20.06.2017
wtorek

Na letni obiad – warzywa

20 czerwca 2017, wtorek,

Od dawna uważam, że polskie stoiska z warzywami są, zwłaszcza latem, tak piękne, tak kolorowe i tak zachęcają do kupowania oraz gotowania, że trudno być mięsożercą. Sama nie stronię od mięsa, ale wydaje mi się, że latem mięsny obiad bez towarzystwa licznych warzyw w ogóle się nie liczy. A co najważniejsze nie smakuje.

Wprawdzie większość warzyw można obecnie kup przez cały rok, ale te wyhodowane w naszych warunkach klimatycznych i glebowych, a przede wszystkim nie transportowane z oddali wydają mi się szczególnie smakowite. Lubię kurczaka po diabelsku, w której to potrawie mdłe mięso zyskuje charakter, lubię cielęcinę ogrodnika czyli uduszoną w mnóstwie warzyw, uwielbiam gęstą zupę jarzynową. Ale przede wszystkim w dni gorące uwielbiam najłatwiejszy chłodnik świata. A jaki ma smak… Spróbujcie sami.

Na chłodnik potrzebne będzie: 2 szklanki soku pomidorowego, 2 pojemniczki 200 g jogurtu naturalnego lub kefiru, 2 jajka na twardo, długi ogórek, 2 łyżki posiekanego koperku, 2 łyżki posiekanego szczypiorku, sól, odrobina pieprzu i kilka kostek lodu.

Mieszamy najpierw sok z jogurtem, dodajemy niezbyt drobno posiekane jajka, pokrojony w półplasterki ogórek, doprawiamy solą, pieprzem i posiekanymi zieleninami. Do każdej porcji dodajemy kostkę lodu.

Lekko, smakowicie, szybko a nawet błyskawicznie. Pozdrawiam.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 74

Dodaj komentarz »
  1. Nasze letnie obiady są zawsze z warzywami. Moje ulubione to fasolka, kalafior, młoda marchewka, cukinia, szparagi. Oczywiście jarzynowa z młodych jarzyn, pomidorowa ze świeżych pomidorów. Nadziewane cukinie. Różne surówki.
    Lubie też smaczne, chrupiące, letnie przekąski – surową kalarepkę, rzodkiewki, groszek.
    Często obiadem staje się tylko fasolka lub kalafior z masłem i bułką tartą.
    Dzisiejszy obiad to właśnie kalafior + młode ziemniaki + maślanka.
    Właściwie każdy obiad jest z dodatkiem warzyw, nawet te zimowe. Ale i surówki i te jarzyny najlepiej smakują właśnie teraz, latem.

  2. Podany przepis na chłodnik brzmi zachęcająco. No i przygotowanie bardzo proste, błyskawiczne wręcz. Zanotowany. Do wykonania latem, teraz raczej za zimno. U nas.

    Panująca od lat kilku moda na gotowanie, wojażowanie po świecie i „skurczenie” globu do globalnej wioski, pozwalają na poznawanie nowych warzyw, owoców, dań. Kto znał za czasów naszych babć chińską kapustę Atsuko, Baby Choi, lemon grass, ziemniaki Yam – wymieniając tylko kilka. Bakłażany, bataty, a nawet papryka jakie królują obecnie na wielu stołach też nie były zapoznane.
    Pamiętam stoisko z dorodną, czerwoną papryką ustawione naprzeciw Ściany Wschodniej (chyba na wysokości Sawy). Na Marszałkowskiej tłumy, zainteresowanie pyszniących się swym kolorem papryk znikome. nie z powodu ceny – ta była nawet całkiem niska* – lecz brakiem znajomości. Mama kupiła i od tej pory papryka zagościła na stole.
    *Oczywiście w miarę zainteresowania cena rosła

  3. dzień dobry ….

    Alicjo wszystkiego najlepszego z okazji imienin … 🙂 … udanej wyprawy dzieci …

    Lato czas start ….

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Alicjo, zdrowia i pomyślności, wspaniałej podróży 🙂

  6. To ja dodam przepis na jeszcze inny chłodnik, zaczerpnięty z książki „Praktyczny Kucharz Polski” z 1900 r. (pisownia oryginalna)
    „Chłodnik z ogórków: kwartę sosu z kwaszonych ogórków dobrac wodą żeby nie był za kwaśny, zagotowac, wyszumowac i ostudzic. Poprzednio przygotowac następujące ingrediencje: ugotowane buraczki cwikłowe poszatkowac drobno, jaja ugotowane na twardo pokroic na cwiartki, obrac szyjki i nóżki od raków, pokrajac w cienkie talarki parę kwaszonych ogórków, usiekac zielonego kopru i wszystko włożyc do wazy. W końcu wystudzony kwas zaprawic kwartą kwaśnej śmietany, wlac w wazę i wynieśc do piwnicy.”
    Nie działa mi przecinek nad literką c i to nie jest wynik ówczesnej pisowni 🙂

  7. Lubie zupy kwaskowate i oczywiscie jarzynowa. Nigdy nie lubilam zimnych i owocowych zup. Kiedys meczylam sie u kolezanki jedzac gaspaczo. U nas od paru dni jest bardzo goraco – temperatura nie schodzi ponizej 30C – to zup nie gotuje. Jemy jarzyny i owoce.
    Jutro jedziemy na trzy dni do Paryza. Zafundowalam Bernardowi bilet na targi lotnicze a dzisiaj w Paryzu jest 37 C ! Moja latorosl poci sie w metrze jadac do pracy.
    Ciesze sie, ze sie odezwalas Jolinku.
    Alicjo, wszystkiego najlepszego.
    Czekam na kawe Irka a pozniej biegne po chleb.

  8. Cichalu, ukręciłam tę pastę z bobu według Twoich wieczorowych rad. Wyszła pysznie, dodałam też ździebko cytryny, pyszne!

    Jolinku, ja też się cieszę widząc Cię znów przy naszym stole 🙂

  9. Dzień dobry w pierwszy dzień lata 🙂
    kawa

  10. Serdeczności imieninowe dla Alicji 🙂

  11. Dziś kawa z pysznym dodatkiem 🙂

    Alicjo – udanych podróży, wszystkiego najlepszego!

  12. Zwykle chłodniki robię na bazie wywaru buraczkowego, czas wypróbowac chłodnik w smaku pomidorowym, tym bardziej, że podany przez Barbarę przepis jest łatwy i szybki, a to najważniejsze w czasie upałów (i nie tylko). Dzisiaj piękny dzień, dużo słońca, ale i wiatr chłodzący przyjemnie. Witaj LATO!

  13. Skoro mowa o chłodnikach to poniżej ciekawy artykuł o gazpacho:
    http://www.hiszpania-apartamenty.pl/przewodnik-po-hiszpanii,przepis-na-gazpacho,1131.html
    Bardzo lubię polski chłodnik buraczkowy oraz wszelkie odmiany hiszpańskich chłodników pomidorowych.

  14. Ja lubię podobnie jak Danuśka, buraczkowy robię sama, a gazpacho zwykle jem na miejscu 🙂

  15. mamy najdłuższy dzień w roku, który potrwa 16 godzin 47 minut ….

    miło mi, że Wam miło … 🙂 … będę wpadała chwilami …

  16. Jolinku-a dlaczego tylko chwilami? My lubimy, jak wpadasz codziennie 🙂

  17. U nas dzisiaj jest swieto muzyki. Kazdy kto na czyms gra, spiewa lub tanczy moze sie produkowac na miescie. Pojdziemy kolo 18 H aby popatrzec na radujacych sie tutejszych mieszkancow i przy okazji zjesc nalesnika i wypic kubeczek cidru. Czesto tanczylam w tym dniu z moja bretonska grupa taneczna. Dzisiaj bede tylko ogladala .

  18. Też bym sobie potańczyła…
    Jolinku, zanotowałam przepis na hummus z pieczonego selera, przepadam za takimi pastami. No i wreszcie znajdę zastosowanie dla czarnuszki, którą kupiłam jakiś czas temu, co prawda z myślą posypania nią ewentualnego chleba do pieczenia, ale zapału zabrakło.

  19. Alicji w Dniu Imienin

    dwa żonkile, cztery róże
    słoneczniki niezbyt duże
    dzwonki, szorstkie poziewniki,
    rumianek i białe krwawniki,
    przebiśniegi i szarotki
    szafran, astry i stokrotki
    tulipany, lilie, cynie
    pierwiosnki, narcyze, żagwinie
    kąkol, chaber i mak polny
    aster, jaśminowiec wonny

    jakie lubisz? wybór duży
    od stokrotki aż do róży
    bukiet wybierz sobie sama
    ja trudziłam się od rana
    ale wybrać nie umiałam
    chociaż bardzo, bardzo chciałam

    przyjmij zatem me życzenia
    marzeń wszelkich Twych spełnienia
    zamiast kwiatków wierszyk krótki
    i niebieskie niezabudki

  20. Alicja dla Alicji:
    https://www.youtube.com/watch?v=eLWxJv-8aVk
    a ja dołączam bukiet strelicji 🙂
    http://prokwiaty.pl/userdata/gfx/f0f834f0fd323140230543b075149dfd.jpg
    Alicjo-100 lat!

  21. Ahoj Pierwszy! Całej gromady fascynujących rejsów a teraz satysfakcjonującego płynięcia przez suchy przestwór oceanu! Zdrowia!!!

  22. Dziękuję za życzenia!
    Prawie zapomniałam, że to dzisiaj zarządzam oficjalne otwarcie lata 🙂
    Przestwór będzie i owszem. Chicago-Denver-Aspen-Las Vegas-Los Angeles, San Francisco-Sacramento, a dopiero stamtąd na szagę do Portland. Droga powrotna w opracowywaniu.
    Upały straszliwe, ale my się zimy nie boimy 😉

  23. Względem upałów łączymy się w bólu również z Elap, Aliną i paryskim Sławkiem. Oglądałam francuskie prognozy-saharyjskie powietrze rozgościło się na dobre u braci Francuzów.

  24. Alicji, która jest po ostrej stronie 🙂 – wszystkiego najlepszego!
    https://www.youtube.com/watch?v=11GYvfYjyV0

  25. nigdy nie chcialem ani zyc, ani wygladac, ani bywac, ani mieszkac, a tym bardziej jesc, tak jak ktos tam, gdzies tam … i bede tu nad wyraz szczery. dotychczas udawalo sie toto 🙂
    i nic na to nie poradze, w pewnym momencie jest sie w tym wieku, ze nalezy przyznac racje Barbare A. –> ja tez ” lubię cielęcinę ogrodnika czyli uduszoną w mnóstwie warzyw, uwielbiam gęstą zupę jarzynową. Ale przede wszystkim w dni gorące uwielbiam najłatwiejszy chłodnik świata” i zgadzam sie, ze gazpaczo jest genialne, na kazdym rownolezniku i na kazdym poludniku

  26. a co mozna alicji 🙄
    jako starej herbaciarze nie pozostaje nic innego tylko:

    teebeutel
    I
    nur in sackleinen
    gehüllt, kleiner eremit
    in seiner höhle.
    II
    nichts als ein faden
    führt nach oben. wir geben
    ihm fünf minuten.

    ******
    napisal jan wagner
    a tlumaczyc tego, nie ma po co, w oryginale brzmi fantastycznie 🙂

  27. Alicjo – wszystkiego dobrego z okazji Imienin . I ciekawej podróży !

    Już czas na ogórki małosolne. Koleżanka zrobiła je z dodatkiem soli himalajskiej. Czy to wina soli, czy ogórków – dość, że nie chciały się ukisić. Ja jeszcze nie robiłam.

  28. Dziękuję za życzenia 🙂
    Ja też schrzaniłam sobie kiedyś ogórki kiszone – zawiniła sól, powinno się używać zwykłą kamienną, a ja chyba użyłam jodowaną.

  29. Alicjo, wszystkiego najlepszego z okazji imienin, udanej podróży do dzieci. Uf, zdążyłam przed północą.
    Jest gorąco nawet teraz, późnym wieczorem, nie mamy klimatyzacji wiec noc bedzie ciężka.
    Jutro zrobię chłodnik, proponowany przez panią Barbare.

  30. Alicjo 🙂
    Wielu wspaniałych podróży, ciekawych doświadczeń kulinarnych, radosnych wzruszeń, spotkań z „drugim człowiekiem” na końcu świata 😉 i czego sobie tylko życzysz 🙂 .
    Dołączam się do chłodnikowego towarzystwa. Tym razem będzie botwinka /z własnych buraczków/, ale zapisuję wszystkie przepisy…

  31. Jeszcze raz dzięki za życzenia.
    Prawiem spakowana, popijam doniesione czerwone, na zdrowotność dobrze robi. Ja już gotowa do drogi, ale Jerzor jeszcze jutro ma parę rzeczy do załatwienia, a teraz ścina trawę, bo póki co sucho, nie padało. Na dzisiaj ogłaszam fajrant, czas świętować 🙂

  32. Dzień dobry 🙂
    kawa

  33. Wspaniałe śniadanie!
    Dzisiaj ma być jeszcze gorącej. Nic nie gotuje, jemy na zimno.
    Danusko, przekaz proszę Alicji imieninowe zyczenia, spóźnione ale jak najserdeczniejsze.

  34. Jeszcze jestem dzisiaj w domu, dziękuję za życzenia. Jeszcze parę rzeczy do zrobienia i można jechać, ale skoro ma być jutro rano, to niech będzie.
    Śniadanie fajne, tylko virtualne 🙁

  35. Na obiad były befsztyki, rukola i młode ziemniaki, bo miał przyjechać szwagier. A na deser bób 🙂

  36. Troche późno ale poprawiam „gorecej” 🙂

  37. Alino-dzięki, życzenia przekazane 🙂

    Małgosiu-szwagier w dom, befsztyk na patelnię!

    Alicjo-coś mi się wydaje, że to nawet lepiej, że te poranne kawy oraz to, co Irek do nich tak hojnie podaje, jest jedynie wirtualne. Gdyby tak naprawdę trzeba było zjeść te wszystkie ciasta, rogaliki i inne delicje to obawiam się, iż przestałybyśmy się mieścić w jakiekolwiek spodnie, bluzki czy spódnice 😉 Niech żyją kawy Irka !!!

    Za chwilę zabieram się za robienie chipsów z jarmużu. Już kiedyś udało mi się je usmażyć całkiem przyzwoicie zatem jestem dobrej myśli.

  38. Jakiś czas temu Irek w ramach porannej kawy zamieścił tabelę kaloryczności różnych wersji tego napoju. I nie nadaremno, bo od tamtej pory zamiast latte piję zdecydowanie mniej kaloryczne cappuccino.
    Wczoraj straciłam okazję na pyszne słodkości i zdołałam tylko popatrzeć na nie. Grupa przedszkolaków, do której chodzi mój wnuk, miała wczoraj formalne zakończenie pierwszego etapu edukacji. Obejrzałam występy, ale na poczęstunek już nie starczyło mi czasu. A było tyle pięknych ciast upieczonych przez mamy, a może i tatusiów. Trochę mi było żal.
    Upałów u nas nie ma, mogłoby być nawet trochę cieplej, w dzień doszło do 23 st. w słońcu, ale potem było już chłodniej.

    Danuśka,
    chipsy pieczesz w piekarniku czy smażysz na patelni ?

  39. Krystyno-smażę, jak faworki na patelni zanurzając w gorącym oleju. W piekarniku nie próbowałam, a kto wie, może to również jest dobra metoda?

  40. dzień dobry ….

    echidno-Wando wszystkiego najlepszego z okazji imienin …. 🙂

    wszystkim Ojcom pociechy z dzieci i zdrowia … 🙂

  41. dziś koniec roku szkolnego to może coś słodkiego …

    http://pompokracja.pl/przepis/banany-w-czekoladzie-na-patyku/

  42. Dzień dobry 🙂
    kawa

  43. Echidno, wszystkiego najlepszego, zdrowia i pogody ducha.

  44. Jolinku, miło jest odkrywać rożne nowości, które proponujesz.

  45. Wszystkiego najlepszego dla Alicji i Echidny!!!

  46. Echidnę – ciepło ściskam imieninowo i życzę wszystkiego najlepszego!

  47. Echidno, wszystkiego najlepszego 🙂

    Jakiś czas temu rozmawialiśmy tu o przesuwaniu rozmaitych budowli, m.in. w Warszawie. Dzisiaj natrafiłam na artykuł o tych niezwykle trudnych operacjach. Na pierwszym zdjęciu jest kościół, w którym odbył się ślub moich dziadków, oczywiście jeszcze w czasie gdy stał na starym miejscu 🙂
    http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/56,141636,21979095,to-byl-prawdziwy-spektakl-pod-oslona-nocy-gigantyczny,,1.html#BoxLokWawImg

  48. …coś mi nie wyszło z tym linkiem, ale jak ktoś ciekawy, to można poszukać 🙁

  49. O, dziwne wyszło to samo 🙁
    Czy trzeba skopiować samemu.
    U mnie w domu pięknie pachnie świeżo upieczonym chlebem.

  50. Dzień dobry!
    U mnie leje od nocy, burze jakieś, mieliśmy wyruszać skoro świt blady, a tu masz. Nic to, zbieramy się powoli i zasuwamy na Zachód.
    Odezwę się skądsik.

  51. Tu dziś też przechodzą ulewy, jedna mnie nawet solidnie zmoczyła.

  52. Znowu leje jak z cebra, taki mokry dzień. Skwerki się zazieleniły, odetchną po upałach. Taki oddech wszystkim się przyda, oby nie za długo. Zaczęły się wakacje!

  53. Dziękuję Wam serdecznie za życzenia. Rozświetliliście mi pochmurny dzień.

    Alicji i Jerzorowi spokojnej podróży życzę. Szerokiej drogi.

    Chyba przesadziłam z apetytem na „dobre”. Czuję się jak bączek oblepiony pyłkiem kwiatowym. Latać i tak nie dam rady, ale ciężkawo jakoś.

  54. Nie pada, tylko kropi od czasu do czasu. Teraz zrobiło się ciemno, przed chwilą świeciło słońce. Nie wiem: podlać kwiaty czy poczekac na deszcz?
    A na razie: 😉
    pam pam padam pam pada dam
    pam pam padam pam pada dam
    pam pa da da dam pa da da da-am
    https://www.youtube.com/watch?v=uHaxtXYiwgc

    „Ja chciałbym
    Mieć czapkę z pomponem z boku
    jeść ulęgałki, pływać w potoku
    i śpiewać przez cały dzień
    refrenik ten, tak śpiewać

    Dziś choć podrosłem i swoje już wiem
    parę rzeczy mogę zmienić, a paru nie
    to gdy mi smutno w mokrej kładę się trawie

    Z dłońmi za głową sobie leżę, a co!
    gapię się w granatowe nieba tło,
    gdzie wśród obłoków moje łaciate krowy się bawią” 🙂

  55. Echidno-chciałabym rozświetlać nadal 🙂

    Zatem wysyłam Ci kwiat pełen słońca:
    http://static.frazpc.pl/cms/2014/02/005-lg_l7-2-przykladowe_zdjecie-sloneczny_dzien.jpg

    słoneczny napój:
    http://cdn.liquor.com/wp-content/uploads/2017/03/07152925/tequila-sunrise-720×720-recipe.jpg

    i w końcu słoneczną piosenkę:
    https://www.youtube.com/watch?v=gV4XN0iWosM

    Ściskam Cię mocno!

  56. Asiu-ileż pięknej muzyki odkryłam albo po prostu wysłuchałam dzięki Tobie. Podrzucaj z okazji albo bez, jestem Ci bardzo wdzięczna za te wszystkie muzyczne kawałki.

    Jolinku-dzisiaj bardzo mnie zaintrygowały te szparagi w białym winie i planuję zrobić.
    Może spróbujemy wespół w zespół na jakimś zjeździe 🙂

  57. Micha sałaty z różnościami oraz fasolka szparagową z bułka tartą. Sami powiedzcie, jak tu nie kochać letnich obiadów 🙂

  58. Szybki limeryk dziewięciozgłoskowy:

    Aussie Echidna, zwana Wandą,
    Się nie zachwyca byle pandą.
    Woli Wombata i kangury
    Nawet gdy obiad miała spory
    VIVAT! z całą blogową bandą*!

    *copyright Brzucho

  59. U mnie problemem jest małe mieszkanie, mała lodówka, mała ilość szafek itp, itd…Lubię kupić pęczek kopru i pietruszki gdyż uwielbiam widok zieleniny w kuchni. Skrzydła rozwijam na wsi, u rodziców … inna przestrzeń, sad, ogród, zioła świeże … miasto mnie strasznie krępuje..

    @Danuśka – fasolkę uwielbiam ale te obcinanie końcówek… mizeria, sałata (+ śmietana,sól), pomidor+cebulka (+pieprz,sól, olej), sałata na kanapkę, twaróg + szczypiorek, kalafior+bułka, świeża tarta surówka z marchwi + jabłek.. To takie moje domowe, rodzinne smaki. Mam wspomnienie ukochanej szklarni (z miejsca gdzie kiedyś mieszkałem) – wcześnie wszystko dostępne…
    Zresztą w warzywniaku warzywa są po prostu apetyczne… Zresztą to piękny czas..wszystko dojrzałem apetyczne, jest ciepło, radośnie, urlop tuż tuż.. chce się żyć…

  60. REPie. Na fasolkę mam sposób. Biorę przygarść fasolki do garści i pionowo stukam o balat. One się na dole wyrównają. Odwracam i hurtowo ścinam wszystkie ogonki. Potem abarot. 10 sekund porcja. Ewa pracowicie ucina indywidualnie i się nie da przekonać. Podobnie z jajkiem na miękko. Ja ścinam „czapeczkę” nożem i jak kończę jeść, to Ewa dopiero kończy obierać… 🙂

  61. @cichal – jak ostatnio kupiłem fasolkę to niestety w siatce chaos – wyciągam garść – jedna 5 cm inna 8 inna 10 itp…Więc Twój sposób wiązałby się z dużą ilością „odpadu”… ja mam swój sposób – raz przygotowuje żona, raz ja.. na szczęście oboje uwielbiamy fasolkę więc nie ma problemu…(tak na marginesie: musiałem kilka warzywniaków przejść bo – droga i mało chętnych na kupno , dlatego warzywniaki nie handlowały fasolką)

    Kolejny sposób (sprawdza się przy każdym obieraniu dużych ilości) – dobry film, ława, miski, kosz na śmieci.
    ***
    Słyszałem dowcip, że mężczyzna może wykonywać jednocześnie dwie czynności – rozmawiać przez telefon i jechać windą… no ale mój sposób zaprzecza temu – obieram i oglądam (ze zrozumieniem)… chyba, że mam wadę genetyczną ewentualnie…
    ***
    no i oczywiście pozostaje „mrożona” – ale w tym przypadku jak ktoś je przez siebie przyrządzoną „surową” to unika mrożonej ile tylko się da..tak duże różnice smakowe są..

  62. Echidno,
    wszystkiego dobrego z okazji imienin. 🙂

    Pozazdrościłam Danuśce chipsów z jarmużu i postanowiłam także je zrobić. Ale nie smażone w głębokim tłuszczu, tylko pieczone w piekarniku uprzednio polane oliwą z dodatkiem przypraw. Jeden przepis nakazuje pieczenie 10 min, w temp. 190 st., inny 6 – 8 minut w temp. 100 – 120 st. I bądź tu mądry. Będę sprawdzać chrupkość w trakcie pieczenia. Tylko najpierw upiekę biszkopt z truskawkami, ale to szybka sprawa.
    Deszcze nie dotarły nad morze, trochę tylko pokropiło.

  63. A my jarmuż w opiekaczu, tylko trzeba pilnować, bo moment najlepszy jest niezmiernie krótki.
    REPie. Nie przeczytałeś trzech pierwszy zdań.
    Ucierałem na tarce rzepę. W trakcie przypomniałem sobie, że nie mamy już cytryn. Z konfuzji dostrugałem krzynkę imbiru, potem chrzanu i olśniony dodałem miodu! Kochani! Rewelacja. Do miąs (jak pisywała Nisia) jest to niebywały (skąd ja to znam?) dodatek.
    Chyba REP pisał, że czasem przez pomyłkę powstają nowe, świetne przepisy. OK, przez pomyłkę. ale z durnowatości… 🙂

  64. Krystyno, Cichale-z tymi chipsami z jarmużu, to ja palnęłam totalną głupotę. Na pewno nie należy ich smażyć w głębokim tłuszczu, wczoraj po pierwszej partii tak przygotowanej już wiedziałam, że coś jest nie tak i zamiast polegać na mojej dziurawej pamięci sięgnęłam do źródeł. Jarmużowe chipsy pieczemy oczywiście w piekarniku, czy opiekaczu. Bywają przepisy mówiące o smażeniu na patelni, ale zawsze z niewielką ilością tłuszczu. No cóż, człowiekowi trafia się czasem zaćmienie umysłu, albo durnowatość;-) Oby nie za często…

  65. Oczywiście piszę jedynie o swojej własnej durnowatości.

  66. Danuśka,
    nikt nie jest doskonały 🙂 A pamięć bywa zawodna, niestety. Każdy chyba to wie. A debiut z chipsami udał się nieźle. Pierwszą partię upiekłam w trakcie pieczenia biszkoptu, na szczęście zapach jarmużu nie przeniknął do ciasta. Resztę piekłam już oddzielnie. Część pozostawiłam eksperymentalnie bez tłuszczu/ też jest taki przepis/, ale nie jest to smaczna wersja. A jeśli chodzi o sól, to lepsza jest moim zdaniem miałka, a konkretnie gruba ale zmielona w młynku.
    Następnym razem wypróbuję chipsy z patelni.
    A z letnich warzyw pamiętajmy o kalarepie. Najlepsza jest na surowo pokrojona w słupki.

  67. Nowy wpis!

  68. @cichal – przeczytałem ze zrozumieniem teraz (dopiero). Chyba faktycznie pomroczność mnie dopadła

    Co do „durnowatości” jako powodem innowacji w kuchni – 100 % prawda. Ale czasem wychodzą arcydzieła. To chyba postęp – próby, błędy, porażki, sukces. Inaczej ludzkość nie osiągnęłaby tyle (w zasadzie każdej dziedzinie)