Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu Gotuj się! - Polskie pasje kulinarne i kultura stołu

2.09.2011
piątek

Wrocław przed wiekami

2 września 2011, piątek,

Tylu jest sympatyków Wrocławia na naszym blogu, że chyba nie będzie narzekań, iż po raz któryś zamieszczam fragmenty historii gastronomicznej tego piękniejącego bez przerwy miasta. Pisze więc Grzegorz Sobel w sympatycznej książce „Przy wrocławskim stole”:

„W latach 70. XIX w. we Wrocławiu nastała moda na otwieranie kawiarni na wzór wiedeński, tzw. Wiener Cafes. Kawiarnia taka zamiast jednego dużego miała kilka małych pomieszczeń z paroma stolikami, by zapewnić gościom nieco intymności podczas spotkań. Przynajmniej jedno pomieszczenie miało okna wychodzące na ruchliwą ulicę. Powszechnie uważano, iż czasy przytulnych, małych cukierni minęły już bezpowrotnie. Jednak tak się nie stało. Wraz z rozwojem miasta powstawały nowe cukiernie, istniejące odnawiano, a bywalcy nie porzucali ich na rzecz Wiener Cafes.
Jedną z najpopularniejszych wrocławskich kawiarni w latach 20. ubiegłego stulecia była mieszcząca się niedaleko teatru miejskiego, w kamienicy Sachsów przy Schweidnitzerstrasse 36 (ob. Świdnicka), „Cafe Fahrig”. Z zewnątrz niepozorna, jednakże w środku, jak wspominała Ilse Mohlzan, miejsce to posiadało niemalże wiedeńską atmosferę i było ulubionym punktem spotkań towarzyskich. Od rana do wieczora zbierali się tu przy dobrej muzyce znani wrocławianie, szczególnie artyści i pisarze. Do kawiarni przylgnęło nawet miano lokalu intelektualistów. Najważniejszą postacią „Cafe Fahrig” w tym czasie była żona właściciela, która stale czytając gazetę, ogarniała jednocześnie wszystkich wzrokiem i dyrygowała starym kelnerem, prawdziwym Ślązakiem. W porze obiadowej chwilę wytchnienia przy kawie znajdowali tu lekarze, prawnicy, jak i wielu ludzi innych szacownych profesji. Około 5 po południu zjawiali się znani krytycy i dziennikarze oraz szary tłum, zainteresowany tym, co ci mieli do powiedzenia. Jednak w 1930 r. wrocławska „Die Tribune” alarmowała, iż kawiarnia zatraca z wolna swój klimat, stając się lokalem aspirujących wysoko „graczy giełdowych”. Na dowód zupełnego braku kultury z ich strony przytaczano fakt, iż przesiadywali przy stołach, nie zdejmując kapeluszy, a co gorsza, zamieniali kawiarnię w miejsce prowadzenia interesów.”

A co dziś dzieje się w kawiarniach Wrocławia i innych miast?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 62

Dodaj komentarz »
  1. Stanisławie – tak jak Jolinek przesyłam dobre myśli!

  2. Alicjo -względem wczorajszego:

    Nie bądź Pani taka zasadnicza brzoskwinka. Toż to „licencias poéticas” ino. A w oneż wszelkie skróty dozwolone.

    Pozdrowiątka od zwierzątka
    Echidna

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Przed wiekami?! Zaledwie 140 lat temu 🙄
    Dzień dobry Blogu!
    Młodsza Pyra korzysta z wolności (nowa fryzura, pizza 😎 ) pełnymi garściami i dobrze jej tak 😉 Starszej życzę dużo radości ze spotkania i posiedzeń w Błotach, wszystkim innym uczestnikom również! Pogody na dworze i w sercach!
    U mnie w nocy była burza i deszcz, dzień jest słoneczny i ciepły, może grzybnia ruszy?…

  5. Misio już do mnie dojeżdża i czekamy na Małgosię … 🙂

  6. nemo –

    powitać wojażera! Ja wiem – nieco późnawe z mojej strony lecz nadal serdecznie.

    Gratulacje dla Młodej Pary i Twojego nowego statutu teściowej.

    A propos „wojażera”. Kiedyś, ktoś (Alicja pewnikiem pamięta namiary) podsunął pomysł na Blogową piosnkę. A zatem:

    http://www.youtube.com/watch?v=3XJZivWrkrg

    Miłego spotkania przy zjazdowym stole.

    E.

  7. Hej Echidno! 🙂
    No to usadowcie się wygodnie w fotelach, a ja Wam pokażę…
    Na razie z 700 obrazków wybrałam 104. W kolejce czeka jeszcze ok. 4000 🙄

  8. Młodsza Pyra jak różowa wróżka – wpadła, rozrzuciła dary i uleciała. Dzięki za dobre słowo!
    I pozdrowienie dla Zjazdu – bawcie się cudnie!
    Jutro do Was dojadę.
    Żabo, nie wiesz, czy skończyły się roboty na drodze do Ciebie przez Chociwel? Czy lepiej jechać przez Kalisz Pomorski?

  9. Nemo – wspaniały ślub i śliczna panna młoda 🙂

  10. Dziękuję, Asiu 🙂
    A tu na deser bliskie spotkanie z jednym tambylcem
    Chwiejne trochę, bo to ja filmowałam, moim małym nikonkiem i w nerwach 🙄 😉

  11. Bardzo sympatyczny jegomość 🙂

  12. Witam.
    Nemo jestem pod wrażeniem, gratulacje.

  13. Nemo, jaki piękny warkocz ma Twoja Córka! Z pisania o niej wnioskowałam, że to jeszcze uczennica, a tu: mężatka!
    Zazdrosne serdeczności.

  14. Nadzwyczajne wydarzenie i przepieknie przedstawione.
    Dziekuje za mile wrazenia.
    Czekamy na wiecej!
    Szczescia Mlodej Parze! 🙂

  15. Nemo, witaj.
    Gratulacje dla Nowozencow – Panna Mloda przepiekna, Pan Mlody dumny jak byc powinien.

    Zjazdujacym wszystkiego dobrego!

  16. Nemo,
    Zdjecia sa fantastyczne i jeszcze raz gratulacje.
    Buziaki,

  17. Ten tubylec nemo niekoniecznie zafascynowany spotkaniem. W przeciwieństwie do Ciebie jak myślę.

    Egzotyczne miejsce, nietuzinkowy ślub, misterna fryzura Panny Młodej.
    Niechaj na drodze swego życia spotykają życzliwych i uśmiechniętych ludzi, przyroda ofiarowuje swe bogactwa, a promienie delikatnie rozświetlają nowo odkryte ścieżki.

    E.

  18. Kochani,
    dziękuję wszystkim za miłe słowa i dobre życzenia pod adresem Młodej Pary 🙂 Ten ślub był tak niesłychanie radosny i bezstresowy, że aż mi się wierzyć nie chce, że to wszystko prawda 🙄 W tym afrykańskim chaosie i beztrosce wszystko jakoś funkcjonowało, a my (rodzice) byliśmy gośćmi honorowanymi na każdym kroku. Większość gości, włącznie z biskupem i duchownymi znała i lubiła Geologa już od miesięcy. Podobno mieli nadzieję, że ożeni się z jedną z miejscowych dziewczyn i zostanie tam na zawsze, ale gdy się okazało, że jest zaręczony, to zaakceptowali jego wybór i cieszyli się, że to wesele odbędzie się u nich 😉 Nasza córka pracowała również w tamtej okolicy (przy budowie zbiornika na wodę w górskiej wsi), przez co znało ją mnóstwo ludzi i na wieść o zbliżającym się ślubie oferowano jej działkę pod budowę domu i kozę w prezencie 😉
    Jak się zbiorę w sobie, to pokażę naszą wizytę w tej wsi (najpierw podróż łódką, potem 2-godzinny marsz pod górę) i dzieło tej dzielnej grupki helweckich wolontariuszy.
    Ludzie w Ugandzie są bardzo biedni, ale życzliwi i nienachalni, uprzejmi i powściągliwi, mówią cicho, aż trzeba natężać ucha…
    Osobisty budził powszechną ciekawość, ale i respekt swoją brodą i ludność tubylcza pozdrawiała go „Agandi, Muzei!” co podobno oznacza, „jak się masz, czcigodny starcze” 😉

  19. Nemo, gratulacje, podziwiam, oglądam, „dziwuję się”, „pasjami” lubię oglądać śluby, piękna Para, sceneria, klimat…
    jej, zamieniam się wolno w starą babkę
    niech im się w życiu darzy

  20. nemo –

    KUPUJĘ. To Agandi, Muzei. Postawię na półeczce obok Ave ave cum ave.

    E.

  21. Marzeno, dzięki, stara babko 🙂
    Echidno,
    witaj dziadku z ptakiem? 😯 😀
    Więcej łaciny? Troszkę innej?
    collegium maximum – 5000 złotych
    Ius civile – Już nie w wojsku
    Veni, creator! – Chodź, kreaturo!
    hora canonica – gospodyni księdza kanonika niedomaga
    aurea legenda – meteorolodzy kłamią
    nullum crimen sine lege – bez kremu sinieją nogi

  22. Tuwim.

  23. No, przecież nie ja 😉

  24. A co złego w tak ładnym powitaniu?
    Jakiem w szkole średniej tak do profesora zagadała przez miesiąc miałam spokój z odpytywaniem.

    Szczerze mówiąc nie wiedziałam że on wie. Ot młodości górna-chmurna i niestety durna.

    PS
    Nadal używam chocia już w leciech jestem. A dzięki Tobie słowniczek powitań wzbogacony został.

    E.

  25. Oh, Nemo co to byl za slub ! Takiego slubu szybko sie nie zapomni. Brawo

  26. Picha nzuri bibi Nemo!

  27. dzień dobry,
    Mam też internet w pracy, amerykańska technika przywróciła już po 5 dniach, a przecież mogła po 2-3 tygodniach! 😉
    Nemo,
    obejrzałem – Młodym życzę całego życia w takich atrakcjach. Piękne. 🙂

    Bardzo to ciekawe i egzotyczne. Na zdjęciach zdziwiła mnie trochę niwielka ilość dzieci, które, wydaje mi się tam szczególnie, gonione dziecięcą ciekawością powinny tłumnie obserwować takie niecodzienne wydarzenie.
    Niecierpliwie czekam na cd.

  28. Nowy,
    dzieci było wszędzie pełno, ale nie na tych wyspach, gdzie był ślub i wesele. Ta wysepka z kościołem i byłą kolonią trędowatych jest prawie bezludna, a na Bushara Island jest tylko tzw. resort czyli ośrodek wypoczynkowy z chatkami, namiotami i restauracją. Wszyscy uczestnicy uroczystości w liczbie ponad 150 musieli przypłynąć ze stałego lądu, co będą wspominać latami, bo jezioro Bunyonyi uchodzi za bardzo niebezpieczne, zwłaszcza przy silnym wietrze 😉 Na szczęście pogoda (dość kapryśna) sprzyjała tego dnia.
    W kościele była spora grupa śpiewających dzieciaków i gdzieś na zdjęciach są uwiecznione, ale my sami nie fotografowaliśmy, bo rodzicom Młodych nie uchodziło, jak nas poinformował Geolog. Osobisty powierzył więc swoją cenną kamerę 20-letniemu szwajcarskiemu młodzieńcowi, koledze z grupy naszej córki, a ten spisał się znakomicie i jeszcze tego samego wieczora zabrał się z wyspy na nocny autobus z Kabale do Kampali, a stamtąd samolotem do Szwajcarii. Chłopak – prawie 2-metrowy chudzielec – miał niesamowite zasoby energii oraz ogromny apetyt. W kościele, gdy miejscowi zaczęli tańczyć, spontanicznie się do nich dołączył wzbudzając wielką furorę 🙂
    Asante sana, bwana Cichal!

  29. Nemo, posłuchałem muzyki dzięki Ci za to.
    http://www.youtube.com/watch?v=tER8-8gM8KU&feature=related

  30. Hymn Ugandy rzeczywiście melodyjny! Yurek lubisz hymny państwowe?

  31. Witam wszystkich.

    Nemo – jestem pod wrażeniem. Piękny, egzotyczny ślub. Zachwycająca Panna Młoda. Bardzo oryginalne torto – kapelusze. Młodej Parze z całego serca życzę pięknego, spełnionego życia.

    Zjazdowicze kochani – zjazdujcie smacznie i radośnie. Bardzo ubolewam, że nie mogę być z Wami. Życzę Wam dobrych wspólnych chwil. Zazdraszczam. Może za rok.

  32. dobre 🙂 zupełnie inne klimaty

  33. Jolinko, Asiu, dziękujemy za wsparcie.

    Wrocław, tak często odwiedzany w dzieciństwie. Ale typowych wiedeńskich kawiarni nie pamiętam. Najbardziej pasuje kawiarnia w Hotelu Monopol i Literacka vis a vis. Jeszcze była wielka Centralna w Domu Towarowym. Wszystkie 3 przy Świdnickiej, czyli jak przed wojną. Potem pojawiła się nowa przy obecnym placu Kosciuszki, wtedy był to MDM czy coś podobnego.
    Jerzol z Alicją dodaliby dużo, ale są w drodze na Zjazd

  34. Tylko Alicja, Jerzor został w Kanadzie 🙂

  35. Yurku, u mnie się nie otwiera

  36. Widocznie nie masz uprawnień do otwierania stron dla dorosłych.

  37. 🙂 niestety

  38. Po 60-ce wszystko się otwiera. Wersja na Y.
    http://www.youtube.com/watch?v=-F_9fgtEKYg

  39. Otworzyło się, czy to znaczy, że dorosłam? 🙂 Lubię tę piosenkę

  40. Jesteś cały czas za młoda tylko wyjątkowo Ci się udało

  41. Asiu, jaka szkoda ze nie ma Ciebie w Zabich B.!!! Wszyscy byliby zachwyceni, wnioslabys tyle swiezosci w nasze dojrzale, towarzystwo. Kiedy bede w Bydzi, mam nadzieje na super mini zjazd. Dam znac kiedy.
    Wszystkich stolownikow pozdrawiam jak najserdeczniej.
    Do zobaczenia na VI-tym !

  42. nemo,
    gratulacje dla młodej pary i teściów! Bardzo romantyczny ślub. I domyślam się, sądząc po scenach tanecznych, że muzycznie też mogło być fajnie… 😉
    Stanisławie,
    serdecznie pozdrawiam i dołączam się do wyrazów wsparcia. Co do Świdnickiej we Wrocławiu, to „Literackiej” już od dawien dawna nie ma. Naprzeciwko „Monopolu” (odnowionego przez Likusa) jest Rossmann 😈 W ogóle dużo się zmieniło i nic dziwnego 🙂
    Wszystkim Zjazdowiczom owocnych obrad życzę 😉 Szkoda, że Gospodarz nie może z Wami świętować jubileuszu…

  43. dzisiejsze kawiarnie to strarbucks & mac,
    czyli wszedzie tam, gdzie masz dostep do internetu;
    to poznaniacy byli(sa jeszcze?) kawiarze;
    we wroclawiu to raczej piwo i zytniowka(patrycjat oczywiscie: wino);
    moda na wszystko co wiedenskie
    (nie zapomnijmy, ze wieden konkurowal owczas nie najgorzej o miano
    kulturalnej metropolii europy),
    szla w parze z resentymentem „do starych dobrych czasow” gdy na slasku rzadzili nie hohenzolernowie, a habsbrgowie…
    a dzisiaj u mnie…
    przastawka:
    wedzony halibut
    sledz ala bismark
    moskowskaja albo pro secco
    danie:
    filet z jagniecia ze swiezym rozmarynem
    pommes allumetes
    fasolka szparagowa
    toskanskie czerwone wino stolowe
    deser:
    roqufort, gruszka i borowki w sherry
    wiliamsbirne, schladerer albo tokaj

    …pozmywalem i teraz pale fajke na werandzie, ale juz z kocem na…

  44. Wiadomości z Żabich Błot jakoś nie ma. Chyba dobrze się tam bawią…

  45. @nisia:
    a niech sie bawia!
    na zdrowie!

  46. zabrali mi fotelik sprzed kompa, to i pisac nie mogę 🙂
    Dzisiaj się prawie wszyscy zjechali, jeszcze Nisia jurto. Krysiade, czekamy za rok!
    Warszawiacy przywieźli wspaniałego szampana, zastanawiamy sie co do niego podać, chyba bażanty? Upiekły sie slicznie, ciekawe jak beda smakowac.
    Na obiad był żurek, karkowka (częściowo powtórka, kluski żabiobłotne i ogórki małosolne, wieczorem łosoś wedzony, maliny z bitą smietaną a dla wieczorowych gości jeszcze wedliny.Pogoda przepiękna, gwiazdy, ognisko, no wiecie takie wiejskie klimaty 🙂
    W ubiegłym roku nawalila lodówka, a teraz bojler w stajni. Na szczęście są Jurek z Lucjanem i już jest naprawiony.
    Inka z kubłem białej farby maluje przeszkody, Lucjan szpachluje w dużym pokoju ściany, zmienił tez klamki do okien w jadalni i kuchni (tych pomalowanych).
    Pepegor przywiózł wiaderko dereniu na nalewki, Alicja z Pyrą dzielnie go nakłuwały, Haneczka szaleje ze scierką…
    Pytajcie Danuśke o przepis na cudo rybne, które przywieźli.
    Jutro, znaczy rano, część zjazdowiczów jedzie na grzyby.
    A ja ide spac, BRA!

  47. Napis na bramie – Polska w budowie – Żabie Błota w remoncie! – jest jak najbardziej zgodny z rzeczywistością 🙂

  48. Nemo, 19:55
    Dzięki za wyjaśnienie. Zawsze Afrykę wyobrażałem sobie z chmarami śnieżnozębnych dzieciaków.
    Ten agapant na początku też pewnie nieprzypadkowy – gdy się ktoś przypatrzy z bliska nazwie to „kwiat miłości”, ale czy za taki jest tam lub w Szwajcarii uważany, tego nie wiem.
    Obejrzałem sobie jeszcze raz wolniej niż w pracy te zdjęcia – jesteście zgrają sympatycznych oryginałów, tego nie da się ukryć. 😉

    Wszystkim zjazdowiczom życzę dosmaczonych obrad, nie zapominajcie, że są tacy, którzy na zjazd pewnie szybko się nie wybiorą, ale na sprawozdania czekają.
    Dobranoc 🙂

  49. Dzień dobry Blogu!
    Doroto z S.
    dzięki za gratulacje 🙂 Muzycznie było przede wszystkim bardzo rytmicznie i żwawo, były nawet specjalne kompozycje na cześć Młodych (najpierw chór, potem grupa współpracowników Geologa). Nigdy w żadnym kościele nie uczestniczyłam w takiej rozśpiewanej i pogodnej uroczystości, że o katolickich zawodzeniach i smętnych psalmach protestanckich nie wspomnę 😉
    Nowy,
    ten agapant na początku to chyba tylko moja intuicja, spodobał mi się na otwarcie, lubię niebieski 😎 Osobisty sfotografował go w drodze do przystani, przed przeprawą na wyspę trędowatych.
    Pięknie dziś na dworze, pora w jakieś góry…
    Na wieczór zapowiedziane są burze, a od jutra deszcz.