Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego

18.04.2017
wtorek

Pochwała świątecznych resztek

18 kwietnia 2017, wtorek,

Najbardziej lubię święta za to, że jeszcze po ich zakończeniu przez kilka dni dojada się smakowite resztki. Nawet pod tym kątem przygotowuję świąteczne dania, aby dawały się przechowywać kilka następnych dni bez utraty smaku. A przygotowuję je w ostatniej chwili. Ponieważ wyjeżdżałam tuż przed świętami, a wracałam w przedświateczną sobotę, przygotowane przeze mnie dania, takie jak rolada z indyczej piersi czy faszerowany kurczakiem kurczak albo pasztet przygotowałam, włożyłam w foremki i zamroziłam. Tuż w sobotę popołudniu szybko rozmroziłam i upiekłam. Ciasta trwałe także przygotowałam wcześniej, a jedynie drożdżowe i makowiec zrobiłam w pół godziny dzięki thermomixowi, z którym przeprosiłam się ostatnio.

Właściwie można by nie robić nic domowego na święta. Wszelakich dóbr jest pełno w sklepach, nie kosztują znacząco więcej, niż wyda się na domowe wyroby, ale tradycja licząca sobie kilka setek lat weszła nam wszystkim niewątpliwie w krew i odczuwamy kategoryczny imperatyw ugotowania, ukręcenia, wymieszania i podania na stół a potem wstawienia do lodówki smakołyków na poświąteczne dni.

Tradycja świątecznego jedzenia to jedna z tych, które pięknie się przechowały, i dobrze. Nie pieczemy już całych cielęcych szynek, nie układamy stosów różnych kiełbas, nie pieczemy bab drożdżowych co najmniej z 60 jaj. Mamy zazwyczaj domy zatomizowane i niewielkie, a i apetyty jakby nie te, no i rozsądek każe jeść z umiarem. Ale tak naprawdę nie wyobrażam sobie świąt bez kilku dobrych potraw, które zjadane jeszcze po świętach dadzą poczucie odświętności.

Niech żyją resztki ze świąt!

Rolada z indyczej piersi

Filet z indyczej piersi wagi około 80 dag, 5 dag schłodzonego masła, 2 ząbki czosnku, pieprz, sól, 2 kopiaste łyżki małych rodzynek (lub suszonej żurawiny albo pokrojonych suszonych moreli), kieliszek białego wina

Najpierw zbić mięso tłuczkiem do mięsa, aby powstał równy, dość cienki płat. Lekko posypać go pieprzem i solą oraz posmarować przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Na całej powierzchni ułożyć plasterki masła. Wzdłuż jednego z brzegów rozłożyć rodzynki (lub inne owoce) i od tego brzegu zacząć zwijanie rolady. Zwiniętą roladę mocno zasznurować. Włożyć do foliowego rękawa, wlać do niego kieliszek wina i piec ponad godzinę. Kroić po zupełnym schłodzeniu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 98

Dodaj komentarz »
  1. dzień dobry …

    ja dziś z resztek robię omlet na śniadanie … a na obiad zupę jarzynową z kiełbasą …

    za oknem śnieg na dachach i trawnikach …

  2. Danuśka słoneczny ten wyjazd … napis zauważyłam i wiem dlaczego jest … )

    nasz wyjazd bardzo udany a pogoda była nawet łaskawa dla nas mimo wiatru i zimna a czasami deszczu … mimo to zwiedziliśmy kilka ruin zamków, weszliśmy na górę i skałki, obeszliśmy okoliczne lasy …

  3. Dzień dobry,
    Nawet ja w tym roku trochę przygotowałem się do świąt, tzn. zrobiłem jajka faszerowane pierwszy raz w życiu i upiekłem jagnięcinę. Jedno i drugie wyszło bardzo smaczne, a jagnięcina – palce lizać. Nieskromnie powiem – żałuję, że za gotowanie wziąłem się tak późno w życiu, ale lepiej późno niż wcale. Tutaj też musze się pokłonić Blogowi, bo dzięki niemu gotuję znacznie więcej niż kiedyś.

    Danuśka – nie jarzę dlaczego mnie i Joli dedykujesz to zdjęcie, ale i tak jestem bardzo szczęśliwy, że ja też jestem na tej krótkiej liście.
    Nie wiem dokładnie jak się robi mojito, ale wiem jak się robi brazylijskie caipirinha, bardzo polecam, chociaż z dostaniem brazylijskiego rumu LEBLON mogą być w Polsce duże kłopoty. A właśnie tylko ten trunek jest do tego najlepszy. Instrukcja zdjęciowa..
    https://photos.google.com/share/AF1QipMX6RBgySDzE4boPgHNESybUIB1ZM4-W0zaJcrI3_al4VxBoXh-KvjeEfCjwdMToQ?key=ZmpUV2JpdjhfbWNpVlEyb3ctZW01cXJudFdLTTBn
    Dobranoc

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nowy ja wiem dlaczego ale Danuśka niech sama napisze co autorka miała na myśli … 😉 … ja tylko dodam, że wczoraj w drodze powrotnej wpadliśmy coś zjeść i zamówiłam mojito … niestety wielkie rozczarowanie bo mięty nawet listka a za zielone robił jakiś syrop .. było fuj …

    Alicjo z okazji urodzin zdrowia i szczęścia …. 🙂

  6. Mnie zostala reszta z zabnicy. Rybe mozna podziwiac na zdjeciu Danuski.

  7. Dzień dobry 🙂
    kawa

  8. Irku … 🙂

    moje resztki pochodzą od znajomych, którzy nas zaprosili tylko na kawę po naszym powrocie … ale te „resztki” to same pyszności .. no i kawał ciasta do kawy też mam …

    kotka sama w domu była bardzo grzeczna … no i nawet się ucieszyła z mojego powrotu… 😉

  9. Gapa ze mnie, dopiero teraz zauważyłam nowy tekst a wpisałam sie pod poprzednim 🙂

  10. Nawet gdyby Jolinek dołożyła podróbke mochito i Nowy oryginalne Caipirinha do wszystkich poswiatecznych resztek to ja i tak nie zamieniłem się nawet tylko na codzienny śniadaniowy deser (naga kąpiel w oceanie)

  11. Marsz Wolności …6 maja … godz. 13.00 … Plac Bankowy … Warszawa … ja się wybieram …

  12. pogoda taka, że spacery dobrze wyglądają przez okno ..

    przypomniałam sobie w ramach sprzątania, że mam starą sokowirówkę … kupiłam sporo ładnej marchewki i się pocieszam sokiem …

    jutro planuję zupę ogórkową bo w ramach świątecznego jedzenia rezygnowałam z nich by spróbować innych pyszności … zupy będą pewnie przez tydzień aż mi się znudzą …

  13. Pies spacerów nie daruje, pada czy wieje, wyjść trzeba. Podobno nie ma złej pogody, najwyżej złe ubranie, więc czapeczka, rękawiczki, szalik i w drogę…
    Rozgrzewam się resztkami białego barszczu wyjadając świąteczne smakołyki. Podobnie jak u Małgosi, pasztet był z dużym zapasem, który zostanie w porcjach zamrożony do wykorzystania na później. No i święta, święta i po świętach 🙂

  14. jolinku,
    zdrowia sie przyda, bo zycie bez sprawnej praewj reki to nie zycie. tyle, ze jest czym przywalic z zagipsowanej po lokiec prawicy bez konsekwencji dla siebie. fizycznych, bo prawne to inna sprawa.
    chlodnawo, ale slonecznie.

  15. Alicjo-urodzinowo przede wszystkim prawej ręki bezgipsowej i bezbólowej!!!

    A teraz w sprawie mojito-podczas naszej wietnamskiej podróży próbowałyśmy ten trunek w różnych miastach, to była nasza miła, wieczorna tradycja 🙂 Mojito jest doskonałe na upały i wraz z Jolinkiem uznałyśmy, że wobec powyższego sprawdza się znakomicie w wietnamskich okolicznościach przyrody.
    Nowy-podczas parapetówki przyrządziłeś rzeczony napój na życzenie Twojej córki.
    Być może to była wielka improwizacja, tym niemniej wyszło świetnie. Przy następnym wspólnym spotkaniu również je u Ciebie zamówimy 😉 Czuj duch!

  16. Mojito to rzeczywiście miły, nieskompilowany drink. Ten tradycyjny zawiera biały rum i trzcinowy cukier oraz oczywiście miętę. Pierwsze mojito piłam na Kubie i od tego czasu podbiło moje serce 🙂

  17. Danuśka – dzięki.
    To co było u mnie nazywa się Sangria i być może to jakiś odpowiednik mojito. Ja nauczyłem się Sangrii także od Brazylijczyków. Oni wiedza co dobre na upały. Jeśli ktoś chciałby zrobić podaję mój przepis, a właściwie jednej Brazylijki.
    1. 1,5 butelki czerwonego wytrawnego wina
    2. około 200 ml białego rumu, np Bacardi
    3. około 0,5 litra soku z czerwonych grejpfrutów,
    4. dwie pomarańcze pokrojone w plastry lub ćwiartki,
    5. dwie cytryny też pokrojone
    6. mogą być inne owoce, ja dodałem jeszcze dwie mandarynki
    Wszystko wlać do dużego dzbanka i wstawić na około 2 godziny do lodówki, ale nie dłużej. Przed podaniem wsypać dużo lodu, nie żałować!
    Może się komuś przydać w nadchodzącym lecie. 🙂

  18. Nowy Sangria była pita przez wszystkich a tego drinka przygotowałeś prawie na koniec dla Córki i nie miało nic wspólnego z czerwonym winem … Córka nazwała to mojito i tak smakowało bo dała mi spróbować … 🙂

    Alicjo Twoje zdrowie … 🙂 .. co sobie zafundowałaś z okazji urodzin? ….

  19. Jeszcze nic, ale pomysle…
    Nawet wody mineralnej nie moge sobie otworzyc, psiakosc, a prosilam jerza, zeby niczego nie zakrecal…reka nie boli, ale nie moge jej uzyc i to jest problem. poza tym zaczyna mnie denerwowac postepujacy balagan, ktory sam sie robi, ale sam sie nie sprzata.
    Nic to, dzisiaj szampanuje, o ile doo tego czasu kot mnie nie zeżre, bo nie moge otworzyc puszki z „mokrym” jedzeniem, ktorego byla pozbawiona przez 3 dni. U nas nie ma prawa, zeby zabraklo mokrego, kot to wie i skoro gozdina ta i ta nadeszla, mokre powinno byc w misce!!!

  20. Wielki szacun Beniowi że tak jak i my potrafi przytulić chłodną blondynkę
    http://cdn3.spiegel.de/images/image-1130706-860_galleryfree-uwfh-1130706.jpg

  21. Alicjo, zdrowia i wszystkiego najlepszego!

  22. Alicjo,
    Zdrowia dla obu łap i dalekich wojaży!

  23. Dobra Sangrija jest według mnie trudniejsza do zrobienia, bo smak zależy od użytego wina i owoców. Te dojrzałe na słońcu i nie umęczone w transporcie smakują jednak inaczej. Przepis Nowego odnotowuję oczywiście.

  24. Alicjo – duuuuuuuuużo zdrowia i ciekawych wojaży!

  25. Alicjo, niech Ci zdrowie i szczęście sprzyja 🙂

  26. Alicjo – wszystkiego najlepszego i przede wszystkim zdrowia!!!
    https://www.youtube.com/watch?v=giidVZLhYAc

  27. Lubię świąteczne resztki, ale do czasu 😉
    Na szczęście nie zostało ich dużo: trochę szynki, kawałek sernika i rolady. Pasztet, który piekła moja siostra już zniknął.
    Podobną roladę z indyka z suszonymi morelami czasami przygotowuje mój tata. Ale jeszcze nie piekł jej z winem. Ciekawy pomysł. Też ją lubię jeść na zimno, pokrojoną na kanapki.

    Danusiu – z przyjemnością obejrzałam Twoje madryckie zdjęcia. Słońce, wino, tapas, przyroda, kultura – same przyjemności. 🙂

    Lubię i mojito i sangrię. W Barcelonie piłam sangrię z truskawkami.

  28. Danuska,
    dzieki za hiszpańską wycieczkę.
    wszystkim za zyczenia – o dziwo, nie czuje sie ani troche starsza, niz 5 dni temu.
    zdrowie gosci!

  29. Alicjo,
    Najlepszego!

  30. Alicjo,
    zdrowia, pomyślności i nieustającej ciekawości świata 🙂
    Danuśka – piękne zdjęcia, piękne wspomnienia…
    Co do resztek – jeszcze trochę mi zostało, ale do końca tygodnia powinnam sobie poradzić 😉 .
    Kawałek mazurka bakaliowego /wydzielam sobie po malutkim kawałeczku 😉 /, szarlotki cytrynowej i po kawałku pieczonej karkówki i szynki.

  31. Alicja – wszystkiego najlepszego urodzinowego!!!!

  32. Jolinku – teraz sobie przypomniałem, że coś dla niej robiłem. Wy chyba już nic nie chciałyście.

  33. MałgosiuW – masz rację oczywiście. Smak zależy od użytego wina, im lepsze, tym lepiej oczywiście. Rum też radziłbym dobry dolewać, ale nie np. Captain Morgan. Za dużo w nim dodatków smakowo-zapachowych.
    W Madrycie byłem raz i to bardzo krótko, ale żadna siła nie zdołała mnie doprowadzić do hotelu przed 4:30 rano. To miasto żyje całą noc niezależnie od dnia tygodnia. Wchłaniałem tę atmosferę jak gąbka, która szybko wyschnąć nie chce. Coś wspaniałego. I ta muzyka i ci życzliwi ludzie. Ochhhhhhhhhh.

  34. Dzień dobry 🙂
    kawa

  35. Alicjo, serdeczności urodzinowe 🙂

  36. Nowy, dzięki za przepis na Sangrię. Na pewno się przyda 🙂

  37. Cieszę się, że moje hiszpańskie wspomnienia Wam się podobały i dziękuję za miłe słowa. A Nowy ma świętą rację-w hiszpańskich miastach życie rozkręca się dopiero po godzinie 22.00. W Valladolid usiedliśmy w pustej restauracji około 20.30. Kwadrans później przyszła niewielka grupa Francuzów 😉 a po dobrej godzinie liczne hiszpańskie rodziny wypełniły całą salę.
    Póki co czas na śniadanie zatem poniżej jedna z opcji(oczywiście rodem z wiadomego półwyspu):
    http://summerpartycamp.pl/blog/wp-content/uploads/2014/06/111.jpg

  38. Bardzo lubię churros, pierwszy raz jadłam je, chłe, chłe, we Francji na jakimś festynie.
    Przy takich okazjach są obowiązkową atrakcją, trochę, jak u nas wata cukrowa.
    Można chrupać spokojnie bez żadnego kremu czekoladowego. W minionym tygodniu w bistro, do którego weszliśmy na śniadanie były do wyboru-churros oraz croissanty.

  39. Cieszę się, że sangria ma wzięcie. Podpowiem wam jeszcze, że smakuje zawsze dobrze, zarówno w dużym towarzystwie, jak i w bardzo skromnym, nawet dwuosobowym, ale potrzebna jest wtedy odpowiednia muzyka, a wspomnienia pozostaną na zawsze 🙂
    Ja już jestem za stary, ale reszta Blogu może spróbować.
    https://www.bing.com/videos/search?q=Besame+Mucho+Cesaria+Evora&&view=detail&mid=4F00F0737B4372AA2E2A4F00F0737B4372AA2E2A&FORM=VRDGAR
    Ja już mówię dobranoc zostawiając was z tych hiszpańskich rytmach. 🙂

  40. dzień dobry …

    same łakocie od rana … 🙂

    Nowy bo my nie chciałyśmy mieszać trunków … 😉

  41. a ja dziś sobie zrobię taką odskocznię po świątecznym jedzeniu .. ale zrobię kotlety nie pasztet … do kanapek mogą też być ..

    http://www.kanielak.com/pl/pasztet-z-zielonej-soczewicy/

  42. Alicjo, wszystkiego najlepszego.

  43. Alicjo, najlepsze zyczenia, przede wszystkim zdrowia.

  44. Nowy- widzę, że masz bardzo miłe i bardzo romantyczne wspomnienia związane z dzbankiem sangrii 😉

    Jolinku-o dziwo mam w domu wszystkie składniki do podrzuconego przez Ciebie pasztetu. Zrobię podczas najbliższego weekendu, dzięki za przepis.

  45. Alicjo, zdrowia i jeszcze raz zdrowia!
    Wychyl oburacz jesli nie mozesz luzem, jedna raczka.
    Niech Ci sie szczesci i maszeruj dalej.

  46. Zdjęcie jest ubiegłoroczne, ale w tym roku chyba też była?

  47. Danuśka po ostatniej podróży możesz kupić pięknie wydaną książkę kucharską Salvadora Dali …. sobie lub innym w prezencie …

    http://www.zetchilli.pl/Kultura/Ksiazki/Unikalna-ksiazka-kucharska-Salvadora-Dalego-w-koncu-jest-dostepna-dla-wszystkich-2407

  48. Tak siedze, czytam w sieci, a obok leca w telewizorni wiadomosci regionalne i reportaz z pracy autentycznie „trzygwiazdkowej” restauracji, w niedalekim tu (100 km)prowincjonalnym Osnabrück. Pewne rzeczy w glowie sie nie mieszcza (widac, jak w cztery rece robi sie aranzacje). Uwaga wstrzasajaca: Trzech gwiazdek nie uda sie utrzymac z ekonomicznym rezultatem, trzeba sponsora – tu entuzjasta, miejscowy mogul, w stanie spoczynku.

  49. Alicjo – urodzinowo i nie tylko życzę Ci dużo zdrowia. Ta ręka na pewno dojdzie do dawnej sprawności, tylko musi upłynąć sporo czasu.

    Danuśka,
    oczywiście także w tym roku pisanka zdobi wejherowski rynek. Nie wspominałam o tym, bo nie chcę zanudzać moją sympatią do tego miasta. Ale wszystkich moich trójmiejskich znajomych, którzy dawno tam nie byli, zachęcam zawsze do odwiedzenia Wejherowa, które w ostatnich latach bardzo wypiękniało. Na Boże Narodzenie rynek także jest świątecznie ozdobiony, a park oświetlony.
    Zrobiłam dziś pierogi z nadzieniem skomponowanym z resztek, ale nie wielkanocnych tylko zamrażarkowych . Było trochę mięsa, farszu do pierogów wigilijnych, a to wszystko wymieszane z sosem po białej kiełbasie. Smakowały znakomicie.

  50. Krystyno-nie zanudzasz nas, broń Boże, swoją sympatią do Wejherowa. A cóż ja miałabym powiedzieć w sprawie moich nieustannych zachwytów nad Francją? Musiałabym bić się w piersi w zasadzie co drugi dzień 😉
    W Wejherowie byłam wieki temu, postaram się zajrzeć w tamte okolice przy kolejnej wizycie w Gdyni. A propos-czy tych pierogów jeszcze Ci trochę zostało? Nie zapominaj, że między Warszawą, a Gdynią mamy teraz znakomite pendolino 😉

    Jolinku-książka kucharska Salvadora Dali to również smakowity kąsek dla naszych kolekcjonerek-Aliny i Małgosi.

  51. Na książkę oczywiście zerknęłam, jest piękna i nawet po angielsku, cena jednak 49,99 Euro 🙁

  52. Danuśka,
    reszta pierogów pojedzie jutro do Gdyni, ale zrobienie nowych to prosta sprawa. Po latach doszłam do dużej wprawy i pozbyłam się uprzedzeń, że to pracochłonne zajęcie. Jeszcze jedna uwaga – niektóre przepisy każą do ciasta dodawać jajko, inne nie. Ja zawsze dodaję jajko, ale dziś z powodu braku jajek / nowa dostawa w piątek/ zrobiłam ciasto bez jajka, ale z dodatkiem oleju i śmietany. Nie ma różnicy, a może nawet to dzisiejsze ciasto było delikatniejsze.
    A Wejherowo musisz odwiedzić koniecznie. Przypuszczam, że kuzynka Ewa też dawno tam nie była.

  53. Ja teZ chcę!!! Mozna kupic via internet? Jeszcze sie nie zorientowalam. Jezeli ktoraś z kolezanek moze zakupić dla mnie za zwrotem oczywiscie, to ja sie napraszam 🙂
    Powiem wam w tajemnicy, życie bez prawej reki to nie zycie, sprobujcie odkrecic sloik (w slojach mam herbaty). ukroic kromke chleba, a do tego kawalek zoltego sera…
    Maciek się cieszy, że uzyskał jeszcze jeden dowod na nasze nordyckie – a konkretnie vikingowskie powiazania, bo ta choroba moich lap to choroba typowa dla ludow polnocy i czesto zwana chorobą VikingOw.
    Maciek swego czasu bawil się w poszukiwanie przodkow na internecie i wyszlo, ze zew krwi głównie z dawnej Galicji, ale nie do ignorowania jest polnocne powiazanie (on zrobil DNA!)
    Wytłumaczyłam, by poczytał historie najazdu szwedow – nasze pra-pra babki, chcialy czy nie chciały mogly namieszać.
    I chwała im za to, im większa mieszanina, tym mocniejsze potomstwo 🙂

  54. Wczoraj byliśmy w tutejszej prowincjonalnej pueblo, w lokalu bez żadnych gwiazdek ale za to kelnery w białych koszulach. Poruszali
    się jak baletmistrze. Szykownie, po cichu i szybko podali tapasa. Marynowane anchovis i cieniutko pokrojoną szynkę. Ten duet ma podobno za sobą czterystoletnie poparcie 🙄
    na ścianach freski w stylu Salvador Dali a zza masywnego dębowego stołu ruszył do stolika obok, gościu w słusznym wieku. W ciemno niebieskim garniturze. Lekko przechodzonym ale za to fantastycznie skrojonym.
    Zatrzymał się tuż obok naszego stolika, i tam siedzącej damie przekazał wraz z wspaniałym gestem papierową serwetke.
    Wiersz dla pani, powiedział w zrozumiałym dla mnie niemieckim języku, pochylajac ciało od pasa w górę.
    Pani rzuciła okiem na treść, wstała i czyta : ty piękności w czerni,
    masz cudowne, piękne długie włosy,
    jesteś piękniejsza niż rozgwiezdzone niebo w nocy. 🙄
    Biesiadnicy zaczęli klaskać a piękność w czerni zbliżyła się do kawalera i sprezentowala mu po jednym na policzek pocałunek.
    Teraz siedzimy i popijamy puerta vieja, i zastanawiam się, czy tak na prawdę jest jakiś ważny powód by nie lubić kicza 🙄

  55. dzieki, Małgoś 🙂
    Kupie sobie na urodziny, a co!

  56. Alicjo-nareszcie wszystko jasne! Twoje zamiłowanie do żeglowania, to na pewno przez ten
    zew wikingowej krwi 😉
    http://www.modelnet.pl/products/Model_lodzi_Wiking_firmy_Amati_140601__sklep_modelarski.jpg

    Krystyno-muszę podpytać kuzynkę Ewę, kiedy ostatnio była w Wejherowie. Wiele lat temu nawet tam pracowała.

  57. Dzień dobry 🙂
    kawa

  58. dzień dobry …

    uściski dla Alana z okazji urodzin … 🙂

    Alinko wszystkiego najlepszego dla Syna z okazji urodzin … 🙂

    Alicjo teraz wiadomo dlaczego jesteś taka waleczna … 😉 … a prezent godny pochwały …

  59. Jolinku, dziekuje za zyczenia dla syna, przekaże. To jego ostatnie dwudzieste, zaczyna być poważnie 🙂
    Krystyno, czy możesz przypomnieć Twój przepis na ciasto na pierogi?

    Od kilku dni zimno dotarło i do nas ale na szczescie jest słonecznie. Miłego dnia.

  60. Urodzinowe serdeczności dla Michela Juniora burgundzkiego.

    Jolinku-dzięki! Co do Jubilata owerniacko-mazowieckiego, to postanowił spędzić swoje święto na rybach, co chyba Was za bardzo nie dziwi. Zgodnie z zasadą, iż nie ma złej pogody jest tylko niewłaściwe ubranie, wrzucił na grzbiet zimową kurtkę, czapkę oraz szalik i bladym świtem wyruszył w plener. Wczoraj zaprezentował mi właśnie zakupioną wędkę ze słowami „Wiesz, trudno było nie kupić, kosztowała tylko 45,00 zł. Facet likwiduje sklep i wyprzedaje cały asortyment”. Przecież tak samo mówi prawie każda kobieta, kiedy kupuje kolejną apaszkę, buty, torebkę etc 😉 Wieczorem przewidziana mała kolacja w kameralnym gronie z widokiem na jezioro i na te wędki nad brzegiem 🙂

  61. Urodzinowe serdeczności dla obu świętujących Panów, wszystkiego najlepszego i samych przyjemności w ramach obchodów 🙂

    Idąc za linkiem podrzuconym przez Jolinka, natrafiłam na całkiem przyjemny Magazyn z przepisami, redagowanym przez dolnośląskich blogerów kulinarnych. Bardzo przyjemna lektura, obfitośc ciekawych przepisów i zdjęc, trzeba tylko powiększyć do pełnego ekranu 🙂
    https://issuu.com/dmk-kociol/docs/kociol_15_2017

  62. Dla Alaina serdeczności!
    Salso, dzieki za Kociol, rzeczywiście sympatyczna lektura i ciekawe pomysły. I wciaz o kiełkowaniu 🙂

  63. Alino, właśnie to kiełkowanie u mnie wciąż w modzie. Teraz dojadam resztki ze sporej plantacji świątecznej rzeżuchy, więc czas zakasać rękawy i coś nowego posiac. Po mazurkach i serniku zostało tylko wspomnienie, tylko kawałek ciasta drożdżowego na pocieszenie, dobre i to 🙂

  64. Dal Alaina taaaaakiej ryby i wszystkiego najlepszego!

    Dla Syna Aliny – spełnienia marzeń i wszystkiego najlepszego!

  65. można zrobić z kukurydzy albo z groszku … ja bym dodała jajko .. a zamiast kuskus kaszę jaglaną ..

    http://sokzycia.pl/pulpeciki-kukurydziane/

    Alino ale dalej zostanie Młodym Człowiekiem … 🙂

    Barbaro moje kiełki dopiero wczoraj wysiane a teraz jem kupne z rzodkiewki .. kiełkowanie na każdym kroku … 🙂

    Danuśka kolacja zapowiada się romantycznie … 🙂

  66. Alainowi wszystkiego i… za krótkich rąk do zmierzenia ryby!
    Jolinku, a jakby zamiast wody użyć bourbona? Na gorąco?

  67. serdecznosci dlaobchodzacych urodziny, cos nas w kwietniu nasialo 😉
    dzisiaj ide do dochtora po zmiane opatrunku i chyba wyciagniecie szwow. bez prawej reki trudno sie obejsc, zauwazylam. kromuchy sie nie ukroi i w ogole niczego, a smarowanie tez ciezko idzie. ale nic, damy rade, kapitanie, damy rade!

  68. cichalu może być … 😉

    grzyby trawnikowe ktoś pieczołowicie wyzbierał do „0” …. nie mam więc problemu zbierać czy nie …

    Alicjo poczujesz się bardziej komfortowo po wizycie u lekarza …

  69. …o ile mi glowy nie urwie za zdjecie opatrunku – ja to zrobilam bezwiednie, ktorejs nocy, rano budze sie, a tu gips mnie w plecy gniecie.. 😯 Gips nie obejmowal calej reki, tylko jako podklad dloni i przedramienia.
    ja to wszystko we snie poodklejalam i porozwijalam – dobrze, ze szwow nie wyciagnelam! ale wszystko zdezynfekowalam, eleganco pozawilalam i przy okazji stwierdzilam, ze nic sie nie paprze i zaschlo ladnie. nie moja wina, ze opatrunek po tygodniu ulegl rozmontowaniu 🙄

  70. I bossa nova dla Wszystkich 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=XBNORISDJPs

  71. Asiu chciałoby się do Paryża ale … teraz Rue de Rivoli w Paryżu zamknięta na prawie całej długości … podejrzane ładunki a na miejscu policja …

    pogoda nawet się nie zapowiada lepiej …

    zrobiłam na jutro potrawkę z soczewicy, kabanosów i ryżu … i będzie dużo natki ..

  72. Alainowi połamania kijów 🙂

  73. Alino,
    z przepisem na ciasto pierogowe sprawa wygląda tak, że wszystko robię na oko. Niczego nie odważam ani nie odmierzam. Wiadomo, że ciasto musi być dość miękkie i trzeba samemu to ustalić. Do mąki dodaję zawsze bardzo gorącą wodę. Jajko można dodać albo nie. I trochę oleju/oliwy i gęstej śmietany – na około 2 i 1/2 szklanki mąki – 2 łyżki oleju i 1 – 2 łyżki śmietany. Jeśli ciasto jest za rzadkie dodajemy mąki.
    Zabawne, że udzielam porad w sprawie pierogów, bo pamiętam moje nieudolne pierwsze próby. Ale to było bardzo dawno temu.
    Domyślam się, że potrafisz zrobić to ciasto, ale są różne poglądy w tej prostej sprawie , jak np. to, czy dać jajko, olej, śmietanę, jaką wodę. Lubię ciasto niezbyt grube i delikatne i takie udaje mi się robić.

  74. Dzisiaj 20 kwietnia (4/20) obok urodzin i innych okazji na blogu u nas jest swieto marijuany. Czyli zyczymy sobie “Happy 4/20”.

    W gazecie jest artykul wyjasniajacy zwiazek miedzy dzisiejsza data, 4/20, lub dokladniej z cyfra 420 i cannabis.

    Czytamy, ze 4/20 to nie jest dzien urodzin lub smierci Bob Marley, ani Jimi Hendrix, ani Jim Morrison. Jest to wprawdzie dzien urodzin Hitlera, ale to nie jest przyczyna obchodow dzisiejszego swieta. (Przynajmniej u nas.)

    420 to nie jest ilosc zwiazkow chemicznych w marijanie. Podobno jest ich 315. 420 to nie jest rowniez kod policyjny oznaczajacy “weed”. (“Weed” to potoczna nazwa marijuany.) W niektorych jednostkach policji 420 to kod oznaczajacy zabojstwo.

    Prawda za pochodzeniem dzisiejszego swieta, 420, jest nastepujaca. W roku 1971 grupa studentow sredniej szkoly w San Rafael, California przyjela nazwe “Waldos”. Waldos spotykali sie codziennie po zajeciach szkolnych o godzinie 4:20 obok pomnika Louis Pasteur w celu zapalenia kilku skretow. Po spaleniu skretow udawali sie w pobliskie lasy gdzie rosla marijuana. Waldos nazywali swoje prywatne spotkania “420 Louie” lub po prostu “420”.

    Nazwa “420” zostala spopularyzowana kiedy jeden z Waldos zaprzyjaznil sie z basista zespolu The Grateful Dead, Phil Lesh. Waldos zaczeli spedzac duzo czasu z czlonkami slynnego zespolu, a nazwa 420 stala sie popularna w calym kraju.

    Do wiekszej popularyzacji kodu 420 przyczynila sie gazeta o bardzo pasujacej do okolicznosci nazwie “High Time”. Reporter tej gazety przypadkowo otrzymal i pozniej opublikowal plakat reklamowy z napisem: “Meet at 4:20 on 4/20 for 420-ing in Marin County at Bolinas Ridge sunset spot on Mt. Tamalpis”.
    Czyli spotkajmy sie o godzinie 4:20, 20 kwietnia, aby 420-ic w Marin County…
    I tak zaczela sie historia 420.

    Waldos pozostali do dzisiaj w kontakcie.

    Happy 420 🙂

  75. Orco – wczoraj widziałam program o restauracjach, barach i różnych potrawach w Seattle. Pokazywano też Pike Place Market, który nam tyle razy opisywałaś i pokazywałaś zdjęcia. 🙂 Było też uliczne stoisko z „Seattle-style hot dog”, do których wkładano trzy rodzaje grillowanych kiełbasek wołowych. Między innymi „polskie kiełbaski wołowe”, karmelizowaną cebulę i kremowy serek. Czy lubisz te hot dogi? 🙂

  76. Krystyno, dziekuje za podzielenie sie Twoim doświadczeniem. Ja tez robię ciasto raczej na oko, waham sie tylko co do jajka, dodać czy nie.

  77. Jolinku – teraz przed wyborami we Francji ryzyko zamachu jest na pewno wyższe. Strzały, policjant zginął, dwóch innych rannych… 🙁

  78. dodać jajko, dobrze roztrzepać z mąką i wtedy gorąca woda (ja robię „wulkan” z mąki, tam powoli wlewam gorącą wodę, roztrzepując widelcem.

  79. Asia,

    Lubie Pike Place Market i rzeczywiscie duzo tu pisalam i pokazywalam z tego rynku. O „Seattle-style hot dog” dowiedzialam sie od Ciebie. Moze dlatego, ze „fast food” jem wtedy, kiedy juz nic innego nie ma do jedzenia. 🙂

    Pike Place Market ma duzy sklep z wyrobami z Boleslawca, nazywany potocznie Polish pottery, czyli polska ceramika.

    Lubie karmelizowana cebule z kawalkiem ryby w kolorze pomaranczowym 🙂

    Czy pamietasz przepisy na powidla ze sliwek, ktore mi przyslalas? Co roku robie powidla Twoja metoda z kilkoma nasionami kardamonu. Wiem, wiem, te przepisy byly wydrukowane w starej publikacji. Ale to Ty mi podeslalas te publikowacje. 🙂 Zawsze mysle o Tobie, kiedy otwieram kolejny sloik powidel. 🙂

  80. Orco! Jestem pod wrażeniem! (420)

  81. Dobre powidła nie są złe 🙂
    Orco – to ten program: https://www.youtube.com/watch?v=V3HG1unSN5o

  82. Asia,

    Bardzo fajny jest ten film. Dziekuje 🙂 Od seafood przez fastfood do kawy. 🙂
    Pokazywalam tu kiedys jak lapac Dungeness crab 🙂

  83. Orco – widziałam też odcinek o KC, w którym mieszka teraz moja kuzynka. Pokazano bar z hamburgerami. Różnymi, ale specjalnością był burger ze świńskim ryjkiem w środku. Do bułki oprócz gotowanego ryjka podawano ketchup. Gdy prowadzący lekko zdusił burgera, żeby go ugryźć ten czerwony sos wypłynął z dziurek w ryjku – brrr 😀 . Napisałam o tym barze mojej kuzynce, która z mężem pojechała tam. Burgerów z ryjkiem nie jadła (zrobiła tylko dokumentację foto) , ale inne fast foody chwaliła 🙂 Powiedziała też właścicielowi, że o barze dowiedziała się od kuzynki z dalekiej Polski. Zdumiony i uradowany właściciel ogłosił to klientom obecnym w barze. Podobno radości było co nie miara 😉

  84. KC – Kansas City?

  85. Tak, Kansas City.
    A oto ryjki 🙂 : https://www.youtube.com/watch?v=r_j7A3VUgt4

  86. Video jest zablokowane w U.S. Z Twojego opisu domyslam sie, ze widok tych ryjkow jest realistyczny i niezbyt przyjemny. 🙂

  87. 🙂 Tak, widok ryjków jest niezbyt przyjemny.
    Ale mam taką ciekawostkę – porady z 1918 r. „Jak się wzbogacić?”. 🙂
    https://polona.pl/item/20246896/4/

  88. I znalazłam taki przewodnik z 1912 r. https://polona.pl/item/1765815/0/

  89. Asia,

    Jestes niedoscigniona w odnajdywaniu interesujacych publikacji. Wydrukuje obydwie i z wielka przyjemnoscia przeczytam.
    Bardzo dziekuje.

  90. Dzień dobry,
    Nie miałem jeszcze przyjemności spotkać Osobistego Wędkarza, ale miałem przyjemność spotkać syna Alinki. Dla obydwóch – najlepsze życzenia urodzinowe!!!
    Michael (może mnie jeszcze pamięta) – mnóstwo życiowego szczęścia, a Wielkiemu Wędkarzowi świetnych połowów.
    🙂 🙂 🙂

  91. Moja prawica lżejsza od tego gipsu i sprawnie oplastrowana, szwy poszły won, niestety, szpital jest uniwersytecki i panienka wyciągająca szwy mocno przerażona, studentka, zaczęłam ją w końcu popędzać, żeby robiła to zdecydowanie, bo mnie wtedy prawie nie boli. Jakoś nam to poszło, ale ręka nie do użytku przez dłuższy czas, dostałam zestaw ćwiczeń i przykazanie, żeby ją co dwa dni przewijać w nowe plastry.
    Dobranoc 🙂

  92. Danuśka, podałaś gdzieś niedawno, że Wielki Wędkarz kupił sobie nowe wędzisko (kij, jak to zgrabnie nazywa nasz Irek) za całe 45,00 złotych, a może to była nawet cała wędka!!!
    Muszę Ci powiedzieć, że jesteś bardzo szczęśliwą żoną skromnego i bardzo oszczędnego wędkarza. Moja wędka jest już bardzo stara, tym niemniej – samo wędzisko jak na zdjęciu kosztuje teraz minimum $450,00 plus kołowrotek minimum $150,00 – 250,00, plus żyłka, która właściwie jest cienkim, niezwykle wytrzymałym sznureczkiem – $50,00, plus każda „blacha” $25,00 – 40,00. Policz sobie, ile zaoszczędziłaś już na samych wędkach wychodząc za Wielkiego Wędkarza!!! 🙂
    https://photos.google.com/share/AF1QipPh30_xKI_HuNLcd3Ig-dhhhJpVRCSOnRNGZF6m4EgjDrkO7u5NZHJtFTCyIFp7lQ?key=SkdHdDhOT1d3V0FNTkZMRTBaV205N2U3Vm5lUkd3
    PS Moje wędzisko jest jedno z tańszych, te lepsze i lżejsze kosztują od $700,00 wzwyż.

  93. Ach, powiem Ci jeszcze, że masz szczęście, że nie masz za męża rowerzysty, kolarza. Poufnie dowiedziałem się ile kosztuje dobry rower. 🙂

  94. Asiu – tez bardzo dziękuję za poradnik i przewodnik. Nie wiem czy w moim wieku godzi się jeszcze czytać „Jak się wzbogacić”, ale „Przewodnik” już prawie przeczytałem. Jest świetny, dzisiaj tak przystępnego poradnika o Stanach dla świeżo przybyłych nie ma. I ten świetny język. Już nie jest tak potrzebny, ale jeszcze 20 lat temu, gdy bardzo licznie przyjeżdżali ludzie z białostockiego i łomżyńskiego – bardzo by się przydał. Wielu naszych Rodaków spotkałem, którzy nie wiedzieli nawet w jakim są stanie!!!!! Trudno uwierzyć, ale to prawda.
    Dobranoc 🙂