Przedświąteczne wizyty

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

Nie znam innego takiego kraju, w którym tyle uwagi poświęca się zmarłym przodkom.

U nas cmentarze zaludniają się nie tylko w Święto Zmarłych, kiedy to na każdej nawet najmniejszej nekropolii jest tłok i na grobach kwiatów zatrzęsienie. Odwiedzamy zmarłych krewnych także w ich rocznice urodzin, czasem w inne dni, a także przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą.

Na stołecznych Powązkach i Bródnie (sam tam bywam więc wiem z autopsji) jest taki tłok, że trudno dojechać, a o wygodnym zaparkowaniu można tylko marzyć. I to bez względu na pogodę. Tegoroczna pseudozima ułatwia te wizyty, bo świeci słońce, nie pada ani śnieg, ani deszcz i wizyty u moich praprababek i prapradziadków zamieniają się w przyjemne spacery.

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Z tej ciąży nie ma już co zbierać, mówi lekarz na USG. „I czego pani od nas oczekuje?”

Nie wrócę do ginekologa, który prowadził moją ciążę, bo musiałabym skłamać, że poroniłam, opowiada Wioletta. Przez kilka tygodni żyłam jak tykająca bomba, nie jadłam, nie spałam, wyznaje Karolina. Obie przerwały ciążę w drugim trymestrze.

Agata Szczerbiak

Zwłaszcza że nasze rodzinne groby mieszczą się w najstarszych i zabytkowych częściach obu cmentarzy i wędrówka pomiędzy grobami, które są pamiątkami kultury, często wspaniałymi rzeźbami i przypominają nam rodziny zasłużone dla Polski, a często już niemające żadnego potomstwa. Na tych grobach też zostawiamy kwiaty.

Nie są to więc wędrówki pełne łez, a raczej zadumania i nostalgii. I taka właśnie była miniona niedziela.

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj