Ostatni taki Sylwester

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

To ostatni dzień mijającego 2012 roku. Miał on swoje wspaniałe dni ale i paskudne także. Moim zdaniem tych miłych chwil było jednak więcej niż złych. Już wkrótce będziemy pamiętać tylko o tych dobrych. Taka jest bowiem natura człowieka. No, może nie każdego ale moja na pewno tak. Mam nadzieję, że i przyjaciele blogowi też przejmą ten obyczaj i zapomną o tym co niemiłe. Dlatego tez życzę Wam wszystkim jak najwięcej szczęśliwych chwil w nadchodzącym Nowym Roku. A dziś hucznego i smacznego Sylwestra. Ja też na taka noc liczę, choć będzie nas w domu (jak zwykle) dwoje. A momentami troje, bo skuszony pięknym homarem i wyśmienitym szampanem wpadnie wnuk Jakub. Reszta rodziny szusuje gdzieś w Dolomitach.


W ten ostatni dzień roku chcę przytoczyć pyszną anegdotę o szalonej nocy sylwestrowej przed siedemdziesięciu kilku laty. To cytat ze znanej książki wydanej przez PWN:
„Sylwestrowa noc 1938 roku w przestronnej sali balowej nieistniejącego dziś pałacu Kronenberga w Warszawie witano nowy, lecz jak miało się wkrótce okazać, ostatni rok przedwojennej Polski. Atrakcją wieczoru był stary, znany na wsi kresowej noworoczny zwyczaj, w którym główną rolę odgrywało tłuste prosię, symbol dostatku i pomyślności. Żeby zapewnić sobie powodzenie w nadchodzącym roku, należało odciąć i zachować jako talizman kilka włosów ze szczeciny prosięcia. „Tradycja tego obrzędu wymagała, aby prosiak, powróciwszy do swego normalnego otoczenia, dożył w spokoju wieku dorosłego, nie molestowany przez ludzką zachłanność i łakomstwo” – opowiadał Jan Meysztowicz, urzędnik ministra spraw zagranicznych Józefa Becka, który osobiście dostarczył do klubu apetyczne, czyściutkie prosię, udekorowane wstążkami. „Nie dopilnowałem jednak zwrotu prosiaka właścicielom, od których został zakupiony, i po paru tygodniach dowiedziałem się z przerażeniem, że został podstępnie zjedzony, w tymże klubie MSZ, z kaszą gryczaną, chrzanem i kaparkami. Co, jak powszechnie wiadomo, musiało zniweczyć jego szczęśliwy wpływ na losy uczestników tego wieczoru w Nowym Roku -1939”.

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Przybić piątkę ze Sławulą

Wiece wyborcze kandydata na prezydenta Polski Sławomira Mentzena rozpoczynają się zawsze o piętnastej. Ta pora daje pewność, że przybędzie elektorat – uczniowie po lekcjach.

Marcin Kołodziejczyk

I teraz już wiemy, że to prosię zawiniło dalszym nieszczęściom spadającym na Europe i świat!

Fot. P.Adamczewski

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj