Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego Gotuj się! - Czyli pasje kulinarne Piotra Adamczewskiego

25.10.2006
środa

Zgadnij co gotujemy (11)

25 października 2006, środa,

Poprzednie zgadywanki sprawiły Państwu sporo kłopotów. Mam nadzieję, że sprowokowały także do ambitnych poszukiwań. Przy takich badaniach nie należy jednak ograniczać się wyłącznie do Internetu. Pewniejszym źródłem są nadal książki. Niektóre strony internetowe bowiem robione są przez dyletantów i zawierają sporo błędów lub nieprawdziwych informacji. Jako człowiek z pokolenia Gutenberga wolę korzystać z książek. Zwłaszcza jako źródeł wiedzy historycznej.

Dziś dla odprężenia quiz znacznie prostszy, ziołowo-językowy.
 
 
Co to za ziółko?

  1) Satureja, czubryca to po polsku: … (?)

  2) Oregano to po polsku: … (?)

  3) Laur to po polsku: … (?)
 
 
Odpowiedzi należy kierować na adres: internet@polityka.com.pl

Nagrodą będzie moja książka „Rok na stole” z autografem i dedykacją.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Autograf złożony, dedykacja wpisana – czyli quiz zakończony. Prawidłowa odpowiedź to: cząber, lebiodka i liść bobkowy. Najszybciej dotarła do mety właściwa odpowiedź Pana Jerzego Tyszkiewicza, do którego książka juz wędruje. Życzę sukcesów w kuchni, za stołem i…
    Kolejna porcja pytań i zabawy za tydzień.

  2. Panie Piotrze,
    nagroda wraz z suplementem doszła, dziękuję. Proszę też pogratulować p. Barbarze świetnego pomysłu na książkę – sądzę że skorzystają z niej nie tylko single, ale również mocno zabiegani w obecnych czasach obywatele, tacy jak ja. Z przepisów szczególnie przypadła mi do gustu surówka z selera i jabłka. Już od kilku lat sama robię podobną, z tym że zamiast majonezu dodaję śmietanę albo jogurt wymieszany z chrzanem. Nic nie stoi na przeszkodzie by wypróbować nową wersję z dodatkiem orzechów.
    Jest tylko jedna rzecz przez którą się lekko zagotowałam. W „Biesiadnym savoir-vivre” wspomniał Pan o pieczonce, jako o daniu złożonym z boczku, kiełbasy, przypraw, kalarepy, marchwi, pora, selera. A gdzie ziemniaki? Cebula? Natka pietruszki albo koperek? Jaki kociołek? Pieczonkę (zwaną w moim mieście pieczonymi) robi się głównie w żeliwnych albo glinianych garach oplecionych drutem (takowe jeszcze wyrabia garncarz w Brodłach k/Alwerni). Ale dobrze, to jeszcze żaden problem. Za to mój żołądek stanowczo protestuje przeciwko wykładaniu dna naczynia kapustą ? nie ma nic gorszego w pieczonych niż zapach spalonej kapusty. To miejsce zarezerwowane jest słoninę i boczek. Kapustą przykrywamy dopiero wierzchnią warstwę ziemniaków, izolując je w ten sposób od darni którą kładziemy na sam wierzch. Piszę o tym boczku nie bez kozery, gdyż przypieczony, chrupiący w zębach boczek stanowi clou tej potrawy, rzecz którą sobie przyjaciele wyjadają z talerzy ;-). Poniżej podaję link do strony, na której mój krajan bardzo fajnie opisał tę potrawę jak i historię z nią związaną: http://stank.abc24.pl/default.asp?menu=11
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ewa

  3. Bardzo ciekawa historia, Ewo – strona tez, o „pieczonym” slyszalam od znajomego z Jaworzna i zapamietalam bardzo podobny przepis.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Alicja
    Wszystko się zgadza. Pieczone (vel ziemniaki po cabańsku) są popularne w Małopolsce Zachodniej, a do niej historycznie zalicza się Jaworzno, pomimo swej aktualnej przynależności do woj. Śląskiego. Zresztą, co to jest 12 km odległości między miastami….
    Potrawa ta jest na tyle ważna dla miejscowych, że co roku w skansenie w Wygiełzowie odbywa się konkurs na tę potrawę, w którym uczestniczą lokalne restauracje oraz całe rodziny.
    Skoro już tak brnę w patriotyzm lokalny, to pochwalę się jeszcze:
    http://www.powiat-chrzanowski.pl/news.php?mod=23&id=331&page=2
    http://www.chrzanow.pl/news.php?mod=1&id=767&PHPSESSID=c9a7850cf33bd75efd2a8e54ef2e4f0b
    Pozdrawiam,
    Ewa

  6. Ależ to pieknie pachnie. Grunt to wyobraźnia. A praktyka podpowiada co z tego może wyniknąć. Zwłaszcza jeśli dochodzą do tego zdjęcia. Dziekuję. I będę uważał na tą kapustę: od góry – nie od spodu. Choć słuchaczka mojej audycji w TOK FM wręcz kazała wysłać dno garnka kapustą. Widać jej się nie przypala!

  7. Panie Piotrze,
    Wieloletnia praktyka podpowiada mi że nie ma szans, na pewno kapusta się przypala, tyle tylko że słuchaczka z pewnością jej nie je (chyba że gustuje w tym szczególnym smaku;-). Cała przyjemność polega właśnie na zeskrobywaniu a następnie spożywaniu przypieczonego boczku i przyrumienionych na brązowo ziemniaczków ze ścianek gara. Na koniec kilka rad praktycznych:
    1. nie robić pieczonych z młodych ziemniaków (mają za dużo wody w sobie)
    2. żeby potrawa nie byłą zbyt „sucha” można na wierzch ostatniej warstwy dorzucić trochę smalcu (przy pieczeniu spłynie na dół), albo dolać trochę wody (od pół do pełnej szklanki, w zależności od gabarytów gara)
    3. przepis podany przez krajana jest wersją klasyczną. W wersji dowolnej, pietruszkę zieloną możemy zamienić na koperek, a potrawę wzbogacić dodatkowo mięsem drobiowym lub z królika.
    Pozdrawiam,
    Ewa

  8. A dorzuc Wasc pare grzybkow, jako przekladanke miedzy kartofelki w talarkach i wedzonke. Nu powiadam palcy lizac. Pozdrawiam smacznie!