„Nie maczać palcy w sosie”

Dobre maniery wynosi się z domu. Dziś w domach na ogół jednak nie ma nikogo, kto mógłby w tym względzie stanowić wzorzec. Warto więc sięgać po stare książki, w których część zasad savoir vivre śmieszy, ale nawet i te mogą się przydać, gdy chce się chodzić na przyjęcia i nie kompromitować lub powodować wręcz skandale towarzyskie. Czytam więc w książce sprzed stu pięćdziesięciu lat zalecenia prawdziwej damy, która była także wziętą autorką książek kulinarnych i poradniczych. Karolina Nakwaska (z domu Potocka) zaleca więc:

Rys. Bertall

Przy stole zbytnie ceremonie są nudne i uciążliwe, jednak sądzę, że gościnności powinny być nieodstępnemi towarzyszkami: przystojność i grzeczność, jako cechy dobrego wychowania. Dlatego ci tu wymienię niektóre uchybienia i złe nałogi, których się wystrzegać trzeba. Co do przyzwoitości: Nie wypada pluć – brzydko kłóć zębów, robić gałek z chleba i rzucać niemi; zostawiać serwetę, bez używania jej, gdyż co za korzyść zwalać i zatłuścić suknie i usta; kłaść rękawiczek i chustek w kieliszki i szklanki, jak to w Wiedniu widziałam u bardzo eleganckich dam; nie jeść palcami ani je oblizywać; nie wstawać od stołu, nie wylewać reszty ze szklanek na ziemię; ani wybierać kawałków na półmisku; nie nabierać swą nieczystą łyżką z półmisków; ani maczać palcy w sosie, muskając talerze chlebem; słowem, nie czynić nic takiego, coby drugim obrzydzenie sprawić mogło.

U nas nie dość czyste bywa zwykle nakrycie stołu i zbyt też obnażone z ozdoby. Miłym jest widok choćby najoszczędniejszych wetów, jakiemi są: owoce, ser i ubarwienie kwiatami. Na ten przepych każdy się zdobyć może, a jeżeli masz konfitury, ciasto jakie lub cukry, te możesz do wetów przyłączyć; przydadzą też do ozdoby stołu. Do wetów każesz ścierać służącemu stół z okruszyn umyślną do tego zrobioną krzywą w S szczotką i odmienić duże talerze i noże na małe; do tego miewają także umyślnie małe łyżeczki i grabki.

Mączniki po pieczystem się daje, a nie przed nim. Nieprzyjemnym jeść bowiem mięso po słodyczy.

Nie pochwal też składania serwet i kładzenia ich pod prasą w kredensie, jak się to zwykle dzieje. Bo proszę i cię tylko, zastanów się, że przyciskać tłuste plamy to tak dobrze, jak je na całą serwetę rozciągać. Czyż nie lepiej, aby, jeżeli kilka razy się jednej używa serwety, każdy przynajmniej miał swoją złożoną co dzień przez siebie z kołkiem lub znaczkiem, że do niego należy; jak używać tej, którą ktoś inny zawalał i zatłuścił. Bez tego należy chyba co dzień świeże dawać serwety, inaczej jest obrzydliwa nieczystość. Gdy każdy swą naznacza serwetę, to przynajmniej dwa razy w tydzień każ odmieniać stołową bieliznę, a dla przybywającego gościa niech zawsze świeże będzie nakrycie.

Chciałabym, aby służący miał na rękach białe na drutach robione rękawiczki (te bardzo mało kosztują). Nie będzie wtedy maczał palca w sosach.

Proszę cię, każ odmieniać sztućce wszystkim! Jest to bowiem coś nieprzyjemnego, a nawet obrzydliwego, jeść śmietankę łyżką od barszczu albo mącznik z rybim sosem.

Jak to dziś mówi się w reklamach: wybór należy do ciebie, zastosujesz – bądź nie – podpowiadane tu zasady. A co z tego wyniknie…?

PS

Ponawiam zaproszenie na Targi Książki na Stadionie Narodowym. Siedzę w stoisku Firmy Księgarskiej Olesiejuk – 83/D9 – od 16.00 do 17.00.