Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego

28.03.2017
wtorek

Senior nie zje burgera

28 marca 2017, wtorek,
  • Czy widzieliście kiedyś starszą osobę kupującą danie w foodtrucku? Ja nigdy. Sama też zresztą nie korzystam z uproszczonej formy posiłków, bo dla mnie jedzenie jest celebracją, choćby nawet prostej potrawy.

    Rozjechały się kulinarne gusty starszego i młodszego pokolenia. Może to wina nas starszych, może spotkania przy stole nie są dość atrakcyjne, zarówno jeśli chodzi o rozmowy, jak i menu. Może dlatego młodzi jadają inaczej, a przepaść międzypokoleniowa się poszerza.

    Niedługo Wielkanoc. Warto przygotować na wspólny rodzinny stół coś zupełnie nowego, ciekawego dla młodszego pokolenia, tak, aby im szczęki opadły i aby szybko zmietli z półmiska. Nie jestem skłonna dawać Wam rad, ale opowiem (krótko!) o swojej ostatniej przygodzie w zbożnym dziele szukania nowości, aby zaskoczyć młodą część rodziny.

    Po pierwsze ponowię swoje wyznanie, że jestem gadżeciarą, dlatego bardziej niż nowy ciuch cieszy mnie sprytne urządzenie kuchenne. Ostatnio w ramach szukania wystrzałowych nowości wyprawiłam się na poszukania pewnego sprzetu, uznałam bowiem, że na tle wielkanocnych mięs, cukiniowe spaghetti prezentować się będzie dobrze i zaskakująco. Oczywiście, ponieważ ta moda już w Polsce jest, mamy duży wybór przyborów do krojenia warzyw w dłuuuugie, cienkie paski julienne. Kroić można nimi cukinie, jędrne ogórki, marchew, papryki, rzodkiew daikon i co tam jeszcze komuś przyjdzie na myśl. Ceny urządzeń, które noszą różne nazwy mogą to być temperówki do warzyw lub spiralizery, wahają się w zależności od stopnia skomplikowania lub staranności designu. Możemy je kupić za 15 złotych albo za z górą 1000.

    Nie przyznam się za ile ja kupiłam (z niższej strefy cenowej), bo moje urządzenie nie okazało się doskonałe, znacznie lepiej sprawdza się stary przyrząd do julienne, który kupiłam za 8 złotych w wiejskim sklepie. A jednak myślę z łakomstwem, aby kupić sobie wypasiony spiralizer, który jak sama nazwa wskazuje, spiralnie wycina na przykład z cukinii naprawdę długie spaghetti. Przygotuję pomidory zmiksowane ze śladem czosnku i listkami bazylii i poleję cukinię takim sosem. Takie spaghetti podane na wielkanocny stół jako warzywny dodatek powinno się spodobać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 82

Dodaj komentarz »
  1. dzień dobry …

    takie danie z cukinii bym zjadła z apetytem … ja tylko w podróży jem czasami byle co …

    ankaw to w ładnej okolicy mieszasz … ciekawe czy gotujesz regionalne potrawy bo jest tam ciekawa kuchnia …

  2. pepegorku z okazji urodzin zdrowia, szczęścia pomyślności i przytulanki … żyj zdrowo i kolorowo … 🙂

  3. Dzień dobry 🙂
    kawa

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pepegor, serdeczności urodzinowe 🙂

  6. ja dziś robię placki na obiad ..

    https://e-przepisykulinarne.pl/2017/03/obiad-szybko-placuszki-szynka-papryka/#

    moje będą z cukinią i bez sera … sok pomidorowy do popicia …

  7. Pepegorze,
    żyj długo, zdrowo i szczęśliwie ! Jak najmniej zmartwień i kłopotów ! 🙂

    Burgerów nie jem, nawet tych bardzo dobrej jakości. Powód jest prosty – takie piętrowe konstrukcje są niewygodne w jedzeniu. Trzeba pilnować, aby nic nie wysunęło się spomiędzy kawałków bułki. A burger burgerowi nierówny. Tak mówią ci, którzy je jedzą.
    Jestem przed śniadaniem i jeszcze nie wiem, na co mam ochotę.

  8. co racja to racja 🙄 do kwietniowego swietowania z dnia na dzien jest coraz blizej :))
    i ja o tym tez juz teraz mysle, co i jak przygotowac, by okres swietowania uplynal w calkowitej harmonii z otaczajaca natura.
    poczynilem juz nawet pierwsze zakupy po to, by nie szczeka 🙂 lecz skora nie odpadla 🙄
    dwie flaszki water resistant z wspolczynnikiem ochrony 50 i dwie szminki do ust o podobnych wlasciwosciach. ta ilosc w zupelnosci wystarcza na czterotygodniowy pobyt.
    pakowanie zostawiam na poczatek przyszlego tygodnia, ma wystarczajaco duzo doswiadczenia, w koncu robie to przynajmniej raz w miesiacu 🙂 ale rowniez i dlatego, ze codziennie potrzebuje do surfowania po asfalcie mojego nowego surfskateboarda.
    jezeli sie ktos z was zastanawia nad kupnem tej zabawki, to polecam z calego serca ten wlasnie model http://ministry-of-stoke.de/shop/fish-slide/ ktory pozwala mi latwiej przezyc czas do kolejnego wyskoku na oceana 🙄 🙂
    Krystyna 🙂 jestem tez jeszcze na czczo i zjem dopiero po surfingu na asfalcie 🙂 🙄

  9. Pepegorze, z okazji urodzin życzę Ci samych radości i jak najlepszego zdrowia.

    Burgerów nie jem bo tak jak pisze Krystyna, są niewygodne do jedzenia i nie lubię mięsa w bułce.
    Dobry pomysł cukini w formie makaronu. A dzisiejsze placki Jolinka tez mnie kuszą.
    Zakwitła u nas czereśnia. Miłego dnia -:)

  10. Jadających burgery seniorów widziałam. I to nie jeden raz. W towarzystwie wnuczków (prawnuczków?), dzieci z pociechami, z partnerami lub towarzystwem w tym samym wieku.
    I niekoniecznie zgadzam się ze stwierdzeniem: „Rozjechały się kulinarne gusty starszego i młodszego pokolenia.”
    Już nie raz o tym wspominałam lecz jeszcze raz powtórzę: bylejakość formy i treści posiłków wynika, moim skromnym zdaniem, z kilku powodów. Wygodnictwa określanego brakiem czasu, co objawia się kupowaniem gotowych dań i półproduktów. Po co stać w kuchni „godzinami”, jak wrzucić można tacę z jedzeniom do mikrofalówki i gotowe. A że smakuje tak samo jak u Kowalskiego czy innego Smith’a? Co to szkodzi?
    Brak uzgodnionej pory posiłków głównych dla całej rodziny przy wspólnym stole. Zamiast tego każdy bierze swój talerz (miskę czy kubek) i maszeruje z żarełkiem do swojego pokoju, spożywając dary … sklepu podgrzane w domu, w towarzystwie telewizora, komputera, tabletu, iPadu.
    Owszem, nie zawsze można tak ustawić grafik posiłków ze względu na godziny pracy, szkoły, studiów. Lecz w weekendy? Albo w dni powszednie, gdy tylko taka możliwość istnieje?
    Ostatnio dziecię znajomych, na widok szarlotki głośno zawołało: tak lubię twój jabłecznik, że chyba nie zjem obiadu choć tak ładnie pachnie. Obiad dzieciątko „wsunęło” jak miło, repeta była, szarlotka w szybkim tempie zniknęła z talerzyka. Na marginesie – mamuśka małolata niekoniecznie gotuje, gotowce a i owszem.
    Słucham? Że nie wszyscy? Oczywiście nie. Ale coraz więcej osób poddaje się fali „nowoczesnego” żywienia.

  11. Szaraku – dziękuję lecz nie, postoję na twardym podłożu. Wszelkie kółka (szczególnie te wspomagane żagielkiem lub spadochronikiem) omijam z daleka. Nawet jazdy na rowerze niekiedy kończą się podrapaniem, zdarciem naskórka, siniakiem. Wystarczy. Ale podziwiam tych co jak lekkie piórka wyczyniają ekwilibrystykę na ww sprzęcie.

  12. Serdecznie uściski dla Pepegora i oby na blogu częściej pojawiały się pepegorskie opowieści!

    Teraz burgery wdarły się też na salony, występują w różnych wersjach, w tym też w opcji mini na słodko: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/99/1b/5c/991b5c59e33107f7eb6210dbcdd6d8de.jpg

    U nas w domu gadżeciarzem numer 1 jest Osobisty Wędkarz. Nie będę oczywiście opowiadać o jego gadżecikach związanych z wędkarską pasją, ale ustrojstwa kuchenne też kocha miłością wielką. Właśnie niedawno, bo zaledwie kilka dni temu zatrzymał się przed półką z:
    http://www.electro.pl/temp/thumbs-new/1/products/152/spiralizer-salter-bw04294_674152_1931809_350x350w100.jpg
    W naszej kuchni trudno byłoby upchnąć kolejne urządzenie tego rodzaju zatem gadżet nie został kupiony. Tym niemniej, tak jak Barbara chętnie zaskoczyłabym swoich gości cukiniowym albo marchewkowym spaghetti. Wewnętrzny głos podpowiada mi więc zakup jakiejś temperówki do warzyw 🙂

  13. Pepegorze, zdrowia i pomyślności 🙂

    Cukiniowy makaron, bardzo chętnie, co prawda takiej temperówki nie mam, ale rozejrzę się za jakąś niezbyt dużą. Natomiast co do żywienia „na jednej nodze”, to myślę, że w naszym kraju ta moda przeminęła. Nie do końca oczywiście, ale teraz właśnie nastała moda na gotowanie. Stąd nieprzebrane ilości książek kucharskich, programów tv, blogów i rozmaitych video-poradników. Powstało wiele nowych barów serwujących zdrowe urozmaicone dania. Coraz częściej się słyszy o gotującej młodzieży, o kolacjach przygotowywanych wspólnie na większych spotkaniach. Więc chyba nie jest z nami tak źle 🙂

  14. zanim łeb do snu ułożę
    ślę życzenia Pepegorze
    niech się w życiu dobrze wiedzie
    jak sytemu po obiedzie
    zdrówko zawsze dopisuje
    humor nigdy się nie psuje
    słonko świeci promieniście
    niezbyt mocno, poprzez liście
    a mamona bardzo rada
    do trzosika sama wpada

  15. No i proszę, wszystko jasne-hamburgery z Mc Donalda to mroki średniowiecza, teraz mamy modę na slow burgery: http://restaurantica.pl/2012/10/24/burgermania-czyli-burger-w-natarciu/

  16. z cukinii można zrobić przy pomocy zwykłej obieraczki „makaron” wstążki … ja gadżetów mało mam tylko te potrzebne i są raczej już staruszki jak otwieracz do weków ..

    placki wyszły bardzo dobre i będą jeszcze na jutro … zrobiłam je tylko na serwatce (została mi po robieniu serka) i dodałam 2 łyżki maki kukurydzianej .. były puszyste i chrupkie po smażeniu na oleju kokosowym ..

  17. ja też bywam Mc Donald z wnuczkami ale nie jemy burgerów … wnuczki zamawiają kąski z kurczaka a ja tortillę z kurczakiem .. bywamy tam tylko czasami a w tym roku nie było okazji ..

    Alino to czary-mary u Ciebie przez powiewy znad Atlantyku .. u nas ledwie pączki listków na drzewach …

  18. Pepegorowi moc uścisków z tej strony Wielkiej Wody 🙂
    Do cukiniowego makaronu wspaniała byłaby salsa 🙂

  19. Przeczytałam piękne wspomnienie o księdzu Janie Kaczkowskim, którego działalność „śledziłam” za pomocą mediów za Jego życia. Autorka pisze:
    „Podczas naszej ostatniej rozmowy telefonicznej – oboje wiedzieliśmy, że to najpewniej jest nasza ostatnia rozmowa – Jan powiedział do mnie: „jesteśmy w wiecznym kontakcie”.
    Jak by to żartobliwie Nisia powiedziała – jesteśmy w taczu (we are staying in touch).
    Jesteśmy w taczu – numery telefonów Pyry, Nisi, Placka , Panalulkowy też mam wpisany w „kapowniku” i Skype, a wizytówkę Piotra ciągle noszę ze sobą w portfelu. Jesteśmy „w taczu” 🙂
    http://kobieta.onet.pl/moj-przyjaciel-jan-wspomnienie-o-ks-janie-kaczkowskim/n4j1ngc

  20. Pepegorze, zdrowia i pomyślności!

  21. Pepegorze – wszystkiego najlepszego! https://www.youtube.com/watch?v=UYcqtBrpzM0

  22. Hamburgera jadłam ostatnio chyba 20 lat temu. Pierwszy hamburger był z McDonald’s i byłam rozczarowana 🙂 . Potem jadłam kilka razy takie polskie hamburgery w nieistniejącym już barze „Quick” w Bydgoszczy. Te burgery miały też więcej dodatków warzywnych – sałata, pomidor, ogórek + sos.
    Nie tęsknię za nimi, chociaż spróbowałabym takiego prawdziwego 🙂
    W Macu, jak już odwiedzę, najczęściej jem frytki.

  23. Niedługo, jak co roku, pojawią się małe, puchate sówki 🙂 : http://pontu.eenet.ee/player/kakk.html

  24. I bociany w Ustroniu – podobno parę dni temu już jeden był na zwiadach (bociany integrują – kamera w Ustroniu).

  25. pepegorze – pomyślności. 100 lat!!!!

  26. Pytanie – w jakim wieku jest się seniorem ? Dla mojej 13 letniej wnuczki jestem seniorem , ale dla 96 letniej teściowej jestem młoda . To jak to jest ? 🙂

  27. Jeden senior nie zje, drugi zje, a trzeci każe sobie zemleć kawałek ładnej wołowiny i zrobi w domu mielonego z buraczkami 😉
    Moda na gotowanie w domu kwitnie w najlepsze. W końcu ktoś ogląda te programy kulinarne, czyta blogi i kupuje gadżety do kuchni nie po to, by potem pójść do McD na ciągle to samo 🙄

  28. Moda na gotowanie w domu kwitnie, ale to chyba nie znaczy, że skoczyć sobie do McD to jakaś zgroza. Nawet jeśli się bywa seniorem 🙂

  29. Pepegorze, dużo, dużo zdrowia i pomyślności !!!

  30. Pepegorze 🙂 , zdrowia i wszystkiego dobrego co życie ze sobą przynosi
    Jolinku 🙂
    Najbliższa okolica – niczego sobie 😉 . Dookoła mamy dużo lasów: grzyby, jagody, borówki i żurawiny – które rosną na bagnach. Bagien mamy jeszcze całkiem sporo /piszę „jeszcze”, bo z roku na rok jest jednak coraz bardziej sucho. Miejsca, niegdyś niedostępne – w tej chwili można przejść prawie całkiem suchą stopą 😉 .
    Prawdziwe Roztocze zaczyna się 20km dalej.
    Co do gotowania regionalnego, hmm, pieróg biłgorajski – jak najbardziej, poza tym… może jeszcze pierogi i pierożki … Nie, nie gotuję jakoś specjalnie regionalnie. Zresztą jako singielka – w ogóle mało gotuję. Ale lubię sobie poczytać co Wy gotujecie i od razu robi mi się bardziej „smacznie” 😉

  31. Ankaw-skoro lubisz poczytać, co my gotujemy 🙂 to u mnie dzisiaj przewidziane na obiad kotlety z soczewicy i kaszy gryczanej, takie wegetariańskie mielone.
    Póki co pora śniadania i dwie grzanki-jedna z „Bursztynem”, a druga z miodem i twarogiem.

    Pytanie Małgosi bardzo słuszne, ostatnio od mojej czterdziestoletniej koleżanki dowiedziałam się, że jestem starszą osobą. Od niej tak, ale przecież nie ogólnie rzecz biorąc!!!
    Pozdrowienia dla naszej całej, młodej duchem Braci Blogowej 🙂 🙂 🙂

  32. dzień dobry ..

    Małgorzato mnie dziś głowa boli i czuję się staro ale może jutro wstanę młodsza … 😉 … witam na blogu … 🙂

    ankaw to masz blisko na Roztocze prawie tyle co ja w Warszawie do Danuśki czyli rzut beretem .. 🙂

  33. Basia pisze „Rozjechały się kulinarne gusty starszego i młodszego pokolenia … ” i o to chyba chodzi bardziej a nie o burgera … wielu młodych ludzi narzeka, że mama lub babcia gotują za tłusto, podają za dużo jedzenia a jednocześnie tęsknią za domowym żarełkiem … dylemat jeść czy nie jeść o to jest pytanie … 😉

  34. Dzień dobry 🙂
    kawa

  35. Na Roztocze mam trochę dalej niż ankaw, ale zjeżdżam pod koniec kwietnia do Zwierzyńca na tydzień, to się nasycę 🙂

  36. Irku-przy Twojej dzisiejszej kawie to i ten hamburger od razu jakiś bardziej apetyczny 😉

  37. Wiosna na Roztoczu w dziecięcym wykonaniu 🙂
    http://www.mdk.lbl.pl/images2/1011/87/01.jpg

  38. Z moich obserwacji wynika, że młodzież zaczyna gotować w domu zazwyczaj coś w stylu fitness i to dobrze, że w modzie jest zdrowie na talerzu. Natomiast w czasie świąt zjadamy wszyscy chętnie coś tradycyjnego – kalorycznego, zazwyczaj maminego lub babcinego. Ja przez całe życie gotuje dietetycznie ( taki przymus) więc codziennie czekam na linki Jolinka żeby podczytać nowe pomysły. W związku z wiekiem seniora, mój wuj mawiał, że do 50 lat jest młodość, od 50 – 100 wiek średni a dopiero powyżej zaczyna się wiek dojrzały. W ten sposób żył długo i pogodnie. Serdeczności Nana

  39. Echidno 🙂 ogromny szacun. dodatkowo chyle czola za wielokrotne i na dodatek tak bliskie spotkania z planeta 🙄 poczatki zawsze sa trudne 🙄 kiedy uczylem sie front loop na windsurfingu (cos okolo 30 wiosen temu) progres nastapil dopiero po wypiciu browara. to pomaga, ale nie wiecej niz jeden / godzine. Przyjaciel podczas pedalowania tez stosuje wspomaganie, pomimo ze ujezdza takiego https://get.google.com/albumarchive/118399121099696213754/album/AF1QipOtB-FLUhFUO1IyiIJEsbNcnzgGhpK7NrUVHKLM/AF1QipPYAExXOwWTrDKEi70HqAwWb3ilkJpiHCICWxrU bike. nie trace nadziei, ze z czasem ruszy z miejsca i pojedzie po planecie 🙂

  40. MalgosiuW –> a ja powiem o tobie, zas fajna babka 🙄

  41. no a ja mam dobrą wiadomość od rana bo mi przyszła nadpłata 600 zł za ogrzewanie .. 🙂

    mamy teraz mały kłopot bo jest MałgosiaW i Małgorzata i obie są Babciami a to dwie różne osoby .. 🙂 ..

    ja dziś gotuję rosół a z mięsa będą galaretki …

  42. O Jolinku, też mam materiał na rosół, galaretka to dobry pomysł.

  43. Ja też gotuję rosół. Z francuskiego kuraka label rouge po wykrojeniu piersi i udek. Ptak był długonogi i wysportowany, kości jak u pterodaktyla 😉 Dołożyłam gałązkę świeżego lubczyku.
    Posiałam pomidory i dalej zasuwam w ogrodzie, a w okolicy kwitną magnolie, morele, mirabelki i pierwsze tulipany. Wychodzą szparagi i świeżo zasiany groszek. Wiosna na razie bez przymrozków, dziwnie jakoś.

  44. Jolinku – nic tak nie cieszy jak zwrot nadplaty. Jako juniorka jadlam hamburgera , bo to byla dla mnie nowosc jak przyjechalam do Francji. Maja dobre frytki. Jako seniorka to nie pamietam kiedy tam jadlam ostatnmi razem.

  45. Pierwsze hamburgery w Warszawie były chyba w okienku baru Zodiak i chociaż one mało przypominały pierwowzór to stały tam zawsze długie kolejki.

  46. Bardzo dziekuje za mile zyczenia.
    Wczoraj nie wlaczylem nawet kompa, bo mialem dosyc do roboty, a i teraz starcza tylko na przeczytanie po przekatnej. Odniose sie chyba dopiero jutro, bo dzisiejszy wieczor tez juz zaplanowany.
    Nie wiem, ile tych hamburgerow w zyciu zjadlem, dwa, gora trzy.
    Pierwszy, bo lancuch tych przybytkow na „M” w tytule otwarl ze 40 lat temu pierwsza swoja bude tuz obok mojego domu. Wiec byl niejako przymus. Ten pierwszy wystarczyl mi na dlugo. Te nastepne jakos dlatego, bo nie bylo alternatywy, a chcialem im dac ostatnie szanse. Potem te alternatywy sie pojawily w postaci chrupkich frytek i czesci z kurczaka. Zreszta, wnuczka z ktora tam bywalem tez tylko to jadla, a nie hamburgery.
    Przyznam sie jednak, ze napada mnie czasem chetka na „fastfoody”. Biore wtedy rzeczone frytki, na to czerwona polewe i „fosfatbomber”, tzn kielbaske z grila.

  47. a ja pierwszy hamburger zjadłam w Moskwie … byłam tam akurat miesiąc po otwarciu pierwszego McD za wschodnią kurtyną i uważano, że w ramach zwiedzania powinnam zobaczyć atrakcję stania w kolejce po jedzenie .. za całe 5 USD (przelicznik dolarów na ruble był bardzo korzystny) zafundowałam koleżeństwu i chrześniakowi full wypas .. spodziewałam się chyba zbyt wiele bo smaki mnie rozczarowały i zostało mi tak do dzisiaj .. ale frytki mają bardzo dobre i ostatnio kawę też ..

  48. Co do frytek w Mac Donaldzie to zdarzyło mi się zgrzeszyć niejednokrotnie, ale z całą pewnością lepiej przyrządzać je w domu:
    http://kuchnia.wp.pl/jak-powstaja-frytki-z-mcdonalda-6054905832236161a

  49. prawie dwa lub trzy lata temu zrobiłam niby konfiturę z jarzębiny … niby bo coś zrobiłam nie tak .. owoce były twarde i pływały w syropie …. zawekowałam, schowałam i zapomniałam o tym … w ramach porządków odkryłam dwa słoiki z jarzębiną .. pomyślałam, że może zrobię jakąś nalewkę .. czekała mnie jednak niespodzianka bo okazało się, że owoce jarzębiny skruszały w tym syropie i są teraz pyszne … jutro będą do naleśników i owsianki …. ciekawe co ja jeszcze mam zapomniane … 😉

  50. Zdarzało mi się jeść frytki z Mac Donalda i były bardzo smaczne. Najlepiej byłoby zostać kulinarnym detektywem i śledzić skład kupowanych produktów. Zaufanie, że do sprzedaży dopuszczane są produkty nie tyle nawet zdrowe co nieszkodliwe to niestety naiwność.

    Słuchałam dziś w radio wiadomości lokalnych. W zapowiedziach informowano o jakichś zajęciach m.in. kulinarnych dla osób 60 +, a w rozwinięciu tematu lektor czytał, że” osoby w podeszłym wieku będą mogły … ” . No pięknie.

  51. Jolinku,
    to trochę dziwne, że owoce jarzębiny były twarde, chyba że były mocno wysuszone. Ale najważniejsze, że teraz smakują. Zrobiłam ubiegłej jesieni jarzębinę trochę wg przepisu Żaby. ale to nie była konfitura, bo dałam o wiele mniej cukru. W tym przepisie pokrojone jabłka i gruszki dusi się/ oddzielnie/ w cukrze, a następnie łączy i dodaje jarzębinę. Moja wersja też jest bardzo dobra i w tym roku też trochę tego zrobię.

    Jeszcze o starości/ dojrzałości : jakiś czas temu spytałam wnuczka, czy według niego jestem stara czy młoda/ temat rozmowy sprzyjał temu; nie żebym specjalnie stawiała dziecko przed takim dylematem/. Odpowiedział, że babcia jest trochę stara i trochę młoda. Ta dyplomatyczna odpowiedź nawet mi się spodobała.

  52. Alicjo co się stało? …

    wyhodowałam z cebuli szczypior i dziś pora na kanapki z pastą jajeczną …

    a jutro robię mały eksperyment .. po marynowanej papryce została mi zalewa i planuję w niej zamarynować utarty na grubej tarce seler .. zobaczymy czy się uda .. lubię taki seler łączyć z tartą marchewką i jogurtem …

    Krystyno teraz nie pamiętam jak to było … może za wcześnie ją zebrałam ..

  53. Jolinku,
    jestem w podeszłym wieku 🙁
    Poza tym byłam właśnie na przeglądzie technicznym i między innym lekarz powiedział, że mam ciśnienie 120/80 😎

  54. Alicjo no to nie strasz nas więcej jak dzieciak … 😉

    teraz już wiem czemu głowa mnie bolała .. zmiana pogody na gorszą … wieje i pada …

  55. To Alicjo, masz rewelacyjne ciśnienie 🙂

  56. nalewka z mango …

    http://tradycyjnepotrawyinaczej.bloog.pl/id,360122441,title,NALEWKA-z-MANGO,index.html?_ticrsn=3&smoybbtticaid=618e08

    nie wiedziałam o suszonych płatkach mango … trzeba się rozejrzeć po sklepach …

  57. Jolinku- w Wietnamie były prawie w każdym sklepie 🙂
    Podobno na Hali Mirowskiej jest bardzo dobrze zaopatrzony sklep z artykułami azjatyckimi.

  58. Pojęcie starości zmieniło się przez lata. Teraz ludzie żyją dłużej, są sprawniejsi, ubierają się modnie i kolorowo, są aktywni, podróżują. Dla mnie osoba w podeszłym wieku to osoba 100+ 🙂 Naprawdę. Chociaż teraz wielu stulatków jest w całkiem dobrej formie. Nigdy nie nazwałabym staruszką mojej cioci – rocznik 1924. (pokazałabym zdjęcie, ale nie wiem ciocia by się zgodziła 🙂 ) Znam wiele osób 80+ i na prawdę wyglądają i czują się młodo.
    Natomiast w przedwojennych gazetach często można spotkać słowa: „sześćdziesięcioletni/a staruszek/ka”.

  59. W moim klubie fitness jest wiele pań(to jest klub tylko dla kobiet)w wieku od 60 do 75 lat. Ostatnio trenerka opowiadała nam o uczestniczce tych zajęć, która chodziła na gimnastykę w wieku od 82 do 85 lat. Miała 86 lat kiedy zmarła i zapewne ćwiczy dalej na swojej chmurce 😉

  60. Niedawno oglądałam program o grupie tanecznej (amatorskiej) z Nowej Zelandii, z małej wyspy. Panie i panowie tańczą hip – hop.
    Mają od 80 do 94 lat. W filmie pokazano jak uczą się tańca, oczywiście choreografia była dostosowana do możliwości tancerzy. Muzykę i część choreografii przygotowała młodzież jednej ze szkół. Najtrudniejsze okazało się zebranie funduszy, aby grupa mogła polecieć do Las Vegas na festiwal hip – hopu. Bardzo pozytywny film.
    http://www.nowehoryzonty.pl/film.do?typOpisu=0&id=8374&ind=typ=cykl&idCyklu=608

  61. O wieku i kondycji fizycznej.

    Pamietam historie, ktora opowiedzial znajomy “park ranger”. “Ranger” byl na szlaku i spotkal po drodze starsze malzenstwo. Zaczeli rozmowe. Starszy pan wskazal na szczyt w oddali i zapytal: czy znasz nazwe tej gory? Ranger odpowiedzial, ze nie zna. Starszy pan dumnie odpowiedzial: ten szczyt nazywa sie Mount Fitzhenry. Nazwa jest od nazwiska mojego ojca, Fitzhenry. Starszy pan kontynuowal: kiedy bylem mlody i mialem 85 lat wszedlem na szczyt Mount Fitzhenry, aby uhonorowac pamiec mojego ojca. Przyznal, ze wszedl na szczyt ze swoim lekarzem.

    Mt. Fitzhenry mierzy okolo 2000 metrow wysokosci. Szlak mierzy 9 mil dlugosci. “Elevation gain” czyli zmiana wysokosci na szlaku jest troche powyzej 2000 metrow. Stopien trudnosci z powodu zmiany wysokosci na szlaku jest sredni.
    Mam nadzieje wejsc na Mt. Fitzhenry w wieku 85 lat!

    Chetni moga udac sie na wirtualna wycieczke na szlak do Mt.Fitzhenry.

    http://www.willhiteweb.com/olympic_mountains/mount_fitzhenry/bailey_range_167.htm

  62. Dzień dobry 🙂
    kawa

  63. dzień dobry …

    pogoda mnie zawodzi .. miało być cieplej a tu zapowiadają deszcze i ochłodzenie ..

    dziś z rosołu będzie pomidorowa …

    Danuśka dopiero w Polsce polubiłam mango i słabo się rozglądałam by kupić je suszone ..

  64. Jolinku-jednego dnia rosół, drugiego dnia pomidorowa na bazie tegoż. Każda dobra, polska gospodyni chętnie stosuje ten patent 🙂

    Moje wczorajsze kotlety gryczano-soczewicowe wyszły bardzo dobrze. Oprócz jajka dałam do środka twarożek ziołowy, w ramach omasty sos jogurtowo-czosnkowy.

    Forsycje zaczęły rozświetlać skwery i alejki, na ursynowskich magnoliach są już spore pączki.

  65. ewo po drodze na Wielkanocny wypad ustalone, że wpadamy do Olsztyna pod Częstochową czyli tutaj …

    http://www.eryniawtrasie.eu/21662

    Danuśka ja forsycji jeszcze nie widziałam na osiedlu ale popatrzę co z magnoliami przy okazji spaceru …

  66. Szarak,
    popieram! Jak przypieprzyć, ewentualnie dopieprzyć, to od razu z grubej rury 😉 Byle nie przepieprzyć…
    U mnie też szału nie ma, jeśli chodzi o pogodę, zapowiedzieli na weekend ochłodzenie (tak, jakby nie było wystarczająco chłodno!), a nawet opady śniegu.

