Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu

4.06.2009
czwartek

Dylemat Hamleta stoi przed łakomczuchami

4 czerwca 2009, czwartek,

Przez całe lata żyłem w przekonaniu, że jajka choć smaczne i niezbędne w wielu potrawach są szkodliwe dla zdrowia. Różne diety pozwalały na zjadanie 1 lub dwu jaj tygodniowo. Każda większa ich liczba  miała powodować nadmiar cholesterolu co pociągało za sobą sklerozę, a nawet zawał. A ja tak lubię omlety, jaja sadzone, na twardo (np. z kawiorem) czy prostą chłopską jajecznicę z kiełbasą. Nie poddawałem się więc szantażowi uczonych mężów i starałem się nie zmieniać swoich kulinarnych obyczajów.

Ostatnio przeżyłem wstrząs. W jednym z magazynów niedzielnych znalazłem artykuł, w którym udowadniano – oczywiście na podstawie badań naukowych – iż jadanie jaj wpływa dodatnio na stan ludzkiego organizmu. A cholesterol jak wiadomo dzieli się na ten zły – szkodliwy dla człowieka i dobry – wręcz niezbędny do funkcjonowania ludzkiego organizmu. Z konkluzji tekstu wynikało, że bez leku o swoje zdrowie mogę jadać tyle jaj na ile mam ochotę.

Jaja poszetowane czyli w koszulkach

 

Nie wpadłem jednak w euforię. Zacząłem zastanawiać się kto finansował owe badania. W tekście nie powoływano się na żadne źródło pieniędzy. Nie wspominano o hodowcach drobiu i właścicielach ferm produkujących jaja. Lektura nie spowodowała mego przejścia na wyłącznie jajeczną dietę. Żyje i jadam bez zmian.

Wiosna się kończy, zbliża się lato. Jest pełnia sezonu nowalijek, zaczynają też pojawiać się wspaniałe pomidory. Strach przed chemią, którą maja być przesycone te smakołyki zmniejszył się gdy dowiedziałem się, że ogrodnicy do swoich   szklarni kupują i „dokwaterowują” trzmiele. Te owady nie tylko zapylają rośliny ale także zjadają różne szkodniki i znakomicie zastępują w tym dziele wszelkie preparaty chemiczne.

Odetchnąłem więc z ulgą. Objadał bym się bez stresu gdyby nie kolejne badania, w których naukowcy (nie pamiętam już z jakiego kraju i instytutu) starali się dowieść, że owoc sprowadzony przez hiszpańskich żeglarzy z Peru i nazwany „złotym jabłkiem” (pomme d?or) jest wybitnie niezdrowy. Staram się więc nie pamiętać o tym gdy na stół wnoszę insalata caprese czyli plasterki mięsistego czerwonego pomidora przekładane białą mozzarellą i ozdobione listkami bazylii a wszystko skropione winegretem.

Jaka wynika konkluzja z tego nadmiaru opinii o tym co nam proponują w delikatesach, supermarketach i na bazarach? Strach wejść do kuchni, bo po co nie sięgniemy do lodówki to okazuje się, że skracamy sobie życie. Więc nie jeść niczego?! Nie! Po prostu zachować zdrowy rozsądek. I nie przejadać się a jeść wszystko to, co sprawia nam przyjemność. Nie poddawać się szantażowi „badań” nakazującym  żyć w ścisłym poście ale i nie ulegać  podszeptom twierdzącym, iż stół to miejsce ciągłego karnawału i rozpasania. Smakosze swój rozum mają. Albo i nie?!

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 126

Dodaj komentarz »
  1. Gospodarzu,
    jeszcze nowsze badania dowodzą, że owoc pomidora jest wybitnie zdrowy 😎 A to ze względu na likopinę – czerwony barwnik i silny przeciwutleniacz. Zmniejsza ryzyko różnych chorób od prostaty do miażdżycy i jest jej najwięcej w koncentracie pomidorowym.
    Pomyślmy logicznie. Gdyby pomidory szkodziły, to połowa ludności Włoch dawno by już zaniemogła i cherlała, a Berlusconi nie balowałby z gronem 18-latek w swojej sardyńskiej rezydencji 😉
    Ja tam wyhodowałam 250 sadzonek pomidorów i ze spokojnym sumieniem oddałam w dobre ręce.
    Pomidory nie bywają atakowane przez szkodniki, które można poszczuć trzmielem. Problemem w szklarniach są wirusy i grzybice oraz pazerność właścicieli, która im każe przyspieszać produkcję przy pomocy nawozów syntetycznych, dlatego powinno się kupować pomidory z produkcji ekologicznej (bio).

  2. A najlepiej posadzić sobie, choćby w donicy na balkonie, własny krzaczek i delektować się własnymi pomidorkami dojrzałymi na krzaku i niezrównanymi w smaku i urodzie 🙂
    http://picasaweb.google.com/nemo.galeria/Pomidory#5061857557618353106

  3. Witam z chmurnych Zabich Błot, grzmi i zaraz pewnie popada.
    Jako dziecko miałam wysypke po jajkach i mi je drastycznie ograniczano, a okropnie je lubiłam, więc jak już mogę to jem po prostu tyle, na ile mam ochotę. Ponieważ wątroba potrafi zrobić cholesterol i cukier nieomal z wszystkiego, więc ja po prostu uważam, ze ograniczanie jaj może ją najwyżej zdopingować do intensywniejszej produkcji. Doskonale to ilustrował przykład mojego amerykańskiego Wuja, który miał ciągle problemy z cholesterolem i choć moja Ciocia karmiła go niezwykle dietetycznie. Z kolei jego druga żona nie była aż tak restrykcyjna, a problem się znacznie zmniejszył; n.b. dożył prawie setki.
    Teraz mam problemy z cukrzycą, tz. jeszcze nie mam, ale staram się, żeby ich nie było i włębiam się zagadnienia diety cukrzycowej, czyli głównie chodzi o indeks glikemiczny. Studiuję różne tabelki i zestawienia z których niezbicie wynika, że najbardziej szkodliwe są moje ukochane ziemniaki, a zwłaszcze puree, ryż, makaron al dente lepszy od ugotowanego na miękko, naleśniki i, co w ogóle nie wiem jak wygląda – pączki z cynamonem! Same pączki jako takie nie są aż tak szkodliwe jak te z cynamonem. Pewnie to wynika z jakiegoś tłumaczenia z języków obcych. Może ktoś wie co to takiego „pączek z cynamonem” i zaspokoi moją ciekawość? może to ten cynamon?
    O pomidorach pamiętam, ze niegdyś miały być rakotwórcze a taraz wręcz przeciwnie. Także lobby producentów garnków stalowych odsądzało od czci i wiary garnki aluminiowe, przypisując im nawet przyczynianie się do choroby Alzheimera. Teraz lobby producentów garnków aluminiowych wynajduje ich zalety. I tak się świat kręci…
    Polecono mi diety pewnej pani doktor, laryngolog z resztą, z ciekawości weszłam na stronę i zdębiałam. Dieta optymalna w wersjach różnych. Dziękuję, postoję.
    Ja zawodowo jestem zootechnikiem, czyli zajmuję się hodowlą i żywieniem. Siłą rzeczy mam jakie takie pojęcie o fizjologii i fizjologii żywienia.
    Gdyby to było wszystko takie proste…
    Moja Mama była dość wysoka i bardzo szczupła, mimo że jadła dużo, często i ze smakiem. Zapytała kiedyś prof. Władysława Hermana, weterynarza wykładającego hodowlę na SGGW, dlaczego nie może przytyć, choć trochę. Profesor, lekko się uśmiechnął i powiedział: „takie osobniki to my z hodowli eleminujemy”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. No właśnie, Żabo 😀
    Jest w ogóle pewnym ewenementem, że osobniki chude, zamieniające wszelką energię na ciepło, przetrwały w ramach ewolucji. Natura preferuje osobniki gromadzące zapasy na ciężkie czasy i okresowy głód, który towarzyszył ludzkości przez tysiące lat. Teraz te chudzielce mają lepiej, bo mamy czasy obfitości, a nawet nadmiaru jedzenia, a organizmy przystosowane do gromadzenia zapasów nadal gromadzą i nie zużywają, niestety…

  6. Żabo,
    tu o cynamonie wręcz przeciwnie:
    http://www.chetday.com/type2diabetes.htm

  7. Siedzę sobie uśmiechnięta od ucha do ucha po przeczytaniu Piotra, Nemo i Żaby i wspominam, jak to przejęta niezmiernie odbierałam Męża ze szpitala po drugim udarze mózgu (chudy chłop był i nie tył, a ruch sportowy uskuteczniał do ostatniego dnia życia). No i tak, z tego przejęcia pytam czym tego Osobistego karmić, bo ta miażdżyca i cholesterol, a i łykać mu było trudno, bo poraziło i przełyk – uśmiechnięta Pani Doktor powiada – wszystkim, na co ma ochotę i co da radę przełknąć. Golonką też.
    Dieta ma, zdaniem owej Pani, wpływ zaledwie w ok 15% na te tam biochemiczne markery, całą resztę rozregulowany oerganizm produkuje sobie sam. Więc po co się umartwiać bezsebsownie? No i żył jeszcze 15 lat jedząc co prawda fanaberyjnie (okres kaszy kukurydzianej do wszystkiego, okres jajek, okres mleka, a potem bezmleczny, rybny i parówkowy itp itd) co jakieś 3 miesiące zjadał i golonkę, a nogi kurczacze miał za sałatkę naszą codzienną. Na ścisłej diecie za czorta ny tyle niepożył.

  8. Witam w czwartkowy poranek.
    Pyro ja Cie bede poganiac, bo mnie ciekawosc pochlania, wiec bardzo prosze o maila.

    O tym, ze szkodliwosc jajek to mit i legenda uczono mnie na studiach. Z tej okazji jem czesto w roznych postaciach. Jedyne co ostatnio mi mniej podchodzi to omlety. Taka faza…

  9. Powtorzę drugie pawo Murphy’ego:

    ” Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne albo powoduje tycie.”

    Czy dzisiaj wieczorem coś okazjonalnie chluśniem? 😉

  10. no to teraz wiem

    takie osobniki to my z hodowli eleminujemy?

  11. Nirrod – skrobnęłam i proszę mnie nie bić
    Andrzeju J. – Dzisiaj „za swabodu”, albo za tych, którzy w górach, chmurach i wysoko łażą, albo za jeźdćów albo za piechurów – każda okazja dobra.

  12. Okazyjnie to możemy wypić zdrowie naszego Okonka. Siedział cicho, się nie odzywał. Pewnie nabrał wody w usta, a tu mu niespodziewanie w maju stuknęła okrągła rocznica. Za (…) drugą rocznicę osiemnastych urodzin !!!
    G Okoń niech żyje !!! Niech się pręży i umacnia !!!

  13. może ktoś dysponuje właściwą wiedzą i jest w stanie odpowiedzieć:

    jak się ma jedzenie jaj do robienia jaj? 😆 😆 😆

    G Okoń nieCH żyje
    celowo naklepałem przez CH by podczas szybkiego czytania nie połknięto końcówki 😉 😆

  14. lecę do Szcecina do ortopedy. Całam w nerwach.
    Taa, lekarz diabetolog mi poradził (po zaordynowaniu diety 1800 kalorii), żebym dla zdrowia przeszła się tak z pół godzinki przed snem. A ja mu na to, że jak już skoncze obrządek i oblecę pastwiska, to juz raczej padam na pysk niż mam ochotę na spacerek. To zwekslował i stwierdził, ze widać ten ruch mnie trzyma w dobrej formie, hi, hi..

  15. Żaba przypomniała rakotwórcze pomidory. To okres mojej wczesnej młodości. Ojciec – lekarz – podchodził do tego sceptycznie i pomidory na naszym stole gościły. Ojciec twierdził, że z umiarem mozna wszystkiego próbować i wykazywał miedzy innymi wielce zdrowotny wpływ tłuszczu w mięsach i wędlinach. Jaja bardzo propagował, choć przed złym cholesterolem przestrzegał. Ale np. zdecydowanie stawiał na masło a nie margaryne i też motywował to względami zdrowotnymi. Miał wielką wiedze z zakresu biochemii i nie dawał sobie wciskać pseudonaukowych ciemnot.

    Do wyników niektórych badań podchodził z niedowierzaniem ze względu na ich zbyt małą kompleksowość. Teraz to wiemy, że jak lobby finansuje badania, to nie mogą być one kompleksowe.

  16. A ja tak tylko na chwile. W sprawie wczorajszej :”ulicznicy zwyczajnej” – taka nazwe zafundowano zwyklej miotle z witek bodajze wierzbowych. Ot dowcipni „nazwodawcy”.

    Moja Bunia wspominajac lata mlodosci nadmienila kiedys, ze jajka to byl rarytas na jaki nie kazdy sobie mogl pozwolic. To bylo przy okazji mego grymaszenia na jajecznice. Do dzis mi to zostalo,ladnie pachnie, przyjemnie wyglada lecz zjesc moge jedynie naparstek. Co jest o tyle dziwne, ze jajka jako takie lubie. Szczegolnie z kawiorem i wedzonym lososiem, albo w salatkach, albo omlety, albo…

    BB Mila (Bando Blogowa oczywista). Czas powiedziec do widzenia. Juz za kilka godzin wyruszamy.
    Zatem do zobaczenia wirtualnego za jakies dwa miesiace. Serdeczne

    Pozdrowiatka od zwierzatka
    Echidna

  17. Echidno,
    szczęśliwej podróży i wielu pięknych przeżyć!
    Pilnuj torebki 😎

  18. a moze Okoniowi cos zaszkodzlilo?
    http://picasaweb.google.fr/slawek1412/Okon#5343409518108380690
    szybkiego powrotu na bloga lono zyczac dziabne leffka, wszak dopiero poludnie, powazniejszy toascik o zwyklej porze,

    Echidna, nie odpowiedzialas na maila, 🙁

  19. Do Lefka mam daleko 🙁

    Wszystkiego najlepszego z okazji 20 lat Wolnej Niepodległej Polski.
    Jest się z czego cieszyć 🙂
    Za wszystkie błędy i potknięcia przepraszamy.

  20. po wyzwoleniu nawet sie rozmnozyl 🙂

  21. nie mówcie mi o jajkach
    mojej słabości
    ..której sobie i tak folguję ponad miarę
    :::
    Gospodarzu
    a co tam z Darkiem niejasne
    prosił ze dwa lata, aby się dostać na Noc Ś
    dostał się, przyniósł te swoje śledzie
    i jak mógł, przesuwał je na koniec kolejki
    a niepotrzebnie (jak pisałem)
    niestety, ma napisać w lokalnym dzienniku relację
    wiedza go zawodzi, więc pewnie pozmyśla
    a dziś u mnie, stosowna balladka o nim i jego rozterkach
    (tu była już dużo wcześniej)

  22. Marku-bardzo mi się podoba Twój toast 🙂
    Kielichy w dłoń o stosownej porze !
    A na przekąskę :
    http://luxe.campagne.free.fr/campagne-photos/source/oeufs-mimosa.html
    Jajka lubię we wszelkich postaciach natomiast
    jaja mimoza to danie niezwykle proste,ale jaka piękna nazwa !

    Chociaż dzisiaj może byłaby bardziej stosowna jakaś
    przekąska biało-czerwona ?

  23. powiązałem dranie przed wyzwoleniem 😆 się z moich łapsk
    http://picasaweb.google.de/arkadiusalbum/Okon02#slideshow/5343418662795902530

  24. Echidno, poszukałem ulicznicy zwyczajnej na wyszukiwarce i znalazłem. „Ulicznica zwyczajna” – tak napisała jedna z naszych blogowiczek o drugiej, którą wspomniała że wybiegła na ulicę w stronę Dammu (pewnie w Amsterdamie). Skwitowała nazwanie siebie w ten sposób tylko poprzez „Jak mieszkam w mieście, nie mogę wybiegać na pole” czy coś podobnego.

    Ja to przypomniałem i dostało mi się od Pyry. Może słusznie.

  25. Stanislawie, nie przejmuj sie mokre i zimne a wyczekiwane lato, ktore trwa przeciez tak krotko jesli sie wezmie pod uwage fakt, ze dziecko do 15 lipca siedzi w szkole, wiec jak wyjde w lato to bedzie juz po lecie a teraz tez nie moge z niczego skorzystac bo zimnica i ponuro.

    Jak sie potoczylo to niewazne ale te 20 lat trzeba uczcic!

  26. Nie wiem, czy Pan Lulek z Pyrą przyjmą Okonia do swego, elitarnego klubu ludzi dojrzałych – pomyślimy, potargujemy się (nie wiadomo o co, ale potargować można).
    U Pyr dzisiaj będzie eintopf z kalarepki z liśćmi, uczciwy, poznański rumpuć na kawałku łopatki z kością. Już z półtora miesiąca nie jadłyśmy porządnej zupy i Pyra się zbuntowała. Niech tam Młodsza kręci nosem (od zup się tyje, a od czekoladek – nie!)
    Staszku! Owa Dama przeżyła szok wczoraj, czemu wyraz dała telefoniczny i e-mailowy. Damy bywają jak wiadomo bluszcze, albo mimozy, albo pokrzywy jak Pyra (ale wtedy nie są Damy, tylko kobiety). No i dlatego Cię wywołałam do tablicy, żebyś mógł właściwą suplikacją winy swoje (niewinne zmazać).

  27. Okoniu – sto lat w rockandrollowej formie. Może jeszcze gdzieś się spotkamy przy dźwiękach Billa Haleya. Zdrowie kielichem Salento Primitivo

  28. A u mnie wlasnie kanapki z pomidorkiem i z cebula i z bazylia. Kocham pomidory! Brakuje jeszcze mozerelki, ale nadrobie braki wieczorem.

  29. O, a przy okazji Solidarnosci strzelilam krotko, ale za to sie podziekowania pokazaly niemiecko-, polsko- i anglojezyczne. Warto bylo
    http://www.scholar-online.pl/articles.php?article_id=26

  30. Dziękuję za wsparcie i wszystkiego najlepszego Okoniowi.
    A teraz żegnam, bo właśnie nam skrócili pracę, abyśmy mogli spełnić toast i wydostać się z Gdańska przed zamknięciem ostatnich wyjazdów. Oczywiście w odwrotnej kolejności

  31. Brawo Źródełko – robisz świetną robotę.

  32. No to teraz skumałem, dlaczego Brzucho donosił o śledziach po fakcie ;(
    Inaczej stałbym pod drzwiami, jak wielu innych i czekał aż ze śledziowego stołu spadnie cos dla niewtajemniczonych w arkana sztuki przyrządzanie śledzia.
    Ale tak nie jest Brzucho. Można go u nas w de, i wielu jest za to Gott sei Dank nie przygotowywać samemu. Jest do dostanie w małych i dużych słoikach. Z tych pojemników jego smak jest tylko kwaśny. Tu i nie robi żadnej różnicy wielkość pojemnika. Również w jakiej formie będzie toto spożyte. Jako podłużny filet czy zwinięty. Ten ostatni nazywany jest rollmops. Podobnie brzmi tez rasa piesów o skwaśniałej minie.

    Ale ja nie z tych Brzucho, co takie lubi. Śledzie sam przyrządzam /tu dowody/
    http://picasaweb.google.de/arkadiusalbum/SLEDZ#slideshow/5343425979240707458
    na wiele sposobów. Podczas oprawiania i doprawiania wkrada się jednak jakiś feler 🙁 Długo nie poleżą u mnie.
    Następnym razem, proszę nie zapominaj o nowym śledziożrecu 😆
    rozwiewa sie 😆 nie bede ponownie klepal co to znaczy 😆

  33. Znalazłam stosowną biało-czerwoną przekąskę na dzisiejszą
    okazję.Linka strasznie długa,nie wiedzieć czemu :

    http://lh3.ggpht.com/_OXnRtFQjjUk/Sietf81QzfI/AAAAAAAAANA/1yH7gz1dq1Y/Bia%C5%82o-czerwona%20zebra%20z%20jaj%20i%20pomidor%C3%B3w.jpg

  34. Dzień dobry Szampaństwu.
    Róbta i gadajta co chceta, dla Alicji dzień bez pomidora to dzień stracony i Alicja chrzani, czy organiczny, byleby pachniał i smakował jak pomidor.
    W zimie o to trudniej, ale nie mogę się bez pomidorów obejść, muszą być w kuchni w koszyczku.
    Ważna uwaga – NIGDY nie należy przechowywać pomidorów w lodówce, tutaj (i nie tylko tutaj) powszechna rzecz, ale wszystkim znajomym staram się przetłumaczyć * i udało mi się większości wbić do głowy – pomidor nienawidzi lodówki.
    Dodam, że gdyby brać wszystkie tzw. badania o tym, co dla nas dobre, a co złe, dawno powinnam zejść z tego świata, i to z hukiem. Nawet wam nie powiem, jakie trucizny oprócz pomidorów i jaj zajadam z ochotą. Golonkę wieprzową z puszki o 6-tej rano na przykład 😯
    Idę sprawdzić, czy jeszcze żyję…

    Echidna,
    pięknej podróży, a jak gdzies sie uda, to sprawozdaj, choćby krótko 🙂

  35. Gospodarzostwo beda zasiadac w Wyszkowie i autografowac. Wiadomosc wspaniala. Wyobrazam sobie, ze miejscowi meblarze zasponsorowali swoje wyroby i nie tylko stól, najlepiej okragly, ale i fotele beda nosily dyskretne znaki firmowe. Nie wspominam o katalogach które tak w nieobowiazujacej bliskosci beda do dyspozycji gosci.
    Zmotywowany informacja wyslalem umyslnego który przygotuje sprawozdanie. Koncentrujac sie na szacie fotograficznej. Dla siebie pozostawiam opisówke. Na poniedzialek albo niedziele wieczorem
    Pan Lulek

  36. Danuska, linka sie nie otwiera, a u Arkadiusza coraz wiecej trupow

  37. Mój klan Pommodores. To jeszcze sprzed czasów, kiedy porzeczki zagrabiły hektary. Teraz uprawiam 5 krzaczków 🙁
    http://alicja.homelinux.com/news/0015.jpg

  38. Arcadius
    co prawda, to prawda
    przydałby się nam berliński desant
    z całych sił będę się starał pamiętać o Tobie
    ..następnym razem ..śledzio (i rybo) żerco

  39. Sławku-nie wiem, dlaczego u Ciebie się nie otwiera.
    U mnie wszystko działa.Opiszę zatem własnymi słowami-
    jest to jajo ugotowane na twardo i przekładane plastrami
    pomidora.Całość udaje jajko w czerwone,poprzeczne paski-
    taka pisanka w narodowych kolorach.

  40. Danuśka,
    u mnie też ten sznureczek sie nie otwiera 🙁

  41. Niestety nie wiem,jak technicznie z tego wybrnąć 🙁
    Mea culpa !

  42. Arcadius- nie otwiera się !
    Nie pośmieję się z Tobą !

  43. Nieźle chyba narozrabiałam-wszyscy mają zabawę,
    a ja nie wiem,o co chodzi.

  44. to sa jaja 😉

  45. Witajcie,
    Wszystkiego najlepszego dla Okonia!!!

    A dzisiejszy toast spełnię jakimś przywiezionym ostatnio z wycieczki węgrzynem. Jeden za Okonia, drugi wolnościowy 😉

  46. Alicjo,
    co to za odmiana? 😯
    Jak było na rowerze? Siodełko wygląda na wygodne.
    Mnie się też Danuśkowy link nie otwiera, w żadnej wersji 🙁

  47. Kod 99d9 – czyli prawie 100 razy do d…U mnie nie otwiera się żadna linka, z wyjątkiem łbów śledziowych Arka.

  48. ale jaja, te od Arkadiusza, te od Aszysza niestety, nie chca sie pokazac, ani w PC, ani w Macu

  49. Alicja, fakt niezle te mutanty

  50. Jajomidor.
    Profesor Bralczyk zapewne obraca sie w grobie. Jezeli juz zaszedl tak daleko.
    Jesli Okoniowi nie skladalem, to pozwól mlodszy kolego, ze zycze Tobie aby jeden z kolejnych Zjazdów a moze lepiej Kongresów odbyl sie na Twoim terytorium
    Pan Lulek

  51. Aszyszu – dzięki !
    Jajopomidor był właśnie na zdjęciu w moim linku.

  52. Na „patriotyczny”, biało-czerwony deser proponuję ogólnie dostępne teraz truskawki z bitą śmietaną

  53. Mnie sie otwiera wszystko czyli kolejne jajo w paski (wiezienne?). Ze sie komus chcialo tak zlozyc 🙂
    Gospodarz pisze:”insalata caprese czyli plasterki mięsistego czerwonego pomidora przekładane białą mozzarellą i ozdobione listkami bazylii a wszystko skropione winegretem.” a ja myslalem, ze to sie skrapia oliwka i tak zawsze robilem. Czy winegret to ocet czy ocet z czyms? Ostatnio zreszta pod wplywem blogu kupilem sobie ocet balsamiczny (aceto balsamico) z Modeny (wyglada jakby tylko w Modenie ocet robili), czerwony (chyba) iles tam ma lat ale nie bardzo wiem wlasciwie co z tym zrobic bo ja i ocet nigdy w parze nie chodzilismy. Chyba tylko do zimnych nozek uzywalem a salat niestety jadam b. malo poza wlasnie pomidorkami z bocconcini i bazylia (teraz mam wlasna z donicy 🙂 ) i „ceasar salad” ale nie chce mi sie samemu robic „dressing” to na ogol gdzies jadam.
    Pomyslec, ze kiedys aceton do klejenia modeli samolotow uzywalem…

  54. Wieczorową porą wzniosę bardzo solenny toast, naprawdę jest za co 🙂

  55. Włosi skrapiają caprese naogół czystą oliwą. My wolimy winegret, bo dodaju smaku. A winegret to mieszanina oliwy, octu balsamicznego, czosnku,pieprzu, soli, musztardy i miodu. A dokładny przepis jest w naszej witrynie czyli www adamczewscy.pl

  56. Same pomidory wolę bez octu, ale mozzarella skropiona balsamico i oliwą i posypana świeżo mielonym pieprzem nabiera pięknego aromatu i smaku.
    W rodzinie bliższej i dalszej gusta są podzielone 😉
    Jajomidor kojarzy mi się z Lepperem 😉

  57. Zaczynam planować lipcową podróż do Polski i zastanawiam się, czy pojechać z młodymi do Auschwitz. Zajrzałam na stronę Muzeum i nie wiem, czy możliwe jest zwiedzanie bez przewodnika, czy lepiej dołączyć do jakiejś grupy lub zaangażować przewodnika tylko dla siebie. Ma ktoś doświadczenie w tej kwestii?
    Dalsze plany to Kraków i Wieliczka, a po weselu podróż nad morze (Gdańsk, Łeba) i powrót przez Niemcy (młodzi są jeszcze zaproszeni w okolice Hannoveru).

  58. Dzieki za info. Musze sobie zrobic inaczej nastepnym razem bo i ocet trzeba w koncu otworzyc a juz pewnie ze dwa miesiace sobie stoi i czeka na okazje. Zwlaszcza ze ostanie pare dni robie sobie wlasnie caprese z wlasna bazylia choc i tymianku nieco dosypuje.
    W Calgarewku od paru dni pogoda jak w Madrycie czyli cieplutko, pelne slonce a gory blyszcza na horyzoncie i zapraszaja. Ma sie niestety nieco zepsuc ale to juz od wczoraj wiec poki co odpukac i cieszyc sie ze znowuz sie pomylili. Mysle, zeby namowic znajomkow i zrobic sobie „slow cooking day” czyli zebrac sie, moze ze 2-3 grile razem i zrobic po poludniowemu (Texas, Louisiana) czyli od rana do wieczora grilowanie, wedzenie czy jak to nazwac jak mieso siedzi z 10-12 godzin na grilu na malym ogniu. Na ostro (Tex-Mex). Wieprzowina, wolowina a w miedzyczasie cos szybszego zeby z glodu nie umrzec.

  59. a mnie sie Lepper kojarzy z l?pre ( bez akcentu lepre )

  60. No i gar jambalaya z owocow morza albo dwa mniejsze i drugi na szynce i boczku. Jeszcze tylko znajomych trzeba przekonac, grile przewiezc a niektorzy maja solidne maszyny jak lokomotowa to nie takie latwe jak sie wydaje, miesa zakupic i przepisy sprawdzic. Rano wstac o 6-tej i zaczac sie bawic to na 18 powinno byc gotowe 🙂
    „….Jambalaya, a-crawfish pie and-a file gumbo
    ‚Cause tonight I’m gonna see my ma cher amio
    Pick guitar, fill fruit jar and be gay-oh
    Son of a gun, we’ll have big fun on the bayou…
    …Dress in style, go hog wild, me oh my oh
    Son of a gun, we’ll have big fun on the bayou”.

    No to sobie narobilem ochoty.

  61. yyc, jak w Madrycie mowisz?
    to pewnie juz truskawki niezle dostepne, a poniewaz o wlasnej miecie tez wspomniales i z octem masz zaleglosci, to Ci powiem tak:
    te truskawki na pol, ledwo cukru, sporo miety no i ten ocet dozowany skromnie, nawet grila nie trzeba

  62. No moze w Barcelonie… Miety akurat mam duzo i ladnej, czyli co? Mam ciachnac te listki na te truskawki, nieco cukru i zalac tym aceto balsamico? Czy to ma postac nieco czy mozna od razu bos mnie zaintrygowal. Tak truskawek jeszcze nie jadlem. Truskawki niestety z Kalifornii tzn ladne w wygladzie ale smakowo to juz nie do konca. Czasem sie trafi, moze mi sie uda dzisiaj dostac takie ze smakiem.

  63. Jak ja pamiętam, to jajko jest tak „skonstruowane”, że ma dużo złego cholesterolu w żółtku i substancję go likwidującą w białku. A poza tym jest bardzo pożywne.

  64. yyc, no prawie tak, tyle, ze nie zalac bron PB, raczej ledwie skropic i posmaczyc, elementem najwazniejszym sa jednak trustawki o smaku truskawek, moze postac 15 min. w lodowce, po 5 na stole i tak go zniknie

  65. a skoro juz sie zgadalo, to swojego czasu Piotr te truskawki na zielonym szpinaku i do tego z jajami podawal jako wejscie, bardzo przedni inicjatyw, sprawdzilem i chwale, pogrzeb w archiwumie

  66. aha, Alicja, zlota mysl z tym pomidorem poza lodowka, od lat powtarzam, ale kto by mnie sluchal?

  67. Mialem na mysli pokropic nie zalac… Te truskawki no to troche smaku maja ale nie tak intensywnie truskawkowy jak te z pola i klimatu odpowiedniego. Sprobowac mozna i sie zobaczy a bedzie inaczej i brzmi smakowicie. Dzieki.

  68. musze kicac, wiec z niewielkim wyprzedzeniem bable dla Okonia:

    http://picasaweb.google.fr/slawek1412/BableZaOkonia#5343521772850513154

  69. Moja przeglądarka mozilla już się nie buntuje.Nie ma już zaślepki , która była jeszcze rano.Przeskanowałam komputer programem antywirusowym. Znalazłam jednego trojana. Wpakowałam go do kwarantanny . Tego trojana wpuściłam z własnej i nieprzymuszonej woli na komputer i nawet pamiętam w jakich okolicznościach. Wypełniałam sprawozdanie GUS i była propozycja wypełnienia i wysyłki drogą internetową. Trzeba było pobrać tylko odpowiedni program. Pobrałam ten program i wtedy właśnie komputer aż bulgotał jak woda w czajniku ,i biedak ostrzegał że się narażam 🙂 .
    Nie dałam za wygraną. No i wyszło jak wyszło.

    Nemo wiem na pewno ,że warto wziąć prywatnie przewodnika w Oświęcimiu. Mniej więcej rok temu byłam z córką i zapłaciłyśmy 150 PLN.
    Przewodniczka oprowadziła nas po Oświęcimskim Obozie a potem przeszłyśmy Brzezinkę. Jest to dość długa droga od rampy aż do pomnika
    Z Oświęcimia do Brzezinki można podjechać autobusem miejskim , taksówką a najlepiej własnym samochodem.
    Zauważyłam,że przewodnicy prowadzący większe grupy , nie kontrolują czy ludzie słyszą co właśnie jest omawiane podczas zwiedzania. W Brzezince też nie starają się pokazać to co jest możliwe do pokazania.
    Szybki marszobieg. Widziałam to.

  70. Tez tak mi się wydaje Torlinie
    Białko ma kolor biały a biały wiadomo od dawna, odbija większość promieni słonecznych. Za igranie z promieniami i pozorną czystość jest biały ukarany. Nie wchłania światła. To oznaczać może tylko, ze jest żółtko zatrute a zatem niebezpieczne

  71. W ubiegłym roku dostałem słoik konfitury truskawkowej od Sławka.
    Idąc za przykładem i naśladując francuskich rzemieślników sam sobie zrobiłem konfiturę ,że palce i słoik wylizywać. Truskawki na pół , zasypać cukrem, dodać listki mięty , pokropić aceto balsamico i gotować na małym ogniu. Potem do słoików. Zimy nie dotrwa.

  72. Moja siostra powiada,ze jestem najlepszym dowodem,na to,ze jaja nie szkodza!! Bo gdyby tak bylo, bylabym juz w niebie 😮
    Kiedys dieta moja skladala sie tylko z jaj.Jadlam je rano,w poludnie i wieczorem.Teraz troszke zmadrzalam,ale niewiele.No, moze raz w tygodniu bez jajka przezyje.I zadnej tam margaryny na moim stole nikt jeszcze nie „uwidzial”!!

    Przy okazji Okoniowi skladam najlepsze zyczenia i dluuuuuuuuugich lat w zdrowiu 😀 😀 😀

    Salute amici.

  73. Sto lat w zdrowiu. Wzrostu indeksów na giełdzie. Przyjazdu do Polski. Odwiedzin w Warszawie i wszystkiego co najlepsze Dla kogo ? Dla G.Okonia !!!

    I tak oto stałem się sprawcą najdłużej obchodzonych urodzin w życiu Okonia 🙂

  74. Mala whiseczka wznioslam toast za te ostatnie 20 lat.

    Nemo Oswiecim obeszlam z przewodnikiem i bez. Moje doswiadczenie jest takie: Z duzym spokojem pani przewodnik oprowadzila cala grupe, ktora liczyla ok 10 osob. Byla gotowa odpowiadac na wszelkie pytania i dala nam wybor czy chcemy razem z nia isc do Birkenau czy sami. Poszlismy sami i nie zalujemy wyboru. W Auschwitz dostalismy lekcje historii w Birkenau atmosfere historii.
    Dwa lata pozniej obeszlismy oba bez przewodnika.

  75. Marek, gotowac tak zeby sie rozgotowaly te truskawki czy tylko troche zeby byly cale (polowki) i jedrne? I jak je wrzuce do garnka, patelni to czy troche masla czy czegos mam dac?

  76. Za dwudziestolecie dzisiaj mijające piję zacnym LECHEM 🙂

  77. tu masz sałatę ze szpinaku z truskawkami. U mnie zawsze przebój latem. Dodaję też jagody amerykańskie albo jeżyny, dla smaku i dla oka.
    http://www.youtube.com/watch?v=JU45L81jU5E

  78. Pyra, dziekuje bardzo! Wymyslilam jeszcze cos: apel o swieto europejskie, ktore laczy, a nie dzieli, i aby wreszcie wklad Polski w Europe byl wszedzie doceniany:

    http://www.scholar-online.pl/viewpage.php?page_id=25&c_start=450#c9677

    Wyslalam do Prezydenta Polski, Premiera Polski, Kanclerz Niemiec, Prezydenta Niemiec i KE i PE. Ciekawe co na to powiedza. Na razie pierwsze odpowiedzi juz sa (na tak), ale to osoby politycznie nieaktywne.

    I ciesze sie, bo skoro politycy nas nie repezentuja za granica, to musimy sie sami zaprezentowac, nie?

    Tymczasem trzeci dzien z kolei Mama mnie rozpieszcza plackami ziemniaczanymi (w ramach rewanzu za ten Gdank, w ktorym mialam dzis byc, a nie moglam jechac).

  79. Nemo może niezbyt jasno to wynika z mojego poprzedniego wpisu , ale te 150 PLN to jest łączna opłata za przewodnika po obozie w Oświęcimiu i Brzezince. W Brzezince jest też co zwiedzać na ogromnym obszarze.

  80. Zdrowie Okonia! Sto lat!

  81. Dzieki Alicjo to juz wiem co mam wiedziec na temat winegretu. Ocet mam inne rzeczy tez tylko jeszcze prace skonczyc i bedzie dzisiaj zabawa w kuchni. W Calgary niestety trudno o rukole a wiem bo robie sobie czasem carpacio i rukoli nigdy nie moge znalezc wiec cos innego biore.

  82. Obejrzałam wideo z przyjemnością i zauważyłam, że Gospodarz podawał sałatki na Białej Marii 😉

    Dzisiaj pracowity dzień, nalezał mi się ten LECH tak czy owak. Właśnie trwa przerwa toastowa i od pracy. Trochę oczyściłam moje hektary, chłodnawo, deszczowo przeplatane ze słońcem, to chwastom w to graj. Nie wiem, co za kwiatki mi wyrosną między porzeczkami, widzę, że coś rośnie i na pewno nie są to chwasty. Ogórecznik i colombine już się objawiły.
    nemo
    czy mogę ściąć nowe odrosty porzeczek, kiedy niżej są zielone jeszcze owoce? Na tych nowych odrostach najwiecej tych wszy, korci mnie, żeby ściąć i spalić.
    Na rowerze zrobiłam parę kółek w bocznej dzielnicy obok, gdzie jest tylko sporadyczny ruch lokalny – kask, który peta się po domu to stary kask Młodego i jest do bani. Siodełko faktycznie wygodne i wszystko właściwie OK, tylko muszę podnieść kierownicę nieco, bo na dłuższe trasy będzie wygodniej i lepiej dla moich połamanych wiecznie pleców.
    No to jeszcze łyk LECHA i lecę na ogródek.

  83. yyc,
    a masz gdzie wysiać rukolę? Wysłałabym Ci nasiona – raz wysiana sama się wysiewa co roku.

  84. Konfitura francuska był dość długo smażona. Ja po zagotowaniu mieszałem kilka minut. Truskawki moje były prawie całe.

  85. Pozwolę sobie na zamieszczenie listu który napisałem do Okonia u Passenta. Mam nadzieję ,że Piotr mi wybaczy…

    Okoń napisał:
    Decyzja nie byla ich. Winni byli decydowac co i jak zrobia, kiedy ZSRR sie rozpieprzy.

    Okoniu można tak pisać gdy zna się wynik. Wtedy tego nikt nie wiedział. Wszyscy stąpali po niepewnym gruncie. Ani Jaruzelski ani Biuro Polityczne , ani Solidarność nie wiedzieli jak zachowa się druga strona. Coś z nrastającym kryzysem trzeba było zrobić.
    Jaruzelski jak nikt inny zdawał sobie sprawę ,że partia sama nie da rady. Dogadując się z Wałęsą przy Okrągłym Stole chciał zrzucić część odpowiedzialności za kryzys i postępujący marazm. Nie trzeba być wielkim myślicielem by dostrzec ,że chciał zrobić eksperyment podobny do węgierskiego.
    Podobny a może inny.
    Chciał się podzielić władzą i odpowiedzialnością wynikającą z współrządzenia. Miał nadzieję ,że ?polski eksperyment ? się powiedzie i jakoś to będzie.
    Trzeba było coś zrobić . Spuścić trochę powietrza.
    Wentyla, który wypadł Jaruzelskiemu z ręki 4 czerwca 1989 roku nikt nikt z władzy nie był już w stanie złapać.
    A potem było już z górki. Trzeba było ratować co się da zagarniając i uwłaszczając się na narodowym majątku.
    Tak na marginesie to przeceniasz wpływ Związku Radzieckiego na wydarzenia w Polsce pod koniec lat 80. Faktem jest , że niedźwiedź był słaby i schorowany. Ale nie zapominaj, że miał jeszcze pazury i mógł zranić. Nikomu , ani Jaruzelskiemu, ani Wałęsie ani Amerykanom nie przyszło do głowy, że zdechnie za dwa lata.
    My mieliśmy szczęście !!! Nam się po prostu udało !!! Prosty chłop z jajami jakim jest Wałęsa zrobił więcej dla Polski niż sztaby doradców ze „służb” na zachodzie. On ich wykiwał . Jaruzelskiemu należą się wielkie dzięki za to , że Wałęsie , Mazowieckiemu, Solidarności pozwolił na eksperyment, jakim jest Wolna Niepodległa Polska.

