Jeszcze jest słonecznie więc jedziemy na wieś

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

Na szczęście jesień nas rozpieszcza. Jest słonecznie więc chłód nie jest Az tak dolegliwy. A pola, łąki i las wyglądają niezwykle malowniczo. W dodatku nasz majster-hydraulik nie zdążył wyłączyć wodociągu więc możemy jeszcze raz spędzić noc na wsi.

A nasz dom w jesiennym słońcu wygląda wesoło i sympatycznie. Sójki jeszcze nie wywędrowały więc karmnik bywa pełen ich wrzasku i łopotu skrzydeł, gdy przepychają się do pokruszonego pieczywa.

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Z tej ciąży nie ma już co zbierać, mówi lekarz na USG. „I czego pani od nas oczekuje?”

Nie wrócę do ginekologa, który prowadził moją ciążę, bo musiałabym skłamać, że poroniłam, opowiada Wioletta. Przez kilka tygodni żyłam jak tykająca bomba, nie jadłam, nie spałam, wyznaje Karolina. Obie przerwały ciążę w drugim trymestrze.

Agata Szczerbiak

Po drodze spotykamy lisy, których tu sporo i zmieniają właśnie ubarwienie futra przewidując chyba śnieżną zimę. Czasem śmignie przez drogę koziołek i jego sarenki. Ale, że przez las nie pędzimy zbyt szybko, to nie grozi nam katastrofa. Przed wieczorem, stale w tym samym miejscu za płotem, przy rowie melioracyjnym na łące przechodzi majestatycznie łoś z wielkimi łopatami na głowie. Wygląda jak dziadek wszystkich łosi w okolicy, taką ma brodę. Jest co podziwiać.
Ostatnie wizyty na wsi to także remanent w spiżarni i lodówkach, że o winiarce nie wspomnę. Już widać dno wszystkich szuflad. Jeszcze kilka warzywnych spring rollsów, które usmażymy w głębokiej oliwie, ostatnia tacka ślimaków z czosnkiem, pietruszką i serem oraz okazała porcja kotlecików jagnięcych z kostką. Dobrze więc, że nie jesteśmy sami. Wnuk nam pomoże, zwłaszcza że praca fizyczna doda i jemu, i mnie apetytu.
 Musimy ściągnąć z rzeki i dowieźć na zimę do szopki łódź  a także porżnąć wycięte z powodu zeschnięcia sosny. Gdyby leżały na dworze w całości drewno by zmarniało. A tak będzie czym palić w „kozie” przez następne dwa lata.
Aby nie było żadnych możliwości wykręcenia się od tej pracy nie zabieramy laptopów. Będziemy więc odcięci od internetu a tym samym i od pracy za biurkiem.
Tylko las, zwierzęta i my.

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj