Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu

3.02.2016
środa

Czy herbatę można jeść?

3 lutego 2016, środa,

Oczywiście, że można. Wiedziałem to jeszcze przed podróżą do krainy herbaty.

Przyrządzałem bowiem według azjatyckiego przepisu steki tuńczyka pieczone w dymie z herbaty. W chińskim woku ustawiałem rusztowanie z drutu, na którym układałem kawały ryby uprzednio marynowane w ziołach, oliwie, sosie sojowym i soku z cytryny, a na dno naczynia wsypywałem łyżeczkę liści herbaty. Starałem się dobrać największe listki. Ustawiałem wok na kuchence i włączałem ogrzewanie. Po chwili listki herbaty zaczynały dymić i okadzać tuńczyka. Po kilkunastu minutach ryba była gotowa.

Teraz mam kilka nowych przepisów. I wiem, ze są doskonałe, bo jadłem dania według nich przyrządzane. W firmie Dilmah jest cały dział zajmujący się daniami i napojami robionymi z udziałem herbaty. Uczestniczyliśmy w degustacji nowych gatunków herbat i w dobieraniu towarzyszących im potraw. Spośród kilkunastu propozycji w mojej pamięci smakowej zostały dwie: czekoladowy tort z herbatą o smaku miętowym i – to był szczyt wyrafinowania – pikantne paszteciki z kokosowego ciasta z rybnym farszem popijane herbatą Earl Gray.

Popisem kiperów Merrilla J. Fernando i szefa kuchni hotelu Hilton w Colombo była pożegnalna kolacja. Na przekąskę podano nam rybę wędzoną w liściach herbaty z czarną i czerwoną musztardą oraz smażone kwiaty cukinii faszerowane musem z tejże ryby i purée także z cukinii. Nic delikatniejszego i bardziej aromatycznego nie mieliśmy w ustach od dawna. Potem wpłynęła na stół zupa z homara ozdobiona Pesto przyrządzonym z Dilmah Silver Tip, czyli z najdroższych srebrzystych listków herbaty. Normalnie służą one do produkcji białej herbaty.

Pomiędzy zupą a daniem głównym podano sorbet. A był to sorbet z udziałem herbaty cytrynowej. I do tego podany w glinianym naczynku, z którego wydobywały się kłęby pary. Efekt ten uzyskano dzięki suchemu lodowi polanemu odrobina wody. Danie zarówno kuglarskie, jak i smaczne. A w dodatku przywracające apetyt.

Kolejnym daniem była pierś kurczaka w cieście naleśnikowym z sosem z herbaty Earl Gray oraz placuszki z tymże kurczakiem w kremie czosnkowym. Dodatkiem były kluseczki faszerowane purée z fasoli i warzyw.

Na deser był serowy suflet z leśnymi jagodami i lody aromatyzowane zielona herbatą z plantacji gospodarzy.

Do dziś na wspomnienie tych rozkoszy leci nam ślinka. Cdn.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 45

Dodaj komentarz »
  1. dzień dobry …

    to dobry objaw ta ślinka bo będzie apetyt na jedzenie i małe tuczenie Piotrze …

  2. Przyznam szczerze, że nie pociąga mnie grillowanie na liściach herbacianych (a może raczej podwędzanie). Nie z lenistwa lecz braku umiejętności. Chociaż można by spróbować dorzucić garść liści herbacianych na brykiety. Ciekawam czy efekt byłby podobny.

    Z herbatą Earl Gray miałam przed laty milusińską historię. Podałam dwa rodzaje herbaty: czarną i rzeczonego Earl Gray’a. I cytrynę. Ponieważ większość gości wybrała czarną z dodatkiem cytryny, tej ostatniej zabrakło na talerzyku. A tu gość raczący się Earl Gray’em zażądał cytryny. Tom doniosła (myśląc, że chce dla odmiany zmienić gatunek pitej herbatki). I tu niespodzianka – buchnął dwa plasterki do Earl Gray’a, wypił potężny łyk i wykrzyknął: Ależ to paskudztwo! No… ja myślę.

    A na sorbent nacieli nas w Rzymie. Nie dość żeśmy nie zamawiali, to policzyli za naparstek sorbentu 5 euro od sztuki.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Echidno-wprowadziłaś mnie w dobry humor od rana 🙂 Mam nadzieję, że w Rzymie nie podali sorbentu na przykład z gamy poniższych 😉
    http://sorbenty.hrt.pl/

  5. Jeśli to był sorbet taki jak ten, to oddycham z ulgą 🙂
    http://polki.pl/we-dwoje/p/a_i/23/23/7/28055/b/b_1_28055.jpg

  6. 😆 😆 😆

  7. Jeden z mini zjazdów warszawskich obradował przy herbacianym stoliku, który swego czasu polecił nam Gospodarz w jednym ze swoich wpisów na temat herbaty Dilmah.
    To było bistro gdzieś w okolicach ulicy Szpitalnej, ale nie mogę sobie teraz przypomnieć jego nazwy.

  8. Dzień dobry. Jeszcze kilka dni będe pisała od Młodszej po troszeczku, bo czekam na swoje ustrojstwo. Tym razem za moje interesy zabrał się Miś Kurpiowski, a ja korzystam z czasu, kiedy Dziecka nie ma w domu. Dawno temu, kiedy dostałam od Gospodarza piękną książkę „herbacianą” spróbowałam zrobić rybę podwędzaną na herbacie – wzorem Piotra. Wyszło mi paskudztwo i nikt nie chciał jeść. Nie był to co prawda tuńczyk, a gruby grzbiet dorsza, aleć klęska kulinarna była niewątpliwie. Odeszła mnie wtedy ochota do herbacianych rarytasów – prócz lodów, które bywają b.smaczne.

  9. Echidno suchej herbaty raczej nie wrzucaj na brykiety, bo za szybko sie spali. Namoczona w zimnej wodzie moze zadzialac.
    U mnie dzisiaj leniwie, bo 10 malej mlodziezy trzeba nakarmic, wiec pyrki i kielbaski.

  10. Wracam z poczty, gdzie teraz oprócz nadania listu poleconego czy też paczki można kupić znicze, czekoladki, baterie oraz różne książki. Gdyby komuś dłużyło się w kolejce do okienka to oprócz bogatego przeglądu lektur kulinarnych czy kolorowanek dla dzieci ma też do wyboru tę pozycję http://www.nieprzeczytane.pl/Mala-ksiega-patrioty,product867268.html
    Piękne czasy, można ubogacić się patriotycznie przy okazji kupowania znaczków 😉

  11. U Pyr dzisiaj wątróbki kurczęce z jabłkami i cebulką. Wczoraj Młodsza opracowała nowy sok – seler naciowy, jabłko, mandarynka, marchewka. Da się wypić, najgorsze nie jest, chociaż mnie trochę przeszkadza smak selera – nie przepadam.

  12. Chorującym zdrowia, zdrowia, zdrowia …

  13. Danuśka – rumienić się nie rumienię, ale com się obśmiała tom się obśmiała. Jedna literówka i ile wesołości.

  14. witamy gospodarza w domowych pieleszach, nareszcie blog odzyl i zrobil sie ruch w blogowym interesie, cieple florydzkie pozdrowienia

  15. Danuska, chociaz nie bylem na tym minizjezdzie, ale chyba poszliscie do takiej herbaciarni polecanej przez Gospodarza, ktora miescila sie przy ulicy Przeskok – malenka uliczka odchodzaca od Szpitalnej. Ta herbaciarnia juz chyba nie istnieje, majac mile stamtad wspomnienia szukalem jej w listopadzie, ale ani sladu po herbaciarni. Szkoda.

  16. mik45 w ciepłe miejsce Cię wywiało …

    a u nas wieje a ja tego nie lubię … miałam plany ale dłuższy spacer i odpada bo mnie oczy bolą tak zacina wiatrem …

    pomachanko dla Placka … 🙂

  17. jutro już tłusty czwartek .. kto piecze pączki? …

  18. Jolinku – pączki piecze Dancia. Podczytywaczka blogowa i Twoja sąsiadka. Znana Danuśce.

  19. U mnie też wieje bardzo mocno. O tej porze roku powinno wiać od wschodu i północy, ale wieje od zachodu i od czasu do czasu pada. I szumi w kominie.
    Na obiad dawno niegotowany krupnik.
    Karkówka obsuszana albo dojrzewająca już jest dobra do spożycia. Dobra to za mało powiedziane – delikates. Tylko trzeba kroić ją bardzo cienko. W kolejce do zrobienia czeka schab gotowany 2 lub 3 razy według przepisu wyszukanego przez Jolinka.

    Znajoma wypróbowała ostatnio wyciskany sok z buraków z gruszką. Najlepsze na sok i zakwas a także do pieczenia/ bo pieką się krócej/ są buraki podłużne. Nawet widziałam je dziś na hali targowej, ale nie bardzo chciało mi się je dźwigać. Na razie mam jeszcze zakwas z buraków.

  20. Nigdy nie smażyłam pączków 🙁 Kto wie, może na emeryturze…?
    Ostatnio jadam je jedynie raz do roku-w Tłusty Czwartek. Jest to jedna z naszych rodzimych tradycji, która bardzo podoba się Osobistemu Wędkarzowi, ale w tym roku go ominie. Może za rok lepiej zaplanuje swoją wędkarską podróż?

    Jolinku-dzięki, to ta !!!

    Krysiade-mam nadzieję, że Dancia Podczytująca zostanie w końcu ujawniona szerszej publiczności i dołączy do któregoś z mini zjazdów warszawskich. Będziemy działać w tym kierunku. Ktoś kto smaży pączki w Tłusty Czwartek oraz robi najlepsze bliny na świecie musi w końcu dać się poznać szerszej publiczności 🙂

  21. Danuśko – zaraz do niej w tej sprawie zadzwonię. Ale sprawa jest trudna.

  22. Pyro! Wybacz, ze Cię niepokoję, ale Ewa zaparła się, że zrobi faworki, ale tylko wedle Twojego przepisu a on się kajsik stracił… pliiizzz

  23. Krysiude podziwiam bo teraz prawie nikt nie smaży .. pozdrowienia dla Dancii … 🙂

  24. Dziękuję, panie Piotrze, za wpis pachnący herbatą, a nawet różnymi jej odmianami. Jestem wielbicielką herbat, zwłaszcza czarnej i zielonej. Co do potraw z dodatkiem herbaty to umiem przygotować pannę cottę na bazie zielonej herbaty. Delikatny, pyszny, lekki jak piórko deser. Ale tylko to, nic więcej. Dlatego uważnie już kilka razy przeczytałam dzisiejszy wpis i wynotowałam sobie wszystkie wymienione dania. Szczegól,ie zainspirował mnie tort czekoladowy z herbatą miętową i sorbet z herbatą cytrynową. I nie wiem, czy szukać przepisów, czy cierpliwie czekać na ciąg dalszy, z którego dowiemy się, jak przyrządzić pychotki o subtelnym, herbacianym smaku. Aktualnie będę pić napar z imbiru, cynamonu, goździków oraz soku cytrynowego. Tak mnie naszło po powrocie z ciepłych wód i gonienia między basenami (Orawice). Na wszelki wypadek, zapobiegawczo.

  25. Cichal:
    Faworki Prababci Anny PYRY)
    3 żółtka, kwaśna, tłusta śmietana, szczypta soli, mąka przenna (najlepiej krupczatka) Nadmiar ciasta można zamrozić. Olej do smażenia, cukier-puder do posypania – ew.cynamon mielony
    Zasada jest prosta – na każde żółtko potrzeba 2 łyżek kwaśnej śmietany (min.18%, lepiej 22%_ Na zwykły podwieczorek dla 4-osobowej rodziny robimy faworki z 3 żółtek, na przyjęcie dla 10 osób – z 6ciu. No i zaczynamy – żółtka do miski odmierzamy łyżkami gęstą śmietanę (dla 3 żółtek – 6 łyżek itd) wsypujemy szczyptę soli i stopniowo dosypujemy mąki zagniatając tak, żeby dostać ciasto ciut luźniejsze niż na pierogi.Zwijamy w kulę i min na 1 godzinę do lodówki, albo i na całą noc. To się robi błyskawicznie. Schłodzone ciasto dzielimy na części i walkujemy skąpo podsypując mąką cienko, jak najcieniej, Robimy faworki i zostawiamy na kwadrans, żeby przeschły. Smażymy w b, gorącym włuszczu – uwaga – b.silnie rosną, mają wielkie pęcherze powietrzne albo szregi mniejszych. Smażą się też b.szybko Wyciągamy na papierowy ręcznik żeby tłuszcz ociekł i na gorąco posypujemy grubą warstwą c.pudru (ew. miesznego z cynamonem).
    Przepis(y) się nie stracił….
    http://aalicja.dyns.cx/news/Gotuj_sie/Przepisy/01.CIASTA_etc/Faworki_wg.Pyry.html

  26. Dziękuję! nie mogłem znaleźć Twojej strony. Zrobiłem zakładkę. Czy można użyć 18% słodkiej! Half&Half?

  27. Właśnie telefonowała Dancia. Zapraszała mnie na gorące pączki. Z RÓŻĄ! Zaraz będzie czytać blog. Może się wzruszy i wpisze.

  28. Dancia!!!
    Tylko bez tortur, proszęęęęęęęęę! Gorące pączki z różą, z RÓŻĄ!!!
    Cichalu,
    nie wiem, co Ci poradzić w sprawie śmietany, ja bym kupiła sour cream najwyższgo procenta, bo słodka na pewno Ci się tu nie sprawdzi, nie ma tej konsystencji. U nas Kwaśna śmietana ma 14% (i mniej) i zawsze taką kupuję, zdaje się, że nie widziałam bardziej procentowej. Rozejrzyjcie się, ale czternastka musi być i u Was.

  29. Masz racje Alicja, tylko bez tortur. Juz sobie niechcacy porownalem – paczki z roza i wyroby ciastkopodobne Dunkin Donats. I znowu mnie skreca.

  30. Nowy! Jestem tutaj ćwierć wieku. Nigdy nie byłem w Dunkin Donats. W McDonaldsie byłem parę razy. Korzystałem z toalety i ew. kawy na długiej trasie. Jadłem parę razy burgery, ale tylko na prywatnych grillach do pyffka.

  31. Jutro u nas będą pączki w Baltic Deli.Mam nadzieję, że Jerz zakupi… ostatnio się odchudza 🙄

  32. Cichal, nic nie straciles. To smakuje tak, jakby to cos bylo zrobione bez uzycia czegokolwiek, co jest organiczne, sama chemia syntetyczna!!!

  33. Wstawiam nim przeczytaem wpisy. Omylkowo umiescilem tez na wczorajszym.
    Piotr Gospodarz nabiera formy i kusi. Ciekawa ta uczta herbaciana, aczkolwiek, nie wiem czy bym podołał takiej ilości.

  34. U nas pączki są prawdziwe, ciasto drożdżowe itd. 🙂
    Ale konfitura z róży dawno im wyszła 🙁
    Na szczęście są powidła śliwkowe, też pyszne w pączkach.

  35. Pączki mam w pamięci tylko jedne, te które robiła moja mama, a to, już jest dość dawno temu.
    Robiła pączki tak lekkie, że długo szukać w okolicy.
    Jutro kupię gdziekolwiek parę pączków aby poczęstować moje panie, dla których robię czasem jakieś odpłatne przysługi.

  36. Cichalu, wyskoczyles z toaleta, Gospodarz o indiach, i co z tego wyjdzie?
    W duzych hotelach jest dzis wszystko ok, po europejsku, ale mi po kolacji 25 lat temu, jeszcze nastepnego dnia zoladek wydawal agresywne rumory. Nic dziwnego by nie bylo w tym, gdyby nie to, ze czekala nas calodzienna podroz busem, a tu curry z poprzedniego dnia domaga sie wyjscia. Bus mial tylko jeden planowany postoj i nie pozostalo nic innego niz zrobic toto w powszechnym wc.
    Samo wejscie tam to wyczyn ekstremalny.
    Kasjera poprosilem o delikatny papier. Popatrzal na mnie wielkimi oczyma i wskazal na beczke z woda, + ze moge wziasc ile chce. Nie bylem przyzwyczajony gola lapa wycierac 4ry litery i dlatego ponowilem prosbe o t-papier. Ponownie popatrzal na mnie, jakby nigdy o takiej mozliwosci nie slyszal, miekki papier pociagasz z rolki by uzyc go do brudnej roboty.
    Wiesz co powiedzial?
    W zasadzie to bylo pytanie.
    Jak dotkniesz gowna to tez nie zmywasz go papierem, co?
    Dlaczego mialbys z tylkiem inaczej postepowac?
    Po takich argumentach nie pozostalo mi nic innego tylko przystapic do dzialania. W potrzebie nie bylm sam, moglem podpatrzec jak to inni robja. Prawde mowiac to wielkiej kreatywnosci do tego nie potrzeba.

  37. Jolinku,
    nie opowiadaj takich rzeczy. Wiatr jest piekny i potrzebny. Jest czyms wiecej niz dodatkiem do zycia. Dostarcza powera bez ktorego ciezko zyc. Ze mnie zrobil generatora, zamieniam go w ruch. Na lotnisku i na oceanie, dzis tez tak bylo. Cudownie 🙂 🙄
    Jak jestem sam, tak ja teraz to spelnia tez role Przyjaciela. Milo przytula cialo, chlodzi ostre kanaryjskie slonce, suszy slony ocean z ciala. Same +y i to dadatnie. Niech wieje ile mu sily starczy.

  38. Szaraczku – !einraniluK. Smacznego! 🙂

  39. Alicjo, oni musza dorabiac 🙂

  40. Na jutro jestem zaproszony na sniadanie, na tarasie w zieleni badyli ktorymi opiekuje sie znajomy. Robi to tak, jakby to bylly jego bachory. Jedyny problem to dostac sie do niego. Taksowkarz potrzebuje 20 min. by wiejac na ponad 1000 m npm

  41. Co Ty paliłeś?

  42. Ja z Pepegorem.
    Nie robię, pan mąż kupi. I to będzie erzac, bo nic nie dorówna pączkom i faworkom Babci B.

  43. Alicjo! Ku zgrozie Ewy ciasto robię w maszynie. Zobaczymy co to bydzie…

  44. Chłe chłe…a nuż wyjdzie to ciasto? Zupełnie się na tym nie znam.
    Dużo czytałam Marka Hłaski, ale „Piękni dwudziestoletni” wpadli mi do rąk przypadkiem i jak zasiadłam pod wieczór, tak już z rąk nie wypuściłam. Świetnie i z humorem napisana.
    Chyba się chybnę do spania, dobranoc 🙂