    Zapakuj tyłek w samolot i sam sprawdź ,że mamy być z czego dumni.

  86. Tak powinniśmy być dumni! Za te nasze 20 lat! Zdrowie!

  87. Co do konfitury z truskawek, to ja bym wybrała małe truskawki i nie cięła na połowę, tylko gotowała w całości.
    Nie wiem, jakie kto proporcje uzywa, niby ma być kilogram cukru na kilogram owoców (no, to juz gruba przesada według mnie!), ja używam mniej więcej połowę tej ilości, plus dodaję wody, żeby cukier miał się w czym rozpuscić. Tak ze szklanke na pół kg cukru.
    Gotuję króciutko, schładzam i tak kilka razy, najlepiej przez dwa dni. Za każdym razem krótko podgotowuję tak, aby tylko zapyrkotało, i maluteńki ogień na 20 minut (mniej więcej). Schłodzić, powtórzyć parę razy.

  88. Marek! godz.21:05

    Nic dodać, nic ująć! Wznoszę kielich; abyśmy!

  89. popatrzcie jakie to dzieciaki (niektorzy) wtedy byly

    http://wiadomosci.onet.pl/125762,21,0,pokaz.html

  90. Marku,
    ładnie napisałeś 🙂
    Grażyna, Nirrod,
    dzięki za info, ja tam jeszcze nigdy nie byłam 🙁 Może teraz skóra zgrubiała mi na tyle, że przetrzymam…
    Alicjo,
    widzisz te mszyce, czy tylko te czerwonawe zgrubienia na liściach? Użyj lupy i sprawdź. Jeśli są, to te liście oberwij i zniszcz. Jeśli nie – to już się wyniosły i nic nie musisz robić.

  91. Misiu, 🙂
    zwiezle i jasno,
    pierwszy raz pojechalem do Polski po osmiu latach nieobecnosci wlasnie w 89, jeszcze spory dym na roznych granicach, odkopalem u rodzicow moj kwit tozsamosci i poszedlem glosowac na Mazowieckiego, wyszlo, jak wyszlo, ale pamietam, ze bylem dumny, ten pierwszy raz i tak naprawde, ech, za te dwie dychy i za Okonia, niech w koncu przywlecze odwlok i obejzy,
    stolacisko

  92. Okoniu, wszystkiego najlepszego!

  93. Echidno, pewnie już Cie nie ma, ale miotłę to się robi brzozową nie wierzbową

  94. r, zbraklo, ech te emocje

  95. miotle, to i z konwalii mozna, byleby byly pylki odpowiednie do sprzatniecia 🙂
    ze nie wspomne o mimozowej na lepsze okazje, a te tam, co do ktorych oczywiscie Zabko masz racje, to takie na codzien, a dzis swieto!

  96. Alicjo – wszystko tak samo z tymi truskawkami, tylko zamiast wody zostawiam na ladnych pare godzin a nawet na noc wtedy cukier pieknie wyciaga sok i w tym soku tak jak mowisz kilka razy.
    Ale jesli z woda dobrze wychodzi to dlaczego nie, i tak wyparuje; a moze truskawki ladniejsze zostaja w dzemie?

  97. Stara Zaba
    Raczki calui Pani Dobrodzejce po starej znajomosci. Do nozek si sciele i zarowno wszystkiego najlepszego zycze. Zwierzyna sie koci, wyrazam nadzieje, w pore a tego kowala antychrysta to jak nie w Czaplinkie to w Naleczowi, w jakiems wyszynkie, szukac nalezy. Z uszanowaniem niezmiernym pozostai, Lokun.

  98. Tym razem toast już winny, bo po obiedzie. Oby się Rodakom w Kraju wiodło!
    I powiem Wam w tajemnicy – nigdzie nie jest idealnie. Jeszcze dycha, a znormalnieje całkiem, bo MUSI.
    Mnie się Polska bardzo podoba i jestem dumna patriotka na placówce wysuniętej, mówcie sobie, co chcecie, o!

  99. Alicja, truskawki całe jak najbardziej 😀

    Za 20 i za Okonia też 😀

  100. nemo ,
    te bezkurcyje widać gołym okiem, nawet niezaokularowanym, więc pod lupą to dopiero ho-ho!
    Zapraszałam biedronki, ale ich jak na lekarstwo, chyba u sąsiadów podają im biedrończynego szampana czy co? 😯
    Dzięki za info, przystąpię do likwidacji draństwa – bez krzty miłosierdzia :mrgreen:

  101. za 20 i za Okonia!

  102. Panie Lulek,
    Sam sie pan zloz w pokrowiec, a nie mnie tu razem z panem Jureczkiem szargac tam i z powrotem. Zyczyc to i ja panu moge, zwlaszcza jesli masz pan co pozyczyc, bo prezydenckie wojaze i sandwicze wydrenowali nas do oporu. Mozesz pan jechac na kocie. Jak na Ochocie. Grabula. Okon.

  103. Slaweczku,
    Paryski przystojniaku i Kolego wytrwala ! Nie namawiaj do kaca, nie przelknalbym.
    Pozdrawiam z dna kielicha – szczesliwego Nowego Roku !

  104. moj dyzurny pomidor ma plastikowego motyla za towarzystwo

    http://picasaweb.google.de/dorotadaga/Zwierzaki#5343538038272646994

  105. Ja tez uwazam ze w Kraju sie zmienilo na lepsze to oczywiste ale zmienilo sie ogromnie. Widac to zwlaszcza jak sie leci po paru latach. Najpierw (dla mnie to byl 1991) widac bylo male zmiany, stacje benzynowe w choragiewkach tu i tam jakas kamienica odnowiona i nowe restauracje. Potem co 3 lata bywalem i zmiany pedzily jak oszalale. Czasem sie nadziwic nie moglem jak szybko. Teraz juz coraz mniej widac bo co sie mialo zmienic sie zmienilo a reszta jak wszedzie idzie swoim krokiem. Czasem denerwuje ze byle kacyki sie ustawily jak sie ustawily i byle sluzby maja chyba za duzo jeszcze do powiedzenia ale tak juz chyba jest wszedzie gdzie dochodzi do tak ogromnych zmian. A z Markiem sie zgadzam, ze po fakcie kazdy jest madry a w 1988 roku nikt na swiecie nie wierzyl ze komunizm padnie i nie wiadomo bylo jak sie ZSRR zachowa. A ciagnac sie moglo na co przyklad i Kuby i Korei wskazuje.
    Dziekuje za porady wzgledem truskawek bo nigdy sam jeszcze nie robilem konfitury i chyba sobie zrobie ale zostawie do weekendu czyli pojutrza. Moze na tagru ladniejsze truskawki dostane. Dzisiaj z cukrem, mieta i acetonem.

  106. do Siego Rybko,
    za nasze

  107. Anna, carissima mia ! Bog mi swiadkiem – nie szkodza !

  108. Rodacy !!! Ludu pracujący w Warszawie !!!
    Dzięki za wspólnie spędzone Święto!
    Oddalam się na z góry upatrzone pozycje.

    Z poważaniem KM O !!!

  109. Na kowala to ja już i czekać przestałam, gorzej to kobyłom wytłumaczyć.
    Chyba mi już pora spać iść, uprzednio żabią łapę Okoniowi do pocałowania wystawiwszy.
    Gradobicie u nas dzisiaj i zimnica straszliwa, stopni osiem niecałych a wiatr tegi, to i w kałuży najprzytulniej

  110. 😯
    Na moim podwórku, tak bezczelnie sobie?! Bać się nie boję, chociaż to chętnie pozuje na grzechotnika, jak się wystraszy i telepie ogonem okrutnie, ale nie cierpię tych takich wijców 🙁
    Niestety, u mnie normalka, ale żeby taki mi przez podwórko zasuwał całkiem powoli zresztą… no wiecie co?! 👿
    http://alicja.homelinux.com/news/Gad/img_9676.jpg

  111. p.s. Ja tego zdjęcia nie robiłam, akurat plotkowałam z Markiem Misiem naszym, Jerzor przybieżał po aparat. Ja bym do tego nie podeszła za nic! A Jerzor chciał go „wziąć na rączki”. Uświadomiłam chłopu, ze jakby wziął, to byśmy zrobili rozdział od łoża, i to bynajmniej nie za pomocą słynnej z I Zjazdu deseczki, co to Marek i Pan Lulek przedyskutowywali 😉
    Niech sobie bedą pożyteczne, niech sobie będą takie i śmakie, ale niech sie trzymają ode mnie z daleka i najlepiej nie pokazuja na oczy, o!

  112. Jeszcze kilka godzin tylko. Jak tez szykuje sie miasto meblarzy na przyjecie Gospodarzy.
    W poniedzialek to ja sprawozdam.
    Tymczasem pytanie. Co maja ze soba wspólnego slowa klipa i bora.
    Dosypjajacy
    Pan Lulek

  113. Alicja słucha King Crimson „I talk to the Wind” i dopija ostatniego łyka z butelki (nie, nie z gwinta!) „cono sur” za całokształt, mimo wszystko. Nawet wpisałam się na blog Passenta 😯 a już dawno tam nie zaglądam.
    Przyszedł mi do głowy taki mój własny wynalazek z fasoli jasiek (lima bean tutaj), bardzo sie przydaje latem do b-b-q , a do robienia proste jak nic (to pod yyc ewentualnego grilla piszę).
    Można własnego jaśka ugotować, a można kupić zapuszkowany, przelać wodą i odcedzić. No to lecę z przepisem, może się przyda (pewnie już podawałam…)

    -micha ugotowanego al dente jaśka, schłodzonego
    -dwa-trzy ziemniaki w mundurkach obrać, pokroić na duże cząstki (najlepiej wygladają ziemniaki niebieskie – tutaj purple potatoes, dodatek także zarówno estetyczny)
    – sporą wiązkę młodego kopru pokroić nie za drobno
    Składniki ciepnąć do michy.

    Vinegrette vel dressing vel sos:
    – sól, pieprz (sporo)
    – ze 2-3 ząbki czosnku rozgniecionego
    – łyżeczka suszonego oregano
    – octu (może być balsamic, jak zwykły, dodać pół łyżeczki cukru, balsamic jest zawsze po slodszej stronie od zwykłego octu) ze 3 lyżki.
    Wymieszać to wszystko z octem, na koniec dodać ze 4-5 łyżek oliwy, pomachać widelcem, albo tak jak Gospodarz demonstrował – potrzepać słoikiem i gotowe.
    Polać to, co w misce i zajadać. Ja zawsze robię dużą michę, bo to znika biegiem. Koper konieczny.
    Przy okazji uwaga – kiedys wyczytałam, że najpierw wszystkie składniki sosów sałatowych powinno się mieszać z octem, a na koniec dodawać oliwy. Bo jak się oliwy doda na poczatku, albo tak bez pojecia w ogóle, to składniki oblepia się oliwą i nie pożenią dobrze. Na zdrowy rozum – chyba coś w tym jest.
    O, ja ciagle mam te pół lampki w lampce, bo zamiast pic, to klepie. Ale u mnie jeszcze ciagle czwartek, 22:40
    Mogę celebrować 😉

  114. Dziecko o 4.00 na wojaże, a ja doczytuję wczorajsze, Toasty były resztką nalewki truskawkowej, ubiegłorocznej.

  115. …eeee… wszyscy poszli spać czy co?
    To ja gaszę światło, poniżej dobranocka, którą Akadius doceni 😉
    Te fale 😯
    http://www.youtube.com/watch?v=78g-1xrI_KY

  116. Toasty były tylko jeden z obtoastowanych nie zauważył. Skromny i nieśmiały, czy cuś…

  117. Do roboty, do roboty !!!

  118. O, Pyra melduje!
    Ale ja do wyrka, wołają. No to idę niegrzeszyć, co mi tam 😉
    Dobranoc!
    I Dzień dobry!
    p.s. Jestesmy ekologiczni, naokoło świata, a ta żarówka to jest wiadomo, umowna 😉

  119. No nic, godzina 22.10 czyli wczesnie rano w Kraju nad Prosna. Jutro jeszcze Slawkowi wspomne ale truskawki pocukrzone i pomietowane i poacetonowane byly pyszne. Musze znalezc mniejsza miete bo ostatnio jakies takie cale drzewa hoduja i trzeba listki lamac a bylo by ladniej takie male w calosci sypnac na truskaweczki. Mam deser na nastepny raz jak sie goscie zjawia. Poza tym grill calodniowy sie chyba zrobi w lipcu a do tego w pracy zesmy sie zgadali z paroma ludzmi z roznych zakatkow swiata i tez w lipcu robimy sobie dzien 5 kontynentow i kazdy ma cos upichcic ale uczciwie a nie ze sklepu. Zapowiada sie wiec przyjemny lipiec grilowo-towarzysko. Zobaczymy co wyjdzie. Nie ma co sie rozpisywac bo pewnie za chwilke nowy temat i to wszystko wsiaknie…