Ładniej na polu niż na półmisku

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj
Z wiekiem zmienia mi się charakter. A także apetyt i preferencje kulinarne. Coraz częściej rezygnuje z różnych dawniej szalenie lubianych dań. Zwłaszcza np. z dziczyzny, którą jeszcze niedawno uważałem za wyjątkowy rarytas. Może to tylko chwilowy kaprys ale – być może – okaże się to stałym zwyczajem. Mieszkając na wsi, nad łąkami, na skraju puszczy często spotykam się ze zwierzętami i ptakami, które potem znajduję na talerzu. I robi mi się smutno. Znacznie ładniej bowiem wyglądają one na polu niż na półmisku.
Popatrzcie sami na te kilka zdjęć, które zrobiłem niewprawną ręką ale i tak oglądam je z zachwytem. Pocieszam się także tym, że zawsze uwielbiałem w tzw. bezkrwawych łowach a NIGDY nie strzelałem do niczego żywego. I niech tak pozostanie.

Kuropatwy na śniegu widać nawet z oddali

Kogut bażant w ozdobnym fraku

Zając zabiera się do młodego zboża

Koziołek umyka na mój widok

Moje sąsiadki – mama z córką

Niekwestionowany król nadnarwiańskich bagien

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Z tej ciąży nie ma już co zbierać, mówi lekarz na USG. „I czego pani od nas oczekuje?”

Nie wrócę do ginekologa, który prowadził moją ciążę, bo musiałabym skłamać, że poroniłam, opowiada Wioletta. Przez kilka tygodni żyłam jak tykająca bomba, nie jadłam, nie spałam, wyznaje Karolina. Obie przerwały ciążę w drugim trymestrze.

Agata Szczerbiak

W sąsiedztwie mieszka cała rodzinka osiołków

Dziś na obiad spaghetti z gruszką i gorgonzolą.  Jutro spaghetti aglio, olio e peperoncino. A potem zobaczymy…

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj