Wino spod NIagary

Kanada i amerykański stan Waszyngton to okolice, w których produkuje się najwięcej tzw. wina lodowego – ice wine.
icewine-okanagan-canada-10554368
Przypomniała mi o tym niezwykłym winie rozmowa Danuśki i Ewy. W moim domu zawsze jest butelka ice wine spod Niagary. Tam je po raz pierwszy skosztowałem, gdy pojechałem na polsko-japońsko-torontańskie wesele. A teraz systematycznie dostaję w prezencie od mojego chrześniaka, czyli syna najbliższego przyjaciela.
Napisałem, że to wino niezwykłe. To prawda – jest bowiem produkowane w zupełnie niezwykłych okolicznościach. Trzeba dotrzymać winne grona na krzewach aż do mrozów. Przy temperaturze minus 7 st. C, gdy grona pokryją się lodem, należy w ciągu kilku godzin zebrać je i szybko wytłoczyć.

Podczas wyciskania soku trzeba uważać, by winogrona nie osiągnęły zbyt wysokiej temperatury, a równocześnie nie mogą być nadmiernie przemrożone, bo zgniatarka nie wyciśnie z nich soku, który jest – właśnie dzięki długiemu dojrzewaniu i mrozowi – skoncentrowanym cukrem.

Potem sok poddawany jest procesowi fermentacji, która trwa wielokrotnie dłużej niż przy innych winach. Trwa ten proces nawet parę miesięcy.

Zbiór jest robiony ręcznie i trzeba się bardzo spieszyć, by wzrastająca temperatura powietrza nie pozbawiła owoców lodowej otoczki. Pracują więc przy zbiorach wielkie ekipy ludzi.

I to właśnie są przyczyny wysokiej, a często bardzo wysokiej ceny ice wine. Nie pija się go jednak w takich ilościach i tak jak wina wytrawne, choćby ze względu na nadmierną słodycz. Jest ono wręcz doskonałe jako dodatek do ostrych serów pleśniowych i pasztetów.

Pod choinkę przyleciała do mnie kolejna słodka przesyłka z Toronto – ice wine od Toma. Jeszcze leży w chłodzie winiarki.