Jestem za a nawet przeciw

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

To słynne powiedzenie prezydenta Lecha W. jest paradoksalne ale często wprost nieocenione przy wydawaniu opinii o różnych zjawiskach. I tak właśnie oceniam działalność wielu najwybitniejszych dziś działających kucharzy.

Nowoczesność w kuchni i na talerzu: jestem za a nawet przeciw. Popieram nowe trendy i nowe techniki, uwielbiam oglądać półmiski i talerze wyglądające jak obrazy impresjonistów, cieszę się gdy moje sorbety dymią białym obłokiem, bo są maczane w ciekłym azocie. Chodzę więc do najmodniejszych lokali, w których to wszystko mogę OBEJRZEĆ. Ale gdy chcę smacznie zjeść to wybieram restauracje, w których gotują zwolennicy krwistej polędwicy, dorady z grilla, serowego sufleta wylewającego się z formy czy lodów pływających w sosie malinowym.


Takie myśli naszły mnie po udziale w kilku kolejnych konkursach dla kucharskiej młodzieży, podczas których do oceny przynoszono coraz mniej do zjedzenia a coraz więcej do podziwiania. Przyszli szefowie kuchni obserwują bowiem pilnie to co się dzieje w świecie gastronomii. Gdy widzą za co słynny Michelin przyznaje dziś gwiazdki starają się naśladować Ferrana Adrię, Hestona Blumentahla czy  Modesta Amaro.

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Mocne canadiano

Nowy premier Kanady Mark Carney jest chodzącym wzorcem wszystkiego, czego Donald Trump nienawidzi najbardziej. Czy będzie też prorokiem antypopulistycznej reakcji?

Łukasz Wójcik

Jak wiadomo mody opanowują cały świat ale przemijają. I potem wracają na tapetę (czyli na półmiski) trendy uznane za przebrzmiałe. Mam więc nadzieję, że i w następnych latach będę miał gdzie chodzić na moje ulubione dania.


W ostateczności zaś mogę także sam sobie ugotować. Sobie oraz rodzinie i przyjaciołom. Nie ma więc czym się martwić. A młodzi kucharze, gdy już te gwiazdki zdobędą, to też zorientują się, że znacznie większą publiczność zdobędą bez tych wszystkich chemiczno-technologicznych  wygibasów. Proste jest piekne!

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj