Wspomnienia z Bałkanów

Co jakiś czas chodzę do restauracji stosujących przepisy kuchni bałkańskiej: serbskie, chorwackie, bośniackie. Jest w Warszawie kilka takich, wśród których wyróżniam Banja Lukę. I atmosfera jest tam bałkańska, i wystrój (zwłaszcza części na powietrzu co można oczywiście odczuć dopiero w lecie), i świetna kuchnia. Najczęściej chodzę tam gdy chcę sobie przypomnieć smak dań, które mam zamiar zrobić w domu dla moich gości. Są to na ogół mięsa z grilla:
Ćevapcici to podłużne wałeczki, roladki z mielonego mięsa. Na Bałkanach piecze się je również na ulicznych rusztach i sprzedaje na tackach. Są bardzo smaczne, pikantne. Robi się je co najmniej z dwóch gatunków mięsa, ważne by jednym z nich była baranina. Mięso i cebulę (średniej wielkości cebula na kilogram mięsa) dwukrotnie mielimy. Dodajemy pieprz, sól, roztarty ząbek czosnku (przy baraninie więcej). Skrapiamy masę bardzo zimną, najlepiej lodowatą wodą i starannie wyrabiamy 10 minut. Do ćevapćici nie dodaje się jajek. Masę trzeba więc dobrze wyrobić, żeby później roladki nie rozpadały się w czasie pieczenia. Drugim takim zabiegiem, który ma na to wpływ jest odstawienie masy do lodówki na godzinę lub dwie, aby mięso stężało i dopiero potem formowanie wałeczków długości wskazującego palca.  Jak widać nie ma w nich bułki ani jajka, nie są obtaczane ani w mące, ani w tartej bułce. Czyste mięso z cebulą i przyprawami! Piecze się je na ruszcie 15 minut, obracając dwa razy.
Pljeskavica różni się od cevapcici tylko kształtem – jest owalnym, płaskim plackiem – i dodaniem do mielonego mięsa jeszcze posiekanej, ostrej papryki, a także mielonej papryki. Powinna być duża, jedna sztuka powinna zaspokoić apetyt każdego głodomora. Dlatego robię ją najczęściej.
Culbastija to nazwa pieczonego na ruszcie kotleta. Do tego celu najbardziej nadaje się wieprzowy schab bez kości. Kotlety należy skropić zimną wodą, sokiem z cytryny, dobrze rozbić i piec 25 minut, często obracając. Posolić i popieprzyć dopiero po upieczeniu, tuż przed podaniem na stół.
Raznjici  to szaszłyki, ale z czystego mięsa. Klasyczne raznjici robi się albo z baraniny, albo z cielęciny i wieprzowiny. Mięso kroi w kostki o boku 3 cm. Baraninę naciera mocno czosnkiem. Wieprzowinę i cielęcinę skrapia natomiast sokiem z cytryny. I tym razem mięso skrapia zimną wodą oraz dobrze wyrabia i odstawia na 2 godziny w chłodne miejsce. Potem kostki nabija na rożny, po 5-6 sztuk. W przypadku szaszłyka cielęco-wieprzowego na zmianę, raz kawałek wieprzowiny, raz cielęciny. Piecze się 15 – 20 minut, często obracając. Solą i pieprzem posypujemy dopiero na końcu, tuż przed podaniem.
Uwaga: mięsa należy zawsze kłaść na dobrze rozgrzany ruszt, cebulę natomiast należy posiekać na pół godziny przed podaniem i zaraz posolić, żeby straciła goryczkę. Tak zawsze robi znawca   bałkańskich dań – człowiek, który pierwszy zaciągnął mnie do kuchni czyli Tadeusz Olszański.

PS.

Miłośników miodu i sympatyków Slow Food zapraszam na  spotkanie, które będzie wyjątkowo słodkie:

Czy pszczołom należy się urlop wypoczynkowy? Jak poznać czterysta królowych w jeden wieczór?
Komu zależy na tym, by pszczoły w Polsce miały się dobrze i dawały dużo miodu?
Poznamy smak miodu, jaki jadali nasi dziadkowie i nauczymy się rozpoznawać miody, których kupować nie warto.
O miodzie opowie Zbigniew Szymański, pszczelarz, prezes Kurpiowsko-Mazowieckiego Związku Pszczelarzy 
Termin: sobota 18 lutego, godzina 12.00
Miejsce: Restauracja Qchnia Artystyczna w Zamku Ujazdowskim, ul.Jazdów 2