  67. Jolinku,
    ta pasta po prostu MUSI smakować, ja dodam też chili.
    A nasiona czarnuszki na siew wiosenny muszę zakupić. Ona jest bardzo ozdobna! A na jesień można zebrać sporo nasion z jednego kwiatu. Chyba można ją też wysiać w skrzynkach balkonowych.

  68. Wczoraj u znajomej jadlam paste z bobu. Poprosze ja o przepis, bo mi bardzo smakowala.
    Alicjo – w tej chwili jestem w bluzce z krotkim rekawem. U mnie jest 23 C . Jutro ma byc zimniej.

  69. Alicjo u nas jutro ma być + 20 a za dwa dni znowu ochłodzenie … huśtawka pogodowa …

    ja ostatnio skusiłam się na kupno bobu suszonego … nie polecam bo ani smak ani konsystencja bobu nie przypomina … ale bywa mrożony to poszukam i będę przygotowana na elapową pastę .. 😉

  70. zaczyna się pora na mazurki … ten wygląda smakowicie …

    http://www.makecookingeasier.pl/na-slodko/mazurek-limonkowo-kokosowy/

    ja nic nie robię na Święta bo wyjeżdżam a Wy robicie mazurki? …

  71. Ja nic na pewno nie będę robiła jedną, i to w dodatku lewą ręką! Niech Jerzor zakupi co należy w „Baltic Deli”. No i porządki przedświąteczne niech zrobi ;P

  72. Jolinku,
    zatem udanego wypoczynku i pięknej pogody. Jura jest piękna!

  73. * 😯 <—miało być !

  74. Alicjo-czy dobrze pamiętam, że operacja przewidziana w granicach 9 kwietnia?

    Jolinku-ten mazurek limonkowo-kokosowy wygląda bardzo wiosennie i ponętnie 🙂
    My też planujemy Święta w plenerach sielsko-wiejsko-anielskich zatem przygotowania będą ograniczone do minimum. W sklepach wiklinowe koszyki, zajączki i wszelakie pisanki umościły się już całkiem wygodnie. Handlowcy wiedzą doskonale co robią, bo człowiek za każdym razem sobie obiecuje, że już nic więcej na owe świąteczne okoliczności nie dokupi, ale często skusi się jeszcze na jakiś drobiażdżdek, czy inny gadżecik 😉

  75. Danuśko,
    w niedzielę nie operują 😉
    7-go.

  76. Alicjo-będziemy trzymać kciuki, a w przypadku tej operacji to nadzwyczaj słuszne posunięcie 😉

  77. Chcialbym jeszcze raz podziekowac za bardzo mile zyczenia a, zwlaszcza Echidnie, za zgrabny i mily wierszyk!
    Milo tez, sobie przypomniec ilu ludzi sie zna. Wielu bezposrednio, a wielu tu, wirtualnie. Mam nadzieje, ze zmobilizuje sie i czesciej bede tu wpadal.
    Co do samego wydarzenia, jako takiego, ze tak powiem, mam mieszane uczucia. Ta liczba: kosa z kolkiem, jakby to powiedzial Cichal, mnie, po prostu, przeraza. Wspominalem tu juz przy innej okazji, ze mam urodziny tego samego dnia z moim 13 starszym lat bratem. Najwazniejsze urodziny spedzalismy razem. Zawsze on byljakos „do przodu”, zawsze ceremonia miala swoj porzadek. 13 lat temu, kiedy on mial 70, zobaczylem tego co juz nie jest tym co zawsze…, jest juz po prostu starcem!
    Rok temu postanowilem, ze tego dnia u mnie nie bedzie. Nie bedzie mnie po prostu w domu, a do wszystkich tych ktorych bym zaprosil wystosuje list w ktorym z gory podziekuje za to, ze byliby gotowi zaproszenie to przyjac.
    Przekabacono mnie; w sobote bedzie zjazd, a ja sie czuje, jak bym musial isc do pierwszej komuni.

  78. Drogi Pepegorze,
    co tam liczba! Liczba to tylko liczba, w sobotę dobrze się baw i nie rozmyślaj nad liczbą, a jeśli już, to rozmyślaj tak, jak ja to robię – gratuluję sobie, że już tyle ze sobą wytrzymałam, to dam radę i więcej 🙂
    Pora na telesfora, dobranoc 🙂