Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego

19.05.2017
piątek

Truskawki

19 maja 2017, piątek,

Truskawki ciągle jeszcze przed nami. Chodzi mi o te prawdziwe, pachnące, aromatyczne, które nie musiały przebywać długiej drogi z krzaczka gdzieś nad Morzem Śródziemnym lub na węgierskiej równinie na nasz stół. Bo truskawka, podobnie jak pomidor, musi być prawdziwa, pachnąca i wyhodowana tradycyjnymi metodami. Inaczej łatwo ją zidentyfikować jako podróbkę.

Już Owidiusz i Wirgiliusz wychwalali zalety poziomek. Niestety ich owoce są małe, jest ich niewiele oraz choć zapach mają niezrównany, smak jest o wiele mniej wyrazisty. Podobno już dużo wcześniej próbowano je krzyżować, ale za rok powstania truskawek uważa się 1712. Skrzyżowano wtedy dwa gatunki amerykańskich poziomek. I uzyskano roślinę dającą duże, liczne i pyszne owoce.

Na razie niestety mamy do dyspozycji jedynie truskawki z daleka (choć jak widać wszystkie pochodzą z daleka) i bez aromatu. Jeśli zatem zupełnie nie możemy się powstrzymać, bo o tej porze roku zawsze jadaliśmy truskawki i nie widzimy powodu, żeby z tego rezygnować, musimy posłużyć się fortelem.

Dobrym pomysłem jest przyrządzanie koktajli albo musów, w których przemknie się swobodnie nawet niezbyt dobry smak truskawek. Można też podać je z imbirem. W tej kombinacji nawet najbardziej wytrawny smakosz nie pozna się na kiepskiej jakości owoców. Wydają się naprawdę wspaniałe. Przepis na truskawki z imbirem można znaleźć wśród przepisów Piotra (ten pochodzi z 31 maja 2009 roku).

A tak na marginesie, to dziś jest 19 maja, dzień jego imienin i urodzin. Gdyby żył, skończyłby dziś 75 lat. W ramach uczczenia jego pamięci proponujemy skorzystanie z któregoś z jego przepisów. Wybór jest bardzo duży. Smacznego!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 98

Dodaj komentarz »
  1. dobry wieczór …

    Jego czyli Piotra Adamczewskiego …tu ciągle składaliśmy życzenia w czerwcu na Piotra i Pawła co Piotr zawsze prostował ale jakoś nieskutecznie …

  2. Szaraku
    Jesteś człowiek światowy, mocno ekologiczny więc zadzwoń do Pekinu i poproś by zabrali swoje ogromne przerdzewiałe trałowce z Atlantyku. Ty będziesz szczęśliwy,że pomogłeś europejskim rybakom, Sławek będzie miał co łowić na wyspie, rybacy odetchną z ulgą i będzie jak dawniej.
    Acha, zadzwoń też do Senegalu i poproś by miejscowi nie wycinali namorzynów z przeznaczeniem na opał bo ryby nie mają się gdzie rozmnażać.
    Coś pisałeś o przyszłości ale jestem tępy i nie bardzo zrozumiałem o co chodzi.

  3. Mam wieści od Pepegora. Napisałam do niego zaniepokojona milczeniem. A powód jest prosty – kłopoty z logowaniem.
    Oczywiście, Pepegor chciałby przyjechać na zjazd, ale jedna sprawa wynika z drugiej i nie wiadomo, jak to wszystko się ułoży. Mam szczerą nadzieję, że spotkamy się z naszym kolegą w Żabich Błotach.
    Misiu,
    Pepegor żałuje, że nie może osobiście przekazać Ci życzeń.
    Przekazuje też ukłony dla wszystkich.

    Truskawki jadłam już w tym roku kilka razy. Hiszpańskie. Nawet smaczne, ale niestety bez aromatu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. dzień dobry …

    pozdrowienia dla Pepegora …

    u nas dziś ma być upał a ja na to jak na lato …

    wczoraj oglądałam drzewa wiśniowe i niestety owoców jest mało … mróz wiosenny zrobił swoje …

  6. a może zamiast akwarium taki ogród w domu ….

    http://www.daylicooking.pl/2017/05/green-farm.html

  7. Bardzo aromatyczne, pyszne w smaku i dorodne są truskawki greckie. Kupiłam już dwukrotnie na zaprzyjaźnionym straganie, do którego przyciąga właśnie ich zapach. Nasze pojawiają się nieśmiało, ale cena 😯

  8. Dzień dobry 🙂
    kawa

  9. Coś jest nie tak z kawą. Może tę da się wypić
    kawa

  10. Irek !

  11. Irku, kawa pyszna 🙂

  12. Irek – szczególnie urokliwy wizerunek na filiżance. Gdyby nie perkaty nosek, wypisz wymaluj turczyn z kawy Turek:
    http://www.polskaprl.rejtravel.pl/spozywka/41.jpg

  13. Przepisy Piotra dość często goszczą w naszej kuchni. Ulubione Wombata to kołduny w rosole oraz najlepsza szarlotka. Często nie robię coby nie znudziły smakosza lecz z innych również korzystam. Niestety nie dziś. W kuchni rządzi Wombat – danie jednogarnkowe, którego natchnieniem był przepis hiszpański, zaś sposób wykonanie i składniki wombatowe. Pachnie wspaniale.

    Truskawki jak i wiele owoców, poznać po zapachu. Głupio brzmi lecz prawdziwe – kiedy pachnie z daleka, można być pewnym, że smak wyśmienity. Niestety sztuczne dojrzewanie, nowe krzyżówki, itp nie wpływają na smak, choć wygląd powalający.
    Osobiście zawsze wącham. Pudełeczka mają od spodu dziurki. Kiedyś po wejściu do dużego supermarketu od razu poczułam wspaniały truskawkowy aromat. I jak pies myśliwski, idąc za węchem, doszłam do końca sklepu gdzie wyłożone były wspaniale okazy. Węch mnie nie zawiódł – pysznościowe ci one były. Niestety przypadek jednorazowy. Czasami, będąc w drodze, można kupić na farmie prosto z krzaczka. Ale to nie gwarantuje smaku lecz świeżość. Wspaniałe truskawki jadaliśmy natomiast na Tasmanii.
    Poziomki, ach uwielbiam poziomki. W nadburzańskich lasach, przed laty rosły wspaniałe, pachnące i całkiem duże. Zbierało się rankiem, kiedy rosa drżała na listkach i owocach. A że zbiory pokaźne były, robiłam dżemy poziomkowe. Zapach i smak utrwalony w niewielkich słoiczkach przypominał leśne wędrówki, gdy za oknem był mróz i kołderka śniegowa okrywała domy, trawniki, ulice.

  14. poziomki uwielbiam … takie duże to rosły w lesie u babci .. ostatnio zbierałam poziomki kubeczkami będąc w Urlach … rosły obok domku i rano wystarczyło iść na chwilkę i kubek pełny … w tym roku jadę tam dopiero w połowie sierpnia i może będą jeżyny bo czas jagód i poziomek już będzie w końcówce …

    Danuśka Ty lubisz te smaki … jest blog …

    http://taosmaku.pl/pl/

    i prowadzący napisał książkę …

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/249058/tao-smaku

  15. Nasze polskie truskawki mają na razie dość zaporową cenę, a i zapach bardzo mizerny. Może teraz po tej ciepłej pogodzie pojawi się ich więcej.

  16. Drogie koleżanki warszawianki, dziekuje za spotkanie, które oddaliło mnie troche od rodzinnych kłopotów, byłyście wyrozumiałe i naprawdę kochane.
    Pogoda w Warszawie była piekna, prawie ze letnia a tu po powrocie zastałam chłód i deszcz.
    Truskawki to wdzięczny temat. Może z tych importowanych zrobimy szarlotkę z biszkoptami i truskawkowym musem? Zobaczcie, to proste i mozna przygotować w przeddzień.
    https://m.youtube.com/watch?v=4v2StDNgyBI

    Pozdrawiam blogowiczów i składam spóźnione zyczenia Markowi.

  17. hej Alinko … 🙂 … miło, że już jesteś ..

    myślę, że owoce są u nas drogie w relacji do średniej płacy .. zwłaszcza te nasze rodzime ..

    porcja truskawek tak do zjedzenia kosztuje tyle co mango z zagranicy (czasem dalekiej) ….

  18. U nas truskawki w połowie czerwca, nie wcześniej. Ale są już tanie z Florydy, pachnące i słodkie.
    Poza tym słońce i chłodno.

  19. Obejrzałam filmik od Aliny i uświadomiłam sobie, że nie robię od dawna ciast bez pieczenia. A robiłam sernik na zimno, jakieś ciasto z biszkoptami – gdzieś pewnie mam stary przepis. A w ogóle bardzo zmniejszył mi się repertuar ciast.
    Jadłam kiedyś w kawiarni pyszne ciasto z musem truskawkowym, ale bez śmietany, na pieczonym spodzie. Okazuje się, że ta bardzo popularna w Gdyni kawiarnia od dawna nie istnieje. A ja nawet tego nie zauważyłam. Fakt, nie byłam bywalczynią tego miejsca, ale bywam często w tej okolicy. Ciągle powstają nowe lokale, ale tylko część ma szansę na dłuższe życie.

  20. Krystyno pisałaś, że używasz kurkumy …tu przepis na pastę z niej .. może się przyda …

    http://w-zielonej-kuchni.blogspot.com/2017/05/pasta-z-kurkumy-naturalny-lek-na.html

    dziś pierwszy dzień letniej sukienki …

  21. Jolinku,
    smak kurkumy niezbyt mi odpowiada i długo zastanawiałam się, z czym ją spożywać. Jako dodatek do potraw odpada. W końcu najlepszym sposobem okazało się dodanie jej do wody z cytryną i miodem i szybkie wypicie tego napoju. Może spróbuję z tą pastą, bo już oswoiłam się ze smakiem kurkumy.
    Lato wycofało się i wróciła wiosna. Jak na mój gust było trochę za ciepło.

  22. Krystyno ja jakoś nie czuję smaku kurkumy i dodaję do czego się da … do owsianki … do ciasta naleśnikowego i na placki .. do sałatek i sosów ..

    ja to wcale nie piekę i często robię do kawy takie niby serniki na zimno .. biorę galaretkę + kefir/jogurt/maślankę/serek + owoce mrożone jeśli mam (w tym roku mi się już skończyły) .. biszkopty lub herbatniki tylko czasami kładę na dno bo zwykle o nich zapominam ..

  23. Od dłuższego czasu używamy kurkumy do wszystkiego, no może do herbaty, to nie! Gorzkawy posmak jest wtedy, kiedy wsypie się za dużo! Nie dużo, ale często.

  24. Ja też ostatnimi czasy używam kurkumy do wszystkiego.

  25. dzień dobry …

    Eska po nocy nie śpi a tak mało nam piszę co słychać w okolicy …. pomachanko … 🙂

    Nowy gdzie Ty się podziewasz? … pozdrowienia … 🙂

    pogoda się zapowiada akurat .. przyjemne +22 …….

    dziś mnie naszło na młode ziemniaki ze śledziem w jogurcie … no i koperek … 😉 do tego ostatni kompot z czereśni …

    do kawy niby serniczek cytrynowy z bananami ….

  26. ciasto … ze szparagami … na śniadanie zamiast kanapki …

    http://ilovebake.pl/2017/05/10/placki-owsiane/

    idę popatrzeć na świat …

  27. Dzień dobry 🙂
    kawa

  28. Jolinku,
    Z punktu widzenia pszczelarzy – pszczoły wymierają.

  29. ewo tak ale często sami są winni …

  30. Truskawki już jemy, póki co greckie-słodkie i aromatyczne. Na straganie w okolicach Serocka kosztowały 16 zł/kg. Dzisiaj na deser przewidziany koktail truskawkowo-bananowy. Pojawiły się też pierwsze czereśnie, ale jeszcze drobne i drogie.
    Przemieszczaliśmy się trochę po Mazowszu od Buga po Wkrę. Ta ostatnia niezwykle malownicza i pełna ryb. Jedna, dosyć pokaźna była uprzejma zahaczyć się na wędkę Osobistego Wędkarza 🙂
    https://get.google.com/albumarchive/109990791430941218162/album/AF1QipM1A8Lv6SLHRaqcJr6QGMeyzmowT9Dn8vguqOb-?source=pwa

  31. Jolinku-dzięki za azjatycki sznureczek, całkiem ciekawa strona.

    Alino-czekamy na Twoją następną wizytę w Warszawie i kolejne miłe spotkanie 🙂

  32. „Pikna” ryba!

  33. Ryba imponująca! Jak będzie przyrządzona?

  34. Wraz z urokliwą „pustynną” muzyką przesyłam spóźnione, serdeczne życzenia Marku

    https://www.youtube.com/watch?v=qYZKT1BpQpY

  35. Rybę zostawiliśmy Młodym i niech się martwią 😉 Sugerowaliśmy upieczenie w piekarniku potraktowawszy sokiem z cytryny, odrobiną białego wina i oliwy.

  36. Jolinku,
    A w jaki sposób pszczelarze są winni? Sprecyzuj. Mój ojciec, pszczelarz z 30-letnim doświadczeniem mówi, że już nic nie rozumie, bo zawsze był w stanie przewidzieć zachowania „podopiecznych” a od kilku lat zachowują się nieprzewidywanie. W tym roku straciliśmy tylko jedną rodzinę pszczelą, ale wg Witka to tylko dlatego, że przestaliśmy wywozić ule na tzw. pożytki. Odkąd rolnicy stosują takie środki ochrony roślin, mija się to z celem.

  37. ewo ja się nie znam ale z tego wnioskuję …. „Wśród nich możemy wymienić m.in. nieodpowiednie zarządzanie pasieką, podawanie leków w nieodpowiedni sposób, ale również długość korzystania z pszczół, czyli intensyfikację produkcji – tłumaczy dr Grzegorz Pruszyński” … Tacie życzę jak najmniej strat i pozdrawiam bo bardzo lubię miód zwłaszcza od znajomych pszczelarzy …

    Danuśka to Alan był dumny i blady z takiego połowu … gratulacje … 🙂

  38. Jolinku,
    Są pszczelarze, którzy mają po kilkaset uli i żyją tylko ze sprzedaży miodu i tam jakaś intensyfikacja mogłaby wchodzić w rachubę. Ale nikt normalny nie podcina gałęzi na której siedzi. Poza tym, kiedyś pszczoły nie wymierały – czyli zdaniem pana doktora oznaczałoby to, że wtedy pszczelarze umieli zarządzać pasieką i nagle masowo im ta umiejętność przeszła? Stąd wyjaśnienia pana doktora mnie nie przekonują.
    Na moje oko to artykuł sponsorowany.

  39. Natomiast to, co naprawdę przyczynia się do wymierania pszczół, to opryski w biały dzień. Niestety, zdarzają się coraz częściej.
    http://www.gp24.pl/wiadomosci/slupsk/art/4774667,pszczelarze-rolniku-nie-rob-opryskow-za-dnia-zabijasz-pszczoly,id,t.html

  40. naleśniki ciekawostka ale nie dla mnie ..

    https://www.kukbuk.com.pl/przepisy/marokanskie-nalesniki-milion-dziurek/

    ewo może tak być, że sponsorowany ale o tego pszczół nie będzie więcej więc po co pisać nieprawdę ..

  41. Dla zainteresowanych,

    Ceny Copper River salmon dzisiaj na Pike Place Market. Ceny sa sakramenckie. Za dwa tygodnie beda o polowe nizsze, a w pobliskim sklepie jeszcze nizsze.

    Ceny z Pike Place Market:

    Cooper River King Salmon Fillet: $74.99 za funt wagi
    Cooper River King Salmon cala ryba: $55.99 za funt
    Cooper River Sockeye Salmon Fillet: $47.99 za funt
    Cooper River Sockeye Salmon cala ryba: $143.96 za rybe

    Dla porownania
    King Salmon fillet (nie z rzeki Copper River): $39.99 za funt

    Na zalaczonej stronie jest duzo innych smakolykow. Kto nie zna „crab cakes” bardzo polecam nawet jesli krab nie jest Dungeness.

    https://www.pikeplacefish.com/collections/all

  42. Musze zwrocic uwage na „clam chowder”. Jest to gesta zupa z „clams” i innymi smakolykami. Rowniez bardzo polecam.
    Smacznego.

  43. Czesc Kochani.
    Nadal walcze z systemem, ale dzielnie.
    System mnie wyrzucil i nie udaje mi sie zalogowac na nowo. Melduje mi stale na c z e r w o no, ze nick i mail juz sa znane, a wszelkie wymyslne hasla nie daja rezultatow i nie moge niczego umiescic.
    Wykorzystalem wiec mail mojej LP i zmienilem nick, jak wyzej.
    Wysylam wiec testowo z laptopa ukochanej i zobacze co sie stanie.

  44. Jolinku-bardzo podobają mi się te dziurkowane, marokańskie naleśniki i mam ochotę je wypróbować.

    Radosne powroty do Warszawy po weekendzie-korki w trzech różnych miejscach i podróż dwa razy dłuższa niż być powinna. Mieszkanie na wsi lub w małym mieście ma niewątpliwie swoje plusy.

  45. Orco! Najlepszy claim chowder robią Amish’e w Sarasocie, Fl
    Cena truskawek w przeliczenia – 8zł/kg
    Prez. Trump powiedział. że jak nie będą tanie, to ich zbombarduje… 🙂

  46. cichal,

    Nie jadlam „clam chowder” robiony przez Amish. Na pewno jest bardzo smaczny tak jak wiele innych produktow przez nich robionych. U nas najpopularniejszy jest Ivar’s clam chowder.

    Co jeszcze mozna powiedziec o „orange rooster”, czego jeszcze nie wiemy…? 🙂

  47. Dzieńdobrynawieczór
    albo jakoś tak, u nas wczesny wieczór. Wrócilim ze stolicy, odwiedzaliśmy naszego Wojtka. Kicię zaopatrzyłam we wszystko, co potrzebne na 24 godziny, przyjeżdżamy, a Mrusińsko na parapecie i nas wypatruje. Miauczała tęsknie.

  48. Domowe zwierzaki zwykle nie lubią być same. Nasz Sunia wyła jak nas nie było i kiedy nadawali hejnał mariacki 😉

  49. Ja też!

  50. Dzień dobry 🙂
    kawa

  51. dzień dobry ….

    dzisiaj zdrowa kawa … 🙂

    koty w miarę dobrze wytrzymuję samotność jak się je od małego przyzwyczaja … nasza kotka woli być sama niż być u kogoś … jest grzeczna i nawet dwa dni wytrzymuje dobrze zaopatrzona … ale bardzo się cieszy jak wracają domownicy ..

    jest od kilku dni cieplej to może truskawki potanieją … trzeba iść na bazarek …

  52. Danuśka nowe miejsce w Warszawie dla smakoszy Francji ale drogo ….

    https://www.kukbuk.com.pl/miejsca/recenzje/krem-w-warszawie-francuskie-bistro-z-serami/

  53. Jolinku-ceny, jak w Paryżu 😉 Na dodatek grzanka na drugim zdjęciu wygląda na spaloną. Croque-monsieur czyli grzanka z serem i szynką jest rzeczywiście jednym z klasyków we francuskich bistrach. Okazuje się, że nawet grzankę można podać w słoiku(w ramach tej mody, o której niedawno rozmawialiśmy):
    http://img-3.journaldesfemmes.com/9ILhCQRLeT1oqb907Ia9Fj7_8FI=/750x/smart/image-icu/352068_1382811210.jpg

  54. Chyba niewygodnie jest jeść grzankę ze słoika …

  55. Małgosiu-też sądzę, że niewygodnie i wydaje mi się, że grzanka przygotowana w ten sposób nie będzie chrupiąca.

  56. MisKu 🙂 🙄
    nie mogles wiedziec, no bo i skad, ze mam wrodzona niechec do protekcjonizmu. ale nic nie stoi na przeszkodzie bys samotnie kontynuowal zacna idee. zycze powodzenia i informuj nas tutaj na biezaco, co i jak 🙄

  57. niestety to prawda …. 🙁

    http://wodecki.pl/

  58. Jeszcze parę dni temu mówiliśmy, że Zbyszek będzie długo żył, bo uśmiercili Go przedwcześnie. Niestety okrutny los sprawił inaczej. Miałem to szczęście, że razem z Leszkiem Sokołowskim (pianistą i kompozytorem) oraz z nieżyjącym już organizatorem estradowym z Lublina, Romkiem Giertlerem stworzyliśmy grupę estradową. Pracowaliśmy ostro przez dwa lata. W grupie byli jeszcze: Danusia Rinn, Stenia Kozłowska, Boguś Smoleń, Zosia Kamińska, Stanisław Szymański, Mariquita Compe i Waldek Grzech. Zbyszek już znany jako muzyk (Grupa Ewy Demarczyk) zadebiutował u nas jako piosenkarz. Na początku śpiewał znaną potem „Basia, Basia” i raczej zapomnianą „Poszukaj muszli na brzegu morza”. Wtedy zadebiutował w TV w programie reżyserowanym przez Andrzeja Wasylewskiego. Pracowaliśmy też razem w Variete w Katowicach, gdzie debiutowała młodziutka Hanna Banaszak. Pomyśleć, że to wszystko było prawie pół wieku temu… Do zobaczenia Zbyszku!

  59. Hania Banaszak dziś wspominała Pana Zbyszka .. nie miał czasu iść do lekarza bo „praca najważniejsza” a miał umówioną koronarografię …

  60. Mniej oczywiste skojarzenia:
    Nieszpory Ludźmierskie (solista, w oratoryjnym stylu, obok Turnaua, Wójcickiego, Towarnickiej, Rybotyckiej… i kto był szósty?… Banaszak oczywiście!)… Premiera* i wiele późniejszych koncertów to było zjawisko klimatyczno-towarzysko-artystyczne I połowy lat 90…

    …I okolice „polityczne”…
    ___
    *Byłam na krakowskiej premierze, 2.10.92 w Kościele św. Katarzyny, gdy nagrywano płytę… – dla potrzeb albumu źródła nazywają ten koncert prapremierą, ale były dwa wcześniejsze, w Ludźmierzu i Nowym Targu

  61. A cappello-dawno Cię nie było. Jak to dobrze, że o nas całkiem nie zapomniałaś 🙂
    Okolice „polityczne” się nie otwierają 🙁

    Lubiłam piosenki Wodeckiego, a on sam wydawał się sympatyczną osobą. Cichal wie oczywiście zdecydowanie więcej na ten temat. Wielki żal….

  62. 😳
    Poprawny link nr 2:
    https://basiaacappella.wordpress.com/polska-w-trocinach-monitoring/#comment-48315
    (Chciałam zdążyć przed zmrokiem na rowerową pętlę tyniecką, a gdy się człowiek śpieszy… )

    Danuśko, pozdrawiam serdecznie!
    Nie da się zapomnieć miejsc, ludzi, Gospodarza (jego urodzin i imienin w jednym dniu majowym, tuż po Monte Cassino 🙂 ) — Lecz (z) czasem bywa różnie: niekiedy luźniej, kiedy indziej zajęty on mocno – i ten przed komputerem, i poza. Albo się człowiek zapędzi w pogaduszki, a ważniejsze zadania cierpią…

  63. nie wiem jakim celem kieruja sie ludziska, zawiadamiac na spolecznych portalach, co i rusz, o czyjes smierci. i na ogol sa to te sama osoby 😛

    pare lat temu, przebywajac zima na kap verde, znajomy wyciagnal mnie na sasiednia wyspe sao vincente. przemierzalismy z buta mindeo, stolice wyspy. i w ktoryms momencie ulli ciagnie mnie na prywatna posesje mowiac: chodz wpadniemy do cesarii evory, ona tutaj mieszka i ma swoja bude zawsze otwatra dla tych, co chca ja odwiedzic. faktycznie drzwi byly otwarte, ale cesaria evora jak sie okazalo, dwa miesiace wczesniej wsiadla do ludki i wyruszyla w bezpowrotna podroz ku zachodzacemu sloncu 🙁
    zupelnie lagodnie i na luziku przyjalem ta wiadomosc.

    i wydaje mi sie, ze jesli nie lacza nas wiezy krwi z kims, kto schodzi z tego padola, to lepiej doswiadczac tego w zupelnie w przypadkowym czasie.
    w czasie, kiedy nagle najdzie mnie potrzeba wiedziec co-nieco wiecej o danej osobie.
    i tym sposobem, zyje jeszcze dlugo ten, co juz od dawna nie zyje.
    przynajmniej w mojej swiadomosci i to nieraz bardzo, bardzo dlugo 🙂 albo caly czas, co z pewnoscia wielu by nawet to bardzo cieszylo 🙂
    i mnie to wcale nie dziwi 🙂

  64. Na kolację europejsko-azjatyckie szparagi 😉 Zamiast naszej swojskiej bułki tartej zostały potraktowane tymże wynalazkiem http://wyszukane-smaki.pl/product/Panierka-Panko-250g-735225?gclid=Cj0KEQjwmIrJBRCRmJ_x7KDo-9oBEiQAuUPKMqgBxL0vxYEvbR9GFYKh_MFXtnkDjqm2fLOouIShp2oaApta8P8HAQ
    Smakowały wyśmienicie.
    Jolinku-powyższe odkrycie zawdzięczam Tobie oraz naszej wietnamskiej eskapadzie 🙂

  65. Danuśka właśnie sobie obejrzałam filmik o Wietnamie … ile ja nie widziałam …

    jedna Basia wraca czasami … 🙂 … a druga bjk zamilkła .. 🙁

  66. Sprawdziłam skład mojego „Panko” zwanego bułką tartą typu japońskiego i nie znalazłam oleju palmowego. Jest tylko: mąka pszenna, woda. drożdże i sól.

  67. Jolinku-nie sądzę, abyśmy były gotowe pojechać do Wietnamu raz jeszcze, chociaż niezbadane są wyroki opatrzności…..

    To prawda, Bejotka przepadła nam gdzieś w internetowym niebycie.

  68. dla tych co co nie skorzystali z Nocy w Muzeum jak ja …

    http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/bezplatne-dni-w-muzeach-w-warszawie-zobacz-ktore-muzea,2816124,artgal,t,id,tm.html

    Danuśka opatrzność czuwa nad nami … 🙂

  69. Jolinku-Twój sznureczek muzealny bezcenny, dzięki!

    Zanim Irek poda rannym świtem swoją wyśmienitą kawę, propozycja na bezstresowy wieczór 😉
    http://www.calvado.com/media/catalog/product/cache/1/image/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/p/o/polka-aquala-caddy-natural-020390-390.jpg

  70. Przyjechała dziś moja Siostra, miałam ją zabrać na Próżną, ale okazała się zajęta i byłyśmy w Kieliszkach na Hożej, polecam obie restauracje, równie dobre jedzenie, menu krótkie, dobre, ale bardzo długa lista win, o których świetnie opowiada obsługa. Tytułowe kieliszki zobowiązują 🙂

  71. W naszym mieście muzeum, oprócz darmowej możliwości zwiedzania aktualnych wystaw i warsztatów dla dzieci, zorganizowało późnowieczorny spacer po miejscach, w których straszy lub popełniono jakieś zbrodnie. Spacer zaczął się o godz. 22:00, na cmentarz zawitaliśmy przed północą. 🙂 . Spacerowało sporo dzieci wraz z rodzicami. Opowieści były niesamowite, straszne i śmieszne. Dużo ciekawostek. Wiał wiatr, szumiały drzewa, niebo było rozgwieżdżone.

    Jutro szparagi 🙂 : https://www.youtube.com/watch?v=TQ8i-eRBZok

  72. Dzień dobry 🙂
    kawa

  73. Dobranoc 🙂

  74. Szaraku,
    w kwestii „przenosicieli nekrologów” z jednego miejsca wirtualnego w drugie masz wiele racji. Mnie również razi ta maniera*. Lecz zważ, może się zdarzyć, iż zmarła osoba odcisnęła osobiste piętno na życiu sieciowego podmiotu, nie tylko poprzez sam fakt, że jest/była w telewizji, utalentowana, zasłużona. — Wówczas można a nawet trzeba, oczywiście z wyczuciem, upewniwszy się jeszcze raz w kwestii konwencji, tematu-klimatu wpisu, toczącej się aktualnie rozmowy… — każda reguła ma swe wyjątki, nawet wirtuozi etykiety łamią ją czasem, uzyskując tym większy efekt.

    Zapełnianie ciszy-pustki podbloża komciem albo kilkoma… w stylu „napiszmy R.I.P., niech się coś dzieje”… …przy jednoczesnej „niepomności” tej czy owej daty, która naprawdę powinna być ważna dla danej społeczności… … … nieumiejętność zachowania się nawet wówczas, gdy już wszystko podane „na talerzu”… — Czy to ładne, dobre, godne? Czy to przyciąga wartościowych bywalców (nowych i dawnych)?
    ___
    *tu – https://basiaacappella.wordpress.com/2015/11/13/czarni/
    mnie poraziła do tego stopnia, iż postanowiłam wstrzymać się od wypowiedzi (o jednym z największych idoli pewnego etapu mego rozwoju literackiego) od końca grudnia aż do 13 listopada następnego roku… u siebie, nie mówiąc, aby pod cudzym (tematem, klimatem, preferencjami, czasem i Czasem)

  75. wydaje mi sie a Capello, ze w tej dyskusji zaszlismy juz i tak za daleko 🙄 jestesmy tuz tuz przed kulinarnym stwierdzeniem, ze papryka ma wielka przewage nad ludzina, mozna bowiem jej pustke, zawsze czyms smacznym wypelnic 🙂
    _________________
    nie chce mi sie wiecej klepac 🙁 jestem dobity kolejnym zamachem 🙁
    moze jak dwie godziny poruszam sie na tym –> https://www.titus.de/product-images/high-quality_891340.jpg?convert%5B-resize%5D=523×750 to stane bardziej w pionie 🙄

  76. Prośba z Toporzyka- w zasadzie jest dla nas zarezerwowany cały pensjonat ( 10 miejsc noclegowych), ale było by dobrze, gdyby osoby planujące się tam zatrzymać na nocleg potwierdziły swój przyjazd. Za chwilę wyślę raz jeszcze do Zjazdowiczów, którzy tradycyjnie zatrzymują się w tym gospodarstwie namiary mailowe i telefoniczne. Pamiętajcie, by zaznaczyć, że jesteście grupą zjazdową z Żabich Błot.

  77. (Ja przejrzałam brytyjskie media dopiero po dziewiątej…)
    Sam więc widzisz, Szaraku, wszystko zależy od kontekstu, intensywności kontaktów ze światem… realnym, sieciowym.
    (Czasem i Ty przeglądasz newsy 🙂 )…
    Także od zmęczenia materiałem: gdy jedni będą się podnosili do pionu w sprzyjających okolicznościach przyrody, inni zostaną jeszcze z dziesięć razy zagadnięci, co o tym sądzą („jako eksperci”) i że wszystko na pewno przez tych wyznawców Allaha chcących nami zawładnąć… a potem trzeba będzie stanąć przed grupami młodych i im to wszystko objaśnić w sposób precyzyjny, sugestywny acz wyważony (w języku co prawda nieobcym, ale też nieojczystym – zwłaszcza dla nich 😈 ). Nic wiec dziwnego, że pod koniec dnia człowiek szuka papryki tam, gdzie powinna być papryka.
    Ale dla innych „tam, gdzie powinna być papryka” od dawna rosną inne pożyteczności (albo zielska) – i to też trzeba zaakceptować a co najmniej zrozumieć 🙂

  78. Zrobiło się ciepło i otworzyły się w naszej okolicy kolejne lodziarnie. Mamy teraz zdrową i smaczną modę na lody robione jedynie z naturalnych składników, za co tym licznym lodziarzom cześć i chwała.
    http://ursynowaz.pl/firmy/il-cono-lody-naturalne-ken-kabaty
    W minioną sobotę wśród kolorowych bratków i pięknie kwitnących azalii jadłam natomiast lody domowej roboty. Składały się ze śmietanki, żółtek, cukru i utartej czekolady, miały zapewne sto pięćdziesiąt tysięcy kalorii 😉 ale za to jak smakowały!

  79. Echidno-już potwierdziłam w Toporzyku, że należysz wraz z Wombatem do naszej wesołej, zjazdowej bandy 🙂

  80. o tak, a Cappello, tutaj okolicznosci przyrody w miesiacu majowym zasluguja na mistrzostwo planety 🙂
    jest tylko jedna jedyna sila, ktora moze mnie w maju z tego pieknego otoczenia wyciagnac i to nie gdziekolwiek tylko nad morze. prognozy sa wysmienite na nastepne dni. pewnie dzis pogonie konie po betonie 🙂 by jutro rano byc fit i dac sie otulic wiatrowi 🙂

  81. Danuśka –
    B. zapłać. Już nawiązałam kontakt i dzisiaj otrzymałam potwierdzenie. A teraz wracam do moich „baranów”. Mam nadzieję skończyć przed północą.

  82. No popatrz, i Święci umierają 🙁

    Od dawna na tym blogu piszemy, co komu w duszy gra, co śmieszy, co smuci i tak dalej. Mnie także mocno zasmuciła wiadomość o śmierci Zbigniwa Wodeckiego, a dzisiaj – Rogera Moore’a. Jak kogoś drażni to, że piszę o tym na blogu, to trudno. Przeczytałam a capelli zagwiazdkowany wpisj z jej blogu – wynika z niego, że najlepiej się nie odzywać, bo przecież do każdego wpisu
    można się przyczepić, że niewłaściwy, nie na miejscu.
    Bo najlepiej i najchętniej czyta się…siebie 😉

  83. No i mam zagwozdkę. Dostałem parę dni temu z Krakowa ostatnią książkę (o) naszej Nisi. Myślałem, że to Jej syn wysłał. Alicja jednak zdementowała. Nikt się nie przyznaje. A może to Ty, a capello, w chwili chwalebnej słabości? Ktokolwiek by to był i cokolwiek by Go do tego skłoniło – chwała Mu za to! Tylko komu zwrócić nakłady finansowe…?

  84. Cichal,
    nie wydziwiaj, przecież nie dostałeś tego z rachunkiem, ani nie zamawiałeś, więc zwolnij sam siebie z obowiązku zwracania kosztów!
    Pewności nie mam, ale gdyby to był Wawrzyniec, to książka byłaby wysłana ze Szczecina, albo z siedziby wydawnictwa SOL – Duży Dół (pod Grójcem).
    Cichalu,
    możemy się pobawić w detektywów, ja optuję za kimś z grona Twoich znajomych z Krakowa, i to tych znajomych, którym wspominałeś o Nisi. Tak czy inaczej, piękna niespodzianka 🙂

  85. P.S.
    Biorąc przykład z Danuśki, zabrałam się i ja za wiosenne porządki. Nie był to dobry pomysł, ale konieczny.
    Trudno – mietła i ściera!

  86. Cichal-jeśli ktoś tę książkę wysłał to znaczy, że chciał Ci sprawić przyjemność i że stać go było na pokrycie wszystkich kosztów. Zatem przyjmij tę miłą niespodziankę jedynie z uśmiechem wdzięczności. Na pewno za jakiś czas wyjaśni się kto zacz.

    Byłyśmy na plotkach z kuzynką Magdą w sławnej „Mące i Wodzie”: https://www.zomato.com/pl/warszawa/m%C4%85ka-i-woda-r%C3%B3dmie-cie-p%C3%B3%C5%82nocne-warszawa/menu#tabtop
    Zamówiłyśmy jedno z dań, z których słynie to miejsce raviolo con uovo-pierożek z ricottą i płynnym jajkiem w środku. Było świetne, teraz kombinujemy, kiedy i jak zrobić takie raviolo samodzielnie w domu. Aby uczcić pamięć o Piotrze wypiłyśmy po kieliszku
    Gruner Veltlinera, co robimy zawsze podczas zjazdów warszawskich, jeśli tylko to wino jest w karcie. Przy stoliku obok siedział Zbigniew Boniek w towarzystwie paru panów niekoniecznie dobrze nam znanych. Chłe, chłe, miło prowadzić czasem światowe życie 😉

  87. Gdyby kogoś zainteresowało wspomniane powyżej raviolo, to kuzynka Magda już wyszperała i podrzuciła mi stosowny przepis:
    http://www.kwestiasmaku.com/przepis/raviolo-con-uovo

  88. Dzień dobry 🙂
    kawa

  89. dzień dobry …

    cichalu uściski z okazji urodzin …. i standardowo zdrowia i dużo zdrowia by uciechy życia bawiły i cieszyły …. 🙂

  90. Dla Cichala serdeczne uściski urodzinowe i stosowne „Wszystkiego najlepszego” w najlepszym wykonaniu 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=uKSZVF4IyBg

  91. …a gdyby to było mało, to jeszcze to:
    https://www.youtube.com/watch?v=myllGSposAU

    Dobranoc 🙂

  92. Złote nuty spadają na Rynek
    i dokoła muzyki jest w bród,
    po królewsku gotuje Wierzynek,
    a kwiaciarki czekają na cud.
    Czasem we śnie pojawi się poseł,
    który rację ma zawsze i basta
    i uczonym oznajmia mi głosem,
    że najlepiej nam było za Piasta
    Wielkie nieba co ja słyszę,
    wielkie nieba co się śni,
    wstaję rano prędko piszę
    krótki refren zdania trzy.
    Nie przenoście nam stolicy do Krakowa,
    chociaż tak lubicie wracać do symboli,
    bo się zaraz tutaj zjawią
    butne miny święte słowa
    i głupota która aż naprawdę boli.
    U nas chodzi się z księżycem w butonierce,
    u nas wiosną wiersze rodzą się najlepsze
    i odmiennym jakby rytmem.
    U nas ludziom bije serce,
    choć dla serca nieszczególne tu powietrze.
    Złote nuty spadają na Rynek
    i dokoła muzyki jest w bród,
    po królewsku gotuje Wierzynek,
    a kwiaciarki czekają na cud.
    Zasłuchani w historii kawałek,
    który matka czytała co wieczór
    przeżywaliśmy bitwy wspaniałe
    nadążając jak zwykle z odsieczą.
    To się jednak już zdarzyło
    deszcz nie jeden na nas spadł
    nie powtórzy się co było
    inny dziś w kominach wiatr
    Nie przenoście nam stolicy…….
    Nie przenoście nam stolicy do Krakowa,
    niech już raczej pozostanie tam gdzie jest
    najgoręcej o to proszą
    dobrze ważąc własne słowa
    Dwa Krakusy Grzegorz T. i Andrzej S.

    Z życzeniami sto lat dla Krakusa Cichala!