Relacja czy kreacja, czyli o istocie dziennikarstwa

To pierwsza książka sygnowana nazwiskiem Ryszarda Kapuścińskiego, którą mam w swojej bibliotece bez autografu i dedykacji. Jest to bowiem druk dziwny. Słowa Ryszarda Kapuścińskiego, ale zapisywane przez innych ludzi.

„To nie jest zawód dla cyników” (wyd. PWN i Agora) jest zbiorem wykładów wygłaszanych przez Ryszarda dla słuchaczy włoskich, a przede wszystkim dla młodych dziennikarzy latynoskich oraz wywiady z wielkim reporterem przeprowadzone przed laty i publikowane w prasie argentyńskiej oraz włoskiej. Tematem całości jest dziennikarstwo, a właściwie sposób jego uprawiania.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
O swojej działalności pedagogicznej Ryszard Kapuściński opowiadał mi wielokrotnie, bo trwała ona przez wiele lat w czasach, gdy obaj pracowaliśmy w jednej redakcji. Do tej działalności zaprosił go Gabriel Garcia Marquez, uważając, że upadkowi dziennikarstwa latynoskiego może zapobiec tylko kontakt z kimś tak wybitnym jak polski reporter.

Zapiski z wykładów opublikowane zostały w języku hiszpańskim, którym Ryszard biegle władał, i wydane w nakładzie 40 tys. egzemplarzy, a potem rozdawane studentom bezpłatnie. Polska wersja jest pierwszym i rozszerzonym o włoskie teksty wydaniem.
Książkę uzupełnia m.in. posłowie pióra Adama Michnika, w którym czytamy: „W swym pisarstwie był ascetycznym wyznawcą czystości języka i śmiertelnym wrogiem cynizmu oraz zakłamania. Powtarzał uparcie, że warunkiem dobrego pisarstwa dziennikarskiego jest ludzka dobroć i życzliwość wobec bliźnich. Tak niewiele, a jakże wiele”.

Zaś – dziś uznawany już za klasyka reporterki ze świata – Wojciech Jagielski dodaje: „Kapuściński dowiódł, że dziennikarstwo może zbliżyć się do sztuki. Chciał poznawać, rozumieć, dopiero potem wyjaśniać. Miał w sobie nienasycona ciekawość świata, któremu przyglądał się z zadartą głową, nigdy z góry. Zabierał czytelników w podróż, brał ich za rękę i razem z nimi szedł w nieznane. I marzył do końca swoich dni – pewnie dlatego pozostał wiecznie młody”.

Przedstawiam i polecam tę książkę miłośnikom twórczości Ryszarda Kapuścińskiego, choć wiem, że jest ona wydana przede wszystkim dla młodych dziennikarzy. Podejrzewam jednak, że ci niechętnie uczą się od takich mistrzów.

Niech więc choć czytelnicy dzisiejszej prasy i odbiorcy dzienników telewizyjnych zapoznają się z dziełem, które pomoże im zrozumieć, dlaczego gazety, tygodniki, radio i TV tak często ich denerwują zamiast po prostu informować i pomagać zrozumieć współczesny świat. Media bowiem winny relacjonować, a nie kreować (co robią nagminnie) rzeczywistość.