji.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 142

Dodaj komentarz »
  1. U nas toczka w toczkę. Jest jeszcze tradycja obdarowania (niby od zajaczka) całej rodziny słodyczami. Po Świętach niby się nie je dużo, ale podgryza te właśnie słodycze, bo to przecie nie jedzenie…
    Pisząc te słowa zjadłem już dwa czekoladowe jajeczka. Wciurności, jak pisywała Pyra.

  2. Nasza przyjaciółka, światowej renomy biegaczka, biorąca udział w maratonach i super dystansach (np. 200km) rownież na pustyniach czy zamarzniętych jeziorach. Ostatnio po Bajkale. Zawsze występuje w jakiejś chlubnej intencji. Teraz walczy o Zdrową Wodę!
    Przedruk z regionalnej gazety (mam cypyright)

    https://sucha24.pl/media/k2/items/cache/0536ef73b8d8a502c843601642c941e8_XL.jpgma ciekawostkę

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Nasz maratończyk właśnie niedawno ukończył swój 80-ty maraton,
    „Bataan Death March 2018”.
    W planie ma 20 następnych (2 na rok), a potem się zobaczy.

  5. Resztki jedzenia nie muszą się zepsuć ani obrzydnąć, można je zamrozić i zjeść tydzień później.
    Poza sałatką ziemniaczaną i jajkami na twardo mrozić można chyba wszystko.

  6. Ja dziś dojadam resztki mięsa świątecznego z grzybowym „kaszotto”

  7. jajka na twardo można przerobić na kotlety jajeczne i zamrozić … 😉

  8. Na drugi dzien zostalo mi tylko troche ryby i pol tarty cytrynowej.
    Moj sernik tez opada, ale myslalam,ze to brak normalnego sera powoduje ten opad.

  9. Alicjo, może Twój maratończyk zna Twoją imienniczkę?

  10. Moje dywagacje poszły w kosmos i nie wiem dlaczego 🙁 Moim zdaniem w tym komentarzu nie było zabronionych słów, próbowalam tekst trochę zmodyfikować, ale nie przeszło. Kochani, czy możecie przypomnieć, czego ten okropny Łotr nie lubi?

  11. op rno ści

  12. opo rności

  13. tak to to słowo opo rność i tym podobne …

  14. Jolinku-nie było.

  15. Danuśka przeczytaj uważnie albo mi przyślij .. 😉

  16. Danuśka, miałam ostatnio podobnie, chyba po prostu czasem ten system robi nam prima aprilis

  17. Danuśka może w linku było to słowo bo mi się już tak zdarzyło …

  18. Cichalu,
    zapytam. Polka-Kanadyjka 😉
    http://www.sahararunner.com/

  19. Dziewczyny-niezbadane są kaprysy Łotra. W moim wpisie nie było linku.
    Trudno, szat rwać nie będę.

    Małgosiu-a czy pamiętasz grzybowe kaszotto w wykonaniu Kręglickich, jakie jedliśmy podczas pożegnalno-kulinarnego spotkania po pogrzebie Piotra? Było znakomite.

  20. Pod taką sentencją

    Pod taką sentencją
    Kładę me nazwisko:
    Nic nie kosztuje uśmiech,
    A płaci za wszystko.

    Jan Sz.

  21. dzień dobry … ☕

    Danuśka no to dla nas pech bo nie przeczytamy co napisałaś …

    przypominam ta niedziela niehandlowa ale pogoda piękna to szkoda stać w sklepie po zakupy i jest okazja wyjeść zapasy oraz pofantazjować w kuchni … w kwietniu tylko jedna niedziela – 29 kwietnia na zakupy …

  22. Danuśka, oczywiście że pamiętam, moje niestety …

  23. Danuśka i Małgosia jakimś szyfrem tu nadają … 😉

    pogoda na długi spacer .. stokrotki już są a tulipany i fiołki się puszczają …

    dziś obiad mi wyszedł pyszny potrawka z kurczaka (ze śmietaną) i brokuła z kaszą perłową … ostatnio kasza perłowa u mnie stale na stole .. w zupie mleczno-owocowej, w krupniku, na drugie danie, w sałatce .. widocznie ma ta kasza coś co mi potrzeba … 😉

  24. Zaległe fotografie z wyspy:
    https://photos.app.goo.gl/JXSJsvwZ7M0G7u5h1

  25. Miś- ale tam jest ładnie.. i te róże! 🙂

  26. Marek bardzo ładne pocztówki z wyspy … 🙂 ..

  27. Oj , ładna Wyspa, nie dziwię się, że jest tak chętnie odwiedzana

  28. Misiu, na niektorych zdjeciach wypisz, wymaluj moje bretonskie krajobrazy.

  29. Piekne zdjecia urokliwej wyspy a Danuśka widziała to wszystko na własne oczy:-)

  30. 🙂

  31. zostało Wam drożdżowe ciasto to przypominam pomysł … ja mam w torbie papierowej pokrojoną bułę i raz na tydzień, najczęściej w sobotę, robię sobie takie pyszności do kawy …

    http://www.kuchennymidrzwiami.pl/bostock-francuski-patent-na-drugie-zycie-drozdzowki-boski/

  32. Alino-widziała i bardzo polubiła 🙂 Ta wyspa jest rzeczywiście bardzo urokliwa i należy do takich miejsc, gdzie się chętnie powraca. Zatem bardzo dobrze rozumiem Misia, który spędził na Ile d’Yeu już niejedne wakacje, a dla paryskiego Sławka to ulubione miejsce na ziemi.

    Skoro nie mam teraz pod ręką atlantyckiej wyspy, to dotleniłam się trochę na własnym balkonie podczas pierwszych prac porządkowo-ogrodniczych. Jak przyjemnie było się nareszcie zająć taka robotą!

    Obiadowo tarta z resztkami wielkanocnej szynki oraz z quattro formaggi 🙂

    Roboty stolarskie przy nadbużańskiej szafie zostały zakończone! Hip, hip, hurra!

  33. Gratulacje dla Stolarza!

  34. został mi dobry olej po śledziach .. do części oleju wrzuciłam posiekaną cebulę i za dwa dni zrobię pastę do chleba z białym serem, fetą i z czymś zielonym np. z rukolą .. do drugiej części wrzuciłam wędzonego łososia i zobaczę co wyjdzie …

    Danuśka mam nadzieję na zdjęcie szafy …

  35. Jolinku-zdjęcie na pewno zrobię, ale będę musiała jeszcze powalczyć z techniką, by móc je udostępnić.

  36. Nie wiedziałam, że olej po śledziach może jeszcze do czegokolwiek się nadac, a to ze względu na specyficzny zapach (nie dla mnie) 🙁

    Co do serników, to wykorzystałam chyba wszystkie porady co robic żeby nie opadł i niestety, jeszcze mi się taki nieopadnięty nie udał. Z zazdrością patrzę na te serniki w cukierniach, wyrośniętych i równiutkich jak blat stołu. Jak oni to robią pozostanie dla mnie tajemnicą. Pocieszam się, że moje serniki są pyszne i rodzina przy okazji kolejnych świąt upomina się o ten smakołyk.

    Kocimiętko, dzięki za Twoje porady cebulkowe, niestety, zanim przeczytałam, ucięłam kwiat razem z liścmi, ale cebulki zachowałam w ciemnym kątku 🙂

  37. Przyłączam się do wszystkich zachwytów nad zdjęciami Misia. Bardzo piękna wyprawa 🙂

  38. dzień dobry … ☕

    Barbaro ten olej jest bardzo smacznie przyprawiony i służy jako marynata … ja akurat lubię taki posmak śledziowy …

  39. Suknie drzew

    Ach, ileż listeczków potrzeba
    Na suknię dla jednego drzewa.

    Jan Sz.

    Listeczki, owszem, zaczęly się pokazywać, ale póki co jedynie na niektórych krzewach.
    Jeszcze trochę cierpliwości…

  40. Dzień dobry 🙂
    kawa

  41. Śledzie robię w oliwie, ale jest w niej tyle różnych przypraw, że ta oliwa świetnie nadaje się do dalszej konsumpcji. Maczam w niej świeżą bagietkę i jest przepysznie 🙂

  42. trochę wtopa …

    https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/dar-mlodziezy-utknal-na-mieliznie-zanim,21,0,2402325.html

    tak Irku .. jak są dobrze zrobione śledzie to zalewa jest pyszna … jak sobie rożne połączenia z tym olejem/oliwą wymyśliłam po zobaczeniu w tv jak łączą potrawy z anchois …

    niby ciepło ale wiatr zimny zawiewa …

  43. Salso – podejrzewam, że w kupnych sernikach jest tyle chemii, że nie chciałabyś zgłębiać tej tajemnicy. My w domach pieczmy zdrowe, bez zbędnych dodatków serniki z „uszami”.

  44. Krysia ma chyba rację. A skoro wszystkim wychodzą lekko zapadnięte serniki, to tak chyba musi być. Taka już uroda domowych wypieków. Na święta upiekłam sernik w małej tortownicy i właściwie nie zwróciłam uwagi, czy opadł. Wszystkim bardzo smakował.
    Wieje bardzo silny wiatr , więc odpuściłam sobie prace w ogródku.

  45. Szukając przepisów na „sernik idealny” znalazłam coś takiego jak sernik japoński. Na youtubie obejrzałam sobie nawet proces produkcyjny i imponujący efekt końcowy. Ten sernik jest na pewno wyrośnięty! W jakiejś przyszłości zmierzę się z tym tematem.
    A może ktoś już ma doświadczenia z tym sernikiem?
    Jednym ze skutków mojego nadal trwającego przeziębienia jest zanik powonienia i smaku- okropne uczucie bo właściwie czuję tylko kwaśne rzeczy. W związku z tym zakupiłam kapustę kiszoną i ogórki kiszone, które jem na surowo, żeby coś posmakować.

  46. rzepie to organizm Ci podpowiada, że potrzebna jest mu witamina C … 🙂

    kiedyś tu dawałam link do sernika japońskiego ale nikt się nie chwalił czy skorzystał ..

  47. Misiu, dzięki, piękne zdjęcia, piękne miejsce. I te róże… Tak sugestywnie sfotografowane, że aż czuję ich zapach!

  48. To nie są dobre dni dla meteopaty…śnieżyce, choćby chwilowe, ale zawsze to, wichury, gradobicie…okropność. Właśnie chwilowo śnieży… Jest tak:
    http://aalicja.dyns.cx/news/IMG_0247.JPG
    Nasz maratończyk biegnie 22 kwietnia w Warszawie, w Maratonie Orlenu (81 maraton). Zawsze biegnie w jednej, biało-czerwonej barwie, ale za to pod dwiema flagami – polską i kanadyjską.
    Może koleżanki warszawianki pokibicują? 😉
    W garnku sążnista fasolówka, dobra na rozgrzewkę. Ale fasolę miałam taką mało wysmakowaną jakby. Podobała mi się na oko, drobniutka, ale nie wszystko co ładne, jest dobre.
    Nauczka – do fasolowej stosować fasolę, którą się dobrze zna.

  49. o, przepraszam…to grad śniegowy!

  50. Dzień dobry,
    Marku, Ty nie pstrykasz zdjęć, Ty je po prostu robisz, a to wielka różnica.
    Ale my z Danuśką i innymi chętnymi jeszcze Ciebie dogonimy. Zobaczysz 🙂 🙂 🙂
    Albo i nie dogonimy ;( 🙁

  51. Alicjo-ja nie pokibicuję, bo będę w podróży. To nie jest bardzo daleka wyprawa, wielu Blogowiczów zna tamtejsze rubieże, wszystko opowiem w swoim czasie.

    Na kuchni pyrka gulasz z jagnięciny, który robię pierwszy raz w życiu. Ciekawa jestem, jak będzie smakował, jest przewidziany na jutrzejszy obiad.

  52. Latorośl wraz z Ukochanym wróciła z krótkiego wypadu w Karkonosze. Nigdy wcześniej nie nocowała w górskich schroniskach, bardzo jej się podobała przyjacielską i serdeczną atmosfera, jaka w nich panuje. Poznala Hiszpanów wędrujących o tej porze roku po naszych górach. Niech żyje wspólna Europa!

  53. Danuśka wyprawa na pewno będzie udana .. 🙂 …

    a jak ktoś nie ma jagnięciny to może takie placki na obiad …

    https://szalonakuchniaewelinyp.blogspot.com/2018/04/placki-z-cukinii-z-kurczakiem-i.html

  54. Ciekawy jest ten przepis na placuszki. Mam tylko jedną wątpliwość – czy kawałeczki kurczaka zdążą się należycie upiec przez krótki czas smażenia placków. Można by najpierw podsmażyć je na patelni lub ugotować.
    Pod wieczór ubrałam się ciepło i wyszłam do ogródka trochę posprzątać po zimie. A cały czas towarzyszył mi śpiew kosa siedzącego na pobliskim świerku. Śpiewa tak zresztą każdego wieczoru. Całą zimę wraz z innymi kosami był na naszym wikcie, więc kondycję ma dobrą.

  55. Danuśka,
    a z czym planujesz podać ten gulasz jagnięcy ?
    Swego czasu robiłam pieczeń z udźca jagnięcego z kluskami śląskimi i duszoną czerwoną kapustą.

  56. krystyno sprawdziłam … z piersi kurczaka mięso jest akurat … ja jutro zrobię takie placki ale nie z cukinią tylko z ziemniakami …

  57. Krystyno-planuję podać z kopytkami, kluski śląskie to też dobry pomysł.

  58. Najlepsze serniki w Paryżu:
    https://www.lexpress.fr/styles/saveurs/les-meilleurs-flans-de-paris_1986910.html
    Kilka razy próbowałem ale nie bardzo mi smakowały. Niestety twarogu jaki znamy w Polsce we Francji praktycznie nie mozna kupić. Pierogów z serem nie udało mi się zrobić. Jak widać na załączonych zdjęciach też im opada 😉
    Czas i grawitacja robią swoje…

  59. Miś 😉
    ale „Boulangerie Thierry Marx” daje radę 🙂

  60. Na szczęście nie jadam serników – jeden kłopot z głowy. Opadnie (sernik) czy nie opadnie. 🙂
    Rzepku,
    bardzo mi Ciebie szkoda, że choróbsko się przyczepiło i nie odpuszcza. Nie mam żadnych gotowych recept, poza tą, że zapobieganie kieliszkiem czerwonego wina naprawdę działa. Jak się już wykurujesz zacznij kurację zapobiegawczą. Chociaż z daleka, ale będę Ci towarzyszył. 🙂

  61. dzień dobry … ☕

    mój sernik nigdy nie opada … bo zawsze robię sernik na zimno … 😉

    dziś najazd na sklepy bo jutro nieczynne …

  62. Rzepie,
    Nie chcę krakać, ale jak Ci choróbsko wkrótce nie przejdzie na wszelki wypadek (tfu, tfu) zrób sobie porządne badania krwi. Kilka lat temu siostra koleżanki z pracy miała takie niekończące się przyziębienie z podwyższoną temperaturą. Skończyło się bardzo zle.

  63. melduję, że fiołki nagle ukwieciły trawniki … 🙂 … z tej okazji kupiłam trochę nowalijek i będę świętować wiosnę ..

    miłego dnia .. 🙂

  64. Chyba wszyscy poszli świętować wiosnę. Mam trochę fiołków, ale na razie wyglądają bardzo marnie. Za to pięknie kwitną krokusy. Kupiłam też dziś bratki do skrzynek na parapety okienne – drobne, różnokolorowe. Od razu zrobiło się wiosennie i kolorowo. A wokół kwiatków uwijają się pszczoły i bąki. Dzisiejszy obiad był bardzo prosty – trochę kurczaka i pieczone bataty. Na jutro zaś zakupione zostały pstrągi.

  65. krystyno to jutro będzie grill .. dziś pogoda ładna ale wieje zimnawy wiatr ..

    takie proste a ładnie wygląda …

    https://wesolakuchnia.blogspot.com/2018/04/terrina-z-jajkiem-i-barszczem.html

  66. Na kolacje beda pierwsze w tym roku szparagi. W ogrodku mam juz swoj szczypiorek.

  67. obejrzałam w tv Kuchnia+ program Michela Morana „Mapa smaków” z podróży do Wietnamu i na razie jestem rozczarowana … facet zrobił sobie z ekipą fajną wycieczkę ale ogląda się to jak jakąś składankę obrazków a nie opowieść o kuchni … i chyba ten styl prowadzenia programu mi nie odpowiada bo jest jakiś nerwowy i na siłę dowcipny …

  68. elu to zazdrościmy a ja zwłaszcza szczypiorku … a duży masz ogródek? …

  69. Szczypiorek można mieć i bez ogródka. W styczniu kupuję dymkę cebuli czerwonej / można innej, ale ta mi najbardziej smakuje / i wysadzam na parapecie do małych skrzyneczek. Po dwóch tygodniach osobisty świeży szczypiorek 🙂

  70. Irku próbowałam kiedyś tak zrobić ale mi coś nie wyszło i się zniechęciłam …a gdzie kupujesz takie cebulki? … i jaka ziemia ma być do wysadzenia? …

  71. Jolinku,
    grilla nie będzie, bo pstrągi upiekę w całości w piekarniku w naczyniu żaro o d p o r n y m. Wystarczy pół godziny, a w tym czasie przyrządzam sałatę. To bardzo szybki i łatwy obiad.
    Domowy szczypiorek wyrasta mi na parapecie z cebuli włożonej do małego słoiczka . Cebula musi wyrastać. Zimą trudno taką znaleźć, ale teraz warto przejrzeć cebulę sprzedawaną luzem. Na pewno znajdzie się coś wyrośniętego. Dymkę widziałam niedawno w Biedronce.
    Skoro szparagi są już w Bretanii, to i u nas wkrótce będą.

  72. Jolinku,
    Ogrodek maly, ale mam szczypiorek, miete, tymianek, pietruszke, szalwie. Pietruszke sadze aby miec natke a o korzeniu zapominam. Zrobilam tez proby a ogorkami i pomidorami ,ale nic z tego nie wyszlo. Nie ten klimat.

  73. krystyno szybki, łatwy i smaczny obiad .. oczywiście dymkę i szczypiorek można kupić prawie w każdym sklepie ale taki szczypior prosto z „krzaczka” smakuje lepiej .. szczypior z cebuli sklepowej też czasami mi się uda .. ale Irek chyba pisze o czymś innym …

    elu to pachnący ogródek i przydatny w kuchni ..

  74. Tak, Jolinku,
    chodziło mi o małe cebulki do sadzenia, o których pisze Irek. Są do kupienia m.in. w Biedronce.
    A bociany wróciły do swoich gniazd i już wysiadują jaja. Pierwszy raz widziałam je w pierwszy dzień świąt.

  75. krystyno to nie zrozumiałam … muszę w poniedziałek zobaczyć co tam mają …

  76. Nowy, Ewa dziękuję za troskę- mam nadzieję, że wkrótce będzie dobrze 🙂

    Dziś stwierdziłam naocznie, że już jest wiosna! Co roku w parku Klepacza kwitną w ogromnych ilościach cebulice syberyjskie. Pojechałam dziś sprawdzić czy już zakwitły i… są 🙂 To jeszcze nie jest ten największy „wysyp”- za kilka dni będzie ich więcej ale i tak jest pięknie 🙂
    https://photos.app.goo.gl/MMB62itHgVUzOKff2

    To moja pierwsza próba zamieszczenia zdjęć więc nie wiem czy wszystko będzie działać…

  77. rzepie wyglądasz całkiem zdrowo … 🙂 … widok warty wyprawy … a jutro będzie jeszcze cieplej …

  78. Jolinku, ja mam szczypiorek ze zwykłej cebuli, którą wkładam do ziemi w doniczce. Teraz cebule często są już z namiastką szczypioru i po wsadzeniu do doniczki wystarczy kilka dni i gotowe 🙂

  79. Jolinku na zdjęciu nie słychać mojego głosu z zatkanego nosa i kaszlu ale.. dziękuję 🙂

  80. doczytałam, że Krystyna tez hoduje szczypiorek w doniczce 😉

  81. nie w doniczce tylko w słoiczku 😉

  82. o tym szczypiorku ze zwykłej cebuli to mnie przyroda w tym roku oszukała … zazwyczaj kupuje więcej cebuli bo używam sporo i co poniektóre sztuki kiełkują i je wykorzystuję tak jak piszecie dziewczyny … ale w tym roku cebula się trzyma i nic nie popuszcza no i zapomniałam, że mogę się pobawić w mini ogródek …

  83. U mnie jeszcze cebulica czeka, skubana…Połacie nieco mniejsze, ale jakieś tam powinny się pojawić. Wiosny nie widać, +2c i bardzo zimny wiatr. Jerzor na rowerze 🙄

  84. Och, jak wam zazdroszcze tej wiosny! U nas jest zimno i zimowo – wczoraj padal snieg, a dwa dni temu wial mocny wiatr (ponad 90 km/h) i porobil znaczne szkody, przewracajac ploty, znaki i slupy, i zrywajac linie elektryczne.

    W ogrodku trawa nawet sie nie zaczyna zielenic, ale niesmialo wychodza z ziemi zonkile. Szczypiorek i cebule posadzilam pare lat temu pomiedzy kwiatami i krzewami, zeby odstraszyc nornice i inne gryzonie – ponoc nie lubia zapachu. Szypiorek zawsze wschodzi pierwszy. W tym roku nawet nie ma jeszcze sladu, wegetacja bedzie chyba pozniej niz zwykle.
    Na obiad dzis spaghetti z jarmuzem i parmezan – na mieso nikt juz nie moze patrzec.

  85. Wszyscy wypatrujemy oznak wiosny, a w Dolinie Chochołowskiej wielkie przygotowania przed najazdem turystów na krokusy: http://zakopane.naszemiasto.pl/artykul/najazd-na-krokusy-sluzby-szykuja-sie-na-paraliz-doliny,4597194,artgal,t,id,tm.html

    Rzepie,
    udany początek zdjęciowy. I piękne łany cebulic.
    Czekam też na kwitnienie zawilców.

  86. dzień dobry … ☕

    Żabo …. 100 lat …. 100 lat … uściski urodzinowe … 🙂

  87. było lepiej i było romantycznie …

    http://natemat.pl/234987,tysiace-turystow-w-tatrach-wszyscy-ogladaja-kwitnace-krokusy

    dziś rozpoczynam sezon balkonowy …

  88. Jolinku / 19:06/ , cebulki tzw. dymkę kupuję w sklepie ogrodniczym. Mają różne odmiany i gatunki cebuli. Ostatnio nawet widziałem dymkę szalotki. Ziemia normalna. Zawsze w domu mam pod ręką nieduży worek ziemi kupowany w każdym sklepie ogrodniczym lub np. OBI . Sadzę dość gęsto , cebulki w odległości ok. 3 cm jedna od drugiej. Po ścięciu pierwszej partii z reguły mam drugi odrost.

  89. Irku bardzo dziękuje … dla mnie to cenne informacje bo mało o tym wiem ..

  90. Pomidor w zupie mile widziany. Zjadłem. Ale dobre.
    Proste chłopskie jedzenie, ja mawiał Pan Lulek.

  91. Zamieniło mi wpis. Pisałem o zupie rybnej i zapomniałem o pomidorze…
    Dzis na obiad Sopa de Pescado, po naszemu zupa rybna.
    Zupa rybna z torebki, litr wody, pół cytryny, dwie marchewki, jak się ma cukinię, mała papryka, kilka małych ziemniaków, odrobina ryżu basmati, cebula dwa zabki czosnku. oliwa , kawałek dorsza.
    Warzywa krótko przesmażyć na oliwie, zupę z torebki zagotować z wodą, dodać warzywa i pół cytryny, gotować wszystko w szybkowarze przez sześć minut, wypuścić parę a następnie dodać dorsza, zamknąć zagotować o odstawić na kilka minut. Jak się nie ma zupy z torebki wystarczą warzywa i odrobina ryżu i trochę większy kawałek ryby. Można dodać małe obrane krewetki. Kiliszek białego wina do zupy mile widziany 🙂
    Zjadłem i poczęstowałem . Było bardzo dobre.

  92. a mnie został gulasz i zrobiłam zupę gulaszową … też była smaczna … 🙂

  93. U mnie naleśniki z jarmużem i serem wędzonym, sałata i barszczyk. Piękny dzień, ciepło 🙂
    Ja także wszystkie kiełkujące cebule i ząbki czosnku wsadzam w doniczki i zielone rośnie 🙂 A ciągnąc temat roślin, ciągle kwitnie poinsecja, którą dostałam na początku grudnia, nic nie straciła na urodzie, wystawiam ją w dzień na słoneczny balkon.

  94. A my idziemy na obchody Nowego Roku do przyjaciół Moskali. Nadal zimno.

  95. Alicjo chyba Wielkanocy ….

    w tv Kuchnia+ zaczął się nowy program z Sarah Sharratt „Amerykanka na francuskiej prowincji” … bardzo przyjemnie się ogląda … Francuzi to nawet mają Festiwal Grzybów … bardzo klimatyczny program i dużo ciekawych rzeczy można się dowiedzieć z życia codziennego francuskiej prowincji …

    tu kilka słów o …

    http://sarahsharratt.com/about/

  96. tu parę zdjęć by pokazać artystyczna duszę Sarah Sharratt … nie wiem jaką jest osobą ale w programie bardzo mnie ujęła swoim sposobem bycia …

    https://www.instagram.com/sarahsharratt/

  97. Wrocilam z trzygodzinnej przechadzki nad Atlantykiem. Wiosenna pogoda, fiolki kwitna jak szalone i na szlaku sporo ludzi. Na koniec poszlismy na nalesniki. Ja wzielam z czekolada i platkami migdalow a Bernard z podsmazonymi jablkami i podlane slonym karamelem. Dobre bylo.
    Na obiad mielismy cannelloni z pieczarkami i mozzarella. Zostalo mi troche na jutro.

  98. Ooooops….Wielkanoc miała być 🙁

  99. https://www.youtube.com/watch?v=RvOaIABDeJI
    Wprawdzie bzy jeszcze nie rozkwitły, ale ich pąki z każdym dniem wyraźniejsze. Niektóre krokusy zaczynają już nawet przekwitać, żonkile pokazują się coraz odważniej.
    Przy tej pięknej pogodzie na nadbużańskie rubieże przyjechali praktycznie wszyscy sąsiedzi. Jakże sympatyczne są te pierwsze pozimowe spotkania!
    Gulasz jagnięcy wyszedł palce lizać 🙂
    Szafa wykonana bez zarzutu, zdjęcia jednak nie zrobiłam, bo mebel stoi w ciemnym kącie i trzeba tam wykombinować jeszcze jakieś oświetlenie, żeby czasem się nie pomylić i nie wyjąć z półki niewłaściwej koszulki.
    Jeden z sąsiadów przeszkolił mnie w dziedzinie ekologicznych środków ochrony roślin i za chwilę złożę przez internet odpowiednie zamówienie.

  100. Danuśka powitanie wiosny na własnej działce z gulaszem jagnięcym w dobrym towarzystwie to udany weekend … 🙂

    niby zwykłe ale tak zrobione i podane ułatwia pracę kuchenne i kusi gości …

    https://szalonakuchniaewelinyp.blogspot.com/2018/04/miesna-babka-z-jajko-niespodzianka.html

    elu po długim spacerze się należy deser … 🙂 …

  101. Żabo Twoje zdrowie … 🙂 .. zrób coś i zacznij trochę pisać tutaj bo nam brakuje wieści z Żabich Błot …

  102. Jolinku, dzięki za podpowiedź o nowym programie w Kuchni+ czuję, że będzie mi się podobać, tym bardziej, ze moje ulubione, kulinarne wędrówki po Francji z Julie chyba dobiegają końca.

  103. Żabie serdeczności urodzinowe przesyłam, a najbardziej życzę zdrowia, no i by łącza internetowe w Żabich Błotach działały bez zarzutu 🙂

  104. Toast za Żabę wraz z najlepszymi życzeniami!
    Wiem, że Żaba robi najlepsze torty na świecie, ale może Jubilatka miałaby ochotę skosztować tychże drobnych arcydzieł sztuki cukierniczej:
    https://odette.pl/produkty/
    To podobno jedna z najlepszych butikowych cukierni w Warszawie.

  105. Barbaro to taka rodzino-lokalna opowieść .. tylko emisja jest raz na tydzień … ciekawe czy Jolly zna bohaterkę bo to Amerykanka, która z miłości przeniosła się do Anglii i z mężem mieszkała w Londynie ..

    Danuśka ładne ale takie udziwnione …

    yurek jak smakowały jajka?

  106. Dla Żaby uściski urodzinowe wraz z życzeniami zdrowia i wszystkiego najlepszego!

  107. Żabo kochana – żyj długo i szczęśliwie.

  108. Żabie – stolata 🙂

  109. Wracając do przyjaciół Moskali, nie było trudno pomylić z nowym rokiem, bo bywaliśmy tam kilka razy, a pogoda raczej noworoczna, niz kwietniowa dzisiaj, kilka razy śniegiem zawiało.
    Wszystko na słodko u nich, chleb wielkanocny prawie jak nasza babka drożdżowa, do tego ser twaróg (pascha), coś takiego:
    https://www.kwestiasmaku.com/przepis/pascha-wielkanocna
    oraz malowane w cebuli jajka i musieliśmy się stukać nimi, tym albo tamtym końcem, aż do skutku, bo jak ktoś miał całe jajko, to nie mógł jeść 😉
    Opowiedzieliśmy o naszych polskich zwyczajach śniadań wielkanocnych.

  110. Tulipany wielkanocne nadal w świetnej formie, aż dziw bierze. Wobec powyższego nie sprzątnęlam jeszcze ze stołu talerza z pisankami, żal je chować.
    U nas pogoda nadal piękna, w ogródkach sąsiadów ursynowskich oraz naszym własnym kolorowo od bratków i prymulek.

    Dusza bratków

    By tak jak bratki kwitnąć,
    Trzeba mieć dusze aksamitną.

    Zloty środek

    Kiedy chwalił Horacy czar złotego środka
    -O mnie to mówi- szepnęła stokrotka.

    Jan Sz.

    http://bi.gazeta.pl/im/69/5f/d2/z13786985Q,Bratki–stokrotki–niezapominajki—kompozycja-zol.jpg

  111. Dzień dobry 🙂
    kawa

  112. Uściski urodzinowe dla Żaby 🙂

  113. Irku 🙂

  114. Moje swiateczne tulipany tez sie trzymaja a pisanki wczoraj wlozylam do pudelka i beda czekaly do przyszlego roku. Bardzo lubie male bratki, rozsialy sie w ogrodku i ladnie kwitna.
    Zabo 100 lat.

  115. Zabo, wszystkiego najlepszego!
    Pisanki i karty świąteczne przetrwały do dzisiaj. Czas je schować. Zakwitła czeresnia i tulipany cieszą oko. Szkoda tylko, ze pada od rana a bylo juz tak ciepło.
    Jolinku, bardzo sympatyczna ta Sarah Sharratt. Obejrzałam kilka filmików, w jednych z nich przygotowuje czekoladowy deser i pomagają jej dzieci, chłopczyk i dziewczynka, bardzo miły obrazek.

  116. Życie na ulicy toczy się na zmiennym poziomie.
    Raz jest to Sierra Nevada gdzie nawet wiosną zawiewa mroźnym wiatrem schodzacym z pokrytych śniegiem szczytów. I jak zapewnia mnie sąsiad Reiner, jest też bezdomny, mieszkaja w osobowym Volvo. szusował po tych szczytach, są one mało spektakularne dla wyczynowego narciarza. Nie trzeba było nawet wypić całej skrzynki piwa by dojść do wspólnego wniosku, że z góry na nartach można jedynie zjeżdżać w kierunku który jest niżej położony.
    Innym razem są to andaluzyjskie wioski, oddalone od ozeana. Widoczne z daleka, wymalowane białym wapnem. Tu wpadli na ten pomysł już dawno dawno temu, że biel zewnętrznych ścian sprawia że latem daje się wytrzymać wewnątrz,kiedy to na zewnątrz temperatury przekraczają + 40. Na wsiach nie widać materialnego bogactwa. Ale można je poczuć wkładając do ust każdy jeden produkt pochodzący z tego regionu. Począwszy od tutejszego awokado, brokuły….., każda litera alfabetu ma tutaj parę produktów które znajdują się na najwyższym smakowym poziomie.
    Przemierzając Andaluzja widać że wioski żyją z uprawy oliwy, słonecznikowego oleju, uprawy plantacji migdałowych. Naturalnie że i z winnic, i z kozackich serów. Szczególnie tutejszy poyoyo zasluguje na nazwanie po imieniu. Proszę zapamietajcie albo od razu zapiszcie tą nazwę, nigdy nie wiadomo kiedy się ktoś z was tutaj pojawi i będzie miał dzięki mnie ułatwiony dostęp do tak wartościowej informacji.
    Tutejsze widoki to najlepszy suplement jaki można sobie wyobrazić i sprawić i w dodatku nie tylko na codzień lecz na każdą jedną chwilę kiedy to oczy są otwarte. W tej chwili stoję bezpośrednio na zlocistym piasku. Dwadzieścia metrów od łamiących się z hukiem fal ozeana o szmaragdowej tonacji. Ale mam jeszcze bardzo dobrze zakodowane w łepetynie obrazki, gdzie wapienne fasady stanowiły kontrastowe płaszczyzny dla każdej jednej innej naturalnej farby. Gdzie moschee i kościół stoją obok siebie różnią się jedynie nieznacznie wysokością.
    To tyle na tyle albo aż tyle, przygoda toczy się dalej na czterech kołach dzięki 150 konnej stadninie

  117. późne dzień dobry … ☕

    Alino widzę, ze podobają się podobne klimaty … 🙂

    a ja dostałam miskę pierogów z serem na słodko … dawno takich nie jadłam bo raczej w rodzinie mało kto lubi i się nie robi … zrobiłam te pierogi z musem gruszkowy no i jestem na pełnym wypasie gotowa na druga kawę …

    ale ta przyroda pędzi .. już są kwiaty forsycji …

  118. Żabie- wszystkiego najlepszego!
    Bezdomny- jaka piękna opowieść! Przeniosłam się na chwilę na ten złocisty piasek…
    Moi znajomi byli niedawno na nartach w Sierra Nevada i bardzo im się podobało.

  119. czytając książkę z Komisarzem Maigret zauważyłam, że zona zrobiła mu deser „śnieżne jajo” … z ciekawości poszukałam co to jest i znalazłam taki przepis …

    http://www.przepisy.net/deser-oeufs-a-la-neige-czyli-sniezne-jajka/

    ciekawe czy we Francji tak się ten deser robi i czy jest popularny …

  120. Wszystko wskazuje na to, że śnieżne jajka to bardzo popularny francuski deser znany przede wszystkim pod nazwą „pływające wyspy (iles flottantes)”. Wprawdzie spece od słodkości twierdzą, że te dwa desery różnią się od siebie sposobem przygotowania białek, ale według mnie ta różnica nie jest aż tak istotna.
    Lubię „pływające wyspy” 🙂

  121. Danuśka pamiętam o tym jak pisaliśmy o „pływających wyspach” i jakoś nie kojarzyłam ich ze „śnieżnym jajem” … a tu okazuje się, że znamy potrawę ale nazwa nas podpuszcza …

    w Biedronce cebulek nie dostałam ale byłam tylko w jednej bo nie miałam czasu .. ale kupiłam trzy cebule z kiełkujące i słoikowy ogródek zainstalowany .. musiałam w dwóch skrzynkach szukać by je znaleźć … ciekawe czy chemia czy przyroda powstrzymuje cebule o tej porze do puszczania się ….

  122. Robilam” plywajace wyspy ” jak corka byla mala. Osobiscie nie przepadam za tym deserem a corce nie przypominam,bo by chciala abym zrobila. Przypomnial mi sie inny deser ktory robilam, po francusku to sa ” pets de nonne” czyli po naszemu ” baczki zakonnicy „. W Polsce ta nazwa chyba sie nie przyjmie.

  123. Rzepie, to była cytowana wypowiedź Reiner, o warunie w Sierra Nevada. Mnie na narty nie ciągnie. Kiedyś klepne co nie co na ten temat. A jak spotkam Reiner to zapytam się co miał dokładnie na myśli.
    Ja natomiast pisząc że stoję na zlocistym piasku miałem na myśli, że mój luksusowy wózek który stoi na cudownej plaży, a ja, tak jak i rano, to i teraz po paru godzinach na wodzie mogę cieszyć się widokiem który, żaden obrazek nie przekaże co widzę i czuję.
    Nie żałuję tego co zrobiłem, tak samo jak również tego, że nie zabiłem łobuza który włamał się pod osłoną nocy do campera i zwinął Markowi telefona. Dzięki temu że lump żyje a nie zginął z moich rąk, mogę i ja przeżywać na zupełnym luziku to co mnie otacza. Pić wino z tutejszego rejonu, Cadiz, zmakuje znacznie lepiej od wody, nawet do mycia zębów
    Marku, Anette spotykam co jakiś czas w przeróżnych miejscach. I ona za każdym razem pyta się: co słychać u Marka?

  124. Śnieżne jajka to rzeczywiście popularny tutaj deser, czesto proponowany w restauracjach. Przygotowuje go czasami, kiedy jest nas więcej i beze pieke w większym naczyniu i podaje z kremem angielskim. Mój syn bardzo lubi, podobnie jak córka Eli 🙂

  125. Bezdomny-ciesz się zatem andaluzyjskimi pejzażami oraz tamtejszą kuchnią.
    Mnie natomiast bardzo raduje fakt, iż kolejni Blogowicze odbyli wspólną, udaną podróż. Mamy następny przykład na to, że blog potęgą jest i basta!

    Jolinku-pamiętam o naszych, kolejnych wspólnych planach i usiłuję rozmnożyć skromne dwanaście miesięcy w roku 🙂

    Elu-a na czym polegają baczki zakonnicy? U nas zakonnice wydają z upodobaniem książki kulinarne, a Poczta Polska ustawia je chętnie na najbardziej widocznych półkach.

    Byłam dzisiaj w moim ulubionym sklepie ogrodniczym (rzut kamieniem od domu) i kupiłam tylko trzy pelargonie, tak by uzupełnić niedobory w balkonowych skrzynkach.
    Te wizyty to ciężki moment, bo chciałaby dusza do raju…. Najchętniej kupiłabym prawie wszystkie kwiaty i muszę niestety trzymać me żadze na wodzy, albo, jak kto chce, na bardzo mocnej smyczy 😉 Pamiętam, że Nisia przeżywała podobne katusze w swoim Hortulusie z Dobrzycy.

  126. Danuśka co się odwlecze to nie uciecze … 😉

    wszystko kwitnie to i koniczyna zakwitnie wkrótce … to może taka nalewka dla zdrowotności …

    http://gotowanie-jest-latwe.blogspot.com/2018/03/nalewka-z-czerwonej-koniczyny.html

  127. znalazłam wreszcie taki serek z kminkiem, którego smak pamiętam z młodości a robiła go przybrana babcia … zobaczymy czy będzie mi smakował tak samo …

    http://gotowanie-jest-latwe.blogspot.com/2017/11/topiony-serek-z-papryka-i-kminkiem.html

  128. Gospodarstwo ogrodnicze, w którym od zawsze kupuję wiosną kwiaty ma bardzo ciekawą historię:
    https://www.haloursynow.pl/artykuly/historia-rod-karniewskich-najstarsza-rodzina-ursyn,1011.htm

    Salso-ten artykuł dedykuję przede wszystkim Tobie, bo przecież mieszkasz „o rzut kamieniem”.

  129. Danuska, ja nie mam polskich liter i do slowa baczki do litery a trzeba dodac ogonek. Ciasto robi sie jak na ptysie i smazy kulki wielkosci orzecha wloskiego w oleju. Przed podaniem posypac cukrem pudrem ,mozna tez jesc z dzemem.
    W sklepie ogrodniczym mam te same rozterki co Ty.

  130. Właśnie chciałam napisać że te baczki zakonnicy to bączki. Wypiek karnawałowy, popularny w południowych Niemczech, dokładnie taki jak go opisała ela.
    Nie wyobrażam sobie żeby polskie zakonnice autorki książek kucharskich popełniały takie nieprzystojne wypieki. One nawet nie wydają takich dźwięków.

  131. a czy wiecie, że Kraków (+27) był dzisiaj najcieplejszym miastem Europy i pobity został rekord + kwietniowych w tym mieście …

    ja sobie poszukałam po francuskiej nazwie „bączki” … to deser też włoski …

  132. Danuśko, dzięki za sympatyczną dedykację 🙂 Właśnie dzisiaj rozmawialiśmy o planowanych pelargoniach, które zwykle właśnie u tych ogrodników nabywamy. Czy to jeszcze nie za wcześnie na te kwiaty, bo zwykle sadziliśmy je po „zimnej Zośce”

  133. Jolinku masz rację. Niemieckie „Nonnenfürzchen” to włoskie „chiacchiere”. O ile wiem w innych regionach Italii noszą też inne nazwy. Ale jedzone są wszędzie, tak jak w Polsce faworki.

  134. Arku
    Jeśli spotkasz Anette to powiedz, że chętnie wyślę jej kilka moich wydrukowanych zdjęć. Stary numer telefonu odzyskałem. Zabieram się za malowanie warstw skorupy ziemskiej.

  135. Misiu,
    wyrazy współczucia (telefon), ja do dzisiaj mocno odczuwam moją szkodę, skradziony portfel 🙁

  136. Na pelargonie chyba jeszcze trochę za wcześnie. Chyba że będą stały w zacisznym miejscu.
    Zabawna sytuacja z tymi baczkami, które okazały się bączkami.
    Koniczyna ma nijaki smak. Piję napar z niej. Wcale nie jest tak łatwo nazbierać koniczyny, bo rośnie w niewielkich kępach, przeważnie w pobliżu dróg, a taka się nie nadaje. Skoro więc udało mi się jej nazbierać, to szkoda byłoby nie zużyć w zdrowotnym celu.

  137. Salso, Krystyno-u mnie pelargonie stoją w zacisznym i bardzo słonecznym miejscu zatem mam nadzieję, że dadzą radę 🙂 Poza tym, macie rację-w sklepie ogrodniczym królują teraz bratki, są w niezliczonych odmianach.

  138. Jolinek51; 8 kwietnia o godz. 20:56
    Jajka jednym smakowały, drugim, kolor się podobał.
    Zrobiłem, teraz w zalewie chrzanowej bez kolorowania zobaczę, co wyjdzie, ale to dopiero za kilka dni.